font_preload
PL / EN
Alert 3 czerwca, 2017 godz. 7:30   
KOMENTUJE: Bartłomiej Sawicki

RAPORT: Repolonizacja energetyki. Inwestycja czy balast?

RAPORT (1)

Polskie spółki energetyczne z udziałem Skarbu Państwa, Enea oraz Polska Grupa Energetyczna, podjęły w tym roku decyzję o przejęciu aktywów francuskich spółek – Engie oraz EDF, które wycofują się z Polski i z węgla. Słowo repolonizacja pojawia się jednak rzadko. Inwestycje mają być rentowne i dawać firmom szanse na dalszy rozwój. Pytanie o zasadność tych przejęć pojawia się w kontekście konieczności dostosowania nowych bloków do standardów BAT i BREF. Warto odnotować, że ponowne przejmowanie aktywów energetycznych i ciepłowniczych przez polskie spółki nie jest ekstrawagancją obecnego rządu, a trendem, który trwa nad Wisłą od kilku lat.

Zalety przejęcia Elektrowni Połaniec przez Eneę

W marcu tego roku Enea poinformowała o zakończeniu transakcji zakupu od francuskiego koncernu Engie 100 proc. akcji Engie Energia Polska, spółki, do której należy Elektrownia Połaniec. Jak podkreślała Enea, za ok. 1,26 mld zł pozyskano ważną systemową elektrownię, która przeszła w ostatnich latach wart około 1,5 mld zł program modernizacyjny.

Elektrownia Połaniec składa się z ośmiu bloków o łącznej mocy 1,9 GW. Jest to jedna z młodszych elektrowni systemowych w kraju i największy tego typu obiekt w południowo-wschodniej Polsce. Francuska firma odpowiadała za 5 proc. produkcji energii w Polsce. Grupa zwiększa możliwości wytwórcze energii elektrycznej z 3,3 GW do 5,2 GW, z czego ponad 200 MW to, jak zapewnia Enea, jeden z największych na świecie „zielonych bloków” wykorzystujących biomasę. Włączając Połaniec do Grupy, Enea zwiększa produkcję energii z ok. 14 TWh do ok. 24 TWh. Przejęcie Elektrowni Połaniec dało Grupie Enea drugą pozycję na rynku wytwórców energii elektrycznej w Polsce.

Istotną częścią elektrowni jest blok biomasowy o mocy ponad 200 MW, który wytwarza „zieloną energię” w oparciu o biomasę pochodzącą od lokalnych dostawców. W 2016 roku wartość przyznanych darmowych praw do emisji CO2 osiągnęła poziom 73 mln zł. Jednak w kolejnych latach ich wysokość ulegnie znaczącemu zmniejszeniu.

Enea podkreśla, że Elektrownia Połaniec ma także wiele cech wspólnych z należącą do Grupy Elektrownią Kozienice. Chodzi o wytwarzające energię bloki klasy 200 MW.

Kierownictwo polskiej spółki podkreśla, że przejęcie Elektrowni Połaniec wpisuje się w wynikające ze strategii priorytety rozwoju Grupy Enea. Efektywne zarządzanie obszarem wydobycia oraz wytwarzania przyniesie spółce szereg korzyści. Chodzi o trójkąt energetyczny w postaci wytwarzania energii w Połańcu i w Kozienicach oraz wydobycia węgla w kopalni Bogdanka, należącej od 2015 roku do Grupy Enea. Ma on pomóc w efektywniejszym zarządzaniu dzięki rencie geograficznej. – Transakcja ma zapewnić też zbyt dla dużego wolumenu węgla wydobywanego w Grupie Enea – elektrownia Połaniec zużywa rocznie ok. 3,9 Mt surowca pochodzącego głównie z LW Bogdanka. Tym samym Grupa tworzy oparty o własny surowiec, efektywny kosztowo i operacyjnie, obszar wydobywczo-wytwórczy Kozienice-Bogdanka-Połaniec – zapewniała przy dokonanym zakupie Enea.

Bogdanka i Enea szykują się na tani węgiel i drogie regulacje (RELACJA)

Wady przejęcia Elektrowni Połaniec

Podczas konferencji wynikowej za pierwszy kwartał 2017 roku prezes Enei Mirosław Kowalik zdradził, ile mogą wynosić szacunkowe koszty dostosowania obiektów poznańskiej spółki do unijnych wymogów BAT i BREF. Jak powiedział, Grupa Enea może wydać do 500 mln zł na dostosowanie bloków do nowych wymogów środowiskowych. Dostosowanie Elektrowni Połaniec do BAT będzie wymagało nakładów w wysokości ok. 300 mln zł. Resztę z kwoty pół miliarda złotych pochłoną koszty dostosowania starszych bloków 200 MW w Elektrowni Kozienice. To wstępny koszt 150 mln zł. Dochodzą do tego koszty dostosowania innych obiektów Enei do nowych standardów UE, w tym elektrociepłowni Białystok.

Przypomnijmy, że pod koniec kwietnia br. państwa członkowskie UE przegłosowały nowe standardy zaostrzające normy emisji dla przemysłu, w tym elektrowni węglowych. Polska oraz kilka innych państw sprzeciwiały się tym propozycjom. Przyjęte przez Radę UE konkluzje wprowadzają restrykcyjne wymogi dla takich zanieczyszczeń jak: SO2 (dwutlenek siarki), NOx (tlenki azotu) i pył. Normami emisji objęte zostały także dodatkowe substancje, takie jak: Hg (rtęć), HCl (chlorowodór), HF (fluorowodór) i NH3 (amoniak).

Zasuń: BAT-y na elektrownie węglowe

Zalety przejęcia aktywów EDF przez Polską Grupę Energetyczną

W tym roku kolejną spółką z udziałem Skarbu Państwa zwiększającą udziały w rynku energetycznym jest Polska Grupa Energetyczna. PGE zakończyła negocjacje zakupu aktywów francuskiego EDF w Polsce. Mimo wcześniejszych planów przejęcia razem z innymi spółkami energetycznymi ostatecznie PGE samodzielnie przejmie 8 elektrociepłowni w największych aglomeracjach: Gdyni, Gdańsku, Krakowie, Wrocławiu, Toruniu, Zielonej Górze oraz Zawidawie i Siechnicy. Pozyska także blisko 400 km sieci ciepłowniczej w czterech miastach. PGE chce umocnić pozycję lidera na polskim rynku elektroenergetycznym i zostać największym dostawcą ciepła systemowego. Umowa warunkowa o łącznej wartości 4,5 mld zł została podpisana 19 maja 2017 r. po sfinalizowaniu rozmów PGE z EDF. PGE kontroluje dzięki temu 45 proc. rynku energetycznego w Polsce i jest liderem rynku.

Aktywa EDF wygenerowały 11 proc. krajowej produkcji ciepła i 8 proc. energii elektrycznej (12,4 TWh). Zainstalowane moce elektryczne zwiększą się o 25 proc. i osiągną poziom 15,95 GWe. Moce zainstalowane w energii elektrycznej wzrosną o 25 proc. i o tyle wzrośnie produkcja energii PGE. Moce zainstalowane w cieple wzrosną o ponad 100 proc., a produkcja o ponad 150 proc.

Spółka dzięki przejęciu aktywów ciepłowniczych oraz sieci dywersyfikuje portfel posiadanych aktywów. Rozwój ciepła sieciowego może mieć bardzo duży wpływ na poprawę jakości powietrza w Polsce, ale także na pozycję samej spółki. Unia Europejska daje środki inwestycyjne na rozwój sieci. Spółka ma nadzieje, że otoczenie regulacyjne będzie stymulować dalszy wzrost rynku ciepła. Firma liczy na pozyskanie nowych klientów oraz wsparcie ze strony administracji rządowej. Zwiększy także zainstalowane moce cieplne z 3,55 GWt do 7,57 GWt, co stanowi wzrost o ponad 100 proc.

Prezes Baranowski mówił w kontekście aktywów ciepłowniczych EDF, że spółka planuje we wrześniu przedstawić strategię rozwoju Grupy w obszarze kogeneracji i ciepła. – Wydzielenie dóbr kogeneracyjnych nie służy temu, by te aktywa sprzedawać, a rozwijać. Widzimy w tym segmencie duży potencjał rynkowy i dużą dźwignię wzrostową – zaznaczył Baranowski.

PGE podwaja moce cieplne (RELACJA)

Wady przejęcia aktywów EDF

Mimo, że aktywa ciepłownicze oraz sieci stanowią szansę na pozyskanie funduszy z UE na modernizację, aktywa EDF to jednak także koszty w postaci dostosowania do norm BAT i BREF. Szacunkowe koszty dostosowania aktywów EDF do wymogów BAT wynoszą 600-700 mln zł. Co więcej koszty przejęcia aktywów francuskiej firmy będą zrekompensowane poprzez zawieszenie wypłaty dywidendy z zysków za lata 2016, 2017 i 2018. Po 2018 roku zarząd chce rekomendować wypłatę dywidendy na poziomie 40-50 proc. skonsolidowanego zysku netto przypadającego dla akcjonariuszy.

Tendencja trwająca lata

Spółki energetyczne z udziałem Skarbu Państwa rozpoczęły przejmowanie aktywów energetycznych od spółek zagranicznych już w 2011 roku. Wówczas PGNiG oraz Tauron przejęły aktywa ciepłownicze i energetyczne szwedzkiego Vattenfalla.

Pod koniec 2011 roku Tauron podpisał umowę na przejęcie prawie 100 proc. akcji Górnośląskiego Zakładu Elektroenergetycznego (GZE) od Vattenfall AB. Całkowita wartość transakcji wyniosła 4,62 mld zł. Jak zapewniało ówczesne kierownictwo spółki, akwizycja GZE miała wpisywać się w strategię Grupy oraz wzmacniała możliwość integracji infrastruktury dystrybucyjnej na południu Polski, gdzie głównie skoncentrowana jest działalność spółki.

W tym samym czasie Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo nabyło także od Vattenfalla prawie 100 proc. akcji firmy Vattenfall Heat Poland (VHP), do której należały ciepłownie i elektrociepłownie w Warszawie i Pruszkowie. Szwedzka grupa otrzymała za nie 2,96 mld zł. Dzięki tej transakcji PGNiG dostarcza ciepło do stolicy poprzez warszawskie elektrociepłownie Siekierki i Żerań. Wówczas aktywa VHP wytwarzały ponad 23 proc. ciepła w Polsce i pokrywały 75 proc. zapotrzebowania na ciepło w Warszawie. Spółka planowała wtedy wybudowanie elektrociepłowni o dużej mocy, opalanej gazem. Podmiot jaki powstał, a więc spółka córka gazowego giganta – PGNiG Termika, to dzisiaj jeden z liderów sektora ciepłowniczego, który pomógł ratować polskie górnictwo, przejmując w 2016 roku od Jastrzębskiej Spółki Węglowej Spółkę Energetyczną „Jastrzębie” (SEJ). PGNiG Termika zaangażowała się także kapitałowo w Polską Grupę Górniczą.

Warto również pamiętać, że w kontekście elektroenergetyki w 2015 roku Enea przejęła, sprywatyzowaną poprzez giełdę 5 lat wcześniej, kopalnię Bogdanka w Zagłębiu Lubelskim.

„Nie repolonizujemy. Spółki przejmują atrakcyjne rynkowo aktywa”

Odnosząc się do planów przejmowania zagranicznych aktywów, jakie polskie spółki energetyczne ponownie przejawiają od 2016 roku, minister energii Krzysztof Tchórzewski pod koniec zeszłego roku na jednym z briefingów prasowych, reagując na informację o sprzedaży aktywów EDF w Polsce, powiedział, że rząd nie prowadzi za spółki planowanej repolonizacji. Według niego te podmioty dokonują bieżącej oceny możliwości akwizycji. Dodał, że kapitał zagraniczny kieruje się własnymi interesami, a rząd musi dbać o bezpieczeństwo dla odbiorców. Zdaniem ministra dużo pewniejsza dla obywateli jest sytuacja, kiedy wytwarzaniem energii kierują podmioty, w których państwo ma udziały.

Kuffel: Polonizacja sektora ciepłowniczego

Bezpieczeństwo spółek energetycznych jednak już istnieje w postaci ustawy o ochronie niektórych inwestycji. Na jej podstawie polski rząd odmówił możliwości oddzielenia aktywów kogeneracyjnych EDF Polska od elektrowni węglowej w Rybniku. EDF było bowiem wpisane na listę spółek istotnych z punktu widzenia bezpieczeństwa energetycznego. Tymi aktywami był zainteresowany australijski fundusz inwestycyjny IFM oraz czeski EPH.

– EDF to firma, która jest ujęta w zestawieniu firm ważnych z punktu widzenia bezpieczeństwa energetycznego w Polsce. EDF został właścicielem 8,5 proc. energetyki w Polsce, poprzez zawarte przed laty porozumienie międzyrządowe. Nie możemy dopuścić do tego, aby właściciele energetyki w Polsce byli nieprzewidywalni. Musimy mieć zidentyfikowanych właścicieli i wiedzieć na jaki czas inwestują, kim są i jak pewne są ich pieniądze – uzasadniał wówczas Tchórzewski.

Jego zdaniem mogłoby to przełożyć się na wzrost cen ciepła dla odbiorców. Jest on także sceptyczny wobec inwestowania w energetykę poprzez fundusze inwestycyjne. – Fundusze same nie podejmują decyzji, gdzie inwestują pieniądze, tylko ten, który duże środki przekazuje funduszowi o małym kapitale i nie ma czym zabezpieczyć tych pieniędzy. Jak nie ma czym zabezpieczyć, to decyduje właściciel pieniędzy, a fundusze tego nie ujawnią – argumentował minister. Zaznacza jednak, że nie ma znaczenia czy jest to podmiot państwowy, czy prywatny. Ważne, aby był przejrzysty z punktu widzenia źródeł kapitału.

Podsumowanie

Minister energii Krzysztof Tchórzewski nie wyklucza udziału firm zagranicznych w polskiej energetyce. Co więcej mówił, że liczył na to, że francuskie firmy pozostaną jednak w Polsce. Wynikało to z faktu, że EDF, którego aktywa w Polsce przejęło PGE, w 85 proc. należy do francuskiego skarbu państwa. Niezależnie jednak od tej deklaracji obecność spółek z udziałem Skarbu Państwa w polskiej energetyce zwiększa się. Przed przejęciem francuskich aktywów polskie czempiony energetyczne miały w Polsce 62 proc. rynku. Po przejęciu aktywów Engie oraz EDF wskaźnik ten wzrósł do 75 proc. Zliczając koszty czterech tylko wymienionych transakcji, polska energetyka wydała na repolonizację ponad 13 mld zł. Warto także pamiętać o kosztach, jakie te inwestycje za sobą pociągają. Przejęcie aktywów Engie oraz EDF będzie wiązało się także z dostosowaniem ich do wymogów BAT i BREF, a wstępne szacunki mówią o koszcie blisko 1 mld zł.

Kuffel: Nowe regulacje zagrażają elektrowniom węglowym (ANALIZA)

Z drugiej jednak strony trudno odmówić racji, że energia to zasób strategiczny o który należy dbać, a spółki Skarbu Państwa wydają się w tym aspekcie najszybszym i najskuteczniejszym narzędziem. Podkreśleniem tego faktu jest zapis w statutach spółek energetycznych: PGNiG, Energa i PGE, w których czytamy, że dana spółka realizuje zadania związane z zapewnieniem bezpieczeństwa energetycznego kraju. Skarb Państwa chciał, aby podobny zapis znalazł się w statucie Taurona. Na ostatnim walnym zgromadzeniu nie podjęto jednak takiej uchwały. Jak tłumaczył minister Tchórzewski, Tauron nie ma obecnie potrzeby korzystania z zapisów dotyczących zapewnienia bezpieczeństwa energetycznego. – Nie widzę potrzeby, by z takich decyzji korzystać. Chodziło jedynie o to, by uprzedzić akcjonariuszy, że tego typu decyzje mogą się pojawić. (…) Nie ma sytuacji, która by wymuszała tego typu inwestycje – powiedział PAP Tchórzewski.

Musiałek: Repolonizacja energetyki to błąd

Powstaje pytanie, gdzie jest miejsce na prywatnych właścicieli w takich spółkach. Zdaniem dr. Radosława L. Kwaśnickiego, partnera zarządzającego Kancelarii RKKW – KWAŚNICKI, WRÓBEL & Partnerzy, akcje takich spółek mogą być atrakcyjnym celem inwestycyjnym, w szczególności w perspektywie długoterminowej (a niekiedy nawet krótkoterminowej, np. w dniu 20.01.2016 r. kurs akcji PGNiG wynosił 4,49 zł, zaś po niespełna 1,5 roku w dniu 15.05.2017 r. – 6,70 zł). – W związku z tym nie widzę przeciwwskazań, aby spółki posiadające takie statutowe postanowienia były notowane na giełdzie. Ostatecznie przecież to akcjonariusze decydują czy chcą te akcje nabywać/posiadać, czy też nie są nimi zainteresowani – a właśnie giełda zapewnia taką, w zasadzie niczym nieskrępowaną, możliwość obracania nimi wg woli akcjonariuszy – tłumaczy w rozmowie z portalem BiznesAlert.pl mec. Kwaśnicki.

Warto także pamiętać, że spółki energetyczne PGNiG Termika i PGE dzięki Funduszowi Modernizacyjnemu w ramach reformy systemu handlu emisjami będą mogły korzystać z inwestycji w wysokosprawną kogenerację i ciepłownictwo. Szansą dla PGE są tu sieci ciepłownicze, na które firma może pozyskać dofinansowanie.

Z drugiej jednak strony elektrociepłownie to wciąż źródła węglowe. Wsparcie tego rodzaju źródła w ramach Funduszu będzie bardzo trudne. Niewykluczone więc, że węgiel będzie ustępował miejsca gazowi, zwłaszcza w inwestycjach w projekty gazowe takie jak terminal LNG oraz Korytarz Norweski. Prezes PGE Baranowski podczas konferencji dotyczącej przejęcia aktywów EDF zwracał uwagę, że spółka monitoruje te inwestycje gazowe.

Przejęcie aktywów, które ze względu na źródło generacji, a więc węgiel, będą w przyszłości stwarzać nowe problemy i generować koszty, wydaje się być ryzykowaną transakcją. Argument przemawiający za bezpieczeństwem może się wydawać racjonalny. Przede wszystkim w sytuacji, kiedy aktywa trafiają w podejrzane ręce i mogą zagrozić w ten sposób bezpieczeństwu energetycznemu i bezpieczeństwu obywateli.

Minister energii sygnalizował, że było takie ryzyko. Poza argumentem bezpieczeństwa transakcja przejęcia aktywów od Francuzów może mieć także ekonomiczne uzasadnienie. Szczególnie jeśli spółki mają plan jak zmodernizować nowe aktywa, czy i jak wprowadzać czyste technologie węglowe, jakie wybrać źródło i jak pozyskać środki na inwestycje i ew. zmianę źródła generacji. Przejmowanie majątku tylko po to, aby nim dysponować, bez planów modernizacji i dostosowania do nowych potrzeb energetyki kształtowanej przez politykę energetyczno-klimatyczną, może w długoterminowej perspektywie okazać się nietrafionym pomysłem dla Skarbu Państwa i węglowym balastem utrudniającym rozwój.