font_preload
PL / EN
Energetyka Energia elektryczna OZE Węgiel 28 grudnia, 2015 godz. 15:15   
REDAKCJA

Rewolucja łupkowa wyprze węgiel

Węgiel

Pod koniec zeszłego tygodnia ostatnia kopalnia węglowa w Wielkiej Brytanii i jedna z trzech ostatnich w Niemczech zostały zamknięte na zawsze. Wydaje się to, w kontekście porozumienia z Paryża symbolicznym wydarzeniem. W końcu Europa zobowiązała się do bycia liderem w używaniu zielonej, zrównoważonej energii, ale kopalnie te zostały zamknięte z innego powodu – pisze autor BloombergView.  

Zdaniem Leonida Bershidskyego, era węgla jest już za nami, a winna jest temu głównie rewolucja łupkowa. Europa wciąż produkuje z węgla około jedną czwartą swojej energii elektrycznej. Niemcy, czyli największa gospodarka i lider w wykorzystaniu OZE, wciąż z różnych rodzajów tego surowca otrzymuje 45 proc. potrzebnej mu energii. W Wielkiej Brytanii natomiast, pomimo tego, że energia ze źródeł odnawialnych wypiera czarne złoto, to odsetek ten wynosi 20 proc.

Jak pisze Bershidsky, w roku 2000, UE wytwarzało 32 proc. energii elektrycznej z węgla, od tego czasu produkcja tego najbardziej zanieczyszczającego powietrze surowca spadła o 11,6 proc.

W USA udział gazu w produkcji energii elektrycznej wzrósł dwukrotnie między rokiem 2000, a 2014. Ale na początku tego stulecia, węgiel wydobywany był na eksport, głównie do Chin, ponieważ koszty transportu do Europy były zbyt wysokie. Teraz jest on bardziej opłacalny, pomimo tego, że Unia Europejska chce zakończyć erę węgla, to Niemcy w 2015 r. sprowadziły go z USA czterokrotnie więcej niż w 2000 r. Niektórzy zaczęli wręcz mówić o renesansie zainteresowania tym surowcem.

– Tak działa wolny rynek. Pomimo ogromnych dotacji na energię odnawialną, węgiel jest po prostu bardziej opłacalny ekonomicznie niż inwestycje w inne, czystsze źródła energii – ocenia Bershidsky.

Jak pisze autor, to jest sytuacja którą może naprawić wyłącznie interwencja rządów. Jednym z rozwiązań jest zmiana rynku uprawnień do emisji CO2 i ustalenie wyższych cen. Georg Zachmann z brukselskiego Think Tanku Bruegel dowodzi, że im wyższa cena emisji gazów cieplarnianych, tym większa wartość rynku gazu.

Europejskie rządy mogłyby coś z tym zrobić, ale to podważyłoby ich wiarygodność. Zachmann proponuje więc, aby Europejski Bank Inwestycyjny gwarantował w przyszłości ceny pozwoleń na emisję i je podwyższał.

To źle wróży producentom węgla w USA. Jednak jeżeli UE i Stany Zjednoczone działałyby razem, to nic złego by się nie stało dla firm wydobywających gaz łupkowy, a kopalnie i tak są stracone, podobnie jak te w Wielkiej Brytanii czy Niemczech – twierdzi autor komentarza.

Źródło: BloombergView