font_preload
PL / EN
Alert 7 października, 2015 godz. 14:55   
REDAKCJA

RAPORT: Warszawa nie może milczeć na temat Nord Stream

Stacja kompresorowa Nord Stream Stacja kompresorowa przy gazociągu Nord Stream. Zdjęcie: Gazprom

Gazprom prze naprzód z projektem gazociągu Nord Stream 2. Ma wsparcie europejskich firm – oficjalne – i nieoficjalne poparcie niektórych rządów. Komisja Europejska na razie nie ulega naciskom, ale Rosjanie pracują intensywnie nad wzmocnieniem presji.

Projekt Nord Stream 2 zakłada budowę dwóch nitek morskiego gazociągu o przepustowości 55 mld m3 rocznie z Rosji do Niemiec. Za budowę magistrali będzie odpowiadała spółka New European Pipeline AG. Udziały w niej posiadają: Gazprom – 51 procent, E.On – 10 procent, BASF/Wintershall – 10 procent, Shell – 10 procent, OMV – 10 procent oraz Engie – 9 procent.

Uczestnicy projektu Nord Stream 2 złożyli wniosek o przyłączenie nowych nitek bałtyckiej magistrali do unijnej infrastruktury transportu gazu – poinformował wiceprezes Gazpromu Aleksandr Miedwiediew. To znak, że projekt nabiera realnych kształtów.

– Gazprom wnosi według Aleksandra Miedwiediewa o przyłączenie Nord Stream 2 do sieci gazociągowej UE, co ma zapewnić po planowanej budowie gazociągu możliwość przesyłania gazu w UE. Ma tym samym nadzieje ze unijni operatorzy sieci przesylowych uwzglednią nowy projekt w planach rozwoju sieci gazowej – tłumaczy Agata Łoskot-Strachota z Ośrodka Studiów Wschodnich.

– Działamy zgodnie z harmonogramem. Przygotowujemy przetarg na zakup rur. W przyszłym roku zostanie ogłoszony przetarg na firmę, która je ułoży – cytuje wypowiedź Miedwiediewa agencja TASS. – Gazprom podtrzymuje prognozę dotyczącą wzrostu eksportu gazu do państw spoza WNP do końca 2015 roku o 9,6 procent do poziomu 159-160 mld m3 – powiedział przedstawicie rosyjskiego koncernu. Odnosząc się do projektu Turkish Stream stwierdził, że ,,odroczenie terminu budowy nawet o rok nie wpłynie na niego krytycznie”.

6 października szef rosyjskiego Gazpromu Aleksiej Miller powiedział, że koncern zdecydował się na zmniejszenie o połowę przepustowości gazociągu Turkish Stream do 32 mld m3 rocznie.

Gazprom potwierdził, że szlak dwóch nowych nitek gazociągu Nord Stream będzie pokrywał się z istniejącym, dlatego nie można uznać rozbudowy za nowy projekt. Pierwsza i druga linia rosyjskiego gazociągu do Niemiec jest wyłączona spod regulacji unijnych, co zdaniem Rosjan powinno oznaczać, że podobnie będzie z nowymi nitkami.

Więcej: Gazprom stawia na Nord Stream

– W sprawie Nord Stream 2 podpisaliśmy wiążące porozumienie z partnerami europejskimi. Technicznie będzie takie samo jak w przypadku Nord Stream – powiedział Aleksiej Miller, dyrektor firmy. Siergiej Serdiukow, odpowiedzialnyw Gazpromie za kwestie techniczne, przekonywał, że Nord Stream 2 nie podlega unijnym regulacjom, bo za jego pomocą „europejscy klienci otrzymają gaz od europejskich firm, co rozwiązuje problem z ograniczeniami trzeciego pakietu energetycznego”.

Gazprom spotka się z niemieckim E.onem w celu omówienia kwestii rabatu cenowego na dostawy gazu. Spółki spierają się o poziom cen w arbitrażu. Rosjanie liczą na porozumienie poza sądem, podobnie jak w przypadku sporu z polskim PGNiG.

Tematem rozmów z Niemcami może być także gazociąg Nord Stream oraz projekt jego rozbudowy – Nord Stream 2 – w który zaangażował się E.on, razem z BASF/Wintershall, Shellem, OMV i Engie. Projekt zakłada podwojenie przepustowości z 55 mld m3 rocznie i przekierowanie do gazociągu gazu transportowanego obecnie przez terytorium Ukrainy.

Agencja Fitch nie wyklucza opóźnienia projektów Turkish Stream i Nord Stream 2. Powodem ma być wojna na Ukrainie i plany Unii Europejskiej. Agencja ocenia, że dążenia Europy do dywersyfikacji źródeł dostaw gazu oraz jej opór wobec projektów wobec agresji rosyjskiej na Ukrainie może zagrozić terminarzom konstrukcji. Bruksela uznaje Turkish Stream za projekt nierealny. Dostrzega problemy po stronie tureckiej i nie zamierza wesprzeć budowy ze względu na brak wartości projektu dla dywersyfikacji. Pomimo zainteresowania projektem Nord Stream 2 ze strony europejskich firm: Shell, OMV, E.on, BASF, Komisja utrzymuje wobec niego negatywne stanowisko.

Mimo to firmy zaangażowane w Nord Stream 2 lobbują w Brukseli za zdjęciem ograniczeń dla pełnego wykorzystania niemieckiej infrastruktury przez Gazprom. Rosjanie zadeklarowali, że są gotowi do długotrwałego sporu na ten temat.

Szef rosyjskiego Gazpromu Aleksiej Miller powiedział, że koncern zdecydował się na zmniejszenie o połowę przepustowości gazociągu Turkish Stream do 32 mld m3 rocznie.

– Bierzemy pod uwagę fakt, że to co robimy na północy to realny plan na podstawie którego będziemy działać – wyjaśnił Aleksiej Miller, odwołując się do podpisania przez Gazprom i kilka europejskich firm umowy akcjonariuszy o rozbudowie gazociągu Nord Stream o dwie nowe nitki.

Oznacza to, że Gazprom przyznaje gotowość do ograniczenia oczekiwań wobec tureckiego szlaku wobec sukcesu w promocji zwiększenia dostaw za pomocą północnej magistrali.

Więcej: Powrót Nord Stream. Gazprom zbiera europejskich sojuszników

Wsparcie europejskiego biznesu

Jean-François Cirelli z Engie (dawniej GDF Suez) udzielił wywiadu portalowi Natural Gas Europe. Twierdzi on, że w interesie Europy jest zmniejszanie ilości krajów tranzytowych po drodze z rosyjskich złóż gazu na rynek europejski i więcej bezpośrednich połączeń. Broni projektu rozbudowy gazociągu Nord Stream, w który zaangażowała się jego firma.

Zdaniem Cirelliego udzielenie przez Komisję Europejską wyłączenia dla niemieckiej odnogi Nord Stream spod regulacji antymonopolowych nie byłoby niczym nadzwyczajnym. – Po pierwsze, powiedziałbym, że prawie wszystkie duże projekty infrastrukturalne, jeśli nie wszystkie, budowane w Europie otrzymały wyłączenie z zasady trzeciej strony (TPA) – mówił Francuz. – Wyłączenie dla Nord Stream nie byłoby niczym wyjątkowym, ale normalnym.

Chodzi o wyłączenie z unijnej regulacji, która wyklucza zajęcie całej przepustowości gazociągu przez jednego dostawcę. Niemiecka odnoga Nord Stream – OPAL – otrzymała takie wyłączenie dla 50 procent mocy Nord Stream. Aby Rosjanie mogli słać tym szlakiem więcej gazu, starają się o wyjątek dla całej przepustowości.

Przedstawiciel Engie zachwala inwestycję. – Da Europie pewność, że gaz płynący ze Wschodu na Zachód nie zostanie zablokowany przez polityczne trudności, które widzieliśmy w niedalekiej przeszłości na Ukrainie – powiedział. – Ostatecznie uważam, że w interesie ekonomicznym firm leży zbudowanie tego gazociągu, a w projekcie bierze udział wiele spółek europejskich.

Podczas konferencji Oil and Money w Londynie, dyrektor Shella Ben van Beurden ocenił, że sankcje ekonomiczne wobec Rosji nie wykluczają możliwości inwestycji w tym kraju. Spółka przyznaje, że tamtejszy rynek jest dla niej ważny.

Shell jest jedną z firm zaangażowanych w nowy projekt Gazpromu, czyli rozbudowę gazociągu Nord Stream o trzecią i czwartą nitkę.

Więcej: Rosyjski gazociąg przyspiesza dezintegrację Unii Europejskiej

Sterydy od Kremla

– Do realizacji projektu Nord Stream 2 na terenie Rosji konieczne jest przyjęcie kompleksowego planu wsparcia, takiego, jaki został przyjęty dla magistrali Siła Syberii – stwierdził prezes Gazpromu Aleksiej Miller w piątek 2 października po spotkaniu z premierem Dmitrijem Miedwiediewem.

– Mamy podpisane porozumienie z europejskimi partnerami o rozpoczęciu projektu Nord Stream 2. Termin ich stworzenia jest sztywny – koniec 2019 roku. Prosimy o wsparcie propozycji, analogicznej do tej dla Siły Syberii, o środkach kompleksowego wsparcia dla projektu Nord Stream 2 – zadeklarował prezes rosyjskiego koncernu.

Plan wsparcia dla gazociągu Siła Syberii ma usprawnić prace przy projekcie. Zgodnie z dekretem rządowym władze regionalne mają udzielić odpowiedniego wsparcia. Firma Rosseti ma z kolei zapewnić priorytet dla budowy połączeń elektroenergetycznych na szlaku gazociągu. Rosyjskie Koleje i inne firmy transportowe mają zapewnić priorytetowe dostawy dóbr potrzebnych do realizacji projektu. Analogiczne wsparcie dla projektu Nord Stream 2 obniżyłoby koszty projektu, którego rentowność podważa brak zgody Komisji Europejskiej na monopol Gazpromu nad przepustowością niemieckich odnóg Gazociągu Północnego. To blokada dla wykorzystania pełni potencjału magistrali bałtyckiej.

Presja na specjalne traktowanie

Minister rozwoju gospodarczego Rosji Aleksiej Uljukajew stwierdził, że w kwestii rozmów z Unią Europejską dotyczących trzeciego pakietu energetycznego obserwowany jest postęp. Jego zdaniem możliwość wycofania rosyjskiego pozwu do Światowej Organizacji Handlu (WTO) póki co nie jest brana pod uwagę.

– W sferze energetyki robimy krok naprzód. Mamy świadomość, że jest to proces, który będzie trwał miesiące, lata, ale ważne jest to, że podążamy tą drogą. Kwestia dotyczy trzeciego pakietu energetycznego – powiedział Uljukajew.

Minister dodał, że nie oznacza to, że Rosja może wycofać z WTO pozew w sprawie strat, jakie powoduje dla niej obowiązywanie regulacji antymonopolowych trzeciego pakietu energetycznego. Według niego podczas spotkania komisarzem ds. handlu został osiągnięty postęp w kwestii uregulowania wielu kwestii handlowych.

Rosjanie ubiegają się o wyłączenie swoich inwestycji spod regulacji ograniczających pełne wykorzystanie ich przepustowości przez jeden podmiot (zasada third party access). Nabywają i budują infrastrukturę w Niemczech, która ma posłużyć do zastąpienia w tranzycie szlaku ukraińskiego.

Gazprom czeka na decyzję niemieckiego regulatora w sprawie wykorzystania 100 procent przepustowości gazociągu OPAL – powiedział dziennikarzom wiceminister energetyki Anatolij Janowskij.

– Gazprom nie powinien ubiegać się o pełną przepustowość, ponieważ już o to wcześniej wnosił. Chodzi o to, aby sprawa ta została rozstrzygnięta pozytywnie, a to zależy od niemieckiego regulatora oraz od Komisji Europejskiej – stwierdził Janowskij.

Jak informował 22 września BiznesAlert.pl zdaniem wiceprzewodniczącego Komisji Europejskiej ds. Unii Energetycznej Marosza Szefczovicza na chwilę obecną Rosja nie przedstawiła nowego wniosku o dostęp do zdolności przesyłowych gazociągu OPAL. – W sprawie OPAL  strona rosyjska nie przedstawiła propozycji zmian – powiedział dziennikarzom.

Warto odnotować, że Komisja Europejska nie zmieniła swojego stanowiska na temat możliwości rozszerzenia zgody na monopol Gazpromu na całą przepustowość gazociągu. Obecnie Rosjanie mają pozwolenie na wykorzystywanie na swoje potrzeby 50 procent tej magistrali odprowadzającej gaz z Nord Stream na południe Niemiec i do Czech. Omija ona kraje tranzytowe jak Polska i Słowacja, pozwalając na bezpośrednie dostawy do klientów niemieckich oraz dystrybucję gazu z tego kraju.

Tymczasem wiosną minister energetyki Aleksander Nowak stwierdził, że jeszcze w marcu Gazprom zwróci się z nowym wnioskiem o udzielenie 100 procentowego dostępu do przepustowości gazociągu OPAL do niemieckiego regulatora, który razem z Komisją Europejską odpowiada za tą kwestię.

– Problem dostępu Gazpromu do pełnej przepustowości gazociągu OPAL nie ma charakteru ekonomicznego, lecz jest wymyślony i upolityczniony – powiedział 14 września dziennikarzom wiceprezes rosyjskiego koncernu Aleksander Miedwiediew podczas konferencji poświęconej aukcji gazu przeprowadzonej przez jego firmę.

Poprzez gazociąg OPAL płynie rosyjski gaz, który trafia do Europy za pomocą gazociągu Nord Stream, ale z powodu ograniczeń wynikających z trzeciego pakietu energetycznego Gazprom musiał ubiegać się w Komisji Europejskiej o zgodę na wyłączność na pozostałą połowę mocy. Póki co Komisja Europejska pozostaje konsekwentna i nie pozwala na nowe zwolnienie.

Dzięki zapełnieniu OPAL Rosjanie będą mogli słać więcej gazu przez Nord Stream, wykorzystywany obecnie w 75 procentach. Jego przepustowość to 55 mld m3, ale Gazprom ogłosił, że razem z europejskimi firmami zamierza do 2019 roku ją podwoić.

Więcej: Rosjanie lobbują za monopolem na OPAL

Czy Bałtowie wykorzystają okazję do bycia cicho?

Zdaniem rosyjskiego ministra energetyki Aleksandra Nowaka decyzja Komisji Europejskiej w sprawie projektu Nord Stream 2 nie jest konieczna. Przyznaje jednak, że na dwie nowe nitki bałtyckiej magistrali muszą zgodzić się państwa, przez których terytorium przebiega gazociag.

– Oficjalna zgoda KE nie jest potrzebna. Po prostu są pewne zasady i procedury, które trzeba spełnić – powiedział Nowak. Powtórzył tym samym opinię przedstawicieli Gazpromu. Szef resortu wyjaśnił, że konieczne będą pewne decyzje ze strony państw przez których strefy ekonomiczne lub wody terytorialne będzie przechodził Nord Stream 2 tak jak było to w przypadku Nord Stream. Gazociąg przebiega przez terytorium oraz wody Rosji i Niemiec, a także wody Finlandii, Estonii, Szwecji i Danii.

Nord Stream 2 to biznes, ale polityczny

Wiceprzewodniczący Komisji Europejskiej ds. Unii Energetycznej Marosz Szewczowicz podkreślał, że „zachowanie trasy tranzytowej dla gazu przez Ukrainę jest dla Komisji priorytetem”.

Jako potwierdzenie trwałości zaangażowania UE w sprawy ukraińskie, wiceprzewodniczący przywołał negocjacje trójstronne między Moskwą, Kijowem a Brukselą w sprawie dostaw gazu.

– Projekty na tę skalę i z takim partnerem jak firmy rosyjskie nigdy nie są pozbawione politycznego tła, nie ma więc co poprzestawać na pytaniach do koncernów o biznesplany. Nikt w Europie nie decyduje się na tak poważne inwestycje, bez akceptacji – na tym etapie cichej – rządów. Wygląda na to, że nowy Nord Stream ma być pierwszym wielkim projektem Zachodu i Rosji po wojnie w Donbasie, rodzajem przymierza potwierdzającego, że jednak wiele się stało w tych relacjach, ale jednocześnie jakby nic się nie stało – uważa Paweł Kowal.

Komisarz Szefczovicz najwyraźniej nie ma w tej sprawie możliwości decydowania. Po podpisaniu porozumienia przez akcjonariuszy Rosja będzie zabiegała o poparcie w stolicach europejskich. Tam będzie rozmiękczała unijne stanowisko. Na koniec pan Szefczovicz zostanie postawiony wobec faktów dokonanych.

– Znaczącą konsekwencją podpisania umów przez niemieckie koncerny energetyczne z Gazpromem może być ograniczenie poparcia Niemiec dla działań KE mających na celu dywersyfikację dostaw gazu do UE. Żaden ze znaczących niemieckich polityków nie skomentował doniesień o zawarciu tych umów, co świadczy o tym, że rząd nie widzi przeciwskazań dla rozbudowy Nord Streamu – ostrzegają analitycy Ośrodka Studiów Wschodnich.

– W ostatnich latach kanclerz Angela Merkel nie zainicjowała żadnych projektów na rzecz dywersyfikacji dostaw gazu do Europy, pomimo wielokrotnie składanych deklaracji o popieraniu takich inicjatyw. Istnieje ryzyko, że Berlin będzie skłonny do bardziej zdecydowanego wsparcia niemieckich koncernów w realizacji nowych projektów energetycznych z Moskwą, nie bacząc na plany Komisji Europejskiej dotyczące dywersyfikacji dostaw gazu do Europy, a także na interesy Europy Środkowej i Wschodniej. Mogłoby to więc skutkować podważeniem zasad trzeciego pakietu energetycznego – alarmują.

Więcej: Gazowe business as usual?

Śledztwo także zagrożone

Bruksela jest pod presją także w sprawie śledztwa przeciwko Gazpromowi. Elena Burmistrowa z tej firmy poinformowała, że następna runda rozmów Komisji Europejskiej z jej firmą na temat dalszych działań w toku śledztwa antymonopolowego odbędzie się w październiku. Istnieje ryzyko, że Rosjanie będą chcieli odwlekać lub zablokować przyjęcie przez Brukselę wiążących konkluzji.

– Jest bardzo prawdopodobne, że Gazprom będzie przeciągał procedurę, wnioskował o kolejne rundy konsultacji, publicznie dazawuował zasadność stawianych zarzutów i oskarżał KE o działanie z pobudek politycznych (uczynił to po raz kolejny ostatnio wiceszef Gazpromu Aleksander Miedwiediew), ale jednocześnie podejmować będzie takie działania, które finalnie doprowadzą do zawarcia kompromisu – uważa dr Szymon Kardaś z Ośrodka Studiów Wschodnich.

– Zarówno koncyliacyjna postawa w ramach postępowania antymonopolowego, jak i zgoda na zawarcie kolejnego trójstronnego rosyjsko-ukraińsko-unijnego pakietu zimowego wskazują wyraźnie, że Rosjanie chcą  pozamykać „niepotrzebne fronty walki”  w relacjach energetycznych z UE, oczekując, że dzięki temu będą mogli liczyć na realizację ważniejszych, strategicznych celów: uniknąć formalnych problemów z budową  nowych nitek Nord Streamu, wzmocnić udział w unijnym rynku poprzez „konsumowanie” umowy o wymianie aktywów z BASFem, zrealizować w jakiejś postaci plan budowy gazociągu na Południu Europy (w formie Tukish Stream lub innej postaci). W obliczu braku realnych postępów we współpracy gazowej z trudnym partnerem chińskim, Gazprom stara się  – niezależnie od pojawiającej się czasami buńczucznej wobec Europy retoryki – umacniać swoje pozycje na absolutnie kluczowym  dla siebie rynku zbytu – przekonuje rozmówca BiznesAlert.pl.

– Po bezprawnej aneksji Krymu doszło już do zamrożenia śledztwa antymonopolowego. Ze względu na lobbing europejskiego biznesu Komisja może ociągać się z werdyktem w sprawie odpowiedzi Gazpromu na zarzuty. Odrzucając wszystkie z nich Gazprom zagrał z Brukselą va banque. Jeżeli zabraknie jej determinacji, rosyjski koncern wygra, a jego postępowanie się nie zmieni – sumuje Wojciech Jakóbik, redaktor naczelny BiznesAlert.pl.

Czemu polski rząd milczy?

Aby zakończyć debaty na ten temat Komisja powinna zająć jasne stanowisko w sprawie rosyjskich inwestycji. Wszystkie powinny zostać objęte trzecim pakietem energetycznym bez wyjątków. Dotyczy to Nord Stream i South Stream. Gazprom  nie może mieć monopolu na gazociągi na terenie Unii Europejskiej, jeżeli prawo gazowe Wspólnoty nie ma być wspomnianą martwą literą. BiznesAlert.pl przedstawił cztery możliwości podporządkowania gazociągów rosyjskich unijnemu prawu.

Tymczasem premier Ewa Kopacz nadal nie zajęła stanowiska w sprawie projektu Nord Stream 2, a minister spraw zagranicznych Grzegorz Schetyna uznał go za „zwykłe porozumienie biznesowe”. Jest to opinia nieuprawniona, bo polityczne skutki układu już widać. Kłótnie o rosyjskie gazociągi pogłębiają dezintegrację wspólnoty politycznej w Europie.