font_preload
PL / EN
Alert 13 września, 2017 godz. 17:15   
REDAKCJA

Spór o węgiel może zdefiniować nowy rząd Niemiec

Zanieczyszczenia, emisje, dym

24 września w Niemczech odbędą się wybory parlamentarne. Faworytem jest rządząca partii CDU/CSU kanclerz Angeli Merkel. Jako potencjalni koalicjanci wymieniani są liberałowie z FDP oraz Zieloni. Ta ostatnia partia tuż przed metą kampanii wyborczej stawia warunek zaostrzenia polityki zwrotu energetycznego. Zieloni włączą się do przyszłego rządu tylko gdy nowy rząd zdecyduje się na wyłączenie pozostałych 20 elektrowni węglowych w Niemczech.

Partia Zielonych zapowiedziała to podczas poniedziałkowej konferencji prasowej. Współprzewodniczący Partii Zielonych Cem Ozdemir powiedział, że chce, aby walka ze zmianami klimatycznymi stała się podstawową „filozofią” kolejnego niemieckiego rządu.

Zgodnie z ostatnimi sondażami liderem wyścigu jest Cdu/CSU posiadająca 38 proc. poparcia. Angela Merkel będzie zmuszona do poszukiwania partnerów koalicyjnych, a jedną z możliwości jest koalicja Zielonych i liberalnej FDP. Sami Zieloni jednak w taką koalicja wątpią, bo nie podoba im się pomysł koalicji z liberałami z FDP.

Ozdemir ocenił, że taka koalicja jest dla Zielonych trudna do zaakceptowania, zwłaszcza po słowach jednego z liderów FDP, który miał stwierdzić, że zmiany klimatyczne to oszustwo.

Przywódca Zielonych liczy na to, że rząd, w którym znajdzie się jego partia przeznaczy około miliard euro na modernizację transportu publicznego, budowę ścieżek rowerowych, systemu handlu uprawnieniami do emisji na rynku europejskim (EU ETS).

Zieloni mają ok. 8 proc. poparcia. Jednak według sondażu przeprowadzonego przez Forbesa połowa Niemców, która brała udział w badaniu widzi miejsce dla Zielonych w nowym rządzie.

Los elektrowni węglowych w Niemczech będzie jednak zależeć od kanclerz Merkel, która zasugerowała, że Niemcy mogłyby rozważyć wygaszenie elektrowni opalanych węglem brunatnym. Jednak według niej na tym etapie jest zbyt wcześnie, aby rozważać takie możliwości, biorąc pod uwagę tysiące miejsc pracy w sektorze węglowym oraz lukę wytwórczą po tym jak Niemcy podjęli decyzję o zamknięciu elektrowni jądrowych.

Elektrownie konwencjonalne, w tym także te opalane węglem, są potrzebne do stabilizowania systemu energetycznego kraju, przy rozwoju OZE, które nie są stabilne.

Jak wynika z danych ENTSO-E (Europejska Sieć Operatorów Elektroenergetycznych Systemów Przesyłowych) w 2016 roku niemiecka energetyka opierała się w 15 proc. na węglu kamiennym oraz w 25 proc. brunatnym.

oenergetice.cz/Bartłomiej Sawicki