font_preload
PL / EN
Alert 28 lutego, 2018 godz. 6:00   

Shell ostrzega: Bez nowych inwestycji nie nastąpi rozkwit LNG

Załadunek w Sabine Pass LNG. Fot. Cheniere Energy Załadunek w Sabine Pass LNG. Fot. Cheniere Energy

Według holendersko-brytyjskiego Shella, który po przejęciu BG Group aktywnie angażuje się w rozwój handlu LNG, temu segmentowi rynku grozi niedobór surowca, jeżeli nie dojdzie do inwestycji zwiększających przepustowość eksportową.

Według Shella zapotrzebowanie na LNG wzrosło w zeszłym roku o 29 mln ton do 293 mln. Firma ostrzega przed groźbą niedoboru gazu skroplonego w połowie przyszłej dekady, jeżeli nie zostaną zatwierdzone inwestycje zwiększające podaż. Wyzwaniem jest fakt, że kosztowna infrastruktura jako zabezpieczenie wykorzystuje kontrakty długoterminowe. Jednak na rynku LNG są one coraz mniej popularne, bo klienci zdobywają gaz szybko i bez zobowiązań, dokładnie w potrzebnej ilości, najczęściej kupując go na giełdzie. W zeszłym roku liczba transakcji spotowych na dostawy gazu skroplonego po raz pierwszy w historii sięgnęła liczby 1100. Jeśli jednak elastyczni dostawcy z krajów anglosaskich przezwyciężą tę przeszkodę, mogą z powodzeniem odbijać rynki konkurencji.

Międzynarodowa Agencja Energii przewiduje, że w latach 2016-2040 dostawy LNG na świecie mają wzrosnąć nawet o 150 procent. Rozkwit ma nastąpić w latach trzydziestych tego wieku. Przodować będą Australia, Katar, Rosja i USA. W 2020 roku Amerykanie mają wyprzedzić Katarczyków na pierwszym miejscu pod względem eksportu gazu skroplonego na świecie. Według MAE, dzięki budowie nowych terminali skraplających gazu Amerykanie będą mogli słać za granicę ponad 60 mld m sześc. w 2020 roku i 120 w 2025 roku.

To wszystko nie będzie jednak możliwe bez nowych inwestycji, przed czym ostrzega Shell.

Wojciech Jakóbik

Jakóbik: Czemu drewno ciągnie do lasu, czyli LNG z Rosji w USA (ANALIZA)