font_preload
PL / EN
Alert 16 listopada, 2015 godz. 7:06   
REDAKCJA

Sojusz Austriaków i Niemców z Rosjanami kosztem Ukrainy, wbrew Brukseli

Gazociąg Nord Stream i jego odnogi – OPAL i NEL. Fot. Konsorcjum Nord Stream. Gazociąg Nord Stream i jego odnogi - OPAL i NEL. Fot. Konsorcjum Nord Stream.

(Anna Kucharska)

„To nie jest polityczny, lecz komercyjny projekt, który się jednak powszechnie mocno upolitycznia” powiedział Alexander Rahr, ekspert z Centrum Bertholda Beitza, jeszcze w 2011 roku, kiedy wydawało się, że niemiecko-rosyjskie porozumienie w sprawie budowy gazociągu Nord Stream jest najgorszym ciosem, jakiego Europa Środkowo-Wschodnia mogłaby się spodziewać. Dziś wiemy już, że może być gorzej – za sprawą zapowiedzi budowy nowej dwunitkowej magistrali, zwiększającej dwukrotnie przepustowość Gazociągu Północnego*.

Dziś ta retoryka nie zmieniła się wcale. Firma E.on, będąca inwestorem Nord Streamu, w uzasadnieniu dla jego rozbudowy podnosi argument o istotnym wkładzie w podniesienie bezpieczeństwa dostaw gazu do Niemiec i całej Unii Europejskiej. Jest to zatem, jak podkreśla spółka, inwestycja korzystna nie tylko dla bezpośrednich udziałowców konsorcjum budującego gazociąg, ale dla całych Niemiec również. Z kolei o tym, że jest to również dla Rosji żywotny interes, aby utrzymać stosunki handlowe z Europą, przekonuje Rainer Wiek redaktor naczelny magazynu informacyjnego dotyczącego energii (Energie-Informationsdienst) w Hamburgu.

Niemieccy eksperci przyjęli informację o zapadnięciu decyzji ws. rozbudowy Gazociągu Północnego z dużym zadowoleniem. Pozwala ona nie tylko na zwiększenie eksportu gazu z Rosji, ale także na ominięcie państw tranzytowych. Ten argument chętnie powtarza Gerhard Schröder, były kanclerz Niemiec, a obecnie przewodniczący komitetu akcjonariuszy Nord Stream AG (spółki budującej gazociąg). Schröder podkreślał wielokrotnie w swoich wypowiedziach, jak wielkim zagrożeniem jest uzależnienie tranzytu gazu przez niestabilny rejon Ukrainy. Obawy te podzielają także eksperci Deutsche Banku odnosząc się do planów utworzenia unii energetycznej państw UE.

Również w Austrii najczęściej wymienianym powodem takiej mobilizacji jest stałe zagrożenie przerwaniem dostaw gazu z powodu rosyjskiego konfliktu z Ukrainą. Rainer Seele, przewodniczący zarządu spółki OMV, podkreśla, że to właśnie bezpieczeństwo dostaw stanowiło zasadniczy powód, dla którego OMV zaangażowało się w projekt Nord Stream 2. Seele zaznacza, że OMV poprzez swoje zaangażowanie w rozbudowę Gazociągu Północnego próbuje wnieść własny wkład w stabilizację dostaw gazu. Bezpieczeństwo zaopatrzenia oznacza dla spółki, wedle słów jej przewodniczącego, znalezienie takiego partnera, który jest gotowy do dywersyfikacji i przezwyciężania barier, co dalej determinuje inwestycje w Nord Stream 2.

Nie taki diabeł straszny…

Klaus Schäfer, członek zarządu z E.on, kładzie nacisk na brak jakichkolwiek  politycznych odniesień towarzyszących decyzji o rozbudowie Gazociągu Północnego. Wtóruje mu Federalny Związek Gospodarki Energetycznej (Bundesverband der Energie- und Wasserwirtschaft e.V.), który zachwala projekt jako pozytywne przedsięwzięcie dla europejskiego rynku gazu, wpisujące się w politykę wytyczania nowych kierunków dostaw gazu do Europy.

Z kolei Die Welt napisał krótko po ogłoszeniu rozmów na temat rozbudowy gazociągu, że w rzeczywistości „nie taki diabeł straszny, jak go malują”. Zdaniem niemieckiego dziennika stosunki na płaszczyźnie gospodarczej pozostają niezależne od przebiegu konfliktu militarnego we wschodniej Ukrainie. Gerhard Schröder natomiast powiedział na początku listopada w Wiedniu, przy okazji konferencji z cyklu „Rozmów o energii”, że ten gazociąg nie jest kierowany przeciwko nikomu, a wręcz stanowi ważny aspekt dla bezpieczeństwa zaopatrzenia Europy w gaz.

Sigmar Gabriel, niemiecki wicekanclerz oraz minister gospodarki i energii, na łamach Die Welt stwierdził, że najważniejsze jest, aby kompetencje regulacyjne pozostawały w rękach niemieckich organów. Wówczas, jego zdaniem, ograniczą oni możliwości zewnętrznych wpływów politycznych na projekt Nord Stream. Co ciekawe, mówiąc „zewnętrzne wpływy” Gabriel miał na myśli Unię Europejską, której regulacjom ów gazociąg podlega.

Politykę Unii Europejskiej skrytykował ostatnio także Rainer Seele z OMV podczas niedawnego przemówienia w ramach „Rozmów o energii” w Wiedniu, broniąc swoich planów zacieśnienia współpracy z Gazpromem. Jak stwierdził, jest dla niego zadziwiające, że Komisja Europejska utrudnia tworzenie projektów rurociągowo-infrastrukturalnych, zamiast ustanawiać ramy prawne, które byłyby wsparciem i zachętą do inwestycji dla takich aktywnych gospodarczo przedsiębiorstw, jak OMV.

50 lat współpracy

Niemieckie plany budowy dwóch kolejnych odcinków Gazociągu Północnego zakładają, że od roku 2020 tranzyt gazu nie będzie się w ogóle odbywał przez terytorium Ukrainy. Przedsięwzięcie kroków w tym kierunku to przede wszystkim konsekwencja kryzysu ukraińskiego w 2014 roku, w wyniku którego doszło do sporego spadku dostaw rosyjskiego gazu przez terytorium Ukrainy, co mocno uderzyło w Niemcy. Tym bardziej, że jak mówi Klaus Schäfer z E.on realizacja pierwszego projektu Nord Stream pokazała, jak niezawodnym połączeniem jest gazociąg przebiegający przez Morze Bałtyckie. Schäfer uważa, że sukces Nord Stream na płaszczyźnie gospodarczej, technicznej oraz środowiskowej, jest efektem owocnego partnerstwa z Gazpromem.

Historię 50 lat udanej współpracy gospodarczej z Rosją przypomniał także Gerhard Roiss, były przewodniczącego zarządu spółki OMV. W wywiadzie udzielonym austriackiemu WirtschaftsBlatt podkreślił, że bez Rosji zaopatrzenie Unii Europejskiej w gaz jest nierealne. Położył również nacisk na fakt, że partnerstwo gospodarcze z Rosją należy rozdzielić od debat politycznych. Roiss powiedział, że inwestycje podejmowane przez austriacką spółkę opierają na zaufaniu do partnera handlowego. I tak, o ile ze strony niemieckiej plany na przyszłość odnośnie do dostaw gazu oscylują również wokół importu ze Stanów Zjednoczonych, o tyle Austria rozważa dalsze rozszerzanie połączeń gazowych z Rosją.

Pewne partnerstwo

Zagrożenie zależnością Niemiec od rosyjskiego gazu zanegował Alexander Rahr w wywiadzie udzielonym dla niemieckiej telewizji ARD. Jak powiedział, nie stanowi ona niebezpieczeństwa dla Niemiec. Przypomniał on, że niemiecko-rosyjski sojusz energetyczny trwa od lat 70. XX wieku i konflikty między Rosją a Ukrainą czy Białorusią nigdy nie zaburzyły niemiecko-rosyjskich stosunków na tym polu. Podobnym doświadczeniem współpracy z Gazpromem może się pochwalić także strona austriacka. Dlatego też w przerwy dostaw rosyjskiego gazu dla Austrii nie wierzy Walter Boltz, członek zarządu E-Control (Energie-Control GmbH – regulator austriackiego rynku energii elektrycznej i gazu ziemnego). Według niego zastępując niepewny tranzyt przez Ukrainę innym połączeniem, Austria może z całą pewnością liczyć na stałe dostawy gazu.

Również austriacki wicekanclerz oraz minister gospodarki i pracy, Reinhold Mitterlehner, jest przekonany, że wstrzymanie dostaw gazu na Ukrainę nie wpłynie w żaden sposób na działanie Nord Stream i przepływ gazu do Austrii. Wprost przeciwnie – braki w dostawach surowca z kierunku ukraińskiego będą nadrabiane właśnie za pośrednictwem Gazociągu Północnego. Dotychczasowe kryzysy dostaw przez Ukrainę potwierdzają taki właśnie przebieg wydarzeń.

* Na początku września zostało podpisane prawnie obowiązujące porozumienie akcjonariuszy Nord Stream AG w sprawie budowy trzeciej i czwartej nitki Nord Stream o przepustowości 55 mld metrów sześciennych surowca rocznie. W budowie udziałowcami są: rosyjski Gazprom, niemiecki Wintershall (spółka-córka BASF), Eo.n, brytyjsko-holenderski Royal Dutch Shell, austriacki OMV oraz francuskie Engie.