font_preload
PL / EN
Alert PAP 12 lipca, 2018 godz. 13:00   
REDAKCJA

Trump żąda zwiększenia wydatków na obronność, ale nie chce odejść z NATO

Trump USA Donald Trump, fot. flickr.com/GageSkidmore

Prezydent USA Donald Trump ponownie zażądał w Brukseli od sojuszników w NATO szybkiego zwiększenia wydatków na obronność do 2 proc. PKB. Zagroził podjęciem przez USA działań w pojedynkę, ale – jak twierdzą źródła w NATO – nie była to groźba wycofania USA z Sojuszu.

Ostry ton Trumpa

Reuters pisze, że Trump w czwartek „znacznie zaostrzył ton” w kwestii wydatków na obronność, mówiąc o Niemczech, Hiszpanii i Belgii.

Sekretarz generalny NATO Jens Stoltenberg podczas trwającego w Brukseli szczytu Sojuszu zwołał dodatkową sesję poświęconą kwestii tych wydatków – poinformował w czwartek PAP szef gabinetu prezydenta Andrzeja Dudy, Krzysztof Szczerski. Jak zaznaczył, jest to sesja zamknięta z udziałem tylko przywódców państw Sojuszu Północnoatlantyckiego. Prezydentów krajów partnerskich NATO – Ukrainy i Gruzji – poproszono o opuszczenie sali, w której odbywa się szczyt Sojuszu.

Nie wiadomo, czy Trump jest poważny

Agencja dpa pisze, że „otwarta pozostaje kwestia”, czy Trump poważnie traktuje swą groźbę i co planuje, jeśli jego żądania nie zostaną spełnione. „Teoretycznie możliwa do pomyślenia byłaby np. redukcja zaangażowania USA w NATO”, a „w najbardziej drastycznym przypadku nawet zerwanie z NATO” – uważa dpa.

Niemiecka agencja odnotowuje, że na szczycie NATO w Brukseli przede wszystkim Niemcy odmówiły „daleko idących zobowiązań” zwiększenia wydatków na obronność.

Agencja AP zwraca uwagę, że w czwartek Trump także na Twitterze wzywał sojuszników w NATO do zwiększenia wydatków na obronność. „Prezydenci od lat bez powodzenia próbują skłonić Niemcy i inne bogate kraje NATO do płacenia więcej na ich ochronę przed Rosją” – napisał. W innym tweecie uskarżał się, że USA „płacą o dziesiątki miliardów dolarów za dużo, by subsydiować Europę”. Powtórzył, że sojusznicy w NATO muszą spełnić obietnicę przeznaczania 2 proc. PKB na obronność, a ostatecznie „wydatki te muszą osiągnąć 4 proc.”.

Brytyjskie tabloidy chwalą Trumpa

Brytyjskie media pozytywnie oceniają w czwartek krytykę amerykańskiego prezydenta Donalda Trumpa pod adresem niemieckiego rządu za współpracę gazową z Rosją; apelują jednocześnie o ostrożność wobec działań Moskwy.
Gazeta „The Sun” pisze między innymi, że „Trump ma rację, gdy mówi, iż kraje zależne od rosyjskiej energii muszą robić więcej, aby zagwarantować, by Moskwa nie mogła po prostu zakręcić kurka (z gazem)”. „Pasażerowie na gapę w ramach NATO muszą się lepiej zachowywać, inaczej (Sojusz) po prostu nie przetrwa” – ostrzegł dziennik.

Jednocześnie tabloid kpił z przewodniczącego Rady Europejskiej Donalda Tuska, który „pogroził Trumpowi palcem, że ma być miły dla innych członków”. „Bo co? NATO powie, że nie chce Stanów Zjednoczonych w swoim klubie? Nie ma szans. Im szybciej europejscy liderzy się ockną w kwestii zagrożenia ze strony Rosji, tym lepiej – ale zamiast tego wolą się angażować w podwórkowe wyzwiska” – podkreślono.

„Premier (May) podjęła właściwą decyzję, by traktować Trumpa z szacunkiem, którego jego urząd wymaga i cieszymy się z jego wizyty. Jedynym, który korzysta na dziecinnym zachowaniu innych liderów, jest Kreml” – ocenia tabloid. W podobnym tonie pisze „Daily Mail”, według którego „można mówić o Trumpie, co się chce, (…) ale pośród przechwałek czasami mówi on z sensem, nawet jeśli nie jest to dyplomatyczne”.

„Przyjrzyjmy się jego atakowi na rząd w Berlinie za pompowanie miliardów w niemiecką gospodarkę przez kontrakty gazowe przy jednoczesnym oczekiwaniu, że Stany Zjednoczone opłacą rachunki NATO za obronę Niemiec przed Rosją. Czy nie ma on racji, czując się pokrzywdzony – podobnie jak wtedy, gdy miał rację, sprzeciwiając się zagrożeniu, jakie dla amerykańskich miejsc pracy stanowi chiński dumping nadwyżki stali na amerykańskim rynku?” – tłumaczy dziennik.

Karta przetargowa

Gazeta uważa, że „byłoby odświeżające”, gdyby w negocjacjach dotyczących Brexitu rząd brytyjski czasami występował w ochronie interesów Zjednoczonego Królestwa „choćby z połową wigoru” Trumpa.
„Cokolwiek uważa się o polityce i stylu Trumpa, jest on wybranym prezydentem naszego najsilniejszego sojusznika, którego żołnierze walczyli i ginęli ramię w ramię z nami podczas dwóch wojen światowych. Ci żałośni, infantylni demonstranci, którzy chcą zakłócić jego dzisiejszą wizytę (…) obrażają jego kraj i 63 miliony ludzi, którzy oddali na niego swój głos” – oceniła gazeta. Chodzi o sprzeciw, jaki wywołuje w Wielkiej Brytanii planowana wizyta amerykańskiego prezydenta; w czwartek przyleci on do Londynu.

Bardziej ostrożny w opinii był z kolei „The Times”, który zaznaczył, że choć „Trump skrytykował swoich sojuszników w ramach NATO za niewystarczające wydatki na obronność, to jego prawdziwym celem może być wielkie targowanie się z (rosyjskim prezydentem Władimirem) Putinem o Syrię”.

„Amerykański prezydent nigdy nie ukrywał swojej obojętności wobec NATO i frustracji z powodu tego, co postrzega jako jazdę na gapę niektórych członków. (…) Kwestia (gazociągu) Nord Stream 2 może być jedynie pretekstem. Rzeczywiście rurociągi związują klientów z dostawcami na długie lata, ale Rosja ma równie ważną potrzebę sprzedaży swojego gazu, jak Niemcy jego kupowania” – pisze dziennik. „To nie jest nowa kwestia” – dodano, przypominając, że także były prezydent USA Ronald Reagan próbował zablokować europejskie finansowanie dla sowieckich gazociągów do Europy, a jedno z jego starć z ówczesną brytyjską premier Margaret Thatcher dotyczyło prób nałożenia sankcji na europejskie firmy pomagające w budowie rurociągów.

Przepychanki z Rosją

Analizując sytuację prezydenta USA, dziennik zaznaczył jednak, że Trump może chcieć „uprzedzić krytykę sojuszników, którą prawdopodobnie wygłoszą na temat jego nadchodzącego spotkania z prezydentem Putinem”. „Trump zdaje się niemalże prowokować, wielokrotne powtarzając, że chce lepszych relacji z rosyjskim liderem w momencie, w którym Zachód obawia się jego postawy” – czytamy.

„Europejczycy mają powody do obaw, ale sugestia, że rosyjski przywódca przekona Trumpa do zlikwidowania europejskich ćwiczeń z sojusznikami i doprowadzenia do bankructwa (NATO) przez obcięcie amerykańskiego wsparcia finansowego (…) jest na wyrost. Bardziej prawdopodobny jest powrót do idei, która była przez co najmniej rok odłożona na półkę: +wielkich targów+, w których Ameryka uchyli sankcje nałożone na Rosję za Krym w zamian za to, że Rosjanie przestaną wspierać irańskie siły w Syrii” – analizuje „Times”.

Jak zaznaczono, takie rozwiązanie byłoby na rękę nie tylko Stanom Zjednoczonym i Rosji, lecz także Arabii Saudyjskiej, Zjednoczonym Emiratom Arabskim i Izraelowi. „Otwartym pytaniem pozostaje jednak kwestia, czy Rosja rzeczywiście może zmusić Iran do wyjścia z Syrii i dać konieczne gwarancje, że w zamian wycofa swoich bandytów ze wschodniej Ukrainy i spróbuje porozumieć się z Kijowem” – ostrzega londyński dziennik.

Polska Agencja Prasowa