font_preload
PL / EN
Środowisko 4 sierpnia, 2017 godz. 7:30   
REDAKCJA

Rzędowska: Dlaczego Volkswagen jeszcze nie upadł czyli afera Dieselgate

Volkswagen

– 11 milionów samochodów z wadliwym oprogramowaniem, odszkodowania w Brazylii, Wielkiej Brytanii, Kanadzie, USA, Hiszpanii, 500 tysięcy unieruchomionych samochodów w Stanach zjednoczonych, 22 tysiące Porsche Cayenne naprawianych w ramach akcji serwisowej, 100 tysięcy wadliwych odczytów w samochodach z silnikami benzynowymi, Audi wśród firm tuszujących normy emisji – tak w telegraficznym skrócie wygląda afera spalinowa, która została ujawniona niemal równo 2 lata temu – pisze Agata Rzędowska, redaktor BiznesAlert.pl.

Szybkie działania w USA

Przez ten czas w USA zapadły już pierwsze wyroki skazujące, a Komisja Europejska dopiero nabrała podejrzeń co do państw członkowskich czy miała miejsce zmowa i kto o niej mógł wiedzieć. Podjęte w ostatnich tygodniach działania, które ujawnił Der Spiegel czyli, przeszukania w siedzibach Porsche i Audi, aresztowania w Niemczech powinny wydarzyć się znacznie wcześniej. Sankcje nałożone do tej pory na koncern Volkswagena nie spowodowały alienacji koncernu, trudno mówić o ostracyzmie wobec Porsche, Audi, BMW czy Mercedesa, nie wspominając nawet o Boschu i Siemensie, które to firmy miały swój wkład w tuszowanie odczytów.

Polacy też walczą

Polscy właściciele aut z wadliwym oprogramowaniem walczą o odszkodowania, podobnie jak właściciele wielu setek tysięcy aut z silnikami wysokoprężnymi na całym świecie. Odszkodowania o które walczą zaspokoją roszczenia oszukanych właścicieli samochodów, a co z ludźmi, którzy ponieśli konsekwencje chciwość menedżerów? Dziesiątki tysięcy ludzi, w skutek wielokrotnej niekontrolowanej emisji szkodliwych substancji do atmosfery podupadła na zdrowiu, może nawet je straciła.

PR

Narracja przyjęta przez koncerny po aferze nie pozostawia według mnie złudzeń, był plan B, była strategia na wypadek wykrycia nadużyć, tym pomysłem była elektromobilność. A może to tylko efekt doskonałego działania sztabu PRowców, którzy umiejętnie pokierowali uwagę kolejnych ciał decyzyjnych? A te chcąc uchronić się przed dalszymi tego typu aferami postawiły na transport niskoemisyjny, trochę naiwnie sądząc, że będą miały wpływ na rzeczywistość. Może za 15 lat gruchnie informacja, że była zmowa tym razem wśród producentów baterii montowanych w samochodach elektrycznych? Afera spalinowa naruszyła zaufanie wobec całej branży.

Wiedza na temat nadużyć

Dieselgate to doskonały materiał na film. Czy możemy zatem się spodziewać, że w kolejnych tygodniach jak w latach 80’ za sprawą komisarza Cattaniego i serialu Ośmiornica będziemy poznawać sieć powiązań i niemal mafijne struktury, które powstały już nie na Sycylii, a w koncernach motoryzacyjnych? Chyba tylko tak do szerokiej świadomości użytkowników samochodów mogłaby dotrzeć gorzka prawda na temat branży i jej działań. Bo skoro Angela Merkel o całej sprawie dowiedziała się dzięki mediom to może dzięki branży filmowej aferze medialnie nie zostanie „ukręcony łeb” a najmniej uczciwe koncerny odnotują spadek sprzedaży. Warto mieć na uwadze, że prowadzone dochodzenia sięgają roku 2007 czyli lat, w czasie których kanclerz Merkel piastowała urząd, a w dochodzeniu pojawiają się nazwiska ministrów powołanych przez nią.

800.000 pracowników

Branża motoryzacyjna dająca zatrudnienie niemal milionowi osób w całych Niemczech to „oczko w głowie” władz. Z dotychczasowych ujawnionych przesłuchań wynika, że nikt z rządu nie wiedział o nadużyciach. Nasuwa się jednak pytanie jak doszło do tego, że w USA urząd kontrolujący był w stanie wykryć nieprawidłowości a jego niemiecki odpowiednik tego nie zrobił. Angela Merkel, ma teraz niełatwe zadanie, ponieważ wyraźnie nie będąc zwolennikiem elektromobilności i zakazów narzucanych przez kolejne miasta i państwa dotyczących sprzedaży i użytkowania pojazdów z silnikami wysokoprężnymi musi ją wspierać.

Diesel Summit

Odbywający się wczoraj w Niemczech tak zwany „Diesel Summit” miał pomóc w rozwiązaniu całej kwestii. Jak sugerują media po jego zakończeniu, niewiele wniósł. Producenci samochodów i przedstawiciele rządu spotkali się w siedzibie Ministerstwa Spraw Wewnętrznych a nie w budynku Ministerstwa Transportu. Był to efekt działań podjętych przez Greenpeace. Przełomu nie było, a to do czego producenci aut się zobowiązali to uaktualnienia oprogramowania w 5 milionach aut. Niektórzy producenci zadeklarowali znaczne upusty cenowe dla kupujących, którzy będą chcieli zamienić stare samochody diesla na nowe modele.

Jednak benzyna

Lokalni politycy zwrócili uwagę, że zła prasa jaką mają samochody z silnikami wysokoprężnymi oraz wprowadzenie zakazów wjazdu dla takich pojazdów w 16 miastach może przełożyć się w krótkim czasie na wzrost zakupów samochodów benzynowych, a to wpłynie na możliwość realizacji celów związanych z emisją CO2. Dziś w Niemczech niemal połowa poruszających się po drogach samochodów to pojazdy z silnikami diesla. Czy Dieselgate wpłynie na kształt niemieckiej polityki pokażą najbliższe miesiące, jedno jest pewne: rewolucja w motoryzacji trwa.