font_preload
PL / EN
Energetyka Gaz 6 października, 2017 godz. 7:30   
REDAKCJA

Spór o ustawę o zapasach. „PGNiG nie zamyka się na dialog” (RELACJA)

panel fot. BiznesAlert.pl

O przyszłości rynku gazowego w Polsce rozmawiali uczestnicy zorganizowanej w Płocku konferencji ,,Bezpieczeństwo surowcowe Polski. Oczekiwania i możliwości”. Patronem medialnym wydarzenia był BiznesAlert.pl. Dyskusję moderował Bartłomiej Sawicki, redaktor portalu.

Hub gazowy

Uczestnicy panelu rozmawiali o potencjale polskiego węzła gazowego, czyli z języka angielskiego – hubu. – Pojęcie hubu gazowego coraz częściej pojawia się gdy mówimy o przyszłości polskiego sektora gazowego. Jest nawet wpisane do „Planu Morawieckiego”, więc ma rangę projektu rządowego – powiedział Marcin Sienkiewicz, Dyrektor ds. Rynku Gazu w Towarowej Giełdzie Energii.

Jego zdaniem hub to rozwiązanie systemowe łączące harmonijne współdziałanie infrastruktury twardej (rurociągi, terminale LNG) z infrastrukturą miękką (np. giełda). – Przy czym terminal to jednak za mało, aby myśleć o hubie z prawdziwego zdarzenia. Muszą być inne wejścia do systemu umożliwiające zróżnicowanie środków transportów, dostawców oraz źródeł – podkreślał przedstawiciel TGE.

Głos w dyskusji zabrał Maciej Markowski, wiceprezes EFENGAZ Gdańsk, którego zdaniem przez hub gazowy należy rozumieć nie tylko infrastrukturę, ale również otoczenie prawne. – Dla nas hub to obecność wielu podmiotów, które mają koncesje na obrót gazem z zagranicą – powiedział.

Ustawa o zapasach

Jednakże dyskusję w Płocku zdominował temat niedawnej nowelizacji ustawy o zapasach. Obowiązek utrzymywania zapasu obowiązkowego wynika z Ustawy z dnia 16 lutego 2007 r. o zapasach ropy naftowej, produktów naftowych i gazu ziemnego oraz zasadach postępowania w sytuacjach zagrożenia bezpieczeństwa paliwowego państwa i zakłóceń na rynku naftowym. Dzięki nowelizacji ustawy przeprowadzonej w tym roku obowiązek magazynowania lub rezerwacji odpowiednich mocy został rozciągnięty na wszystkie podmioty handlujące gazem w Polsce. Zwiększa to bezpieczeństwo energetyczne, ale i podnosi koszty dla podmiotów rywalizujących z polskim PGNiG.

Tomasz Zieliński, Prezes Polskiej Izby Przemysłu Chemicznego zwrócił uwagę na rosnącą konsumpcję gazu w Polsce. – Przy obrocie gazu powyżej 100 mln m3 mamy obowiązek magazynowania. To kluczowy z zapisów. Musimy się zwrócić się do operatora magazynów, czyli PGNiG. Pewne możliwości będą się kurczyć – mówił.

Zastrzeżenia do ustawy zgłosił przedstawiciel EFENGAZ Gdańsk. Jego zdaniem są różne opcje finansowania zapasów obowiązkowych. – Wydaje się, że najlepszym sposobem operatora magazynowego jest wydzielenie czegoś na kształt rządowej agencji, która w niezależny sposób będzie operować tymi rezerwami. Coś na wzór Agencji Rezerw Materiałowych – mówił.

Zaznaczył jednocześnie, że w jego rozumieniu Agencja powinna działać w oderwaniu od fizycznego magazynowania. Przekonywał, że mimo zapełnienia magazynów będzie możliwość dalszego importu surowca. – Jeżeli zaś aktywnych uczestników rynku będzie mniej to wolumen importu będzie niższy. To z kolei będzie oznaczało, że koszty wzrosną – powiedział.

Według niego koszt funkcjonowania takiej agencji powinien trafić do opłaty dystrybucyjnej. – Wówczas nie dyskryminujemy importerów surowca. Nie chcemy karać firm dodatkowymi opłatami za import. Wszyscy powinni być traktowani w równy sposób – dodał.

Również dr Dawid Piekarz z Instytutu Staszica poparł pomysł powołania wspomnianej agencji. – W negocjacjach z Unią Europejską wykazywaliśmy się pewną niekonsekwencją. Z jednej strony opowiadaliśmy się za solidarnością europejską, ale kiedy Bruksela mówiła o gromadzeniu zapasów na poziomie 100-dniowego zapotrzebowania to protestowaliśmy, Uważam, że państwowa agencja dystrybutorów, importerów jest rozwianiem o tyle optymalnym, iż zapewnia interesy państwa także w obszarze bezpieczeństwa. Może się również okazać, że system mógłby się lepiej finansować gdyby zastosowano taki wariant – mówił ekspert.

Jak zauważył Tomasz Zieliński, Prezes Polskiej Izby Przemysłu Chemicznego, polskie magazyny gazu są wykorzystane w 96 proc. – Jeżeli przedsiębiorca zużywa powyżej 100 mln m sześc. i chciałby wynająć magazyn to musi się do zgłosić do PGNiG. Może tez skorzystać z usługi biletowej, ale w przypadku małych instalacji to oznaczałoby 40-50 tys. zł dodatkowej opłaty – powiedział.

Przedstawiciel PGNiG, Paweł Pełka, zadeklarował w panelu, że jego spółka „nie zamyka się na żadne rozwiązania” i jest gotowa do dialogu na ten temat.

Głos w dyskusji zabrał także Marcin Sienkiewicz. – Spełnia się na razie optymistyczny scenariusz. Od czerwca rosną obroty na rynku terminowym. Oczywiście pozostaje pytanie o to, czy trend się utrzyma, ale nie zamierzamy się przyglądać biernie. Uważamy, że powinniśmy wyjść do uczestników rynku z bardziej korzystną ofertą cenową. To odpowiedni moment, żeby wypracować nowy model – stwierdził Sienkiewicz. Dodał, że giełda nie chce funkcjonować jedynie w oparciu o możliwości, które daje obligo gazowe zmuszające do sprzedaży części surowca na parkiecie. Chce za to przyciągnąć kolejnych graczy atrakcyjną ofertą.

Dywersyfikacja

Nie mniej istotnym tematem poruszonym w ramach panelu była dywersyfikacja dostaw gazu ziemnego do Polski oraz możliwościami terminalu LNG w Świnoujściu w tym zakresie.

– Terminal LNG daje pewną możliwość związaną z bezpieczeństwie energetycznej Jeżeli z tej instalacji możemy zakontraktować tani gaz to nam to pomoże. Czy to dla nas szansa? Widzimy, że obłożenie terminalu to nieco ponad 2 mld m sześc. rocznie. To okno na świat umożliwiające pozyskiwanie tańszej oferty – mówił Tomasz Zieliński. Zaznaczył, że powinny pojawić się ułatwienia regulacyjne, które pozwoliłyby spółkom sektora chemicznego podłączyć się do infrastruktury gazowej.

Zdaniem dr Dawida Piekarz z Instytutu Staszica realizacja projektu Bramy Północnej *terminal i Korytarz Norweski – Baltic Pipe) jest jednym z istotnych elementów zabiegów o tanie i pewne dostawy gazu do Polski. W tym kontekście zwrócił uwagę, że od powodzenia projektu będzie zależeć przyszłość dostaw gazu z Rosji do Polski po zakończeniu kontraktu jamalskiego w 2022 roku.

Ekspert zauważył, że rosyjski budżet nadal jest w dużym stopniu zależny od węglowodorów i dlatego również po 2022 roku Moskwa będzie zainteresowana dostawami do Polski.

Likwidacja białych plam

Podczas panelu trwała dyskusja o tym, że LNG może być wykorzystane do dalszej gazyfikacji kraju.

– Jeżeli chodzi o poziom gazyfikacji Polski to wynosi on obecnie ok. 58 proc. W naszej strategii do 2022 roku zakładamy, że zgazyfikowane zostaną 74 gminy. Jednak nawet jeżeli uda nam się zgazyfikować gminy z nadwyżką, to i tak wskaźnik gazyfikacji wyniesie 61-62 proc. W porównaniu z krajami sąsiednimi, w których poziom gazyfikacji wynosi 90 proc. widzimy bardzo dużą przepaść. To ambitne zadanie – powiedział Adam Węgrzyn, wiceprezes Polskiej Spółki Gazownictwa,

Jego zdaniem dostęp do gazu to miara postępu cywilizacyjnego. – Bez gazu gmina ma problemy m.in. z pozyskaniem inwestorów. Większość branż opiera się na gazie. Nie da się wybudować fabryki bez dostaw gazu – mówił menedżer.

Przedstawiciel PSG mówił także o najnowszych projektach spółki odpowiedzialnej za sieć dystrybucyjną w Polsce. – Realizujemy projekt pierwszej linii produkcyjnej. Chcemy w Jarosławiu uruchomić produkcje podzespołów regazyfikacji. Potencjał który dzisiaj identyfikujemy jest tak duży, że nie chcemy sprowadzać już podzespołów z zagranicy. Chcemy gazyfikować Polskę powiatową przy pomocy LNG – stwierdził wiceprezes spółki.