font_preload
PL / EN
Środowisko 30 października, 2018 godz. 14:30   

Krawczyk: Koniec Klimakanzlerin? Koniec Energiewende?

Fotograf: Tobias Kochwww.tobiaskoch.net Veröffentlichung mit Urhebernennung "Foto: Tobias Koch". Fotograf: Tobias Koch www.tobiaskoch.net Kontaktadresse für Rückfragen: [email protected] www.facebook.com/tokography

Angela Merkel jednak, inaczej niż jej wielki poprzednik Helmut Kohl, w ostatniej chwili wyczuła swoje „momentum” i samodzielnie zdecydowała o sposobie i czasie odejścia z wielkiej polityki. Do poniedziałku wydawało się, że Merkel będzie próbowała pozostać u władzy niezależnie od ceny. Wczorajsza zapowiedź, że nie zamierza się ubiegać o stanowisko przewodniczącej CDU na grudniowym zjeździe partii oraz że będzie kanclerzem nie dłużej niż do 2021 (czyli końca obecnej kadencji) raz jeszcze pokazała wyjątkowość tej zupełnie niepasującej do niemieckiego czy też europejskiego establishmentu polityk. Niemniej rodzi się pytanie co dalej np. z niemiecką polityką energetyczną? – pisze Tomasz F. Krawczyk, ekspert ds. polityki europejskiej i znawca Niemiec.

Odpowiedź na to pytanie wydawałoby się oczywiste, tzn. że do końca urzędowania kanclerz Merkel nie należy się spodziewać zasadniczych zmian w polityce energetycznej lub innych politykach sektorowych. Niemniej można sobie wyobrazić co najmniej dwa scenariusze, w których te zmiany mogą być jednak spore i szybsze. Pierwszy, kiedy zjazd partii zdecydowałby się na zaskakującą kandydaturę Friedricha Merza. Drugi, to wyjście SPD z wielkiej koalicji i utworzenie rządu mniejszościowego.

Wczorajsza zapowiedź kandydatury Friedricha Merza była równie wielką niespodzianką co zapowiedź Merkel, że nie będzie się ponownie ubiegała o szefostwo CDU. Kandydatura Merza, to poniekąd kandydatura z zaświatów politycznych i jak nas uczy historia z nich się zazwyczaj nie wraca. Friedrich Merz w tandemie z Angelą Merkel przejął w 2000 r. partię od Wolfganga Schäuble po skandalu o czarne konta z okresu rządów Kohla. Merkel została szefową partii, Merz przewodniczącym frakcji. Merkel widząc, że Merz jest jedynym politykiem, który realnie może zagrozić jej władzy (i do dzisiaj tylko w konflikcie z Merz Merkel była realnie blisko utraty władzy w partii) zażądała połączenia przewodnictwa partii i frakcji parlamentarnej. Po kilku miesiącach wojny Merz ustąpił w grudniu 2004 r. Co prawda był jeszcze posłem na Bundestag w kadencji 2005-2009, jednak skupiał się już na pracy wielkich koncernach. Od kilku lat pełni funkcję przewodniczącego rady nadzorczej niemieckiego oddziału Black Rock, ale jednocześnie przedstawiciele CDU sugerowali mu powrót do polityki.

Merz jeszcze w czasach aktywnej polityki uchodził za gospodarczego liberała, ale co najważniejsze w kontekście polityki energetycznej: jest krytykiem Energiewende i zwolennikiem wydłużenia okresu wychodzenia Niemiec z energii atomowej. Czy należy się po nim jednak spodziewać zerwania z Energiewende lub radykalnych zmian w polityce energetycznej? Nie, po pierwsze Niemcy już za dużo zainwestowały w nią i zielone technologie stanowią kapitał przyszłościowy niemieckiej gospodarki. Po drugie, także CDU jest dzisiaj inną partią, dużo bardziej zieloną niż jeszcze 14 lat temu. Należy się raczej spodziewać pewnego urealnienia projektu, którego się domagały od dawna część partii i kręgi biznesowe. Myślę że może też być bardziej otwarty na apele Armina Lascheta, premiera Nadrenii i Westfalii i innego potencjalnego kandydata na szefa CDU, który apeluje o wydłużenie okresu wyjścia Niemiec z gospodarki węglowej. Ostatecznie należy się zastanowić, czy jako przewodniczący partii będzie w stanie zmusić Merkel do zasadniczych zmian w polityce energetycznej i klimatycznej, i czy Merkel, dla której wybór Merza będzie potwarzą od partii, jednak nie ustąpi wcześniej z urzędu kanclerskiego? Na odpowiedzi na te pytania będziemy musieli poczekać co najmniej do początku grudnia.

Drugi scenariusz, w którym możemy się spodziewać zmian w polityce energetycznej Niemiec, to wyjście SPD z wielkiej koalicji i utworzenie rządu mniejszościowego z Zielonymi. Ceną za poparcie Zielonych dla rządu będzie niewątpliwie szybsze wdrożenie Ernegiewende i ambitniejsza polityka klimatyczna (Zieloni nie mogą obecnemu rządowi wybaczyć, że Niemcy nie spełnią swoich celów klimatycznych na 2020 r.). Aby jednak doszło do realizacji przedmiotowego scenariusza musiałoby dojść do przewrotu pałacowego w SPD i przejęcia władzy przez wewnątrzpartyjną opozycję pod przewodnictwem szefa młodzieżówki SPD Kevina Kuhnerta. Na ten moment wydaje się, że Angela Merkel uratowała swoją decyzją nie tylko na jakiś czas wielką koalicję, ale także szefostwo Andrea Nahles w SPD i w frakcji parlamentarnej.

Wielki niemiecki muzyk Herbert Grönemeyer pod koniec lat 90-tych napisał piosenkę o tytule „Bleibt alles anders”, co można przetłumaczyć jako: wszystko pozostanie inne. I rzeczywiście, to jest jedyny pewnik. Zmiany w niemieckiej polityce energetycznej i klimatycznej nastąpią – jeśli nie teraz, to po 2021 r. – i mogą one, zależnie od rozwoju sytuacji oznaczać ambitniejszą lub realniejszą politykę. Jednak rewolucji nie będzie, Niemcy wciąż będą Niemcami ze wszystkimi swoimi głęboko zakorzenionymi atutami, nawykami, ograniczeniami oraz niebezpiecznym dążeniem do celu niezależnie od realiów i interesów innych partnerów. Rozwój sytuacji w Niemczech co najmniej przez najbliższe kilka miesięcy pozostanie niewiadomą, co oznacza że musimy się przygotować się na różne, nawet wzajemnie sprzeczne scenariusze. Pytanie czy nasza administracja podoła?