font_preload
PL / EN
Energetyka Gaz Ropa 16 lipca, 2015 godz. 8:27   
KOMENTUJE: Lech Wojciechowski

Wojciechowski: Polska musi wzmacniać podmiotowość na szlaku tranzytowym surowców energetycznych

Rosyjskie gazociągi oplatające Europę Rosyjskie gazociągi oplatające Europę. Źródło: Wjakobik.com

KOMENTARZ

Lech Wojciechowski

Instytut Jagielloński

Położenie geograficzne i geopolityczne Polski pomiędzy krajami bogatymi w surowce energetyczne leżącymi na wschód oraz południowy wschód od Unii Europejskiej – wielkiego rynku zbytu tych surowców – predestynuje nasz kraj do odgrywania znaczącej roli tranzytowej na szlaku ropy naftowej i gazu ziemnego na osi wschód-zachód oraz północ-południe. Należy jednak przyspieszyć, ale i podjąć działania, które z naszego położenia uczynią atut a nie problem, czego nierzadko dotąd doświadczamy. System przesyłu przez nasz kraj i dostaw doń surowców energetycznych musi być zarazem ściśle związany ze strategią geopolityczną naszego państwa, w tym polityką bezpieczeństwa i budowania sojuszy w regionie w ramach Unii Europejskiej, ale również i poza nią.  

Celem strategicznym Polski wciąż pozostaje dywersyfikacja nie tylko dostawców, ale i źródeł gazu i ropy naftowej. Pomimo postępującej dywersyfikacji, a raczej możliwości dywersyfikowania dostaw węglowodorów do naszego kraju, wciąż najistotniejszym zadaniem jest zmniejszenie zależności od dostaw surowca uzyskiwanego z i za pośrednictwem Rosji. Należy przy tym uważać, aby nie wpaść w pułapkę pozornej dywersyfikacji polegającej na kupowaniu rosyjskiego gazu z innych kierunków i od innych dostawców z ich marżą. Takie ryzyko niesie ze sobą na przykład, skąd inąd potrzebna, budowa interkonektorów gazowych łączących nasz kraj z naszym zachodnim sąsiadem, albo możliwość rewersu na Gazociągu Jamalskim. Podobnie jest z dostawami do naszego kraju ropy naftowej. Dostarczana do Polski ropociągiem „Przyjaźń” ropa naftowa u swego źródła i celu kontrolowana jest przez Rosję. Od niedawna bowiem na obu końcach tej rury mamy już Rosjan, którzy kupili rafinerię w niemieckim Schwedt przy granicy z Polską. Ponadto współpraca niemiecko-rosyjska w dziedzinie energetyki pomimo sankcji unijnych wymierzonych w Rosję po konflikcie z Ukrainą, zbytnio nie ucierpiała.

Polska nie może sobie pozwolić na zbytnie uzależnianie własnego bezpieczeństwa energetycznego od powodzenia bądź niepowodzenia współpracy niemiecko-rosyjskiej w tej sferze. Paradoksem jest, że podłączając się do niemieckiej sieci przesyłowej i opierając bezpieczeństwo dostaw gazu na rewersie (rosyjskiego) gazu z Niemiec, stajemy się nie tylko zakładnikiem działań innych państw, ale i zarazem jednym z orędowników takiej niezakłóconej współpracy. Krótkoterminowo czy też pozornie, zaczyna ona leżeć w naszym interesie podczas gdy nie rozwiązuje ona długoterminowo kwestii bezpieczeństwa energetycznego kraju i jest strategicznie dla nas wprost niebezpieczna.

Rosja bowiem w sposób otwarty używa surowców energetycznych do szantażu i wywierania presji politycznej na kraje byłego bloku sowieckiego odbierające od niej ropę czy gaz. Kupując gaz i ropę rosyjską, faktycznie finansujemy więc wrogą Polsce i wspólnocie euroatlantyckiej rosyjską strategię oraz wspieramy kremlowski autorytarny reżim. Surowce, na czele z ropa naftową i gazem ziemnym pozostają kluczowym elementem trwałości Rosji Putina. Wystarczy przypomnieć, że państwo to wróciło na drogę agresywnej polityki odbudowy wpływów i odwrotu od demokracji właśnie w okresie gwałtownego wzrostu dochodów ze sprzedaży węglowodorów z początku lat 2000. Mechanizm ten działa i w drugą stronę. Rozpad Związku Sowieckiego oraz kryzys lat 1990. zbiegły się ze spadkami cen surowców.

W powyższym kontekście podstawowe problemy wynikały i wciąż częściowo wynikają z „uwiązania” Polski w bezalternatywnej sieci połączeń biegnących ze wschodu na zachód. Sieć ta, przecinając równoleżnikowo ze wschodu na zachód kraje takie jak Polska, Węgry czy Słowacja i Czechy tworzy z nich wyizolowane od siebie małe rynki gazu i ropy naftowej, mało atrakcyjne dla zachodnich inwestorów i podatne na presje głównego dostawcy – czyli Rosji. Dlatego działania dywersyfikacyjne Polski będą trwałe i skuteczne jeśli przyczynią się do budowy przecinającej sieć rurociągów wschód-zachód osi północ-południe, łączącej rynki regionu i umożliwiającej dostarczanie na nie surowca z różnych kierunków i źródeł.

W obecnej sytuacji w interesie Polski nie leży zatem zbytnie wzmacnianie połączeń leżących na osi wschód-zachód, a przynajmniej do czasu gdy nie powstanie wydolna infrastruktura na osi północ-południe. W przypadku gazu ziemnego jej najważniejszym elementem jest Gazoport w Świnoujściu, który trzeba jak najszybciej oddać do użytku wraz z systemem gazociągów do przesyłu surowca na południe i wschód (Słowacja, Czechy, Białoruś, Ukraina) oraz połączenia międzysystemowe z Czechami i Słowacją odpowiednio do Rumunii i Chorwacji i powstających tam gazoportów. Pamiętać trzeba też, że Rosja dąży do wyeliminowania Ukrainy z tranzytu ropy i gazu, a drugą w tej kolejce jest zapewne Polska. Służy temu rozbudowa gazociągu Nord Stream, który mógłby zastąpić gazociąg Jamalski, a także ropociągu BTS-2 z Unieczy przy granicy Rosji z Białorusią  do Primorska nad Zatoka Fińską, który może przejąć surowiec płynący ropociągiem „Przyjaźń” przez Polską i skierować go na rynki zachodnie drogą morską. W takiej sytuacji możemy oczywiście odbierać ropę naftową poprzez gdański Naftoport, który jednak w takiej sytuacji zostałby „zatkany” rosyjska ropą stając się tym samym niezdolnym do jej eksportu. Tymczasem podstawowym narzędziem służącym do odgrywania przez Polskę ważnej roli tranzytowej jest właśnie Naftoport i jego zdolności eksportowe nie tylko zaś importowe.

W tym kontekście wyrazem myślenia o bezpieczeństwie energetycznym w kategoriach szerszych – strategicznych – byłby powrotu do budowy rurociągu Odessa-Brody-Gdańsk, którym miałaby popłynąć kaspijska, a być może i irańska ropa, która w wyniku zawartego ostatnio przełomowego porozumienia Teheranu z Zachodem może stanowić dodatkowe uzasadnienie ekonomiczne i polityczne dla tego projektu. Do zapoczątkowania funkcjonowania rurociągu O-B-G brakuje jedynie odcinka pomiędzy ukraińskimi Brodami a leżącym po stronie polskiej Adamowem. Rozwinięcie możliwości eksportowych Naftoportu w tym kontekście byłoby więc kluczowym dla pełnego sukcesu tego projektu. Nie bez znaczenia jest też fakt, że gubernatorem obwodu odeskiego został niedawno były prezydent Gruzji i gorący zwolennik budowy tego rurociągu, Michael Saakaszwili. Ukończenie  rurociągu O-B-G wydatnie wzmocni bezpieczeństwo energetyczne i strategiczne nie tylko Polski, ale też Ukrainy, Gruzji, a opcjonalnie nawet Białorusi i państw bałtyckich.

Jeśli więc Polsce uda się zbudować, również w ramach współpracy regionalnej, sieć połączeń energetycznych północ-południe wówczas możemy skuteczniej negocjować ceny importowanych surowców i zarazem zacząć korzystać na położeniu wchód–zachód. Dopóki nie powstanie wydolna infrastruktura na osi północ-południe będziemy na swym położeniu tracić zamiast zyskiwać. Dlatego trzeba obecnie skupić główną uwagę i wysiłek inwestycyjny na osi północ-południe, tym bardziej, że oś ta wpisuje się w politykę energetyczną Unii Europejskiej, które może i chce ją współfinansować. Jednocześnie aktywności zewnętrznej musi towarzyszyć zwiększenie wydajności polskiej infrastruktury przesyłowej i magazynowej.

W ten sposób Polska może połączyć strategię zapewnienia krajowi bezpieczeństwa energetycznego ze strategią budującą pozycje naszego państwa w regionie Europy Środkowo-Wschodniej i wzmacniającą podmiotowość tego obszaru wobec „wielkich graczy”. Projekty związane z budową połączeń i przesyłu surowców energetycznych północ-południe, przyczyniają się bowiem do wzmocnienia państwowości i stabilności krajów w naszej części Europy, przeciwdziałając jednocześnie strategii rosyjskiej w jej centralnym punkcie jakim jest izolacja od Zachodu i uzależnienie poszczególnych państw od rosyjskich dostaw surowców.

Dlatego takie projekty jak Gazoport w Świnoujściu wraz z siecią połączeń biegnących na wschód i południe oraz ropociąg Odessa-Brody-Gdańsk leżą w żywotnym interesie Rzeczypospolitej. Przynieść one mogą korzyści nie tylko gospodarcze, ale też polityczne. W działania te należy też starać się wciągać możliwie największą liczbę państw, także Niemcy, celem osłabienia chęci współpracy Belina z Moskwą czy Białoruś celem wzmocnienia jej niezależności względem coraz bardziej agresywnej w swym otoczeniu Rosji. W oparciu o taką strukturę realnych interesów, znacznie łatwiej będzie też Polskiej dyplomacji podejmować wysiłki na rzecz większej integracji państw naszego regionu. Kraje tworzące  gazowo-naftową oś północ-południe, mogą też wzmocnić swoją pozycję na forum UE. A dla państw pozostających poza Unią Europejską jak Ukraina czy Białoruś, oznaczać to będzie poważny krok na drodze do ściślejszej integracji z Zachodem i wzmocnienie ich niezależności pozycji i względem Rosji.