font_preload
PL / EN
Energetyka Energia elektryczna OZE 21 lutego, 2014 godz. 8:48   
KOMENTUJE: Michał Spychalski

Spychalski: Zakaz budowy elektrowni wiatrowych zmusi Polskę do kupowania OZE z Niemiec

Michał Spychalski

KOMENTARZ

Michał Spychalski

Członek zarządu Instytutu Jagiellońskiego

Zapisany w najnowszej wersji programu Prawa i Sprawiedliwości postulat zakazu budowy w Polsce elektrowni wiatrowych nie dziwi, jeśli wziąć pod uwagę ubiegłoroczną inicjatywę legislacyjną grupy posłów tej partii pod wodzą posłanki Zalewskiej.

Jego autorzy zdają sobie jednak nie zdawać sprawy z faktu, że całkowite zatrzymanie rozwoju sektora energetyki wiatrowej stanowi, w sytuacji grożących w latach 2016-2018 niedoborów mocy, nie tylko zagrożenie bezpieczeństwa energetycznego państwa, ale prowadzi do sytuacji, w której Polska postawiona zostanie przed koniecznością wywiązania się z zaciągniętych zobowiązań unijnych poprzez system tzw. transferów statystycznych. W ramach tego rozwiązania członkowie UE, którzy z nawiązką wypełnili swoje benchmarki dotyczące udziału OZE w miksie energetycznym, będą mogli upłynnić tę obrachunkową nadwyżkę krajom, które wymaganych minimów nie osiągnęły.

Branża wiatrowa to jedyna część sektora energetycznego, która regularnie przez ostanie lata dostarcza polskiej gospodarce nowych mocy wytwórczych. Wiatr to w Polskich warunkach również wyraźnie najtańsze źródło mocy w OZE, o kosztach porównywalnych do inwestycji w energetykę węglową, nieuzależnione, tak jak w przypadku biomasy, od koniunktury rynkowej lub spodziewanych, przyszłych regulacji Brukseli dotyczących reguł pochodzenia i przetwarzania tego surowca. Zakazując budowy wiatraków politycy postawią polskich podatników albo przed perspektywą znacznego wzrostu kosztów systemu wsparcia, albo przed koniecznością kupna papierowego OZE z zagranicy. Nietrudno zgadnąć, kto w tej sytuacji będzie najbardziej skłonny podać nam swoją „pomocną dłoń”.

Logika wyborcza rządzi się swoimi prawami, a w programach wszystkich partii politycznych znaleźć można pomysły, których jedynym celem jest zjednanie sobie pewnej określonej grupy wyborców. W tym jednak przypadku trudno przypuszczać, żeby Prezesowi Kaczyńskiemu tak bardzo zależało, aby publiczne pieniądze były marnowane na zakup jednostek obrachunkowych zamiast wydawane na budowę instalacji produkujących prąd praktycznie za darmo. Tym bardziej, że to statystyczne OZE kupować będziemy od Niemca.