font_preload
PL / EN
Alert 5 maja, 2016 godz. 13:00   
REDAKCJA

Ropa z Iranu może poróżnić Polskę z Ukrainą

Naftoport PERN

(Wojciech Jakóbik)

– Iran jest zainteresowany dostawami ropy przez ropociąg Odessa-Brody – poinformował minister energetyki i przemysłu węglowego Ukrainy Igor Nasalyk.

– Dziś (29 kwietnia – przyp. red.) o 8 rano na prośbę irańskiego ambasadora odbyło się spotkanie dyplomatów (…). Wyrazili oni duże zainteresowanie dostawami irańskiej ropy przez ropociąg Odessa-Brody, bo wierzą, że jest to najlepsza opcja z punktu widzenia logistyki – powiedział Nasalyk.

Tymczasem Polacy rozważają sprowadzenie irańskiej ropy przez naftoport w Gdańsku. Możliwe, że polskie spółki – PKN Orlen i Grupa Lotos – sprowadzą próbne dostawy z tego kierunku, jak stało się to w przypadku ropy saudyjskiej. Aby ropa z Iranu dotarła przez ropociąg także do Polski, konieczne byłoby ukończenie projektu Odessa-Brody-Gdańsk.

Deklaracja ukraińskiego ministra może mieć wpływ na plany polskiego rządu, który deklaruje reanimację projektu, który nie ruszył naprzód w ostatnich 8 latach, za co obecna władza krytykuje poprzedników. To jednak pokrzyżowałoby plany polskich spółek, które już mają plany sprowadzenia irańskiej ropy przez naftoport. Według nowej koncepcji funkcjonowania projektu Odessa-Brody-Gdańsk, do którego dotarł dziennik Rzeczpospolita, ropa miałaby płynąć w kierunku przeciwnym do pierwotnie zakładanego, czyli z Gdańska na Ukrainę. Możliwe więc, że Warszawę czeka spięcie z Kijowem, który już lobbuje w Iranie za kierunkiem ze wschodu na zachód. Nie wiadomo, czy doprowadzi ono do permanentnego zamrożenia projektu, który w założeniu miał integrować kraje tranzytowe.

Na dzień dzisiejszy ropociąg Brody-Płock jest jedynym brakującym elementem Euroazjatyckiego Korytarza Transportu Ropy Naftowej. Pierwotnie, w wyniku realizacji tego projektu państwa regionu Morza Kaspijskiego miały otrzymać dodatkową, pewną trasę dla dostaw swojej ropy na rynek europejski, w tym do Polski. W zamian, kraje takie jak nasz, miały zyskać nowe źródło surowca – z Azerbejdżanu, Kazachstanu i Turkmenistanu. Ropa stamtąd pochodząca mogłaby także trafiać do polskiego naftoportu w Gdańsku i Rafinerii Gdańskiej.

Mimo to, projekt napotkał na problemy z zainteresowaniem inwestorów, które spowodowały, że nie został uruchomiony zgodnie z planem w 2015 roku. Ten termin miał pozwolić na dostawy azerskiej ropy do Polski w ilości do 10 mln ton rocznie w 2016 roku. Ze względu na uwarunkowania w kraju i za granicą nie udało się zrealizować tego planu. Władze Sarmatii mogą liczyć na nowy impet projektu, którego ukończenie jest jednym ze sztandarowych postulatów polityki energetycznej nowego rządu w Warszawie. Należy przy tym zaznaczyć, że wiele zależy od dostawców, jak Azerbejdżan, którzy muszą także wyrazić zainteresowanie projektem Odessa-Brody-Gdańsk. Rewizja planów wykorzystania projektu przez Polskę może zmienić stanowiska innych udziałowców przedsięwzięcia.

Międzynarodowe konsorcjum rurociągowe Sarmatia zostało założone 12 lipca 2004 roku przez ukraińską Ukrtransnaftę oraz polski PERN Przyjaźń. Akcjonariuszami spółki są: azerski SOCAR, gruziński Georgian Oil and Gas Corporation Ltd. (GOGC), ukraińska Ukrtransnafta, polskie Przedsiębiorstwo Eksploatacji Rurociągów Naftowych Przyjaźń S.A. (odpowiednio po 24,75 procent udziałów) oraz litewska AB Klaipedos Nafta (1 procent udziałów).