font_preload
PL / EN
Energetyka Gaz 25 lipca, 2018 godz. 7:30   
KOMENTUJE: Bartłomiej Sawicki

Sawicki: Wojna handlowa USA-Chiny nie zaszkodzi LNG dla Polski

Załadunek w Sabine Pass LNG. Fot. Cheniere Energy Załadunek w Sabine Pass LNG. Fot. Cheniere Energy

Dynamicznie rozwijający się rynek skroplonego gazu ziemnego może zostać objęty wojną handlową USA-Chiny. Decyzji w tej sprawie jeszcze nie ma, ale ryzyko rośnie. Może się przełożyć na plany polskiej firmy PGNiG, która chce kupować amerykańskie LNG. Są zagrożenia, ale zawarte już porozumienie daje elastyczność, która może się spółce opłacić – pisze redaktor portalu BiznesAlert.pl, Bartłomiej Sawicki. 

Wojna handlowa a popyt na LNG

Do tej pory LNG nie znajdowało się na rosnącej liście towarów ujętych cłami „wet za wet”. – Jeśli jednak to się zmieni, ceny wzrosną i zniechęcą nabywców, gdy otwierają się nowe rynki dla tego surowca – twierdz w rozmowie z agencją Bloomberg Paul Wogan, prezes oferującej morski transport LNG spółki Gaslog.

– Zmartwieniem byłoby podwyższenie cen co zaczęłoby niweczyć tego typu usługi – dodał. Chodzi m.in. o transport LNG do Europy w tym do jednego z największych terminali LNG Gate w Rotterdamie. – Nie mamy obecnie do czynienia z takim zjawiskiem, ale takie rzeczy jak dodatkowe cła zwiększające koszt LNG nie byłyby dobre – wskazuje.

Wpływ ceł na LNG, najszybciej rosnący na świecie towar z paliw kopalnych, byłby szczególnie odczuwalny w sytuacji, której USA dążą do objęcia pozycji największego na świecie eksportera tego paliwa, a Chiny napędzają globalny popyt dążąc do czystszych źródeł energii. Zapotrzebowanie na metanowce rozkwitło, a import z Chin wzrósł w ubiegłym roku o 57 procent. Chiny są obecnie trzecim co do wielkości importem LNG z USA począwszy od 2016 roku.

Spór handlowy między dwiema największymi gospodarkami świata nabiera rozpędu. Prezydent Donald Trump powiedział w piątek, że jest „gotowy do działań” na rzecz wprowadzenia cła na import towarów wartych 500 mld dol. Wcześniej w tym miesiącu nałożył on cła na towary warte 34 mld dol., co skłoniło Chiny do wprowadzenia w ramach „odwetu” cła na towary, w tym na amerykański propan i butan.

Czy Chiny zahamują rozwój eksportu LNG w USA?

Ryzyko może odbić się na inwestycjach w nowe terminale LNG w USA. Chiny jako rosnący na rynku odbiorca LNG był dla amerykańskich inwestorów szansą na duże zyski pochodzące z importu, bo to właśnie w Azji ceny LNG są najwyższe na świecie. Jednak w związku z pogarszającymi stosunkami między Waszyngtonem a Pekinem inwestorom z USA trudniej jest przekonać chińskie firmy do zawierania umów długoterminowych na zakup LNG. Może to również wpłynąć na wzrost liczby nowych zamówień na budowę metanowców. Według Bloomberg Intelligence może tak się stać w przypadku Samsung Heavy Industries Co. Ltd., drugiej co do wielkości stoczni w Korei Południowej.

Zdaniem Paula Wogana strategia Chin na rzecz walki z zanieczyszczeniami powietrza nie skłoni Pekin do nałożenia ceł na LNG z USA. Chińczycy mają jednak wybór. Jeśli nie kupią LNG z USA, to będą nabywać go z Australii, która jest konkurentem USA na rynku azjatyckim.  – Nawet gdyby wprowadzono cło w wysokości 10 procent, prawdopodobnie doprowadziłoby to do wymiany ładunków z innymi kupującymi w północno-wschodniej Azji, chociaż takie zamiany zwiększą koszty – powiedział Trevor Sikorski, pionu odpowiedzialnego za węgiel i gaz ziemny w Energy Aspects Ltd. w Londynie. – W każdym razie rynek północno-azjatycki będzie potrzebował amerykańskich wolumenów, aby zaspokoić popyt, co oznacza, że ​​wolumen amerykańskich ładunków w regionie powinien pozostać bez zmian – powiedział.

Chińskie cła a cena gazu z USA dla Polski

Wprowadzenie ewentualnych ceł na LNG z USA może z jednej strony opóźnić powstanie nowych terminali LNG w USA, z drugiej spowodować, że USA będą szukać innego rynku zbytu dla swojego surowca. Takim regionem może okazać się Europa, gdzie jednak cena jest niższa od tej w Azji. Polska spółka PGNiG pod koniec czerwca memoranda o porozumieniu z dwoma producentami LNG z USA w sprawie  zainteresowania podpisaniem długoterminowych kontraktów na zakup tego surowca. Obecnie mają być prowadzone rozmowy dotyczące warunków wiążących umów na dostawy LNG, na mocy których PGNiG odbierać będzie od każdego z amerykańskich partnerów po 2 mln ton LNG rocznie, co po regazyfikacji daje łącznie około 5,5 mld m sześc. gazu ziemnego.

W razie podpisania umów dostawy mogłyby się rozpocząć się od 2022 i 2023 roku. Są to projekty, w których na obecnym etapie chińskie firmy nie złożyły zamówienia i nie podpisały tożsamych do PGNiG umów. Dlatego też ewentualne wprowadzenie ceł raczej nie przełoży się na podważenie opłacalności tych projektów, ale może mieć wpływ na cenę. Z drugiej jednak strony dzięki zawartej w porozumieniu klauzuli dotyczącej dostaw LNG w formule FOB (free-on-board), po załadowaniu gazu skroplonego w porcie macierzystym Polacy staną się właścicielem ładunku i będą mogli przekierować go tam, gdzie będzie taka potrzeba: na rynek krajowy, lub do tej firmy, która złoży taką ofertę na zakup LNG od PGNiG. Jest możliwe, że polska spółka mogłaby sprzedawać ten gaz do Azji.

Inaczej byłoby w przypadku podpisanej jesienią zeszłego roku umowy średnioterminowej PGNiG z brytyjską firmą Centrica, która sprzeda polskiej firmie 9 ładunków LNG. Jak zdradził wówczas minister energii Krzysztof Tchórzewski, przy tym kontrakcie „zastosowano europejskie warunki cenowe”, a więc można na tej podstawie przypuszczać, że są konkurencyjne np. do dostaw gazu rosyjskiego Gazpromu do Polski.

Naturalnie nasuwa się także pytanie o wpływ ewentualnych ceł na cenę amerykańskiego LNG. Wbrew obawom niekoniecznie podniosłyby one cenę LNG na światowych rynkach. USA dopiero aspirują do roli globalnego lidera, ale wciąż nimi nie są.

W Azji wciąż dominują dostawy z Kataru, Malezji, Indonezji oraz Australii. Surowca więc nie zabraknie na tamtejszym rynku, ale może opaść presja na spadek cen LNG. Wynika to z naturalnego powodu ubytku jeszcze jednego gracza na rynku.

Jakóbik: PGNiG mierzy nowym LNG z USA dalej niż tylko w Polskę