font_preload
PL / EN
Energetyka Gaz 15 kwietnia, 2019 godz. 7:30   

Jakóbik: Ukraina ma ofertę dla inwestorów jak Polska. Wojna nerwów w gazie trwa

gazociąg gaz rurociąg infrastruktura gazprom fot. Gazprom

Kijów chce przekonać do siebie inwestorów gazowych. Oferuje nawet reeksport gazu przez Polskę. Trwa jednak wojna nerwów przed finałem wyborów prezydenckich, które są jedynie przedbiegiem do przełomu roku, kiedy nadejdzie właściwe apogeum gry o przyszłości dostaw gazu przez terytorium Ukrainy  – pisze Wojciech Jakóbik, redaktor naczelny BiznesAlert.pl.

Ukraina ma ofertę dla inwestorów, w tym Polaków

BiznesAlert.pl informował, że nawet 20 spółek może być zainteresowanych składowaniem gazu na Ukrainie. Tymczasem prezydent Petro Poroszenko zaprosił Niemców do wspólnego zarządzania systemem przesyłowym nad Dnieprem poprzez wejście spółki niemieckiej do akcjonariatu nowego bytu mającego stać się operatorem gazociągów przesyłowych nad Dnieprem. Chodzi o Magistralne Gazowody Ukrainy, których prezesem jest Polak – Paweł Stańczak, któremu poświęciłem wiele tekstów na BiznesAlert.pl.

Jakóbik: Polski Prometeusz może dać Ukrainie LNG z USA

Oferta dla Niemców to próba odpowiedzi na fakt, że nie zamierzają oni zablokować Nord Stream 2, spornego gazociągu z Rosji do Niemiec, który ma być gotowy na przełomie 2018 i 2019 roku. Termin oddania inwestycji nie jest pewny, ze względu na coraz bardziej prawdopodobne opóźnienie, które przewidywałem jeszcze w kwietniu 2018 roku. Obecnie potwierdzają je nawet gazety rosyjskie. Zaangażowanie Niemców w przesył gazu nad Dnieprem oznaczałoby podział odpowiedzialności oraz ewentualne straty finansowe, w razie spadku wolumenu dostaw na korzyść Nord Stream 2. Również w interesie Gazpromu nie byłoby szkodzenie sieci przesyłowej, w której udział posiadają firmy niemieckie, być może ten same, które finansują obecnie sporny gazociąg.

Nie jest jednak pewne, czy firmy europejskie zaangażują się nad Dnieprem. Wspomniane wybory prezydenckie może wygrać Wołodymyr Zeleński o niejasnych poglądach na dalszą integrację europejską i wysyłający sygnały w kierunku Moskwy. Firmy gazowe, z którymi rozmawiał BiznesAlert.pl przyznały, że kierunek ukraiński to atrakcyjna opcja, ale nie inwestują z obawy o dalszy rozwój wypadków nad Dnieprem. Wybory parlamentarne zaplanowane na jesień mogą zmienić politykę gazowa tego kraju, o czym pisałem w BiznesAlert.pl.

Jakóbik: Ukrainie grozi powrót do przeszłości

Kijów próbuje jednak przyciągnąć inwestorów. Oferuje Komisji Europejskiej kryzysowe zapasy gazu. Zaprasza firmy europejskie do składowania surowca w jej magazynach.

– W zeszłym roku ustanowiliśmy cel pełnej gotowości do zaoferowania mocy magazynowych międzynarodowym dostawcom w cyklu magazynowym 2019/2020. Udało się go osiągnąć. Oferujemy nasze moce w zgodzie z przepisami unijnymi, w sposób przejrzysty i konkurencyjny – mówi Siergiej Makogon, wiceprezes Ukrtransgazu.

– Zagraniczni klienci mogą czasowo składować gaz w specjalnych zbiornikach bezcłowych i dzięki temu nie muszą płacić podatków ani taryf celnych, a potem reeksportować gaz do innego kraju lub sprzedać go na Ukrainie. Dla przykładu trader może sprowadzić gaz z Polski, zmagazynować go na Ukrainie i potem reeksportować go na Słowację lub do Węgier – tłumaczy rozmówca portalu.

– Dokonaliśmy pierwszego testowego eksportu na Węgry. Zaoferowaliśmy możliwość eksportu gazu na rewersie w Hermanowiczach. Czekamy na odpowiedź Gaz-Systemu – przyznał wiceprezes Ukrtransgazu (spółka-córka Naftogazu odpowiedzialna póki co za gazociągi przesyłowe) w rozmowie z BiznesAlert.pl. – Nasza taryfa magazynowa to tylko 0,6 euro za MWh. To najmniej w regionie. Największy pobór dzienny to 260 mln m sześc. Około 70 firm prywatnych importuje gaz na Ukrainę, w tym około 20 traderów międzynarodowych. Znaczna większość z nich podpisała też kontrakty na wykorzystanie naszych magazynów.

– Oczekuję znacznej skali wtłoczenia ich gazu w tym roku, bo następna zima może stworzyć dla nich szansę biznesową ze względu na wygaśnięcie kontraktu przesyłowego z Gazpromem. Nie należy zapominać, że Ukraina posiada potężny system przesyłowy i może z łatwością dostarczyć znaczny wolumen gazu innym krajom Unii Europejskiej, jak Rumunia, Bułgaria, Chorwacja, Węgry, Słowacja, Polska. To kraje odbierające obecnie gaz rosyjski przez Ukrainę – powiedział nam Makogon.

– Ukraina zaoferowała także Komisji Europejskiej rozważenie stworzenia zapasów gazu na wypadek zagrożenia dla krajów Europy Środkowo-Wschodniej o wolumenie 3-4 mld m sześc. Taki zapas znacznie poprawiłby naszą pozycję w rozmowach o przyszłości dostaw rosyjskiego gazu przez Ukrainę. Oprócz tego planujemy mieć 20 mld m sześc. zapasu na pokrycie własnych potrzeb – wylicza Makogon.

Wojna nerwów jeszcze potrwa

Proces trójstronny z udziałem Komisji Europejskie, Ukrainy i Rosji ma ponownie ruszyć w maju tego roku. Jego legitymacja zależy od działań Komisji, rządów obu państw, a także Berlina. Gazprom będzie grał na seperatystyczny układ z każdym możliwym partnerem po to, aby osłabić ofertę Komisji. Przykładem mogły być rozmowy z liderem opozycji prorosyjskiej Jurijem Bojko o nowym kontrakcie przesyłowym.

Pozycja Ukrainy jest wzmocniona przez możliwe opóźnienie Nord Stream 2 oraz niemożność całkowitej substytucji dostaw przez terytorium ukraińskie jego infrastrukturą ze względu na konieczność dokończenia odnogi EUGAL mającej odprowadzać gaz rosyjski przez Niemcy do Czech, które już szykują się do roli pośrednika tych dostaw. Na korzyść Rosjan działa niezdecydowanie Europy, parasol ochronny Niemiec nad Nord Stream 2 i niepewna przyszłość polityki gazowej Ukrainy. Mimo to obu stronom zależy na układzie tymczasowym.

Opcja najbardziej optymistyczna z punktu widzenia inwestorów jak Gaz-System to kontrakt dziesięcioletni zgodny z przepisami unijnymi chroniącymi przed nadużyciami monopolisty, w tym przypadku Gazpromu. Komisja proponuje takie rozwiązanie. Najbardziej pesymistyczna opcja to przedłużenie obecnego kontraktu bez wdrożenia przepisów unijnych, co proponował w przeszłości Gazprom. Opcje pośrednie to nowy kontrakt ale bez implementacji przepisów unijnych, albo krótki kontrakt z przepisami.

Istotna będzie także forma gwarancji utrzymania poziomu dostaw dającego stabilność systemu przesyłowego gazu nad Dnieprem. Z tego względu ważna będzie odpowiedź Niemców na ofertę Ukrainy wejścia do akcjonariatu gazociągów oraz to, czy zadowolą się ustnymi zapewnieniami Rosjan o woli utrzymania dostaw, a także to, jak będą się układać relacje Berlina z Brukselą wokół procesu trójstronnego. Scenariusz najbardziej oczekiwany przez potencjalnych inwestorów to pełna współpraca, a najmniej – działania Berlina podkopujące legitymację Komisji Europejskiej obserwowane już w przeszłości.

Inwestorzy, jak Gaz-System, patrzą na tę sytuację z niepewnością i – być może dlatego – powstrzymują się przed ostateczną decyzją. Toczą się już zaawansowane rozmowy o wejściu w akcjonariat gazociągów ukraińskich. Prezes Naftogazu Andrej Kobolew poinformował na antenie Radio NV, że zainteresowanie wykazały firmy zachodnie, w tym jedna amerykańska. Chodzi o przejęcie do 49 procent udziałów operatora systemu przesyłowego gazu nad Dnieprem. W wyniku rozdziału właścicielskiego (unbundlingu – przyp. red.) Naftogazu powstaje spółka odpowiedzialna za tę formę działalności.

Wśród potencjalnych zainteresowanych przejęciem udziałów w ukraińskim GTS pojawił się w przeszłości polski Gaz-System, który przekazał wsparcie eksperckie Ukrtransgazowi, który jest spółką zależną Naftogazu odpowiedzialną za zarządzanie gazociągami. Jednakże niepewność reform nad Dnieprem i zbliżające się wybory prezydenckie, które mogą zmienić kurs polityki ukraińskiej sprawiają, że Polacy nie deklarują się w tej sprawie.

Jakóbik: Kto chce wykluczyć Komisję z rozmów o Nord Stream 2 i Ukrainie?