font_preload
PL / EN
Alert 4 lipca, 2015 godz. 13:13   
REDAKCJA

Węgry i Serbia oskarżają KE o hipokryzję i popierają rosyjski gazociąg

Rura gazowa 1

(Hungary Today/Ukrainska Energetika/RIA Novosti/BiznesAlert.pl/Teresa Wójcik/Piotr Stępiński/Wojciech Jakóbik)

Jak poinformował w piątek (3.07) Hungary Today na konferencji prasowej po czwartkowym spotkaniu z premierem Serbii Aleksandarem Vuciczem premier Węgier Wiktor Orban powiedział, że głównym poruszanym tematem były kwestie energetyczne w tym transport gazu ziemnego. Obaj premierzy podpisali list intencyjny w sprawie rozwoju połączeń infrastrukturalnych pomiędzy ich państwami oraz umowę o współpracy w dziedzinie edukacji, nauki i kultury. Podpisano także dokument, w którym Węgry wspierają integrację Serbii z Unią Europejską.

Orban powiedział dziennikarzom, że najlepiej byłoby zbudować strategiczny gazociąg, który dostarczałby gaz ziemny z Turcji poprzez terytorium Grecji do Węgier oraz Europy Centralnej. Ten wariant stanowiłby alternatywny szlak dla transportu rosyjskiego surowca po zaprzestaniu w 2019 roku tranzytu przez Ukrainę. Orban dodał, że podczas gdy Węgry ,,muszą znosić najbardziej surową krytykę za nieznaczną współprace z Rosją”, duże zachodnioeuropejskie firmy ,,bez żadnych skrupułów” podpisują umowy o zapewnieniu dostaw rosyjskiego gazu do Europy Zachodniej.

Tymczasem minister spraw zagranicznych Peter Szijjarto podczas węgiersko-serbskiego forum biznesowego w Budapeszcie powiedział, że węgierski Eximbank dla wsparcia współpracy partnerów biznesowych z Węgier oraz Serbii otworzy linię kredytową w wysokości 45 mln euro. Państwowa Izba Handlowa (MNKH) utworzona przez Węgry w celu poszukiwania na zagranicznych rynkach nowych szans dla węgierskich spółek przygotowuje się do otworzenia swojego biura w Belgradzie oraz dwa kolejne zostaną wkrótce otwarte w miejscowości Subotica oraz Novi Sad. W zeszłym roku dwustronna wymiana handlowa przekroczyła poziom 1,6 mld euro.

W sobotniej wypowiedzi dla agencji RIA Novosti ambasador Serbii w Moskwie Slavenko Terzic powiedział, że Belgrad jest zainteresowany dywersyfikacją dostaw gazu ziemnego w tym w ramach Turkish Stream żywiąc nadzieję, że wszystkie kwestie dotyczące gazociągu będą rozstrzygane przy jednoczesnym przestrzeganiu interesów zarówno Unii Europejskiej jak i Rosji.

Jak informował 19 czerwca BiznesAlert.pl po spotkaniu w Petersburgu z prezesem Gazpromu Aleksiejem Millerem wicepremier i minister spraw zagranicznych Serbii Ivica Dacic powiedział dziennikarzom, że Unia Europejska proponuje Rosji budowę gazociągu Eastring przez Bułgarię, Rumunię, Węgry oraz Słowację ale z pominięciem Serbii. – Nie mogę sobie wyobrazić takiej hipokryzji ze strony urzędników w Brukseli, ponieważ byli oni tymi, którzy robili wszystko aby projekt South Stream się nie powiódł – cytuje wypowiedzi Dacicza agencja Tanjung.

Czytaj także: Eastring czyli wschodni pierścień zaręczynowy z Rosją

Jego zdaniem gdy rosyjski gaz ma docierać do Serbii to fakt ten staje problemem politycznym a kiedy ten sam rosyjski gaz ma trafić do Zachodniej oraz Północnej Europy to wówczas według urzędników ,,gospodarka nie ma nic wspólnego z polityką”.

– Jeżeli to co najpierw usłyszałem jest prawdą to wymaga poważnych rozmów z Komisją Europejską na temat jej stosunku do Serbii, do interesów Serbii oraz serbskich obywateli – podkreślił Dacicz. Minister spraw zagranicznych stwierdził, że w rozmowie z Millerem podkreślił zaangażowanie Serbii na rzecz kontynuacji współpracy z Gazpromem i przypomniał, że Belgrad był rozczarowany odwołaniem projektu budowy gazociągu South Stream, który miał dla niego ogromne znaczenie.

Wcześniej rosyjski minister energetyki Aleksander Nowak powiedział, że Moskwa oczekuje propozycji wariantów Brukseli dla budowy swojej wewnętrznej infrastruktury gazowej.

– Kwestia bezpieczeństwa energetycznego jest dla Serbii niezwykle ważna. Wiązaliśmy duże nadzieję z gazociągiem South Stream. Po jego porzuceniu szukamy nowych źródeł. Na chwilę obecną Serbia rozważa wszystkie możliwe trasy zwłaszcza te, które mogą dostarczać do Serbii rosyjski gaz. Jedną z nich jest Turkish Stream – powiedział Terzic.

Zdaniem serbskiego dyplomaty w realizacji projektu ,,istnieją rożne trudności, które wpływają na stosunki Unii Europejskiej z Rosją.” Wyraził nadzieję, że wszystkie kwestie zostaną uzgodnione z uwzględnieniem interesów wszystkich stron.

– Mamy nadzieję, że w rozmowach UE oraz Rosji będzie osiągnięty taki kompromis, który będzie uwzględniał interesy państw bałkańskich, Europy Centralnej, dla których rosyjski gaz jest niezwykle ważny czyli dla Grecji, Macedonii, Serbii, Węgier oraz Austrii. Na chwilę obecną nie ma ostatecznej decyzji. Kwestia ta jest przedmiotem dyskusji a my mamy nadzieję, że będzie ona rozwiązana na korzyść Serbii oraz wszystkich tych państw a także samej Rosji – powiedział Terzic.

Jego zdaniem ,,bardzo ważnym jest aby UE oraz Rosja osiągnęły porozumienie w sprawie dostaw gazu do Europy” dlatego też Serbii pozostaje tylko czekać.

Biegnący po dnie Morza Czarnego gazociąg ma liczyć 1100 km i będzie składał się z czterech nitek, które swój koniec mają znaleźć na granicy turecko-greckiej gdzie dostarczone będzie 47 mld m3 gazu. Rosjanie oczekują, że powstanie tam hub gazowy a państwa Unii Europejskiej zapewnią we własnym zakresie możliwości transportu gazu i jego przyjęcia na swoje terytoria. Międzyrządowa umowa dotycząca budowy Turkish Stream miała w założeniu zostać podpisana jeszcze w drugim kwartale bieżącego roku a pierwszy gaz ma popłynąć w grudniu 2016 roku.

Należy pamiętać, że w sprawie Turkish Stream obydwie strony nie mają podpisanych jeszcze żadnych obowiązujących porozumień. Gazprom i turecki koncern naftowy Botas podpisały 1 grudnia 2014 r. memorandum o budowie gazociągu o przepustowości 63 mld m3 rocznie z Rosji do Turcji.

Spółki ustaliły trasę przebiegu nowej magistrali. Morska część Turkish Stream będzie składała się z czterech nitek o przepustowości 15,75 mld m3 każda. 660 km gazociągu będzie przebiegało w miejscu dawnej trasy magistrali South Stream  natomiast kolejne 250 km zostanie poprowadzone nowym korytarzem w kierunku europejskiej części Turcji.

W lutym 2015 roku ustalono lądową trasę Turkish Stream. Punktem wyjścia na lądzie ma być miejscowość Kiyikoy, punktem odbioru gazu dla tureckich konsumentów ma być miejscowość Luleburgaz, punkt wyjścia na granicy turecko-greckiej ma zostać zlokalizowany w miejscowości Ipsala. Długość lądowego odcinka gazociągu ma wynosić 180 km.

W grudniu zeszłego roku Rosja ogłosiła porzucenie realizacji projektu South Stream, który miał biec przez terytorium Bułgarii, Serbii, Węgier, na rzecz nowej magistrali Turkish Stream. W 2014 roku Gazprom dostarczył do Serbii 1,5 mld m3 błękitnego paliwa. W 2013 roku podpisano długoterminową umowę na dostawę rosyjskiego surowca w wielkości 1,5 mld m3 rocznie w przeciągu 10 lat.

Pomimo ostrego stanowiska Węgier i Serbii, Komisja Europejska proponuje im alternatywę w postaci planów łączenia rynków gazu w Europie z uwzględnieniem sieci serbskiej. Projekt budowy połączenia gazowego z Bułgarii do Serbii znalazł się wśród projektów kandydujących do finansowania z Instrumentu Wsparcia Przedakcesyjnego (IPA).

Połączenie pozwoli Serbom na czerpanie gazu ziemnego z Bułgarii, gdzie docierają dostawy rosyjskie a w przyszłości mogą trafić także wolumeny z regionu kaspijskiego. Będzie to alternatywa dla projektu rosyjskiego Turkish Stream, w który Moskwa pragnie włączyć Belgrad.

Gazociąg o długości 150 km ma osiągnąć przepustowość 1,8 mld m3 gazu ziemnego rocznie w obu kierunkach. Możliwe będzie jej zwiększenie do 4,5 mld m3. W 2013 oku Serbia importowała 2,45 mld m3 gazu ziemnego.

– Potrzebujemy dyskusji na temat Turkish Stream gdyż do tej pory nasza wiedza na jego temat pochodzi jedynie z konferencji prasowych. Musimy także wiedzieć jaki miałby on wpływ na ogólny poziom bezpieczeństwa energetycznego Europy oraz czy jest zgodny z prawem europejskim. Oczywiście otwartą pozostaje kwestia Ukrainy. Ta trasa dostaw musi zostać zachowana , posiadamy gazociągi, które są wykorzystywane od dziesięcioleci, nawet w czasach Zimnej Wojny. Wobec czego musimy omówić Turkish Stream w ,,konstruktywnej atmosferze” aby rozważyć komercyjną stronę projektu a także zobaczyć w jaki sposób wpisuje się on w strategię Unii Energetycznej – powiedział Maros Sefcovic, wiceprzewodniący Komisji Europejskiej ds. Unii Energetycznej.

Serbowie szukają także dywersyfikacji na własną rękę. Serbski minister energetyki Aleksander Antić powiedział dziś dziennikarzom, że zarysowany kilka lat temu projekt AGRI może dostarczyć dodatkowe ilości gazu państwom bałkańskim i jest rozwiązaniem zapewniającym Serbii nowe źródła dostaw gazu. Łącznie AGRI dostarczać będzie od 5 do 8 mld m3 gazu. rocznie. Antić potwierdził, że projekt przewiduje dostarczanie gazu przez system przesyłowy z Azerbejdżanu do Gruzji, gdzie będzie poddany skropleniu. Następnie LNG będzie tankowcami dostarczany do Rumunii do terminala w Constancy, tam będzie regazyfikowany i rurami dostarczany do zainteresowanych państw europejskich. Minister zaznaczył, że projekt jest w fazie początkowej, w przygotowaniu jest studium możliwości realizacyjnych tego projektu. Serbia będzie uczestniczyć w spotkaniu państw, zainteresowanych projektem – Gruzji, Azerbejdżanu, Rumunii i Węgier. Spotkanie ma się odbyć we wrześniu lub w październiku b.r. Na pytania dziennikarzy Antić przyznał, że projekt AGRI jest konkurencyjny nie tylko wobec TAP i chorwackiemu terminalowi LNG, ale przede wszystkim wobec projektu Turkish Stream.

 

Minister Antić dodał, że dla Serbii udział w tym projekcie jest istotny także dlatego, że ma zostać zbudowany dwukierunkowy gazociąg z interkonektorem o długości rury 76 km łączący serbską miejscowość Mokrina i rumuńską Arada, który połączy sieci gazowe obu krajów przy czym przepustowość połączenia będzie wynosić co najmniej 3 mld m3 gazu rocznie.

Antić zapowiedział, że projekt połączenia sieci gazowej Serbii i Bułgarii będzie prezentowany 10 lipca na spotkaniu ministrów energetyki z państw Unii Europejskiej regionu Europe środkowej i Południowowschodniej, jako projekt priorytetowy.  Umożliwi to znaczne dofinansowanie inwestycji z funduszy europejskich. Serbski minister energetyki dodał, że w jego rozmowie z przedstawicielem rządu Rumunii poruszano kwestię projektu połączenia sieci elektroenergetycznych obu państw. Most kablowy łączący Serbię i Rumunię jest w budowie i ma być zakończony w 2017 r. Ponownie aktualna jest sprawa projektu rurociągu naftowego Constanza-Pančevo, a także projektu rurociągu dla przesyłu z Serbii produktów rafineryjnych z  Pančeva do Temišvara.  Zdaniem serbskiego ministra ten ostatni rurociąg byłby z dużą korzyścią dla kombinatu naftowego NIS  (Naftna industrija Srbije), który jest właścicielem sieci stacji paliwowych na zachodzie Rumunii.  Można by wtedy znacznie obniżyć koszty paliw w tej sieci.

Tymczasem, jak dowiedział się nieoficjalnie Reuters, Turcy mają zamiar negocjować z Gazpromem wysokość rabatu cenowego na dostawy gazu dla BOTAS-u do połowy lipca. Brak pośpiechu ma wynikać z tego, że Rosjanom zależy na wsparciu Ankary dla Turkish Stream,

Reuters ustalił, że Gazprom zgodził się już na obniżkę ceny gazu dla Turków w wysokości 10,25 procent, co do tej pory wykluczał. Problem polega jednak na tym, że Rosjanie chcieliby uzyskać zgodę Turków na budowę trzech z czterech nitek gazociągu Turkish Stream, ale Ankara jeszcze nie ustaliła swojego stosunku do tego projektu. Czynnikiem opóźniającym decyzję jest także zmiana władzy w Turcji.

Turcy negocjują twardo, bo zagrozili Rosjanom pozwem do sądu arbitrażowego, jeżeli do 29 czerwca nie dojdzie do podpisania porozumienia w sprawie cen dla BOTAS-u. Gazprom przekonuje, że obecnie doszło do obniżenia napięcia a porozumienie jest możliwe w ciągu dwóch tygodni.

Turcja nie podpisała wiążącego porozumienia międzyrządowego z Rosją o budowie Turkish Stream. Wydała jedynie pozwolenie na badania geologiczne dla tureckiego odcina gazociągu. Projekt zakłada budowę czterech nitek o łącznej przepustowości 63 mld m3. Gaz z niego pochodzący miałby trafiać do Turcji, skąd 47 mld m3 rocznie miałoby docierać na rynek europejski za pomocą przedłużenia w Grecji, w sprawie którego Ateny podpisały już porozumienie. Grecy liczą na budowę Gazociągu Południowoeuropejskiego, który dostarczy rosyjski gaz z Turkish Stream do Europy Środkowej, dzięki czemu wykorzystywana przepustowość szlaku będzie rosła, a razem z nią zyski z opłat tranzytowych dla Grecji.