font_preload
PL / EN
Energetyka Gaz OZE Węgiel 10 września, 2013 godz. 15:15   
KOMENTUJE: Marcin Roszkowski

Roszkowski: Węglowe obietnice premiera to początek kampanii wyborczej

Marcin Roszkowski

Premier Donald Tusk zadeklarował na targach górniczych w Katowicach, że węgiel będzie nadal fundamentem polskiej energetyki. Zdaniem prezesa Instytutu Jagiellońskiego Marcina Roszkowskiego jest to zagranie polityczne, a prezentowany plan nie będzie miał pokrycia w rzeczywistości.

– Premier rozpoczął już najwyraźniej kampanię wyborczą. Wskazywałoby na to miejsce i odbiorcy jego wystąpienia. Większość polityków już przygotowuje się do wyborów, a wśród nich Premier ma dziś najwięcej do stracenia. Dlatego już walczy głosy – ocenia w rozmowie z BiznesAlert.pl. – Żaden polityk dzisiaj głośno nie mówi, że Polska jest obecnie importerem węgla. Opowiadanie, że Polacy będą spalać wszystko, co znajduje się pod ziemią to myślenie życzeniowe. Oczywiście dobrze, by było gdyby tak się stało, ale realia wykluczają taki prosty scenariusz. Prace Komisji Europejskiej nad rygorystycznymi normami odnośnie spalania węgla i biomasy, nowe regulacje środowiskowe i ograniczenia emisji CO2 narzucą nam szukanie nowych elementów miksu energetycznego. Polska nie może polegać wyłącznie na węglu. Potrzebujemy także elektrowni gazowych, wiatraków i paneli słonecznych.

– Te potrzeby uwzględnia zresztą realizowany już plan rozbudowy infrastruktury w kraju. Kończymy budowę terminala LNG, tworzymy rynek mocy i zamierzamy budować nowe bloki węglowe – twierdzi. – Jeśli chcemy wydobywać więcej węgla i opierać na nim energetykę, to przede wszystkim potrzebujemy nowych mocy. Po długich bojach wreszcie następuje przyspieszenie rozbudowy Elektrowni Opole ale to nie jest jedyny projekt węglowy wymagający uwagi rządu. Jednak, jeśli rząd nie stworzy alternatywy do starych bloków, które podatnicy będą reanimować płacąc za nie na rynku mocy, to w rzeczywistości za energetykę węglową zapłacimy dwa razy – za stare i nowe bloki. Gdybyśmy w zwykłym trybie tworzyli nowe moce w energetyce węglowej i nie tylko, wyszłoby dużo taniej – dodaje ekspert.

– Jestem jednak pewien, że są to deklaracje czysto polityczne, o czym świadczy czas i miejsce wypowiedzi premiera Tuska. Jego polityka jest przewidywalna i cechują ją działania ad hoc, jak na przykład ta wypowiedź. Rząd musi działać w perspektywie wielu lat a nie następnego cyklu wyborczego. Jeżeli za kilka lat zaczniemy importować energię elektryczną, to będzie jasne kto za to odpowiada. Winne będą poprzednie rządy ale głównie obecny, który miał siedem lat by ratować polską energetykę i z tego zadania póki co się nie wywiązał – sumuje Marcin Roszkowski.