font_preload
PL / EN
Innowacje 26 stycznia, 2018 godz. 10:00   
KOMENTUJE: Bartłomiej Derski

Derski: 10 wad i zalet carsharingu, czyli wynajmowania samochodów ”na minuty”

carshare (fot. Ministerstwo Energii)

Samochody wynajmowane na minuty za pomocą smartfona prosto z ulicy mają zastępować prywatne auta i wspierać rozwój elektromobilności. Dziennikarze WysokieNapiecie.pl przez pół roku przetestowali cztery takie systemy i podsumowują wady, zalety i koszty carsharingu – pisze Bartłomiej Derski z portalu WysokieNapiecie.pl.

Zaleta nr 1: Prostota

Na telefonie sprawdzasz który samochód stoi najbliżej, rezerwujesz jednym kliknięciem, otwierasz drugim, uruchamiasz kluczykiem czekającym w środku (albo tylko przyciskiem „start”) i jedziesz. Na miejscu parkujesz auto przy ulicy i trzecim kliknięciem kończysz wynajem. Za chwilę wynajmie go ktoś inny, a opłata za Twój przejazd (zwykle kilkanaście złotych) zostanie automatycznie ściągnięta z karty. Tak wygląda – pączkujący dziś na potęgę w polskich aglomeracjach – carsharing.

Banalna prostota tego mechanizmu sprawia, że czasami łatwiej wziąć zaparkowane obok auto, otwierając je smartfonem, niż wracać do domu po kluczyki do własnego samochodu (jeśli się go w ogóle ma).

Zaleta nr 2: Problemy i koszty stałe z głowy

Jeżeli zrezygnujemy całkowicie z posiadania własnego samochodu na rzecz carsharing, pozbywamy się jednocześnie wielu banalnych czynności związanych z jego utrzymaniem i wysokich kosztów stałych. Najważniejsze z nich to utrata wartości samochodu w czasie, ubezpieczenie, wymiana opon i płynów, przeglądy i naprawy. Według obliczeń WysokieNapieice.pl zwykle to 50% kosztów związanych z posiadaniem auta. Drugie tyle to koszty związane z samą jazdą – przede wszystkim zużycie paliwa (25% całkowitych kosztów) oraz utrata wartości wynikająca z przejechanych kilometrów, a więc gł. zużycie części (kolejne 25%).

To dane dla auta porównywalnego z samochodami oferowanymi w carsharingu – w wieku do 3 lat i ze średnim rocznym przebiegiem na poziomie 11 tys. km (tyle, wg danych GUS i statystyk z innych państw europejskich, przejeżdżają zwykle rocznie prywatne auta z silnikami benzynowymi).

Zaleta nr 3: Jeździsz nie kupując

Nie masz akurat pod ręką 50 tys. zł na nowe clio, 70 tys. zł na hybrydowego yarisa czy 130 tys. zł na elektrycznego leafa, a chcesz mieć możliwość poruszania się po mieście autem albo wypróbować jak jeździ się samochodem elektrycznym czy z automatyczną skrzynią biegów? To właśnie jedna z kluczowych zalet carsharingu. Nie musisz kupować browaru, by napić się piwa.

Zaleta nr 4: Wybierasz czym jeździsz

W carsahringu po pierwsze możesz wybrać jakim samochodem chcesz jechać (w Warszawie masz do dyspozycji 300 małych toyot yaris w Panku, kolejne 300 nieco większych renault clio w Traficarze, 200 aut segmentu C w postaci hyundai i30 w 4Mobility oraz cały przekrój floty Skody w Omni, ale niestety w śladowych ilościach). W Krakowie i wkrótce we Wrocławiu masz do wyboru także samochody dostawcze.

Jednak ważniejszy wybór z perspektywy użytkownika, a kluczowy z punktu widzenia polityki transportowej miasta, to ten czy w ogóle pojedziesz samochodem. Mając własne auto, zapewne zdecydowanie częściej je wybierzesz – w końcu i tak ponosisz koszty jego utrzymania. W dodatku jeśli pojedziesz nim w jedną stronę, to musisz nim wrócić i to z tego samego miejsca, w którym go zaparkowałeś. Używając carsharingu możesz zostawić auto w jednym miejscu, a wziąć kolejne z innego. Przede wszystkim jednak przy każdym wyjściu z domu lub pracy zastanowisz się, czy wziąć akurat auto, czy jechać bardziej ekologicznym autobusem, metrem lub tramwajem albo wybrać rower miejski.

Zaleta nr 5: Taniej niż taksówką

Na razie carsharing w Polsce to częściej alternatywa dla taksówki, niż posiadania własnego auta. W tej rywalizacji auto na minuty ma duże szanse na wygraną. Z półrocznych testów WysokieNapiecie.pl w Warszawie wynika, że na trasie 10 km carsharing jest tańszy od taksówki od 50% przy niewielkim ruchu na ulicach do 10% w największych korków. Porównywalnie do „auta na minuty” zapłacimy natomiast za Ubera. Także we wrocławskim carsharingu opartym na elektrycznych nissanach leafach, gdzie płaci się wyłącznie za minutę jazdy (w styczniu 75 gr, a docelowo 1 zł), nadal koszty wychodzą o połowę niższe, a możliwość korzystania we Wrocławiu z wybranych buspasów sprawia, że czas jazdy autem carsharingowym nie powinien być dużo większy, niż taksówką.

A jakie jest 5 wad carsharingu? O tym przeczytasz w dokończeniu artykułu na WysokieNapiecie.pl