font_preload
PL / EN
Alert 11 października, 2016 godz. 7:05   
REDAKCJA

Jest umowa o Turkish Stream. Dwie nitki za rabat na gaz

alijew-putin-i-erdogan-stambul Prezydent Azerbejdżanu, Ilham Alijew, prezydent Rosji Władimir Putin i prezydent Turcji, Recep Erdogan. Fot. Kremlin.ru

Mają powstać dwie nitki gazociągu Turkish Stream. Jedna posłuży dostawom do Turcji, a druga – na Bałkany. Przełom w rozmowach umożliwiła zgoda Rosji na udzielenie przez Gazprom rabatu cenowego tureckiemu BOTAS-owi.

Podczas Międzynarodowego Kongresu Energetycznego w Stambule Rosja i Turcja podpisały umowę międzyrządową w sprawie budowy gazociągu Turkish Stream. Podpisy pod umową w obecności prezydenta Władimira Putina i Tayyipa Erdogana złożyli ministrowie energetyki Rosji i Turcji Aleksander Nowak i Berat Albayrak.

Rabat

Według Putina w toku rozmów na temat projektu uzgodniono udzielenie Turcji zniżki cen dostaw gazu. Była to główna przeszkoda dla porozumienia w sprawie gazociągu w przeszłości. Nie wiadomo jednak ile będzie wynosił rabat cenowy.

Rosyjski minister energetyki Aleksander Nowak poinformował, że Gazprom otrzymał polecenie wypracowania konkretnych sum odnośnie zniżki cen gazu dla Turcji. – Polecono Gazpromowi oraz (tureckiemu – przyp. red.) BOTAS-owi analizę konkretnych cyfr, dlatego teraz o nich nie będę mówił – powiedział Nowak odpowiadając na pytanie dziennikarzy o wielkości dyskontu ceny gazu.

Z kolei w rozmowie z kanałem Rassija 24 prezes Gazpromu Aleksiej Miller stwierdził, że  mechanizm określania zniżki ceny gazu dla Turcji będzie związany z wielkością wolumenu dostaw.

Kierunek: Turcja i Bałkany

Erdogan zadeklarował, że prace nad Turkish Stream zostaną przyspieszone. Jak informował prezes Gazpromu Aleksiej Miller umowa między Rosją a Turcją zakłada budowę dwóch nitek gazociągu po dnie Morza Czarnego o przepustowości 15,75 mld m3 każda. Minister Nowak poinformował, że podczas rozmów Putina z Erdoganem nie poruszano kwestii budowy trzeciej i czwartej nitki gazociągu Turkish Stream, które były planowane w pierwotnej wersji projektu na 63 mld m3 rocznie.

W założeniach projektu uzgodnionego w Stambule dostawy poprzez pierwszą nitkę w całości będą przeznaczone dla Turcji. Drugą zaś rosyjski surowiec ma trafić na rynek europejski. Przy czym, jak informowała wcześniej Moskwa, uzależnia jego budowę od udzielenia przez Unię Europejską specjalnych gwarancji.

Zgodnie z podpisaną umową obie nitki mają zostać ułożone do grudnia 2019 roku. Wtedy także wygasa umowa tranzytowa z Ukrainą, która może stracić część zysków z tranzytu, jeśli gaz słany przez jej terytorium do Turcji i na Bałkany, będzie transportowany przez Turkish Stream.

Gazprom już informował, że otrzymał od strony tureckiej większość wymaganych pozwoleń na budowę gazociągu. Jak poinformowała agencja Interfax, Gazprom zamierza rozpocząć układanie morskiego odcinka Turkish Stream w 2018 roku.

Rosja na morzu a Turcja na lądzie

Właścicielem morskich odcinków nitek Turkish Stream będzie rosyjska spółka, o czym poinformował dziennikarzy minister energetyki Rosji Aleksander Nowak. Lądowy odcinek pierwszej nitki gazociągu będzie należał do tureckiej spółki.

– Główne parametry gazociągu to dwie nitki po 15,75 mld m3 każda. Rosyjska spółka zbuduje i będzie właścicielem morskiego odcinka. Lądowy odcinek będzie należał do tureckich odbiorców. Chodzi o pierwszą nitkę. Jeżeli chodzi o drugą, to zostanie powołane joint venture. Ta nitka, będzie przebiegała przez granicę na potrzeby zapewnienia tranzytu gazu – powiedział Nowak.

Nowak podał, że po stronie tureckiej jak i rosyjskiej zostaną wybrane przez BOTAS oraz Gazprom określone podmioty do realizacji prac.

Prezes Gazpromu Aleksiej Miller stwierdził, że podpisany dokument ,,stworzył podstawę prawną dla realizacji projektu Turish Stream […] Gazociąg ten znacząco zwiększy niezawodność dostaw gazu do Turcji a także do południowej oraz południowo-wschodniej Europy”.

Druga nitka pod znakiem zapytania

Rosja ma prawo do rezygnacji z budowy drugiej nitki Turkish Stream – agencja RIA Novosti cytuje rozporządzenie rosyjskiego rządu o podpisaniu umowy międzyrządowej w sprawie budowy wspomnianego gazociągu.

Za decyzją spółki odpowiedzialnej za morski odcinek gazociągu, jego budowa może zostać ograniczona poprzez rezygnację z realizacji morskiego odcinka drugiej nitki, o czym strona rosyjska oficjalnie powiadomi stronę turecką. Wtedy rosyjski udziałowiec spółki odpowiedzialnej za budowę lądowego odcinka drugiej nitki będzie miał prawo opuścić spółkę (odpowiedzialną za część morską – przyp. red.) – czytamy w oświadczeniu.

Jeżeli Rosja zrezygnuje z budowy morskiego odcinka drugiej nitki Turkish Stream powinna zapłacić Ankarze odszkodowanie za poniesione koszty i straty. Umowa w tej sprawie poiwnna zostać podpisana w późniejszym terminie.

Hub gazowy w Turcji

Moskwa i Ankara dążą do stworzenia w Turcji dużego węzła energetycznego – poinformował Władimir Putin po spotkaniu z prezydentem Erdoganem. – Zwracam uwagę, że w ten sposób zmierzamy w kierunku realizacji planów prezydenta Turcji, który chce stworzyć w swym kraju duży hubu energetyczny – powiedział Putin.

– Turcja zamierza stać się dla Europy korytarzem tranzytowym i razem z Rosją stworzyć korytarz energetyczny dla dostaw surowców energetycznych na Stary Kontynent. Optymistycznie patrzymy na Turkish Stream, który zamierza zbudować Rosja. Przez ten gazociąg po dnie Morza Czarnego surowiec bezpośrednio trafi na Bałkany – powiedział prezydent Erdogan. Zwrócił uwagę, że obecnie paliwo z Rosji jest przesyłane przez Gazociąg Trasnbałkański (przez terytorium Ukrainy), a po zbudowaniu Turkish Stream będzie dostarczane za jego pomocą.

Jak przekonywał Erdogan, Ankara ma nadzieję stać się hubem dla dostaw gazu z Rosji, Turkmenistanu, Azerbejdżanu oraz Bliskiego Wschodu. Wcześniej premier Turcji Binali Yildirim stwierdził, że w przyszłości gaz z państw Bliskiego Wschodu będzie mógł być transportowany przez tureckie terytorium.

Odnosząc się do kwestii Południowego Korytarza Gazowego, powiedział, że liczy na to, iż „turkmeński gaz również stanie się częścią projektu”.

Turcja nie porzuci Korytarza Południowego

W realizacji swoich aspiracji Ankara nie będzie polegała wyłącznie na rosyjskim gazie. Jak informował 10 października premier Binali Yildirim Turcja zamierza możliwie jak najszybciej wcielić w życie inny projekt pozwalający zwiększyć przesył gazu przez jej terytorium. Chodzi o Gazociąg Transanatolijski (TANAP), który zakłada dostawy azerskiego paliwa ze złoża Szach Deniz od granicy gruzińsko-tureckiej do zachodniej granicy Turcji.

Azerski gaz ma trafić do państwa Ataturka już w 2018 roku a po zakończeniu budowy Gazociągu Transadriatyckiego (TAP) trafi do Europy w 2020 roku.

Podczas Międzynarodowego Kongresu Energetycznego w Stambule prezydent Azerbejdżanu Ilham Alijew przypominał, że jego kraj zainwestuje w Turcji ponad 20 mld dolarów w energetykę. Wspomniał w tym kontekście o TANAP, który jest kluczowy dla realizacji koncepcji Korytarza Południowego, czyli szeregu inwestycji w infrastrukturę gazową, która ma zapewnić dostawy gazu kaspijskiego klientom w Unii Europejskiej.

– Podjęliśmy pierwszy krok na rzecz realizacji TANAP w Turcji w 2012 roku pod kierownictwem Azerbejdżanu i Turcji. TANAP będący częścią Korytarza Południowego jest ważnym projektem i wiele krajów może do niego dołączyć – mówił Alijew. Apelował także o zwiększenie tranzytu ropy z Azerbejdżanu przez Turcję.

Gazociąg Transanatolijski (TANAP) stworzy nową alternatywę dla dostaw surowców energetycznych do Europy – powiedział prezydent Recep Tayyip Erdogan w trakcie swojego przemówienia w Stambule. Według niego TANAP jest dla Europy bardzo ważnym projektem. Erdogan zwrócił uwagę na to, że Turcja jako państwo tranzytowe pomoże we wzmocnieniu bezpieczeństwa energetycznego Starego Kontynentu.

Projekt TANAP zakłada transport gazu ze złóż Szach Deniz w Azerbejdżanie od granicy gruzińsko-tureckiej do zachodniej granicy Turcji. Początkowa przepustowość będzie wynosiła 16 miliardów m3 gazu w ciągu roku, przy czym 6 miliardów będzie dostarczane do Turcji, reszta surowca – do Europy.

Aktualizacja: 15:34

Interfax/Daily Sabah/Hurriyet Daily News/RIA Novosti/Wojciech Jakóbik/Piotr Stępiński