font_preload
PL / EN
Innowacje 3 lipca, 2017 godz. 11:00   
KOMENTUJE: Agata Rzędowska

Rzędowska: Fundusze dla start-upów – przepalamy czy odpalamy?

tauron innowacje fot. Tauron

– Zeszłotygodniowe wydarzenia związane ze zbliżeniem dużych spółek skarbu państwa i start-upów to w opinii wielu osób przełom. Przełom w myśleniu, przełom w działaniu, przełom w relacjach. Duże firmy chcą się spotykać ze start-upami, to nowość. Jednak jest w tej beczce miodu łyżka dziegciu. Odmienianie słowa „innowacje” przez wszystkie przypadki nie przybliża nas do gospodarki 4.0 – pisze Agata Rzędowska.

Po pierwsze, czym mają być innowacje, które zachwycą inwestorów? Po drugie, czy założyciele start-upów będą potrafili sprzedać swoje pomysły? Po trzecie, czy przedłużające się procedury wdrażania innowacyjnych rozwiązań (które obserwujemy choćby w związku z zeszłoroczną współpracą PGNiG z ARP przy Warsztatach Innowacyjnych Pomysłów) nie zabiją całego pomysłu na biznes?

W kuluarach, zarówno w czasie otwarcia akceleratora InnVento, jak i w czasie prezentacji PGE Venture rozmawiano o tym, „ile można przepalić”. Było sporo entuzjazmu, zarówno po stronie PGE i PGNiG, jak i po stronie start-upów, ale… ale od razu „przepalić”? Nie lepiej „odpalić”?

Diabeł tkwił w szczegółach. Budynek akceleratora PGNiG stoi w Warszawie, tuż obok ekologicznej łąki i miejskiej pasieki. Nad tę pasiekę wypuszczono napełnione gazem baloniki z papierowymi figurkami (które, jak łatwo się domyślić, stały się za kilka chwil śmieciami). Pomijając kwestie ekologiczne – kusi, by porównać start-upy do papierowego ludzika spadającego z wysoka na twardy grunt zaraz po wyczerpaniu gazu w balonie…

Inny przykład: rozdanie silikonowych opasek z chipami, które pozwoliły w czasie imprezy na PGE Narodowym wymienić się kontaktami i pobrać materiały pokonferencyjne miało zapewne pokazać, że spółka stawia na nowoczesność. Ale jak można, u licha, traktować poważnie deklaracje młodego menedżera, że fundusz PGE Venture chce wspierać pomysły mające rozwiązywać problemy utylizacji odpadów i wspierać „niskoemisyjne technologie wytwórcze”, skoro opaska z chipem jest jednorazowa?! Hostessy z uśmiechem informowały, że „można ją wyrzucić do najbliższego kosza”.

Czy finansowanie start-upów przez spółki skarbu państwa nie odbywa się trochę na siłę, tylko dlatego, że zostało to zapisane w Strategii na rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju? Czy gospodarka o obiegu zamkniętym (będąca, nota bene, integralnym elementem SOR) będzie tematem, który nie wiadomo jak „ugryźć”, za to wiadomo jak ograć medialnie?

Nie chciałabym myśleć, że zaangażowanie dużych spółek w rozwój start-upów jest tylko efektem SOR, a nie przekonania, że takie projekty mają sens. Polskie start-upy zasługują na to, by w nie wierzyć i pomóc odpalać kolejne projekty.