font_preload
PL / EN
Energia elektryczna Innowacje 18 września, 2018 godz. 7:15   
KOMENTUJE: Agata Rzędowska

Polska szuka sposobu na strefy niskoemisyjne (RELACJA)

ev elektromobilnosc fot. Pixabay

Równolegle do Konferencji Impact Mobility rEVolution ’18 odbywającej się we wrześniu w Katowicach miało miejsce spotkanie zainicjowane przez Fundację Promocji Pojazdów Elektrycznych. FPPE w ramach Forum Innowacyjnego Transportu podejmuje tematy związane z czystym powietrzem i ograniczeniem emisji pochodzących z transportu.

Strefy przynoszą efekty

V odsłona Forum Innowacyjnego Transportu poświęcona była strefom niskoemisyjnym. Na początku spotkania związany z FPPE Jacek Mizak przedstawił dane dotyczące takich stref funkcjonujących lub planowanych w różnych miejscach Europy. Przytoczonych przez Mizaka danych wynika, że zanieczyszczenie powietrza w miastach to w dużej mierze kwestia transportu. Pojazdy spalinowe odpowiadają w zależności od pory roku za  nawet 50 procent emisji cząstek stałych PM10 i PM2,5. Cząstki te pochodzą przede wszystkim z siników Diesla. Analizie zostały poddane następujące miasta: Berlin, Stuttgart, Londyn, Paryż, Sztokholm, Florencja, Mediolan, Praga i Budapeszt. W każdym z nich funkcjonuje strefa ograniczająca emisję lub jest niebawem planowane wdrożenie takiej strefy. Najbardziej spektakularne efekty widać po niemal 10 latach funkcjonowania strefy w Berlinie.

Dialog i gotowość na ustępstwa

Na bazie przedstawionych danych odbyła się dyskusja, w której udział wzięli przedstawiciele samorządów, producentów pojazdów oraz NGO. Postulaty przedstawicieli samorządów można uznać za pokłosie regulacji i braku obligatoryjnego wprowadzania stref czystego transportu na obszarach zanieczyszczonych. Wiele wskazuje na to, że w tym roku w żadnym mieście taka strefa nie powstanie. Prezes FPPE Marcin Korolec apelował do przedstawicieli różnych sektorów zgromadzonych w Katowicach aby prowadzili dialog i zachęcali do tworzenia takich stref, nawet pilotażowo, przejściowo.

Nie tylko straszyć, ale i zachęcać

Marcin Korolec mówił o potrzebach mieszkańców miast i negatywnym odbiorze inicjatywy kojarzącej się przede wszystkim z zakazami i opłatami a nie dobrem wspólnym i walką o czyste powietrze. – Nie możemy oczekiwać, że wszyscy przesiądą się do niskoemisyjnych pojazdów, trzeba myśleć o tych, którzy muszą zostać podwiezieni do lekarza, urzędu a nie mogą sobie pozwolić na wymianę samochodu spalinowego lub z niego zrezygnować. Jeśli będą za wjazd do strefy odpowiednie opłaty zasilą one wspólne konto przeznaczone na rozwój niskoemisyjnego transportu i będą powodować, że codzienne wjeżdżanie do strefy nie będzie się opłacać. Dla tych, dla których będzie to rzadka konieczność nie będzie to uciążliwe – powiedział.

Rekomendacje

Przedstawiciele Fundacji wśród rekomendacji dla polskich miast wymienili: brak konieczności wprowadzania bardzo restrykcyjnego prawa, zachęcają do wieloetapowych procesów; podkreślają, że nie ma na razie możliwości wyeliminowania z przestrzeni miejskiej wszystkich pojazdów spalinowych, zatem ograniczenia powinny być wprowadzane stopniowo, lepiej zaczynać od mniejszego obszaru; strefy czystego transportu pomogą rozwiązać problem jakości powietrza w miastach, ale powinny im towarzyszyć skuteczne działania również w zakresie likwidacji źródeł tzw. niskiej emisji (instalacji ogrzewania budynków).

Twórca prezentacji Jacek Mizak zaznaczył, że problem jakości powietrza nie dotyczy wyłącznie dużych miast i obszaru zwartej zabudowy. W związku z tym obszar stref powinien odpowiadać obszarom notowanych przekroczeń norm jakości powietrza. Przedstawiciele fundacji apelowali także o bezwzględne przestrzeganie przepisów dotyczących badania stanu technicznego pojazdu. Ich zdaniem ograniczeniom w ruchu pojazdów osobowych powinna towarzyszyć rozbudowa i modernizacja (w kierunku zeroemisyjnym) transportu publicznego (komunikacja zbiorowa, systemy współdzielenia samochodów, skuterów, rowerów, węzły przesiadkowe, P+R). Podawali także przykłady według, których system manualnej kontroli przestrzegania nie jest efektywny. Mówili o tym, że najbardziej skutecznym rozwiązaniem jest system APNR, ale wymaga kosztownych inwestycji i kompleksowej modernizacji systemu monitoringu miejskiego. Zwracali także uwagę na pomijanie mikromobilności, która rozwija się na całym świecie głównie dzięki usługom współdzielonym.