font_preload
PL / EN
Chemia Gaz 10 maja, 2018 godz. 7:30   
REDAKCJA

Szkopek: Konsolidacja wzmocni Azoty

Grupa Azoty. Fot. BiznesAlert.pl Grupa Azoty. Fot. BiznesAlert.pl

– Dzisiaj ochrona Grupy Azoty przed wrogim przejęciem jest wysoka. Spółka jest wpisana na listę podmiotów chronionych zgodnie z ustawą o ochronie niektórych inwestycji. Ponadto Skarb Państwa jest wiodącym akcjonariuszem. Podmiot chcący dokonać wrogiego przejęcia miałby wiele przeszkód do pokonania – mówił w rozmowie z portalem BiznesAlert.pl, analityk finansowy Domu Maklerskiego mBanku.

Wrogie przejęcia

Pytany o wpływ konsolidacji na ryzyko wrogiego przejęcia, ekspert przypominał, że konsolidacja miała miejsce wówczas, kiedy było ryzyko wrogiego przejęcia jednego z krajowych podmiotów nawozowych. – Zdarzyło się to kilka lat wcześniej, rosyjski Akron miał 20 procent, a Skarb Państwa 33 procent udziałów. Teraz jednak zgodnie z zapisami statutu to państwo ma decydujący głos w spółce. To podmiot z Tarnowa dał impuls do konsolidacji. W jej efekcie spółki wymieniły się udziałami. Na czele Grupy Azoty jest podmiot z Tarnowa, a pod nim podmioty zależne – wyjaśnił Jakub Szkopek.

Połączone siły

Drugim etapem było połączenie wszystkich sił sprzedażowo–zakupowych. – Dotychczas każda ze spółek Puławy, Police, Tarnów rywalizowały ze sobą na rynku krajowym. W momencie dekoniunktury, np. w czasie spadku cen zbóż trudniej było utrzymywać dobre wyniki. Spółki rywalizowały bowiem ceną, aby znaleźć rynek zbytu. Teraz podmioty skupione są wewnątrz jednej Grupy. Ma ona większy potencjał w momencie dekoniunktury. Spółka stała się bardziej odporna na wahania na rynku – powiedział Jakub Szkopek. Kolejny element konsolidacji to plany przedstawiane przez zarząd dotyczące optymalizacji wszelkich procesów w Grupie. – Chodzi m.in. o zakres transportu oraz podziału zadań tak, aby nie dublować działalności np. w zakresie kontroli. – Najważniejsze etapy konsolidacji są już za Grupą. Tym, co może zamknąć ten proces, byłoby usunięcie z Giełdy Polic i Puław i wchłonięcie ich przez Grupę Azoty. Póki co jednak trudno liczyć na realizację takiego scenariusza ze względu na zbliżające się wybory samorządowe, a taki ruch mógłby być źle odebrany lokalnie – powiedział analityk.

Zapytany o ochronę przed wrogim przejęciem analityk powiedział, że dzisiaj ochrona przed tym jest wystarczająca. – Spółka jest wpisana na listę podmiotów chronionych zgodnie z ustawą o ochronie niektórych inwestycji. Ponadto zgodnie ze statutem Skarb Państwa wpisany jest jako wiodący akcjonariusz. Aby to zmienić, należałoby przekonać trzy czwarte właścicieli akcji do takiego ruchu. Poza Akronem, który ma 20 procent, udziałami dysponują instytucje finansowe. Ciężko byłoby dokonać takiej operacji – powiedział ekspert.

Co z Anwilem?

BiznesAlert.pl zadał Szkopkowi pytanie o pojawiające się informacje dotyczące połączenia Anwilu z Grupy PKN Orlen z Azotami. – Taka transakcja byłaby uzasadniona rynkowo. Jeśli spojrzymy na rynek nawozowy w Polsce, to Azoty i Anwil kontrolują lokalny rynek, a pozostała jego część to import. Bazując na tym fakcie, siła przetargowa byłaby jeszcze większa. Mielibyśmy jeszcze większe zaufanie, że silna strona przetargowa nie zostanie rozdrobiona w przyszłości – powiedział.

Polska jest trzecim-czwartym największym rynkiem nawozów w Europie. –  Nie można jednak dokładać tylko mocy produkcyjnych. Trzeba sterować podażą i popytem. To, czego obawiają się Azoty, to budowa nowych instalacji jakie planuje Anwil, co może zwiększyć możliwości produkcyjne, które mogą przerosnąć popyt. Azotom chodzi o obronę rynku i kontrolę relacji między popytem a podażą. Import nawozów w Polsce rośnie. Rolnik staje się też coraz bardziej wymagający, tworząc grupy zakupowe. Staje się on świadomym klientem, wiedzącym, że cena nawozów jest mocno skorelowana z ceną gazu – podkreślił Jakub Szkopek.

Pytany o wpływ dyrektywy kadmowej na działalność Grupy Azoty powiedział, że przepisy proponowane przez Komisję Europejską mówią, że każdy z producentów z UE będzie miał osiem lat na dostosowanie swojej technologii i instalacji do określonej przepisami ilości kadmu w nawozach. – Dzisiaj nie ma dostępnej technologii, która pozwalałaby na  eliminację z fosforytów nadmiar kadmu. W tym czasie mogą powstać technologie pozwalające na testowanie nowych technologii. Ten czas pozwala także producentom nawozów na dojście do takich kanałów sprzedaży fosforytów z mniejszą ilością kadmu, aby móc mieszać ten surowiec i uzyskać pożądane zawartości przewidziane przez dyrektywę – zakończył.



Zobacz także