font_preload
PL / EN
Energia elektryczna Innowacje 16 marca, 2017 godz. 16:00   
KOMENTUJE: Agata Rzędowska

Rzędowska: Przywileje czyli elektromobilność a la Norwegia

Michał Kurtyka elektromobilność

W czasie konferencji prasowej, w czasie której zainaugurowano działalność ElectroMobility Poland padło pytanie o to, dlaczego firmy energetyczne włączają się w promocję elektromobilności? Minister Tchórzewski próbował odpowiedzieć na nie, tłumacząc, że dzięki temu będą miały więcej odbiorców, że będzie to miało wpływ na stabilizację rynku, wreszcie, że jako spółki skarbu państwa powinny włączać się w innowacyjne przedsięwzięcia – pisze redaktor BiznesAlert.pl, Agata Rzędowska.

Rzędowska: Myśląc jak Steve Jobs, czyli Electromobility Poland

Propozycja prof. Moncarza

Bezsprzecznie model zaproponowany przez Ministerstwa Rozwoju i Energii oraz spółkę ElectroMobility Poland jest innowacyjny. Choć komentowany i krytykowany jest modelem zaproponowanym przez niekwestionowany autorytet w dziedzinie elektromobilności prof. Piotra Moncarza. Niekwestionowanym liderem rynku elektromobilności jest Norwegia. Oczywiście pod względem ekonomicznym, demograficznym czy społecznym nie możemy się z nią porównywać, ale powinniśmy się przyjrzeć modelowi wspierania elektromobilności, który wypracował ten nordycki kraj.

Po pierwsze, nikt Norwegów nie pyta czy elektromobilność im się opłaca. A to pytanie często pojawia się w polskim kontekście. Norwegowie nie mają masowej rodzimej produkcji samochodów elektrycznych (Buddy jest produktem niszowym), czerpią zyski z wydobycia paliw kopalnych, ale sami stawiają na energetykę odnawialną (dywersyfikując nawet tu źródła i dodając do miksu oprócz hydroenergetyki energię z wiatru).

Milion samochodów elektrycznych

My dążymy do miliona samochodów elektrycznych, Norwegia w tym samym czasie chce się pozbyć ze swoich ulic wszystkich samochodów napędzanych paliwami kopalnymi. W 2007 roku zarejestrowanych elektrycznych samochodów w Norwegii było zaledwie 321, po 10 latach jest ich już ponad 100 tysięcy. W Polsce dziś jest zarejestrowanych samochodów elektrycznych mniej niż 500. Co zachęciło Norwegów do zmiany samochodowych nawyków? Przywileje. W tym północnym kraju, w którym funkcjonuje Prawo Jante, być może trochę krzywdzące, jednak oddaje wiele cech mieszkańców to właśnie przywileje zachęciły do elektromobilności.

Przywileje

O jakich przywilejach mowa: niższe podatki, brak VAT, wjazd do centrum miasta, możliwość jazdy buspasem, darmowe ładowanie w publicznych ładowarkach, darmowy wjazd na promy. Z tego wszystkiego nie skorzystają użytkownicy samochodów konwencjonalnych (których jest ponad 2 miliony). Kiedy dowiemy się na co mogą liczyć polscy kierowcy? BiznesAlert.pl dowiedział się nieoficjalnie, że ustawa jest gotowa i od jej upublicznienia dzielą nas tygodnie. Tygodnie także dzielą nas od poznania finałowych prac w konkursie na karoserię.

Kurtyka: Prototyp polskiego samochodu elektrycznego w 2017-18 roku

Paradoksem Norwegii jest to, że w związku z wydobyciem ropy, poziom emisji wzrasta, pomimo zielonego transportu, który się rozwija. Emisja związana z pozyskiwaniem surowców napędzających norweską gospodarkę od prawie 50 lat, wzrosła o 80% w stosunku do 1990 roku. Aby zatem być poważnie traktowanym i nie być posądzonym o pozorne działania na rzecz poprawy jakości powietrza Norwegowie powinni ograniczać wydobycie i stawiać na energetykę odnawialną. A co się stanie jeśli do tego dojdzie? Cóż, o tym właśnie jest serial Okkupert i nie jest to komedia romantyczna.