font_preload
PL / EN
Energetyka Gaz 3 sierpnia, 2017 godz. 7:31   
KOMENTUJE: Teresa Wójcik

Wójcik: Najpierw bezpieczeństwo i dywersyfikacja. Potem liberalizacja rynku gazu

Metanowiec LNG Clean Ocean w Świnoujściu. Fot. PGNiG Metanowiec LNG Clean Ocean w Świnoujściu. Fot. PGNiG

Jak ostrzegał pełnomocnik rządu ds. strategicznej infrastruktury energetycznej Piotr Naimski, w sytuacji kryzysowej bez zapewnienia sztywnej przepustowości jesteśmy wystawieni na konieczność negocjowania na poziomie komercyjnym, aby zapewnić niezbędny przesył z magazynu znajdującego się poza granicami kraju. O ustawie o zapasach pisze redaktor portalu BiznesAlert.pl Teresa Wójcik. 

W 22 lipca 2016 r. uchwalono zmiany w ustawie Prawo energetyczne i innych ustawach. Celem była poprawa bezpieczeństwa dostaw gazu ziemnego poprzez usunięcie uprzywilejowania sprzedaży z dostawą na granicy przez nałożenie obowiązku utrzymywania zapasów obowiązkowych gazu na podmioty dokonujące przywozu na własne potrzeby oraz poprzez zmianę możliwości uzyskania zwolnienia z tego obowiązku dla małych sprzedawców.

Nowelizacja była konieczna

W praktyce okazało się, że konieczne są doprecyzowania ułatwiające dla firm zobowiązanych do utrzymywania zapasów obowiązkowych. Konieczne też stało się usunięcie wątpliwości interpretacyjnych sygnalizowanych przez uczestników rynku. Tak, aby w nowym sezonie magazynowym możliwe było utrzymywanie zapasów obowiązkowych na nowych zasadach.  Wszystko to jest tym bardziej istotne, im bardziej stosunki w infrastrukturze przesyłowej na terenach Niemiec Wschodnich zmieniają się na korzyść dominacji potężnego producenta i dystrybutora, jakim jest Gazprom. Nawet bez realizacji Nord Stream 2.

Bezpieczeństwo w sytuacjach kryzysowych

Poprawa stanu prawnego stała się więc pilną koniecznością i 7 lipca br Sejm uchwalił nowelizację ustawy o zapasach obowiązkowych. Jak podkreślił minister Piotr Naimski sekretarz stanu w KPRM, pełnomocnik rządu ds. strategicznej infrastruktury energetycznej, nowelizacja ma przede wszystkim na celu zapewnienie bezpieczeństwa dostaw w sytuacjach kryzysowych, gdy obowiązek magazynowy jest spełniany poza granicami kraju. – W sytuacji kryzysu bez zapewnienia sztywnej przepustowości jesteśmy wystawieni na konieczność negocjowania na poziomie komercyjnym w celu zapewnienia koniecznego przesyłu z magazynu znajdującego się poza granicami kraju. – stwierdził minister Naimski. To jest rzeczywistym celem tej nowelizacji. Zagrożenia są realne – dowodem jest niedawny problem z ograniczeniem do Polski dostaw gazu przez Gazprom. Z uzasadnieniem dużego spadku jakości błękitnego surowca.

Zmiany wprowadzają m.in. jednoznaczny podział obowiązków dotyczących zapasów obowiązkowych gazu ziemnego na i poza terytorium Rzeczypospolitej Polskiej. Są z korzyścią dla interesariuszy, ponieważ zmniejszają sankcje za wykorzystywanie zdolności przesyłowych zarezerwowanych na potrzeby dostarczania do sieci przesyłowej lub dystrybucji całkowitych zapasów obowiązkowych gazu utrzymywanych poza terytorium RP. Z korzyścią dla firm jest zmniejszenie niektórych obowiązków administracyjnych, dookreślenie kompetencji regulatora wobec tych firm i wskazanie transparentnych reguł dokonywania rozliczeń z tytułu kosztów powstałych w związku z uruchomieniem zapasów obowiązkowych gazu

Utrzymywanie kontroli nad strategicznymi zasobami paliw

Dzięki zmianom wprowadzonym w nowelizacji możliwe będzie wprowadzenie do systemu krajowego dodatkowych wolumenów gazu w dowolnym momencie, powyżej zamówionych wolumenów kontraktowych. Tutaj trzeba wskazać na zróżnicowania sytuacji: wolny rynek i konkurencja a utrzymywanie kontroli nad strategicznymi zasobami paliw kopalnych. W dużym uproszczeniu: najpierw bezpieczeństwo, potem dywersyfikacja, a potem liberalizacja.

Nowelizacja budzi obawy: czy zmiany nie wpłyną na podwyżkę cen gazu dla końcowego odbiorcy. Tu zdecyduje praktyka rynkowa. Jednak pamiętam, że w już debacie parlamentarnej nad zmianami ustawowymi w ub. roku pojawiły się takie obawy. Okazało się, że nie były trafne. Ceny gazu na polskiej Towarowej Giełdzie Energii oraz na rynku niemieckim nie wzrosły po wprowadzeniu ustawy z 22 lipca ub.r. Do tego operator systemów magazynowych ma taryfę ustalaną przez Urząd Regulacji Energetyki, co eliminuje możliwość uprzywilejowania niektórych firm.

Co z tym hubem?

Jest jeszcze jedna obawa, tym ważniejsza, że dotyczy szerszych perspektyw polskiego rynku gazu. W przyjętym przez Radę Ministrów w lutym 2017 r. dokumencie „Strategia na rzecz odpowiedzialnego rozwoju” w obszarze energetyka w dziale „Modernizacja i rozwój energetyki” – wśród projektów strategicznych przewidzianych do przygotowania i realizacji do 2020 r. wymienia się „Hub gazowy – utworzenie na terytorium Polski centrum przesyłu i handlu gazem dla państw Europy Środkowej i Wschodniej oraz państw bałtyckich.” Spowoduje to zwiększenie płynności na rynku gazu i zapewnienie realnej, fizycznej dywersyfikacji dostaw gazu do Polski z innego – niż obecnie dominujące – źródła. Aby hub mógł się sprawnie rozwijać, konieczne jest zapewnienie podstawowej płynności rynku i zniesienie barier regulacyjnych w postaci zatwierdzanych przez URE taryf dla paliw gazowych. Konieczna będzie współpraca wielu interesariuszy projektu, skoordynowana przez właściwe ministerstwa. Konieczne będą odpowiednie rozwiązania ustawowe. I tu wspomniana obawa, sprowadzająca się generalnie do zarzutu, wg którego nowelizacja ustawy o zapasach paliw jest przeszkodą dla powstania polskiego hubu.

Najpierw więc czym są huby. Są to spluralizowane punkty obrotu surowcem, miejsca transakcji fizycznych lub wirtualnych, umożliwiające sprawne kształtowane rynkowych cen gazu ziemnego. Dostawy gazu muszą być realizowane z różnych źródeł, w zasadzie bezpośrednich, od wielu dostawców, otwierając grę konkurencyjną. Huby oferują ceny na ogół niższe niż w ramach kontraktów długoterminowych, gdzie ceny często są sztywne i indeksowane cenami ropy. W USA huby są istotnym elementem liberalnego rynku gazu. Czołową rolę m.in. dla ruchu cen spełnia Henry Hub. W Europie jest jeden klasyczny hub w Holandii z dywersyfikacją dostaw i operacjami wirtualnymi.

Istniejący w Baumgarten w Austrii wielki ( i rozbudowywany) punkt odbioru gazu nie jest hubem – dostawca jest wyłącznie jeden, Gazprom, korzystający z dominacji w infrastrukturze przesyłowej. Baumgarten nie daje szans dla rynku gazu ani co do dywersyfikacji ani co do konkurencji. Daje natomiast ogromne możliwości zwiększenia sprzedaży rosyjskiego gazu.Także polskim prywatnym firmom. Podobnie jak magazyn Katharina na granicy polsko-niemieckiej, który jest własnością Gazpromu i bardzo liczy na polskich nabywców, jako dostawca z „kierunku zachodniego”. Według informacji z poważnego niemieckiego źródła, jedna z niemieckich wielkich firm, która finansuje Nord Stream 2, bardzo starała się, żeby 7 lipca br. nie został uchwalony przepis o konieczności sztywnej przepustowości przy magazynowaniu gazu w Niemczech i przesyłaniu go do Polski.

W Polsce hub gazowy potrzebny jest z kilku powodów. Jesteśmy stosunkowo dużym krajem, mamy terminal LNG z perspektywą zwiększenia przepustowości, mamy znacznie zaawansowany Baltic Pipe i gaz norweski, mamy gazowe połączenia transgraniczne ułatwiające budowę pionowego korytarza Północ-Południe. I nade wszystko projekt Trójmorza. Zapewnione zostaną liczące się wolumeny gazu, którym będzie można handlować w takim hubie.A gdy będzie już hub gazowy w Polsce, to krajowe prywatne spółki handlujące gazem nie będą mieć problemów z przepisami znowelizowanej ustawy o zapasach paliw. Obowiązkowe zapasy gazu ziemnego będą magazynować w kraju.