font_preload
PL / EN
Energetyka Gaz Ropa 22 września, 2017 godz. 7:31   
REDAKCJA

Prezes polskiego Shell: Polska może być hubem gazowym jak Holandia (ROZMOWA)

ormen fot. Shell

Shell jest obecny w Polsce już od 25 lat. W rozmowie z portalem BiznesAlert.pl Piotr Dziwok, prezes zarządu Shell Polska, pozytywnie ocenia wprowadzony przed rokiem tzw. pakiet paliwowy. Krytykuje jednak ustawę o zapasach obowiązkowych. – To jedna z regulacji, która stanowi poważne zagrożenie dla idei stworzenia hubu gazowego w Polsce – podkreśla prezes Dziwok. Zaznacza jednak, że Polska jest bardzo perspektywicznym rynkiem gazu.

Bartłomiej Sawicki: Shell obecny jest w Polsce od 25 lat. Jak z perspektywy czasu ocenia Pan szanse i wyzwania stojące przed współpracą firmy Shell z polskim rządem?

Piotr Dziwok, prezes zarządu Shell Polska: Pod koniec tego roku będziemy świętować 25. rocznicę obecności Shell w Polsce. Przez te lata rozwijaliśmy się tutaj, a nasze inwestycje były ważnym wkładem dla polskiej gospodarki. Polska to bardzo atrakcyjny rynek dla inwestycji. Wpływa na to wiele czynników, takich jak stały wzrost gospodarczy, korzystne położenie geograficzne, dostęp do morza, odpowiednia infrastruktura zarówno drogowa, jak i gazowa, a przede wszystkim – ludzie.

 Od roku w Polsce działa tzw. pakiet paliwowy, którego zadaniem było ukrócenie tzw. karuzel vatowskich. Jak Shell, sprzedający w Polsce paliwa, ocenia z perspektywy czasu zmiany prawne?

Bardzo pozytywnie oceniamy ostatnie zmiany legislacyjne regulujące rynek paliw, czyli m.in. pakiet paliwowy i pakiet przewozowy, które skutecznie ograniczyły szarą strefę i pozwoliły na wzrost sprzedaży legalnego paliwa. Walka z szarą strefą była dla nas dużym wyzwaniem, ale patrząc na najnowsze wyniki sprzedaży paliw możemy powiedzieć, że sektor wyraźnie zauważył ograniczenie szarej i czarnej strefy. Oczywiście wiemy, że nieuczciwi przedsiębiorcy wciąż szukają nowych metod obejścia prawa, jednak wyniki rynku świadczą o coraz większej normalizacji. Potwierdzają to też rosnące wpływy podatkowe do budżetu państwa.

Co Pana zdaniem stanowiło blokadę, która sprawiła, że takich zmian nie wprowadzono wcześniej?

Współpraca między interesariuszami ze strony rządowej i branżowej jest niezbędna dla dobrego funkcjonowania rynku. Zależy nam na odpowiedniej analizie obecnych i przyszłych regulacji prawnych, gdyż są one niezwykle szczegółowe, a mają wpływ na całą branżę energetyczną. W Krynicy miałem okazję rozmawiać na temat rynku gazu w Polsce. Podkreślałem, jak bardzo biznes docenia działania rządu w walce z szarą strefą, ale też zwracałem uwagę na przeszkody dla rozwoju rynku gazu w Polsce, jakie powstały po ostatnich zmianach w prawie. Przepisy dotyczące obowiązkowych zapasów wyraźnie utrudniają handel poprzez uniemożliwienie opłacalnego importu, a część firm będzie musiała nawet zrezygnować z działalności – widzimy zresztą, że to już się dzieje. Co więcej, naszym zdaniem te zmiany znacząco zmniejszą szanse na stworzenie w Polsce hubu gazowego, co z kolei może wpływać na możliwość dywersyfikacji źródeł dostaw.

Zmiany, jak Pan wspomniał, dotyczą także sektora gazowego. Polski rząd realizuje projekt dywersyfikacji dostaw gazu w postaci Bramy Północnej, na którą składa się rozbudowa terminalu LNG oraz budowa połączenia z Norwegią – Baltic Pipe. Jak ocenia Pan ten projekt?

Rynek gazu jest w Polsce rynkiem perspektywicznym. Z zapotrzebowaniem na poziomie 17 mld m3 polski rynek gazu to największy, zaraz po Ukrainie, rynek w Europie Środkowo-Wschodniej. Centralne położenie geograficzne naszego kraju mogłoby potencjalnie wspierać powstanie regionalnego hubu gazowego. Jednocześnie warunkiem wstępnym dla dobrze funkcjonującego hubu gazowego jest płynność rynku, która zapewnia dostęp do różnych źródeł gazu oraz firm dystrybuujących ten surowiec.

Dzięki wielu nowym inwestycjom infrastrukturalnym Polska już teraz jest dobrze skomunikowana z sąsiednimi państwami, m.in za sprawą otwarcia terminala w Świnoujściu. Niezwykle istotna jest również budowa Baltic Pipe doprowadzającego gaz z Norwegii do Polski oraz budowa interkonektorów z sąsiednimi krajami.

W tym roku weszła w życie tzw. ustawa o zapasach, która zobowiązuje firmy działające na rynku gazu do utrzymywania zapasów gazu ziemnego. Shell ma wobec tej ustawy zastrzeżenia. Jakie i z czego one wynikają? Czy a jeśli tak, to w jaki sposób ta ustawa może Pana zdaniem wpłynąć na rozwój hubu gazowego w Polsce?

Dla dużych firm, w tym dla Shell, nieprzewidywalna zmienność regulacji oraz brak konsultacji z innymi graczami na rynku stanowią poważną barierę rozwoju i wyzwanie dla dalszych inwestycji. Wymaga to od nas ciągłego śledzenia procesu legislacyjnego i dużych nakładów czasu i finansów, aby dostosować działalność do nowych wymagań, które często wchodzą w życie dość niespodziewanie. Jako przykład niech posłuży wprowadzony niedawno pakiet transportowy. Wymagał od nas dużo pracy organizacyjnej i zainwestowania w krótkim czasie dużych środków. Jednocześnie podchodzimy do tych nowych regulacji z kredytem zaufania, bo wierzymy, że m.in. dzięki nim rynek paliw będzie w większym stopniu sprzyjał uczciwej konkurencji.

 Czy pomimo wątpliwości uważa Pan, że hub gazowy w Polsce powstanie? Czy obowiązywanie ustawy o zapasach wpłynie na kształt oraz czas powstania go w Polsce?

Jak już wspominałem, ustawa o zapasach obowiązkowych to jedna z regulacji, która stanowi poważne zagrożenie dla idei stworzenia hubu gazowego w Polsce. Jeżeli nie zostanie skorygowana, będzie miała także negatywny wpływ na rozwój rynku LNG. Część firm opuściło już polski rynek gazowy po wprowadzeniu tych regulacji. Jeśli zmiany nie nastąpią szybko, sąsiednie kraje mogą wykorzystać tę szanse i stworzyć regionalny hub gdzie indziej, np. poprzez połączenie rynków Austrii, Czech, Słowacji i Węgier lub Chorwacji i Ukrainy.

Jako Shell mimo wszystko wciąż widzimy wielki potencjał polskiego rynku w kontekście gazu. Rynek rozwija się dynamicznie, a popyt na to paliwo stale wzrasta. Potencjał dla regionalnego hubu gazowego może być wykorzystany poprzez regulacje prawne, które wspierają dostęp, różnorodność i konkurencyjność dla różnych podmiotów. Oczywiście, zgadzamy się z tym, że podstawą jest zapewnienie bezpieczeństwa energetycznego dla kraju.

W Shell jesteśmy przekonani, że gaz ziemny ma przyszłość. Zgodnie z przewidywaniami Międzynarodowej Agencji Energii, między 2015 a 2040 rokiem zapotrzebowanie na gaz wzrośnie o 30 procent. Również w UE rola gazu ziemnego będzie wzrastać w najbliższych latach, a jednocześnie produkcja macierzysta surowca w Europie spada. W związku z tym UE potrzebuje dodatkowych możliwości importu gazu, nawet jeżeli zapotrzebowanie i dostawy za pośrednictwem istniejących już gazociągów utrzymają się na tym samym poziomie.

Jeśli powstanie hub gazowy w Polsce, dostawcy, zleceniodawcy usług przesyłowych i konsumenci będą mogli odnosić korzyści z dostępności różnych źródeł gazu. Może to mieć pozytywny wpływ m.in. na ceny dla konsumentów. Proponując powstanie polskiego hubu gazowego dla Europy Środkowo-Wschodniej, bazujemy na doświadczeniach innych hubów w Europie Zachodniej, jak np. National Balancing Point w Wielkiej Brytanii i Title Transfer Facility (TTF) w Holandii. Te przykłady pokazują, że na polskim hubie gazowym może zyskać nie tylko nasz kraj, ale i cały region.

Regionalny rynek gazu. Gazowy Hub Polska? Fot. BiznesAlert.pl

Regionalny rynek gazu. Gazowy Hub Polska? Fot. BiznesAlert.pl

W lipcu tego roku Shell otworzył w Krakowie nowe centrum usług biznesowych. Czy jest to przygotowanie gruntu pod rozwój hubu gazowego w Polsce?

Jeśli mowa o naszym krakowskim centrum usług biznesowych, czyli Shell Business Operations, to jest to jeden z istniejących już wcześniej oddziałów Shell w Polsce. Centrum powstało już ponad 10 lat temu w podkrakowskim Zabierzowie, natomiast w tym roku przeprowadziliśmy się do nowej siedziby w Krakowie. Obecnie pracuje tam już niemal 3 tys. pracowników w 9 pionach biznesowych, w tym specjaliści zarówno z obszaru finansów i księgowości, ale także m.in. zaopatrzenia i logistyki, komunikacji, HR, prawa czy obsługi klientów. Jest to inwestycja szczególnie ważna dla Shell i rozwijamy ją niezależnie od postępów tworzenia hubu gazowego w Polsce.

Shell jest wiodącym sprzedawcą LNG. Polska zaś widzi duży potencjał rozwoju gazoportu w Świnoujściu. Czy Shell rozważa wykorzystanie mocy regazyfikacyjnych polskiego obiektu lub usług LNG?

Akceptacja LNG jako rozwiązania energetycznego nieustannie wzrasta, zwłaszcza w krajach rozwijających się. Polska jest bardzo perspektywicznym rynkiem dla rozwoju gazu, ale też innych rodzajów paliw i na pewno, jako największa na świecie firma energetyczna, będziemy patrzyli na możliwości włączenia się w ten rynek w zakresie dostępnych i opłacalnych – z komercyjnego punktu widzenia – możliwości. Jesteśmy otwarci na wszelkie nowe perspektywy gazowe, szczególnie ze względu na fakt, iż produkujemy LNG między innymi w USA.

Shell rozwija działalność w zakresie paliwa LNG m.in. w transporcie. Przejęliśmy norweską firmę dostarczającą LNG dla statków i klientów przemysłowych. W 2015 r. byliśmy pierwszym klientem, który korzystał z nowej infrastruktury transportowej LNG, w tym z terminalu i przystani w porcie w Rotterdamie. W tym miesiącu dostarczyliśmy pierwszy mały transport LNG (small scale LNG) do terminalu na Litwie.

Inwestujemy w skroplony gaz ziemny, ale oprócz tego w biopaliwa i wodór, jako paliwa o niższej emisji dwutlenku węgla dla transportu drogowego i morskiego. Zainwestowaliśmy w rozwój technologii CCS, kluczowej dla znacznego obniżenia globalnej emisji dwutlenku węgla. Naszym zdaniem rozwój sektora LNG jest szansą na pobudzenie rodzimego rynku paliwowego oraz ciekawym rozwiązaniem dla transportu drogowego. Innowacje techniczne w przemyśle LNG dają konsumentom energii więcej opcji, taką innowacją jest np. powstawanie w ciągu ostatniej dekady pływających jednostek do regazyfikacji i magazynowania surowca. Taka technologia oferuje stosunkowo szybki i elastyczny sposób zapewnienia konsumentom bezpiecznego dostępu do energii. Jednostki pływające przekształcają LNG w gaz taki jak ze złóż offshore, a następnie wpompowują go do sieci energetycznej kraju, głównie za pośrednictwem istniejącej infrastruktury.

Jednocześnie ważne jest, aby Polska, jak robią to inne kraje, wsparła z poziomu decydentów rozwój rynku LNG i wodoru dla transportu – wierzymy, że pozytywny impuls ze strony rządu (np. poprzez zamrożenie akcyzy lub włączenie do listy paliw alternatywnych) pozwoli tym perspektywicznym technologiom okrzepnąć w naszym kraju. Byłoby to korzystne nie tylko z uwagi na rachunek ekonomii dla ogromnej floty transportowej w Polsce, ale także wsparłoby wysiłki wielu podmiotów na rzecz ograniczenia smogu.

Shell finansuje powstanie gazociągu Nord Stream 2, który jest w 100 proc. zależny od rosyjskiego Gazpromu. Czy zaangażowanie w oba projekty: Bramy Północnej oraz Nord Stream 2 wzajemnie się nie wyklucza?

Jako firma, która globalnie bardzo mocno postawiła na gaz, angażujemy się w różne projekty związane z tym surowcem z oczekiwaniem, że dodatkowe kanały dostępu do gazu mają przynieść korzyści końcowym konsumentom. Z tą myślą kilka lat temu podjęliśmy strategiczną decyzję o połączeniu z BG, inwestujemy w rozwój LNG, aktywnie uczestniczymy w wielu projektach w różnych krajach. Obecnie gaz stanowi już połowę przychodów w portfolio Shell globalnie. Mamy dostęp nie tylko do gazu z Rosji, ale również chociażby z Norwegii, gdzie jesteśmy drugim co do wielkości producentem, czy z USA.

Jeśli chodzi o projekt Nord Stream 2, to ma on być kolejnym kanałem dostępu do gazu. Wierzymy, że dzięki temu na rynku europejskim pojawiłoby się więcej gazu, co przyczyni się do utrzymania gospodarczej konkurencyjności. Nie musi on stanowić przeszkody dla innych źródeł dostaw.

Rozmawiał Bartłomiej Sawicki