Volkswagen poluje na kobalt

24 listopada 2017, 07:00 Alert
samochód elektryczny elektromobilność fot. Ministerstwo Energii

Volkswagen intensyfikuje poszukiwania długoterminowych źródeł metali do produkcji ogniw baterii, potrzebnych do zasilania aut elektrycznych. Czołowy producent samochodów zaprosił w tym tygodniu producentów i handlarzy kobaltu, do swojej siedziby głównej w Niemczech, gdzie odbywają się rozmowy. „Intensywne rozmowy” (jak podaje nadesłany przez firmę email), obejmują także dyskusje nad sprawami przejrzystości, zgodności i trwałości w łańcuchu dostaw.

Przetargi i perspektywy

Jednak kupno kluczowego komponentu baterii może nie być tak proste, jak się tego spodziewano. Od ogłoszenia przetargu firma zdążyła już złagodzić wymagania dotyczące ofert po stałej, obniżonej cenie–twierdzą rozmówcy Bloomberga, którzy poprosili o zachowanie anonimowości, ze względu na prywatność rozmów. Potwierdza to spostrzeżenie, że zabezpieczenie długoterminowych zakupów będzie kluczowe dla Volskwagena, m. in. ze względu na plany wydania przez następne pięć lat ponad 34 milionów euro, w ramach strategii rozwoju projektów pojazdów napędzanych za pomocą baterii i autonomicznych systemów sterowania.

Rynek z perspektywami dużego wzrostu

Wszystko to odbywa się w kontekście boomu na auta elektryczne, mogącego przynieść niemal 47-krotny skok popytu na kobalt do 2030 roku– jak prognozuje Bloomberg New Energy Finance. Dość wspomnieć, że ceny metalu wzrosły o 86%, przy 61 000 dolarów za tonę w tym roku na Londyńskiej Giełdzie Metali. Wysokie ceny i ograniczenia możliwości dostaw składają się na przyczyny, dla których niektórzy producenci aut skłaniają się ku inwestycjom w nowe technologie, mniej zależne od kobaltu.

Ograniczone źródła. Niepewność co do legalności

Do największych producentów metalu zalicza się przedsiębiorstwa Glencore Plc, Eurasian Natural Resources Corp., a także China Molybdenum Co. W ostatnim roku Glencore wydobył 25 tysięcy ton ze swojej kongijskiej kopalni w Mutanda, niemal ćwierć światowej produkcji. Co ważne, afrykańskie państwo odpowiada za ok. 2/3 światowej produkcji kobaltu. Szacuje się jednak, że od 10 do 20% dostaw pochodzi od nieformalnych grup, podejrzewanych przez Amnesty International o wykorzystywanie do pracy dzieci. Zależność od Kongo oraz istnienie ryzyka dostaw ze źródeł nielegalnych sprawia, że istotnym staje się zabezpieczenie przejrzystych i solidnych dostaw metalu.

Bloomberg/Jakub Fedyna