font_preload
PL / EN
Energia elektryczna Innowacje 7 marca, 2017 godz. 11:00   
KOMENTUJE: Agata Rzędowska

Rzędowska: Myśląc jak Steve Jobs, czyli Electromobility Poland

_OT_7606

Powołana w zeszłym roku spółka Electromobility Poland od samego początku budziła kontrowersje. W związku z tym, że cel jej powołania wydawał się niejasny a kontakty z  jej władzami ograniczone, zarówno środowisko motoryzacyjne jak i część energetycznego miało na jej temat różne wyobrażenia. Wczorajsza konferencja prasowa, w czasie której zaprezentowano harmonogram działań spółki, przedstawiono dyrektora zarządzającego i osadzono cały projekt w szerszych ramach miała uciąć spekulacje – pisze   Agata Rzędowska, redaktor BiznesAlert.pl.

Trzy fakty na temat Electromobility Poland

Suche fakty są takie: Electromobility Poland ma odpowiadać za promocję i rozwój sektora, dzięki niej ma powstać prototyp polskiego samochodu elektrycznego, ma łączyć innowatorów, projektantów, dostawców technologii i producentów. Harmonogram zaprezentowany na slajdach pozwala sądzić, że strategia jest przemyślana i faktycznie, za rok od dziś możemy się spodziewać prototypu samochodu elektrycznego, którego karoseria będzie wynikiem ogłoszonego wczoraj konkursu.

Tu właśnie zaczynają się emocje. Chociaż pewnie nie dokładnie te, o których wielokrotnie w kontekście samochodu elektrycznego mówił minister Tchórzewski. Czy jest sens projektować samochód od karoserii? Czy jest sens zabierać się za produkcję samochodu wiedząc, jakie kwoty wydały już takie firmy jak Tesla czy Faraday Future, na nowe modele, które wcale jeszcze nie trafiły do odbiorców? Czyż projektowanie samochodu to nie jest proces, który trwa minimum kilka lat? I podstawowe pytanie: dlaczego to firmy energetyczne chcą ten samochód budować?

Łamiąc schematy

Przyzwyczailiśmy się, że wszystko w branży motoryzacyjnej ma swój rytm. Potem przyszedł Elon Musk i ten rytm zaburzył. Po nim branża motoryzacyjna związana z transportem przyszłości, czyli elektrycznym i autonomicznym podzieliła się na dwie frakcje. A w ostatnich kilkunastu miesiącach wydaje się, że drogi motoryzacyjnych start upów i koncernów motoryzacyjnych zaczynają się krzyżować. Zresztą start up anatomicznie wygląda trochę inaczej niż korporacja a korporacjom trochę czasem przeszkadzają nadane sztywne ramy. Chyba to jest klucz do zrozumienia po co powstała Electromobility Poland.

Jeżeli za tak odważny projekt jakim jest zbudowanie prototypu samochodu elektrycznego miałaby się zabrać korporacja bądź urząd… hmmm… no właśnie ciężko to sobie wyobrazić. Jeśli zaś za sterami spółki, autonomicznej i nie osadzonej w strukturze postawimy osobę znająca doskonale środowisko strat upów, mającą za sobą poważną przygodę z kapitałami venture to możemy się spodziewać, że będzie z tego jakieś zamieszanie. I takiego zamieszania trochę potrzebujemy. Potrzebujemy udowodnienia, że idąc nie na skróty, ale całkiem nową ścieżką można dojść do założonego celu.

Porażka wpisana w plan

A co jeśli nie wyjdzie? Czy stać nas na porażkę? Ryzyko jest duże, choć nie do nieudźwignięcia. Ale powiedzmy sobie uczciwie, nie ma w żadnym biznesie gwarancji, że on się uda. Świat motoryzacji widział przez ostatnie 100 lat tak wiele porażek, wzlotów i upadków, że chyba nie sposób je zliczyć. Zerknijmy bardzo wybiórczo na ostatnie 20 lat. Model A Mercedesa kojarzony był z pierwszymi egzemplarzami, które nie przeszły pomyślnie „testu łosia” i przewracały się, firma musiała wykonać ogromną pracę aby zniwelować ten obraz. Druga wersja Multipli Fiata od lat pozostaje obiektem drwin i memów. Niewiarygodnie niska sprzedaż modeli Audi A1 i Volkswagena Phaeton pokazują, że nie ma na rynku motoryzacyjnym nic pewnego, nawet jeśli za całość przedsięwzięcia biorą się wysokiej klasy specjaliści. Minister Energii kilkukrotnie wspominał o ryzyku i szansie niepowodzenia.  Wiceminister Michał Kurtyka posługując się przykładem sprzed 100 lat udowadniał, że kilkanaście lat wystarczy aby zrewolucjonizować rynek motoryzacyjny.  Krzysztof Kowalczyk bardzo asertywnie potrafił odpowiadać na pytania z tezą. Czy porażką okaże się niemiecki projekt Sion, czy duńsko-norweski Buddy stanie się bardziej popularny? Czy chińsko – fińsko – amerykański samochód ujrzy światło dzienne? Nie wiadomo…

Małe auto miejskie

Czekamy zatem do przyszłego tygodnia na ogłoszenie treści konkursu na karoserię „małego auta miejskiego” jak powiedział dyrektor zarządzający Electromobility Poland Krzysztof Kowalczyk, a później prezentacje prac. Na razie wiemy tyle, że w konkursie wziąć udział będą mogły zarówno firmy jak i osoby fizyczne, konsorcja międzynarodowe, w których skład będą wchodziły też podmioty z polski. Sam pojazd ma być typowym przedstawicielem segmentu A (mierzącym nie więcej niż 3,75m), ma być innowacyjny, bezpieczny, ergonomiczny i estetyczny. Do połowy roku powinniśmy poznać 5 laureatów (którzy otrzymają za wyróżnienia nagrody pieniężne), jesienią 2017 roku pojawi się konkurs na prototyp (tu też przewidziano pulę nagród) a wiosną 2018 roku zwycięski projekt zostanie oddany do pierwszych testów.