font_preload
PL / EN
Energetyka Ropa 11 września, 2018 godz. 7:30   
KOMENTUJE: Teresa Wójcik

Wójcik: Zagadka Arabii Saudyjskiej

ropa

Wspólny Ministerialny Komitet Monitorujący OPEC (JMMC), któremu przewodniczy saudyjski minister energetyki Khalid al-Falih, spotyka się 23 września w Algierze. Celem spotkania, jak poinformowano kilka dni temu w Rijadzie, są „ocena sytuacji na globalnym rynku ropy oraz podjęcie odpowiednich działań” –  pisze Teresa Wójcik.

Oprócz ministrów-członków Komitetu Monitorującego, obecni będą również ministrowie z Rosji, Kuwejtu, Wenezueli, Algierii i Omanu. Irański minister ds. ropy, Bijan Zanganeh (nie jest członkiem Komitetu), zamierza także wziąć udział w spotkaniu, aby „bronić interesów naftowych Teheranu. Zagrożonych nie tylko przez nowe sankcje USA, ale również przez agresywną handlową politykę niektórych państw OPEC”.

Realizacja postanowienia z 23 czerwca: więcej ropy

Obecna sytuacja jest następująca – państwa OPEC  (nie licząc Konga, które przystąpiło do kartelu w czerwcu tego roku), w sierpniu br., produkowały 32,57 mln baryłek dziennie. O 670 000 baryłek dziennie więcej niż w maju ( wg sondażu S & P Global Platts). Do tego wzrostu przyczyniły się głównie rekordowe wydobycie w Iraku oraz pewne uspokojenie sytuacji w Libii. Rosja w tym samym okresie zwiększyła wydobycie o około 240.000n baryłek dziennie. Łącznie OPEC i Rosja produkowały prawie o 1 mln baryłek dziennie więcej niż w maju, co było  uzgodnione w postanowieniu przyjętym 23 czerwca. W niedalekiej  perspektywie to może nie wystarczyć, aby utrzymać delikatną światową równowagę popytu i podaży.

Niedobór czy nadpodaż ropy?

Wg prognozy OPEC globalny popyt na ropę w III i IV kwartale br ma wynieść 33,32 mln baryłek dziennie. Czyli prawie o 1 mln baryłek dziennie więcej niż rekordowa produkcja w sierpniu przy postępującym zagrożeniu dostaw z Iranu i Wenezueli. Niektórzy eksperci twierdzą, że  Arabia Saudyjska, a także kilka państw OPEC dysponują wolnymi mocami produkcji i podaż ropy bez problemu odpowie na wzrost popytu w nadchodzących miesiącach. Nie ma jednak ocen, co będzie, gdy pojawi się globalna nadpodaż.

Analizując rysujące się perspektywy stanu popytu i podaży na rynku ropy trzeba przyznać, że największy światowy eksporter może mieć problemy wobec bardzo niepewnej globalnej sytuacji. Spowolnienie gospodarki w Azji oraz walka o rynki zbytu ropy mogą hamować popyt. W perspektywie krótkoterminowej Arabia Saudyjska stara się utrzymać stabilność globalnego rynku ropy naftowej, aby wspierać popyt.

W dłuższej perspektywie próbuje utrzymać ceny na poziomie odpowiadającym przewidywanemu trendowi wzrostowemu popytu – ocenia szef badawczego instytutu w Rijadzie, Mazen al-Sudairi. Jego zdaniem, gospodarka globalna potrzebuje wzrostu cen ropy oraz zwiększenia wydobycia, nie tylko w Arabii Saudyjskiej. Tyle, że trudno wyważyć rynkowe skutki spadku koniunktury na rynkach Azji i wpływu sankcji USA wobec Iranu łącznie z coraz głębszym kryzysem w Wenezueli. Dużego deficytu podaży ropy na rynku globalnym obawiał się prezydent USA Donald Trump.

Właśnie na jego apel Arabia Saudyjska oraz wszystkie państwa członkowskie OPEC wraz z Rosją i dziewięcioma innymi partnerami spoza OPEC  zobowiązały się 23 czerwca br. w ramach porozumienia naftowego do zwiększenia wydobycia surowca łącznie o 1 mln baryłek dziennie. Zaledwie podpisane zostało stosowne, bardzo niejasne, porozumienie  nie precyzujące żadnych konkretów ), saudyjscy politycy pozwolili analitykom ujawnić, że Arabia Saudyjska może  produkować aż 11 mln baryłek dziennie. Co byłoby niepotrzebnym, a niekoniecznie realistycznym rekordem.

Mimo tej informacji, po początkowym wzroście produkcji w czerwcu, Rijad zakomunikował, że ​​jest zmuszony w lipcu obniżyć produkcję o około 200 000 baryłek dziennie, czyli do 10,29 mln baryłek – wobec niskiego popytu. Zdaniem analityków było to prawdopodobnie konieczne przeciwdziałanie gwałtownemu spadkowi cen. Trudno ocenić, na ile skuteczne. W każdym razie w sierpniu produkcja ropy w Arabii Saudyjskiej wzrosła tylko nieznacznie, bo do 10,42 mln baryłek dziennie.

Rywalizacja Rijadu i Teheranu

Kurs kolizyjny między długoletnimi geopolitycznymi rywalami Arabią Saudyjską i Iranem obecnie jest prawie nieunikniony. Iran, który zagroził zablokowaniem eksportu ropy z państw Zatoki Perskiej, jeśli sankcje USA uniemożliwią dostawy irańskiej ropy – oskarżył Arabię ​​Saudyjską i jej sojuszników z Zatoki Perskiej o pogwałcenie decyzji OPEC o produkcji ropy. Rzeczywiście, Arabia Saudyjska zwiększyła wydobycie powyżej przyznanej jej w listopadzie 2016 r. wielkości ( 10,06 mln baryłek dziennie) /, ale wg  interpretacji Rijadu decyzja OPEC z 23 czerwca br. zakłada zmniejszone ograniczenia wydobycia i to dla całego OPEC +.

Nie określa ograniczenia dla poszczególnych państw, ponieważ niektóre z nich – zwłaszcza Iran i Wenezuela – nie są w stanie produkować odpowiedniej ilości ropy. Saudyjski minister energetyki Khalid al-Falih odpierał na spotkaniu czerwcowym w Wiedniu zarzuty stawiane Arabii Saudyjskiej o nielojalność wobec Iranu i Wenezueli: „Przy całym szacunku dla obu tych państw moją główną zasadą jest szacunek dla potrzeb rynku.”

Saudi Aramco, w sierpniu obniżyła oficjalne ceny sprzedaży na wrzesień swojej najważniejszej ropy  Arab Light. Obniżka obowiązuje na wszystkich rynkach, z wyjątkiem Stanów Zjednoczonych. Ma dostosować eksport saudyjski do rosnącej konkurencji zwłaszcza na rynku azjatyckim. Iran natychmiast zrobił to samo, państwowy koncern National Iranian Oil Company agresywnie ciął swoje ceny na wszystkie rodzaje ropy w dostawach wrześniowych. „Saudyjczycy chcą wejść w lukę jaka powstała po irańskich baryłkach, które nie weszły na rynek wskutek sankcji” – powiedział Stephen Brennock, analityk z biura maklerskiego PVM Associates.

Faktem jest, że irański eksport ropy w sierpniu br spadł do najniższego poziomu od siedmiu miesięcy, Nabywcy na rynkach zaczęli unikać kontraktów z Teheranem. Wzrost irańskiego eksportu ropy i kondensatu wyniósł w sierpniu 1,92 mln baryłek dziennie, w porównaniu do 2,32 mln w lipcu. Eksperci zgodnie oceniają, że amerykańskie sankcje nałożone na Iran, w listopadzie br ograniczą irański eksport do 1,4 mln baryłek dziennie.

Stany Zjednoczone i Arabia Saudyjska w grze

USA ogłosiły plan sprzedaży 11 mln baryłek ze swej strategicznej rezerwy ropy (Strategic Petroleum Reserve) w okresie od 1 października do 30 listopada, częściowo w celu złagodzenia wpływu sankcji na Iran na rynek oraz przewidywanego spadku produkcji wenezuelskiej do 300 000 baryłek dziennie (a nawet jeszcze większego) do końca roku. Inne cele USA są raczej zagadkowe.

Zapewne tarcia handlowe między USA i Chinami mogą osłabić popyt na ropę, nawet o 350 000 baryłek dziennie. Już obecnie znacznie spowolnił wzrost popytu na ropę w Chinach, co powoduje naturalnie spadek importu do tego kraju.

Jednak Międzynarodowa Agencja Energetyczna (MAE) w sierpniowym miesięcznym raporcie dotyczącym rynku ropy nie obawia się nadpodaży ropy. Przeciwnie, ostrzega przed „dużym spadkiem podaży, który pojawi się jeszcze w tym roku. Może doprowadzić do znacznego wzrostu cen i wpłynąć na niepohamowany wzrost popytu”. MAE jako poważne zagrożenie szacuje niedoceniany spadek dostaw z Iranu i Wenezueli oraz wciąż niestabilnej Libii. Do tego – zdaniem raportu MAE – dochodzi „na razie niewystarczająco rozbudowana infrastruktura wyprowadzająca ropę z bogatego łupkowego basenu Permskiego w Stanach Zjednoczonych. Odsunie to w czasie szybki wzrost produkcji cennej ropy z tego basenu.”

Raport MAE stawia znak zapytania: na ile Arabia Saudyjska jest przygotowana do gry cenowej na bilansowaniu popytu i podaży ropy w skali globalnej. Wprawdzie presja Trumpa, aby utrzymać światowy zrównoważony poziom cen ropy może się zmniejszyć po wyborach 6 listopada w USA, ale odbędą się one następnego dnia powrocie sankcji na Iran. Baryłki ropy saudyjskiej mogą stać się niezbędne, aby utrzymać stabilność światowego rynku ropy.

Arabia jest elastyczna

To dobra perspektywa dla ambitnych reform gospodarczych Arabii Saudyjskiej, które będą musiały być finansowane przede wszystkim z zasobów i zysków Saudi Aramco, jako głównego źródła przychodów do budżetu Królestwa Saudyjskiego. Międzynarodowy Fundusz Walutowy szacuje, że obecnie dla zrównoważenia tego budżetu  cena ropy powinna wynosić około 80 dol. za baryłkę. „W obecnym coraz bardziej niestabilnym otoczeniu rynkowym, Arabia Saudyjska musi prowadzić elastyczną politykę cen i wydobycia, co czasem powoduje mylące sygnały ku rozczarowaniu wielu uczestników rynku” – skwitowali niedawno eksperci Bassam Fattouh i Andreas Economou z Oksfordzkiego Instytutu Studiów Energetycznych (Oxford Institute for Energy Studies).

Jakóbik: Luzowanie porozumienia naftowego. Powrót wojny cenowej?