font_preload
PL / EN
Energetyka Energia elektryczna 19 października, 2016 godz. 11:00   
KOMENTUJE: Teresa Wójcik

Wójcik: Daleko do kompromisu w sprawie Kozienice-Ołtarzew

pse-protesty

KOMENTARZ

Teresa Wójcik

Redaktor BiznesAlert.pl

Protesty przedstawicieli 13 gmin, czyli 170 tys. mieszkańców, przeciwko linii 400 kV są „zupełnie apolityczne” – twierdzą organizatorzy. Ale pojawił się wątek podejrzeń o”śliskie sprawy”. Wielkie emocje, czy nowa jakość? Kolejny protest – 8 listopada w stolicy. 

Przedstawiciele13 gmin południowozachodniego Mazowsza kolejny raz protestowali przeciwko projektowanej trasie linii 400 kV z elektrowni Kozienice do Ołtarzewa. Wczoraj ( 18.10) kilkaset osób demonstrowało w stolicy przed krajową siedzibą Prawa i Sprawiedliwości przy ulicy Nowogrodzkiej. Na zakończenie zostawili podpisany przez demonstrantów list otwarty do prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego z prośbą o pomoc i ochronę przed tą inwestycją.

Stwierdzają w  nim: – „Nasza determinacja jest tak wielka, że nie ustaniemy w walce o ochronę zdrowia naszych rodzin, wartości naszych majątków, naszych miejsc pracy oraz przyszłości miejsc, w których żyjemy. Mamy nadzieję, że będzie Pan w stanie zapobiec nieszczęściu, jakim jest zwrócenie się władz i organów państwowych przeciwko obywatelom, bo będziemy bronić naszej sprawy własnymi ciałami z gotowością narażenia życia”. – W piśmie podkreślono m.in. że Polskie Sieci Elektroenergetyczne, jako inwestor,  źle zaplanowały inwestycję, a przebieg trasy załatwia  się „niemerytorycznie, w niejasnych okolicznościach”.Dotychczas z tych 13 gmin (Białobrzegi, Brwinów, Głowaczów, Grodzisk Mazowiecki, Grójec, Jaktorów, Jasieniec, Ożarów Mazowiecki, Promna, Radziejowice, Stromiec, Tarczyn i Żabia Wola) wystosowano pisma z protestami do polityków PiS, kilku ministrów, premiera, prezydenta RP oraz inwestora, czyli Polskich Linii Elektroenergetycznych (PSE). Jak nam powiedzili liderzy protestu wchodzący w skład Społecznej Grupy Koordynacyjnej Kozienice-Ołtarzew – ostatnio odrębne pisma zostały przesłane przez Stowarzyszenie Nasza Gmina Jaktorów (należące do tej Grupy) do Koordynatora Służb Specjalnych Mariusza Kamińskiego, Prokuratora Generalnego i CBA. Z żądaniem, by sprawdzić,jakie są podstawy zmiany przyjętej w początku sierpnia br., a dotyczącej przebiegu linii. Na niektórych banerach hasła wyraźniej sugerowały podejrzenia: „Specustawa – śliska sprawa”.

Marcin Tobera jeden z organizatorów protestów killukrotnie podkreślał,  że protesty przedstawicieli 13 gmin, czyli 170 tys. mieszkańców,  są „zupełnie apolityczne”. – „Protestujemy, bo nikt nie chce z nami rozmawiać. Pozostają nam protesty i będziemy walczyć do końca o nasze domy, gospodarstwa i zdrowie.” Tobera podkreślał, że planowana inwestycja energetyczna spowoduje nie tylko drastyczne obniżenie wartości nieruchomości, ale wpłynie na lokalny biznes – rolnictwo i sadownictwo, oraz na zdrowie mieszkańców. – „80-metrowe słupy mają stanąć 36-56 metrów od domów” –  alarmował Tobera –  PiS do ustawy o wiatrakach  wprowadził ograniczenie odległości od budynków mieszkalnych praktycznie o 1000 m. A to tylko zagrożenie jakimś szumem, nie bliskim, bardzo szkodliwym dla zdrowia i życia oddziaływaniem pola elektromagnetycznego. (…). Wierzymy, że PiS – partia, która przed wyborami obiecywała, że przez tereny naszych gmin linia nie przejdzie – dotrzyma słowa”. Zarówno Tobera, jak i inni przywódcy protestu mówili, że nie wchodzą w grę ani wysokie odszkodowania („nie chodzi nam o żadne pieniądze”), ani drobne ustępstwa. Chodzi o zasadniczo zupełnie inny przebieg linii Kozienice – Ołtarzew.

Według planów linia 400 kV ma powstać do 2019 r. Wymaga tego bezpieczeństwo elektroenergetyczne dużego obszaru Polski. Linia jest konieczna dla zapewnienia niezawodności Krajowego Systemu Elektroenergetycznego (KSE). Bez linii Kozienice-Ołtarzew, w razie  awarii pozostałych wyprowadzeń energii z elektrowni Kozienice, może być konieczne ograniczenie wytwarzania prądu w tej elektrowni. Wtedy bez zasilania pozostałyby aglomeracja warszawska, część Mazowsza oraz obszar północno-wschodni kraju. Łącznie ok. 8 mln odbiorców energii elektrycznej.

Linia Kozienice – Ołtarzew musi niestety przebiegać przez obszary wysoko zurbanizowane. Jej trasa była wytyczana wielokrotnie i od początku budziła gwałtowne protesty. Wyniki analizy wielokryterialnej wskazały pięć wariantów korytarzy dla budowy linii 400 kV. Grupa robocza i jej ekspert prof. Andrzej Kraszewski z Politechniki Warszawskiej wskazali, że najlepsza do realizacji, najlepiej odpowiadająca interesom społecznym i ekologicznym będzie trasa wzdłuż autostrady A2 i drogi krajowej nr 50. Jednak przeciwko tej trasie ostro protestowali mieszkańcy, m.in. gmin Wiskitki, Baranów, Mszczonów, Pniewy oraz miasta Żyrardów. Byli tak samo zdesperowani jak dziś ich sąsiedzi z „13 gmin.” Na początku sierpnia br. PSE zmieniły decyzję o przebiegu linii 400 kV Kozienice – Ołtarzew. Ma być wykorzystana trasa wyznaczona w obowiązującym Planie Zagospodarowania Przestrzennego Województwa Mazowieckiego.

Decyzja uspokoiła jednych, ale wzbudziła protesty innych. Tym bardziej, że t.zw specustawa przesyłowa z  czerwca 2015 r., przewiduje możliwość wywłaszczenia nieruchomości pod strategiczne sieci energetyczne za odszkodowaniem. Jego wysokość ma być negocjowana między inwestorem i właścicielem nieruchomości w oparciu o wycenę rzeczoznawcy. Jeśli nie dojdą do porozumienia, cenę ustala wojewoda. Gdy właściciel się na tę cenę nie zgodzi, może odwołać się do sądu, ale wywłaszczenia to nie powstrzyma. Inwestycja będzie kontynuowana. Kontynuowane będą protesty – zapowiedziano kilkutysięczny protest w Warszawie na 8 listopada.

Specustawa wynika z obowiązujących Polskę przepisów Unii Europejskiej. Być może dlatego, jak dotychczas, brakuje zainteresowania protestem przeciwko linii Kozienice –  Ołtarzew ze strony największych opozycyjnych ugrupowań politycznych.