font_preload
PL / EN
Alert 29 kwietnia, 2019 godz. 13:30   

Timmermans proponuje podatek od emisji CO2. Jak miałby funkcjonować?

Frans Timmermans. Źródło: Wikicommons Frans Timmermans. Źródło: Wikicommons

Kandydat europejskich socjaldemokratów na szefa Komisji Europejskiej i jej obecny wiceprzewodniczący Frans Timmermans wypowiedział się za utworzeniem europejskiego podatku od CO2. Jego propozycja obiła się szerokim echem w Niemczech, gdzie podzieliła opinie w gronie Wielkiej Koalicji.

Propozycja Timmermansa

W rozmowie z dziennikiem Rheinische Post Frans Timmermans przekonywał, że przykładowo w dziedzinie transportu i budynków podatek od emisji CO2 może stanowić zachętę do silniejszego przejścia na samochody elektryczne lub do promowania efektywnej energetycznie termomodernizacji budynków. – Oczywiście taki podatek musiałby być zaprojektowany sprawiedliwie społecznie, aby osoby o małych i średnich dochodach nie były dodatkowo obciążane – mówił Timmermans.

Główny rywal Timmermansa w wyścigu o fotel szefa KE, Manfred Weber z Europejskiej Partii Ludowej (w Niemczech CSU) z kolei zauważył, że protesty „żółtych kamizelek” we Francji pokazują obawy społeczeństwa, które ponosi koszty transformacji energetycznej. Zapewnił on, że ochrona klimatu „jest jego głównym celem”, ale zaznaczył, że „to nie słabsi powinni płacić największą cenę”.

Różnice zdań w Wielkiej Koalicji

Pomysł podatku od emisji CO2 spotkał się z krytyką ze strony bawarskich chadeków. Inny polityk CSU Alexander Dobrindt nie zgadza się z tym pomysłem: – Inteligentna ochrona środowiska i klimatu wymaga zachęt, a nie nowych opłat. Nowy podatek doprowadzi do wzrostu cen paliw i energii cieplnej. Odrzucamy propozycje, które doprowadzą tylko do podwyżek cen dla odbiorców – powiedział polityk i dodał, że już dzisiaj i tak większość ceny paliwa stanowią różnego rodzaju podatki.

Władze CDU wyraziły gotowość do debaty na ten temat. Rozwiązanie takie miałoby na celu zwiększenie kosztu emisji gazów cieplarnianych, a tym samym promowanie technologii przyjaznych dla klimatu. Obecnie niemiecki rząd bada różne koncepcje pod kątem ich wpływu na gospodarkę. Plan opłaty za emisję CO2 ma zostać omówiony w lipcowym posiedzeniu rządu federalnego. Według kanclerz Angeli Merkel rząd zadecyduje do końca roku, czy ograniczyć emisję CO2 według sektorów, czy też skupić się bardziej na wycenach emisji dwutlenku węgla. Kierownictwo CDU będzie wtedy omawiać między innymi takie zagadnienia, jak zmiany klimatu, mobilność i przyszłość przemysłu samochodowego w Niemczech, ale konkretne decyzje nie są spodziewane.

Niemiecka minister środowiska Svenja Schulze (SPD) opowiedziała się za podatkiem od emisji CO2. Zwolennicy takiego rozwiązania zwracają uwagę na to, że Niemcy zbyt opieszale wywiązują się ze swoich celów klimatycznych. Zamiast ograniczenia emisji o 40 procent do 2020 roku względem 1990, spadną one tylko o 32 procent. Dodatkowa opłata motywowałaby odbiorców i przedsiębiorstwa do większych oszczędności emisji gazów cieplarnianych. Z kolei wpływy budżetowe z takiej opłaty byłyby przeznaczone na promocję „czystych” technologii.

Przykłady z Europy

W jaki sposób działałby nowy podatek? Przewiduje się dwie możliwości: albo stworzenie całkiem nowego podatku, albo reformę istniejącego handlu emisjami tak, by jeszcze skuteczniej ograniczać emisje. Minister Schulze przywołała przykład Szwajcarii, gdzie od 2008 roku obowiązuje podatek od paliw kopalnych, takich jak olej opałowy, węgiel lub gaz ziemny. Jego wysokość zależy od ilości wyemitowanego dwutlenku węgla w tonach, obecnie wynosi on 96 franków. Na początku było to tylko 12 franków. 

Francja wcieliła w życie inny pomysł: w 2014 roku różne podatki od energii zostały uzupełnione o dopłatę do węgla. Począwszy od 7 euro, do 2030 roku powina ona wzrosnąć do 100 euro za tonę CO2. Wzrosty zostały jednak zawieszone przez prezydenta Emmanuela Macrona, w związku z protestami tzw. żółtych kamizelek.

Z kolei w Wielkiej Brytanii od 2013 roku podejmowano próby skompensowania zbyt niskich cen w handlu emisjami. Tzw. minimalna cena węgla (ang. Carbon Price Floor, CPF) określa krajową minimalną cenę emisji, która zawsze była wyższa od cen w handlu europejskim. Regulowało ją brytyjskie Ministerstwo Finansów z zamysłem, że CPF powinien być co roku zwiększany. Jednak od 2015 roku pozostał on na poziomie 18 funtów na tonę CO2. Było to spowodowane obawami o konkurencyjność brytyjskiego przemysłu, co stało się poważną kwestią w związku z Brexitem.

Spiegel/Die Zeit/Rheinische Post/dpa/Michał Perzyński