font_preload
PL / EN
Energetyka Gaz 8 sierpnia, 2016 godz. 15:30   
KOMENTUJE: Teresa Wójcik

Wójcik: Spór o Kurdów może pomóc Turkish Stream

Grecja gaz Turkish Stream TAP Tranzyt gazu przez Grecję - projekty. Grafika: Breugel.

KOMENTARZ

Teresa Wójcik

Redaktor BiznesAlert.pl

Wiceprzewodniczący Rosyjskiego Narodowego Funduszu Bezpieczeństwa Energetycznego, Aleksiej Griwacz, powiedział wczoraj mediom, że wbrew wielu prognozom zachodnich ekspertów na spotkaniu Erdogana i Putina 9 sierpnia w Petersburgu „czołowe miejsce zajmą nowe i duże bilaterialne projekty energetyczne. W tym pakiecie będzie decyzja polityczna w sprawie szybkiego przygotowania handlowej umowy o realizacji gazciągu Turkish Stream”.

Dotyczy to bez żadnych wątpliwości jednej nitki (planowano cztery o łącznej przepustowości 63 mld m3 rocznie). Co do drugiej nitki, konieczne jest dokładne zbadanie możliwości akceptacji tego projektu przez Unię Europejską oraz (co ważniejsze) zapotrzebowania największych potencjalnych klientów. Mam na myśli państwa Europy Południowo-Wschodniej, a nie wielkie korporacje, jak to jest w sprawie Nord Stream – 2.

Takiego zdania jest kierownik Zakładu Ekonomii w Rosyjskim Instytucie Energii i Finansów, Marcel Salikow. Obaj przedstawili Kremlowi wniosek – pierwsza nitka jest konieczna, ale prace nad realizacją muszą być bardzo przyśpieszone, gdyż jak wynika z analiz, w Turcji zapotrzebowanie na gaz przyspiesza i Gazprom musi to wykorzystać.

Nieco dziwi, że o ile strona rosyjska w przeddzień spotkania Erdogana i Putina wykazuje jednak powściągliwość co do konkretów reanimacji Turkish Stream, o tyle stronie tureckiej bardziej zależy na czasie. Zarówno minister enegetyki Berat Albajrak, (zięć prezydenta Recepa Tayijpa Erdogana). jak i prezes państwowego gazowego operatora/dystrybutora Angoragaz, Yardim Gökhan stwierdzili ponad wszelką wątpliwość, że ten gazociąg będzie kształtować stosunki między oboma państwami i narodami  przez najbliższe 20 lat.

Musimy mieć jak najszybciej co najmniej dodatkowe 14 mld m3 gazu rocznie” – dodał 6 lipca Gökhan – Realizacja dostaw  z Rosji jest nam niezbędna już za 4 lata.

Sam prezydent Edorgan podkreślał ostatnio kilkakrotnie, że bez rosyjskiego gazu dostarczanego przez Turkish Stream – Ankara „nie ma co mówić o bezpieczeństwie energetycznym”, więc ta inwestycja „ma znaczenie kluczowe.” Należy więc zapytać – której ze stron bardziej zależy na tym projekcie. A  może wynurzenia polityków obu państw są podyktowane grą wobec Zachodu?

Jeśli to tylko gra, to jednak argumenty dobrane są mocne.” Obecnie około 30 tureckich firm zgłasza zapotrzebowanie na dodatkowe 10 mld m3 gazu z Rosji już za dwa lata. Ten wolumen jest  „konieczny dla rozwoju naszego wolnego rynku gazu” powiedział Albajrak.

Jakoś nie uwzględnił faktu, że projektowane są prace nad realizacją gazociągu być może z Izraela. Budowany jest też dodatkowy gazociąg, który ma sprowadzać gaz z północnego Iraku. Minister Albarjrak nie dodał, że z Autonomicznego Kurdystanu. Problem kurdyjski pojawił się w ostatnich miesiącach w kontekście bezpieczeństwa energetycznego Turcji. Doskonałe stosunki handlowe z Irbilem zaczęły się psuć, gdy Ankara mocno zradykalizowała swoje reakcje na działania militarne wobec Kurdów w Syrii i nasiliła bombardowanie baz bojówek PKK w irackim Kurdystanie, co zaczęło przynosić straty Irbilowi. Tureckie samoloty uszkodziły ropociąg transportujący ropę kurdyjską do Turcji. Zerwanie z Kurdami przez Moskwę to jeden z postulatów jakie mają być przedstawione przez Erdogana w Petersburgu. Podkreślam, że Turcja rocznie z Kurdystanu importuje 10 mld m3 gazu. Rezygnacja z tych dostaw – z czym Albarjak musi się liczyć – to potężna wyrwa dla gazowego rynku tureckiego.

Oczywiście – jest realizowany gazociąg Transanatolijski (TANAP), ale przyszłe dostawy dla Turcji z tego gazociągu – jak powiedział dziś rano na konferencji prasowej Yardim Gökhan – to tylko 6 mld m3 gazu rocznie i dla rynku krajowego znaczenie będą mieć niezbyt wielkie. „Ten gazociąg to budowanie roli Turcji jako państwa tranzytowego, a nie odpowiednio duże dostawy gazu”. 10 mld m3 rocznie z TANAP ma trafiać do Europy. Volkan Ozdemir, szef tureckiego Instytutu Rynku Energii i Polityki Energetyczną (EPPEN) powiedział, że TANAP będzie budowany zgodnie z planem, a większość kosztów tej inwestycji ponosi Azerbejdżan. „Inwestycje tranzytowej infrastruktury w naszym sektorze energetycznym w ostatnich latach nie są opłacane ani przez nas, ani przez Europę. Finansują je partnerzy z poza Europy ponieważ bardzo chcą sprzedawać Europie swój gaz. Nam dobrze zapłacą przede wszystkim za tranzyt” – powiedział  w niedzielę Ozdemir. Baku co prawda może dostarczać bardzo duże ilości gazu także na rynek turecki, ale tu jest trudny problem braku infrastruktury.

Sytuacja realnie biorąc jest następująca: TANAP dostarczy gaz do państw UE, Turcja musi liczyć na Turkish Stream. Co to może oznaczać? Ozdemir przyznał, że kanclerz Angela Merkel „liczy na kluczową pozycję energetyczną Turcji w regionie, ponieważ bardzo umocni to bezpieczeństwo energetyczne Unii Europejskiej dzięki zmniejszeniu uzależnienia od rosyjskiego gazu. Kanclerz się myli, Turcja i Rosja mają daleko idącą zbieżność uzupełniających się interesów energetycznych, a obecne pojednanie istotnie może pośrednio niekorzystnie wpłynąć na Europę. Zwłaszcza poprzez powrót do Turkish Stream, nawet na razie ograniczonego do jednej nitki”.

Wicepremier Turcji Mehmet Simsek, powtórzył w sobotę dziennikarzom tureckim to, co powiedział w czasie swoich rozmów  w Moskwie: strona turecka jest „otwarta na budowę pierwszej nitki gazociągu. Jesteśmy gotowi do dialogu”. Dodał, że także w kwestii „kosztów tej inwestycji nie chcielibyśmy, aby nasz partner, Gazprom był zbytnio obciążony, gdyż to mogłoby wydłużyć realizację projektu”.  W czasie rozmów w Moskwie minister energetyki Rosji Aleksandr Nowak oświadczył, że realizacja Turkish Stream sprawi, że dostawy gazu do Turcji będą pewniejsze”. Ta pewność to dla strony tureckiej bezpieczeństwo dostaw, co podkreśla wicepremier Zeybeckim. „Także bezpieczeństwo fizyczne – lądowa część magistrali przebiegać będzie przez europejską część naszego kraju. Po drugiej stronie Bosforu.”  To znaczy że mało prawdopodobne są terrorystyczne zamachy na rurę, tak jak prawdopodobne są zagrożenia TANAP i czynne rurociągi –  Blue Stream i ropociąg irański.

Realizację Turkish Stream stronie rosyjskiej utrudnią problemy finansowe Gazpromu, ale z pewnych wypowiedzi Ankary wynika, że strona turecka gotowa jest ponieść większą część tych kosztów oraz zapewni dostęp do kredytowania. Na korzyść realizacji przemawia fakt, że Gazprom wykorzysta wyposażenie zakupione na South Stream, szczególnie rury do części podmorskiej. Przebieg magistrali po dnie Morza Czarnego w większości będzie szedł po tej samej linii, co South Stream, nie są więc konieczne nowe badania geologiczne.

Doradca Putina, Jurij Uszakow powiedział dziś, że prawdopodobnie 9 sierpnia najpierw odbędzie się rozmowa w cztery oczy  Putina i Erdogana, potem przyłączą się szef „Gazpromu” Aleksiej Miller, prezydent Tatarstanu Rustam Minnichanow, szef Rosyjskiego Funduszu Inwestycji Bezpośrednich Kiriłł Dmitriew, odpowiedni ministrowie, a potem biznesmeni obu krajów. „Z pewnością nie należy się spodziewać podpisania żadnych dokumentów” – dodał Uszkow.