font_preload
PL / EN
Bezpieczeństwo 30 sierpnia, 2015 godz. 14:59   
REDAKCJA

Rebelianci z Donbasu to fikcja – Ukrainę podbija regularne wojsko rosyjskie

Milicja w Donbasie Bojownicy w Donbasie. Fot. Wikimedia Commons

Pojawiają się kolejne dowody na obecność armii rosyjskiej w Donbasie. Nie przeszkadzają one jednak mediom na Zachodzie informować o „rebeliantach” i „seperatystach” walczących z armią Ukrainy na wschodzie kraju.

Militarne i polityczne zaangażowanie Rosji w wojnę przeciwko Ukrainie, pomimo retoryki o braku jakiegokolwiek zaangażowania Rosjan, jest oczywiste dla społeczności międzynarodowej, głównie ze względu na stosowanie w rejonie Donbasu nowoczesnego sprzętu produkcji rosyjskiej. Region, w którym dosłownie roi się od wszelkiego rodzaju sprzętu wojskowego, stał się swoistym poligonem doświadczalnym dla nowych rozwiązań rosyjskiego przemysłu wojskowego. Daje to obraz obecnie posiadanych przez Rosję technologii i rzuca światło na niektóre niejasne dotąd okoliczności – piszą Anton Michenko i Igor Fedyk z Defence Express.

„Oprócz ogromnej liczby rosyjskich/poradzieckich transporterów opancerzonych, wozów bojowych i czołgów T-64 i T-72, przechwyconych rzekomo przez rosyjskich bojowników od wojsk ukraińskich, a które w rzeczywistości przybyły w rejon konfliktu z Rosji, widziano tam wiele typów broni mogącej pochodzić wyłącznie z tego kraju. W rejonie Donbasu widziano min. czołgi T-72B3 i T-72BA, projekty całkowicie rosyjskie i wdrożone wyłącznie w rosyjskim wojsku, drony UAV, rożne rodzaje broni strzeleckiej czy systemy obrony powietrznej, których wyłącznym producentem jest Rosja” – czytamy w ich analizie. Szczegółowe informacje na temat konkretnych rodzajów uzbrojenia i jego zdjęcia można zobaczyć w materiale ukraińskich specjalistów dostępnych po polsku na BiznesAlert.pl.

To nie koniec dowodów. Polski Newsweek dokopał się do informacji rosyjskiego dziennika Diełowaja Żizn, który przez przypadek opublikował zestawienie finansowe uwzględniające wydatki na rekompensaty dla rodzin żołnierzy rosyjskich poległych na Ukrainie.

„Rekompensata dla wojskowych, biorących udział w zbrojnych działaniach na Ukrainie w latach 2014 – 2015 (…) Pieniężna rekompensata dla rodzin poległych żołnierzy, którzy brali udział w zbrojnych działaniach na Ukrainie, wynosi 3 mln rubli, a dla rodzin osób, które zostały niepełnosprawne wskutek wojennych operacji – 1,5 mln rubli. Oprócz tego, przewidziano wypłaty dla żołnierzy kontraktowych za każdy dzień przebywania w strefie wojennej w wysokości 1800 rubli. Wszystkie kwoty, na dzień 1 lutego 2015 roku, zostały wypłacone ponad 2000 rodzin poległych żołnierzy oraz 3200 rodzin tych, którzy doznali uszczerbku na zdrowiu i zostały uznane za niepełnosprawne” – można było przeczytać w portalu. Z danych wynika, że na rekompensaty dla rodzin poległych Kreml przekazał 20 mln dolarów. Fakt, że opłacił je świadczy o tym, że traktuje „rebeliantów” jak zwykłych żołnierzy rosyjskich, wywiązując się z przysługujących im przywilejów. Dane zostały najpierw wycofane z publikacji, a potem ponownie opublikowane z odpowiednią cenzurą. Internauci zdołali jednak zapisać materiał, zanim został zdjęty.

Dopełnieniem tych informacji może być materiał opublikowany przez administrację prezydenta Ukrainy Petra Poroszenki. Opisuje on szczegóły organizacyjne i strukturę armii okupującej południowy wschód Ukrainy w oparciu o dane wywiadowcze, szczególnie te zebrane przez wywiad elektroniczny (SIGINT). Tłumaczy je na angielski były oficer amerykańskiej Agencji Bezpieczeństwa Narodowego (NSA) John R. Schindler. Przedstawione przez Ukraińców dane dowodzą, że siły okupacyjne w Donbasie są podporządkowane bezpośrednio rosyjskiej generalicji i funkcjonują jako regularne oddziały armii Federacji Rosyjskiej.

Składają się z 1. oraz 2. Armii z kwaterą główną w Ługańsku. Należy do niej 35 tysięcy wojskowych, których zasiliło 9 tysięcy rezerwistów z Rosji. Według ukraińskich informacji 40 procent stanu to mieszkańcy Donbasu, a reszta to powołani Rosjanie, ochotnicy i najemnicy. Kadry oficerskie to Rosjanie, których oficjalnie na Ukrainie nie ma.

Schindler przypomina, że podobny model zastosowali Serbowie, którzy kontrolowali Armię Bośniackich Serbów zapewniając im kadry dowódcze, logistykę i finansowanie ale oficjalnie nie odpowiadając za ich działania. „Siły DNR i LNR nie przetrwałyby doby bez stałego wsparcia dowództwa i logistyki ze strony armii Władimira Putina. To przedłużenie Sił Zbrojnych Rosji i powinno być tak traktowane przez Zachód. Należy zakończyć fikcję pod tytułem „rebelianci” – apeluje Schindler. „To siły kontrolowane przez Rosjan, dowodzone przez rosyjskich oficerów, zaopatrzane rosyjską bronią i amunicją” – wylicza.