font_preload
PL / EN
Energetyka Gaz 15 stycznia, 2014 godz. 8:53   
REDAKCJA

Szczęśniak: Wraz z odejściem Woźniaka nie kończy się spór o prawo łupkowe

Andrzej Szczęśniak

Ekspert ds. sektora energetycznego Andrzej Szczęśniak komentuje wypowiedź b. Głównego Geologa Kraju Piotra Woźniaka, który ocenia, że polskie firmy łupkowe powinny wydobywać złoża gazu konwencjonalnego znajdującego się na ich koncesjach, ale tego nie robią, ponieważ wybierają bezczynność. Nasz rozmówca odnosi się także do wniosków z raportu Narodowej Izby Kontroli na temat polskiego sektora łupkowego, który wskazuje na poważne nieprawidłowości w nadzorze Ministerstwa Środowiska nad jego rozwojem.

– Były Główny Geolog Kraju ma rację w sprawie NOKE, choć wszyscy dzisiaj go kopią, często w nieelegancki sposób. On broni polskich interesów. I nie ma co ukrywać – jest z Prawa i Sprawiedliwości, odgrywał rolę osłony rządu przed krytyką tej partii. Ta strategia trwała od początku rządów Platformy, ale ostatnio się wyczerpała, a usunięcie Piotra Woźniaka to początek nowego rozdania – podkreśla Szczęśniak.

Odnosząc się do kwestii niezagospodarowanych koncesji PGNiG i Orlen Upstream – firm szukających gazu łupkowego w Polsce – specjalista tłumaczy, dlaczego pozostają niewykorzystane.

– Piotr Woźniak sam wskazał dlaczego PGNiG nie wydobywa nienaruszonych dotąd polskich złóż gazu ziemnego. To skutek kontraktu jamalskiego, który był negocjowany przez Polaków w oparciu o analizy zachodnich konsultantów, według których mieliśmy zużywać teraz 25 mld m3 rocznie. Kontrakt był skrojony pod te prognozy.

– Do tego doszedł gaz z kontraktów norweskich, tych które weszły w życie. Przez to polski rząd musiał negocjować z Rosjanami w 2003 roku, by  zmienić kontrakty i zmniejszyć wolumen. Pomimo to na rynku nie ma miejsca na nowy gaz. Poza tym jest tu czynnik ekonomiczny, według mnie ważniejszy. Wydobywany w Polsce gaz wyceniany jest przez Urząd Regulacji Energetyki według kosztów trochę wyżej niż 100 dolarów za 1000 metrów sześciennych i jest dodawany do drogiego rosyjskiego gazu – absurd ekonomiczny pierwszej klasy. To zniechęca do jego inwestycji i rozwoju nowych złóż. Poza tym rządy PiS – w 2007 roku skierowały inwestycje PGNiG na Morze Północne zamiast w polskie złoża. Dlatego koncesje PGNiG nie są rozwijane – mówi portalowi BiznesAlert.pl. – Nie ma jednak potrzeby by wydobywać wszystkie zasoby od razu, Holendrzy na przykład wyznają taką strategię. Jednak publiczne krytykowanie PGNiG to jakaś słabość ministra Woźniaka, który wielokrotnie ją dezawuował publicznie. Nie powinien chować takiego urazu jako przedstawiciel polskiego rządu.

– Sam raport NIK ślizga się po powierzchni. Skupia się na przepisach, które nie zawsze są słuszne. Panuje w nich bałagan. Raport pokazuje jednak także nieumiejętność zarządzania. Nieumiejętność czy tez niemożność przegrupowania zasobów kadrowych MŚ powoduje, że tylko trzy osoby zajmowały się koncesjami łupkowymi i widać jak się to skończyło – mówi Szczęśniak, komentując dokument przygotowany przez Izbę.

– Poza tym tak naprawdę nikt nie zajął się sprawą kluczowego sporu, którego ofiarą stał się minister Woźniak. To spór o udział Polski w sektorze łupkowym. Czy ma ona być jedynie obserwatorem nie pobierającym podatku czy aktywnym graczem, który odnosi z tego zyski? Piotr Woźniak był zwolennikiem aktywnej roli Polski w poszukiwaniach. Dlatego poległ. Prace nad projektem Prawa geologicznego i górniczego nie przyspieszą właśnie dlatego, że moim zdaniem, ten spór nie skończył się wraz dymisją byłego Głównego Geologa Kraju – ocenia nasz rozmówca. – Moim zdaniem Polska powinna powtórzyć model Statoila z samego początku poszukiwań w Norwegii. To jeszcze dalej idący pomysł, niż reforma Woźniaka. Ten model zakłada aktywną grę na koncesjach, rolę operatora dla PGNiG.