font_preload
PL / EN
Środowisko 28 kwietnia, 2017 godz. 12:00   
KOMENTUJE: Teresa Wójcik

Wójcik: Polityka klimatyczna dzieli USA i Chiny

COP21 Wieża Eiffla 2

-Jeśli ktokolwiek uwierzył, że krytyczne wobec polityki ochrony klimatu stanowisko prezydenta Trumpa może zachęcić Pekin do wystąpienia z Porozumienia paryskiego z listopada 2013 r., to zapomniał o wystąpieniu prezydenta Chin Xi Jinpinga na tegorocznym szczycie w Davos – pisze redaktor BiznesAlert.pl, Teresa Wójcik.

W Davos Xi Jinping wystapił przede wszystkim z obroną i uzasadnieniem Porozumienia paryskiego. Był to żelazny dowód, że Państwo Środka dokonało w ostatnich latach zasadniczej wolty w dziedzinie polityki klimatycznej. Zamierza stać się liderem realizacji Porozumienia paryskiego. Xi Jingping zapowiedział w Davos, że Pekin planuje zainwestować w ciągu najbliższych lat ponad 360 mld dol. w rozwój energetyki odnawialnej. Chiny stają się zielonym mocarstwem klikukrotnie pokreślał. Z konkretami jest gorzej, w 2020 r. OZE zaspokajać będzie ok. 15 proc. krajowej konsumpcji prądu w Chinach. Reszta to jednak głównie paliwa kopalne. Ale Pekin pozostaje „niewzruszenie wierny Porozumieniu paryskiemu” – obiecuje prezydent Xi.

Ocieplenie klimatu przyczyną największych klęsk Chin

Zachodnie media – np The Economist – chętnie podkreślają, że chińskie społeczeństwo stało się świadome, iż przyczyną „toksycznego smogu” w chińskich miastach oraz innych klęsk naturalnych jest ocieplenie klimatu. Publikowane w chińskich mediach rządowe raporty uderzają w paniczne tony. We wschodnich Chinach globalne ocieplenie powoduje tak mało deszczu i wiatru, że usuwanie zanieczyszczeń z powietrza w miastach jest prawie niemożliwe.. Ocieplenie klimatu odpowiada za wzrost poziomu mórz, co zagraża miastom nadbrzeżnym w Chinach. Powoduje coraz groźniejsze susze na północy Chin oraz coraz częstsze powodzie na południu.

Wall Street Journal odnotowuje ogromny wzrost świadomości klimatycznej chińskiego społeczeństwa, podkreślając, że to społeczeństwo zamieszkuje w kraju, który jest największym emitentem CO2. Na razie, bo polityka Pekinu zdaniem licznych ugrupowań ekologicznych szybko zmierza do dekarbonizacji. Mianowicie władze chińskie planują, aby gospodarka była mniej uzależniona od produkcji i rolnictwa, dzięki temu w Chinach spadnie zużycie paliw kopalnych zwłaszcza węgla, a więc zasadniczo zmniejszy się emisja zmieniająca klimat. Jeszcze w tym roku planuje się uruchomić ogólnochiński system handlu węglem, głównie dla przemysłu ciężkiego. Aby podnosić cenę węgla i w ten sposób zmniejszać popyt. Rozważa się też wprowadzenie podatku węglowego. Ale jednocześnie władze nie myślą o likwidacji tak energochłonnych branż, jak przemysł stalowy.

Spotkanie Trump i Xi z ominięciem kwestii spornych

W tym kontekście spotkanie prezydenta USA Donalda Trumpa z szefem państwa chińskiego, Xi Jinping’em na Florydzie, mogło ujawnić poważne różnice w kwestii globalnego zagrożenia klimatu. Tymczasem Donald Trump zademonstrował „bardzo niewielkie zainteresowanie zmianami klimatycznymi”. Obecny przy rozmowach Wilbur Ross sekretarz handlu USA powiedział, że „ten temat nie zajął wiele miejsca w rozmowie”. Choć okazało się, że Chiny, największy emitent CO2 „jest ekologicznie niezachwiany”.

Ostatecznie Chiny zaczynają świecić przykładem w realizacji polityki ochrony klimatu. I cieszą się, że są postrzegane jako czołowe państwo w walce z globalnym ociepleniem. Oczywiście – nadal są w Chinach energochłonne branże przemysłowe, jak np przemysł stalowy – które stanowią pewną opozycję. Ale program rządu chińskiego jest zdecydowany przede wszystkim inwestować w energię odnawialną i sektory, które będą opierać się na OZE. Jest więc wykluczone, aby Pekin miał wycofać się z porozumienia paryskiego.

USA – odwrót od polityki Obamy

Stany Zjednoczone za prezydentury Obamy należały do państw przodujących w polityce ochrony klimatu. Po zmianie w Białym Domu coraz więcej jest głosów, które wykazują, jakie ogromne straty poniosły gospodarka i społeczeństwo w USA wskutek tej polityki. Wśród najbliższych współpracowników Trumpa jest wielu zwolenników wyjścia USA z Porozumienia paryskiego. Sam Trump jeszcze nie wypowiadał się w tej sprawie. Szczególną wagę powinno wobec tego mieć zdanie sekretarza energii Ricka Perry’ego. Jego oficjalna ocena sprowadza się na razie do twierdzenia, że USA powinny renegocjować Porozumienie.

Debaty o polityce klimatycznej i jej ewentualnych zmianach ekipa Trumpa toczy przeważnie za zamkniętymi drzwiami, ale jest niemal pewne, że szef Agencji Ochrony Środowiska (The Environmental Protection Agency – EPA) Scott Pruitt i starszy doradca strategiczny Steve Bannon naciskają na wycofanie USA z Porozumienia. Sekretarz stanu Rex Tillerson i doradca prezydenta Jared Kushner są zwolennikami, aby USA pozostały wśród sygnatariuszy, ponieważ podpisanie Porozumienia nie ma żadnych prawnych konsekwencji.

Trump stawia na paliwa kopalne

Biały Dom zapowiedział, że prezydent decyzję co do Porozumienia podejmie w maju br. Sam Perry, bardzo przychylny rozwojowi energetyki wiatrowej, gdy był gubernatorem Teksasu, obecnie, choć nie należy do radykalnych przeciwników OZE, najbardziej pozytywną opinię ma o paliwach kopalnych. Na początku kwietnia zamówił raport o stanie sieci elektroenergetycznej w USA. Raport miał zbadać przede wszystkim, na ile energia wiatrowa i słoneczna jeśli będzie zastępować elektrownie węglowe i jądrowe zagrozi stabilności sieci. Wnioski raportu były druzgocące – zagrożenie jest nieuniknione, a może być katastrofalne. Po zapoznaniu się z raportem Perry w Senacie powiedział o programie walki z globalnym ociepleniem realizowanym przez Obamę: – „Ta napędzana politycznie polityka – zagraża niezawodności i stabilności największej sieci elektrycznej na świecie głównie przez wrogość wobec węgla. Czas z tym skończyć”. To znaczy, że Perry godzi się na energetyczną politykę Trumpa, który stawia na paliwa kopalne.

Wobec tego jawi się problem konfliktu administracji federalnej z władzami poszczególnych stanów, które jak Kalifornia, Nowy Jork i kilka innych postawiły na czystą energię, tj. na energetykę odnawialną. A w razie konfliktu, jak zachowają się władze federalne?  – Nie wykluczam nawet poważnego konfliktu interesów, ale stabilność i niezawodność sieci przesyłowej decydują o bezpieczeństwie narodowym. Jeśli będą zagrożone – administracja federalna musi interweniować – stwierdził Perry.