font_preload
PL / EN
Energetyka Ropa 6 lutego, 2015 godz. 8:50   
KOMENTUJE: Teresa Wójcik

Wójcik: Czy kreatywna księgowość uratuje finanse Rosnieftu?

Igor Sieczin

KOMENTARZ

Teresa Wójcik

Redaktor BiznesAlert.pl

W miniony wtorek Rosnieft ogłosił zmianę dotyczącą księgowania zadłużeń denominowanych w walutach obcych.  Rzecz w tym, że zmiana ma obowiązywać wstecz, wobec zobowiązań już zaksięgowanych i celem jej wprowadzenia jest zmiana sposobu obliczenia rachunku zysków i strat Rosnieftu.  Dla koncernu to zasadniczy obecnie problem: jak wartość rubla spada – to wartość długu w walucie obcej wzrasta. Rosyjski potentat naftowy miał na koniec września 45 mld dol. długu (prawie całe zadłużenie w dolarach amerykańskich). Tymczasem od czerwca ub. r. rubel spadł o połowę w stosunku do dolara. Liczony uczciwie rachunek zysków i strat koncernu wyglądał bardzo źle. Dlatego pod koniec ub. r. Rosnieft postanowił zmienić zasadę księgowania zadłużeń denominowanych w walucie obcej przez zastosowanie Międzynarodowego Standardu Rachunkowości 39 (MSR 39).Rzecz w tym, że MSR 39 daje akurat dla tej sytuacji koncernu korzystniejsze opcje rachunkowości. Rosnieft miałby podstawy prawne dokonania tej zmiany dla obliczania przyszłych zysków i strat.

Tymczasem zmiana została wprowadzona i zastosowana z mocą wsteczną, za rok 2014. Cel jest oczywisty: osłabienie rubla występuje w parze ze spadkiem cen ropy, co skasowałoby zyski Rosnieftu za 2014 r. Tego rachunkowość nie może wykazać. Z kilku względów, ale warto zatrzymać się przy kwestii dywidendy. Jest zysk, to jest dywidenda. Zapewnią ją nowe, zmienione zasady rachunkowości, która właśnie wykaże zysk. A to jest dobra wiadomość dla większościowych akcjonariuszy Rosnieftu: rosyjskiego rządu oraz BP. Rosja potrzebuje gotówki, więc dywidenda Kremlowi jest bardzo potrzebna. Brytyjskiemu BP także. Dlatego zaksięgował swoją dywidendę z tytułu udziału w zyskach Rosnieftu, jako swoje zyski netto i poinformował w miniony poniedziałek, że w czwartym kwartale wypracował zysk wyższy od oczekiwań. Najbardziej znana amerykańska firma rachunkowa BMO Capital szacuje, że to dzięki zmianie zasad rachunkowości zysk po opodatkowaniu BP zwiększył się o ponad 900 mln. dol. Bez takiego „wsparcia” wg szacunków BP nie wykazałby zysku.

Zasady MSR 39 nie są z natury rzeczy mniej uczciwe i mniej transparentne niż poprzednio obowiązujące. Ale zmiana działająca wstecz niszczy wiarygodność szefów koncernu. Brazylijski Petrobras zrobił cos podobnego w 2013 r., a obecnie obciąża go skandal korupcyjny.

Można zapytać – ile wiarygodności Rosnieft miał do stracenia. Tymczasem jego akcje wzrosły następnego dnia po zastosowaniu MSR 39 o 3 proc. Ten wzrost to mogła być tylko nagła techniczna korekta po dużych spadkach. Ale wartość akcji Rosnieftu ostatnio spadła pięciokrotnie, co dowodzi, jak niskie zaufanie rynku ma rosyjski koncern. Być może wsteczna zmiana zasad rachunkowości Rosnieftu nie może rozczarować inwestorów, którzy już nie mogą być bardziej sceptyczni. Jeśli tak, to decyzja szefów rosyjskiego koncernu opiera się na pewnej cynicznej logice.

Ta logika nie pomoże jednak w ratowaniu płynności finansowej, konieczne są inne metody. Właśnie zbliża się 13 lutego, termin spłaty 7 mld dol. jednej z kilku pożyczek bankowych Rosnieftu i koncern bada różne możliwość zdobycia środków na uregulowanie płatności. Bo tych środków mu brak. Jedna z opcji to zaciągnięcie krótkoterminowego kredytu w jakimś zachodnim banku pod przyszłe korzyści z zakontraktowanej sprzedaży ropy. Zachodnie sankcje zablokowały możliwość udzielania koncernowi długoterminowych kredytów, ale dopuszczają krótkoterminowe finansowanie z terminem zwrotu do 30 dni. W ramach pięcioletniej umowy z holenderską firmą handlową Trafigura, Rosnieft sprzedaje 150 tys.-200 tys. ton ropy miesięcznie tej firmie. Transakcja nie podlega sankcjom, ponieważ została zawarta przez ich nałożeniem. Korzystając z tego Rosnieft zamierza sprzedać Holendrowi ok. 500 tys. ton ropy w lutym. I tak zacząć zebrać pieniądze na spłatę wspomnianego kredytu. Informuje o tym Reuters powołując się na trzy niezależne źródła. Należność za tę ilość ropy to o wiele za mało na spłatę 7 mld zobowiązań. Ale Rosnieft ma podobne umowy także z innymi domami handlowymi handlującymi ropą – Vitol, Glencore, Shell, Total, BP i ENI – liczy na ich przedpłaty lub na przyspieszanie dostaw i płatności. Igor Sieczin, szef Rosnieftu i jeden z najbliższych współpracowników Putina, powiedział mediom, że jego koncern nie musi pożyczać pieniędzy na obsłużenie swojego zadłużenia, jest w stanie je spłacać z własnych przychodów. Zapewnia też, że nie wykorzystuje dofinansowania od państwa na skupywanie w bankach obcej waluty. Wiele jednak świadczy, że niekoniecznie tak jest.

Kredyt, który musi być spłacony w lutym to nie jedyne pilne obciążenie Rosnieftu. Kolejne 11,9 mld dol. to dwuletni kredyt pomostowy, zaciągnięty w celu spłacenia przez Rosnieft należności za przejęcie udziału TNK-BP. Kredytodawcami są BNP Paribas, Bank of America Merrill Lynch, Bank of Tokyo Mitsubishi, Barclays Bank, Citigroup, Credit Agricole CIB, ING, Intesa Sanpaolo, JP Morgan, Mizuho Bank, Societe Generale, Natixis i UniCredit.

Mimo zagrożenia utratą płynności szef Rosnieftu uważa, że ma się czym pochwalić. Na spotkaniu w minioną środę z prezydentem Władimirem Putinem zameldował, że w 2014 r. koncern utrzymał koszty produkcji na poziomie 4 dol. na baryłkę. Tak niski koszt osiągnięto dzięki wysokiej wydajności w obszarze poszukiwania i wydobycia, wydajności 3-4 razy wyższej niż w wiodących międzynarodowych firmach naftowych. Dlaczego przy tak niskich kosztach Rosnieft musi uciekać się do kreatywnej księgowości i nie ma pieniędzy na spłaty kredytów? To nie jest jasne.

O problemach politycznych Rosnieftu można przeczytać w naszej styczniowej analizie. Czy Igor Sieczin wpadł w niełaskę cara?