font_preload
PL / EN
Alert PAP 27 lipca, 2017 godz. 16:30   
REDAKCJA

PO zarzuca PiS „skok” na posady w górniczych spółkach

Węgiel kopalnia fot. pixabay.com
W spółkach górniczych trwa festiwal powoływania nominatów PiS na wiceprezesów, to oni korzystają z publicznych 8 mld zł dla górnictwa – przekonywali w czwartek posłowie PO. Jak mówili, nie widzą w branży gospodarza, a na rynku jest za mało węgla.

PAP poprosiła o skomentowanie tych wypowiedzi przedstawicieli Ministerstwa Energii. Odpowiedzialny za sprawy górnictwa wiceminister Grzegorz Tobiszowski, a także jego współpracownicy, przebywają jednak na urlopie.

Podczas czwartkowej konferencji prasowej w Katowicach poseł Krzysztof Gadowski ocenił, że w czasie wakacyjnych festiwali kulturalnych w całej Polsce w tym czasie na Śląsku trwa „festiwal tworzenia nowych stanowisk: prezesów, dyrektorów i powoływania dla nich – w ramach likwidacji górnictwa – nowych spółek”.”Te 8 mld zł publicznych pieniędzy przekazanych na likwidację kopalń i likwidację miejsc pracy powoduje, że sięga się po te pieniądze, ile można. Powołuje się nowych prezesów, wiceprezesów i 8 mld zł topnieje” – mówił Gadowski. „Sięga się po państwowe pieniądze do kieszeni podatników i ściąga się je do kieszeni PiS-iewiczów. To jest skok na kasę” – zdiagnozował.

Wskazał przy tym m.in. na zapowiedziane przez prezesa Spółki Restrukturyzacji Kopalń dwa nowe stanowiska członków jej zarządu. „Mało tego. W SRK, do której pan minister (Tobiszowski – PAP) przerzucił 8 mld zł na likwidację, nie stworzył żadnego systemu kontroli – doprowadził tam do korupcji. Ostatnie wypadki o tym wyraźnie świadczą” – ocenił Gadowski, nawiązując do niedawnych zatrzymań członków kadry kierowniczej SRK przez CBA. „Dzisiaj (wiceminister – PAP) mówi, że zabezpieczą to wiceprezesi – jeden będzie nadzorował spółkę-córkę związaną z odmetanowaniem. To po co tam jest prezes, zarząd? Może trzeba zwykłego pracownika, dyrektora?” – sugerował.

Poseł PO mówił też o dwóch nowych spółkach utworzonych na gruncie zlikwidowanej Kompanii Węglowej. Spółka Nieruchomości KW przejęła przede wszystkim niektóre nieruchomości dawnej KW, a spółka Holding KW – udziały w spółkach, których wspólnikiem była Kompania. „Skoro w innych spółkach również funkcjonują te nieruchomości, również w SRK, to po co tworzymy dodatkową spółkę – zróbmy to centralnie” – uznał.

Wskazał ponadto na nowe stanowiska w spółkach-córkach Jastrzębskiej Spółki Węglowej, której pracownicy zrezygnowali w 2015 r. w imię restrukturyzacji z niektórych świadczeń pracowniczych, łącznie na kwotę 2 mld zł.

„Ma się tam pojawić czwarte stanowisko wiceprezesa, którego do tej pory nie było. W spółkach córkach jest kolejny festiwal stanowisk. Przykładowo, w Jastrzębskiej Spółce Kolejowej powołuje się jednego wiceprezesa, w Przedsiębiorstwie Gospodarki Wodnej i Rekultywacji powołuje się dodatkowego wiceprezesa, w spółce Centralne Laboratorium powołuje się dodatkowego wiceprezesa” – wymieniał poseł.

Zapytał również, dlaczego – skoro JSW wobec korzystnych cen węgla koksowego ma tak dobre wyniki, że dokonuje przyspieszonego wykupu obligacji – ministerstwo nie postawiło sobie ambitnego planu, aby uratować kopalnię Krupiński. Jak podkreślił, wymagała ona ok. 300-400 mln zł, by dojść do nowego złoża. Jednocześnie ministerstwo deklaruje chęć budowy nowych kopalń, co kosztuje 3-4 mld zł.

„Nie ma dobrych wieści, produkcja węgla spada. Rok do roku w czerwcu spadła o prawie 12 proc. To są miliony ton węgla, który nie został wydobyty w chwili, gdy cena w portach jest bardzo atrakcyjna. Nic tylko ograniczać koszty, sprzedawać na rynek nasz, eksportować – to jest zadanie dla gospodarza. My nie widzimy gospodarza w tym rządzie, jeśli idzie o zarządzanie kopalniami” – mówił poseł Andrzej Czerwiński zastrzegając, że nie jest to ocena polityczna, lecz gospodarcza.

Gadowski ocenił, że wiceminister Tobiszowski „tak zapędził się z wygaszaniem kopalń, że nie nadąża produkować węgla na potrzeby polskiej energetyki”. Powtórzył, że dziś węgla nie może sprzedać po dobrej cenie np. Węglokoks, bo musi on trafić do spółek energetycznych. „Okazuje się więc, że cena węgla dla bezpośredniego odbiorcy będzie rosła, bo skoro go nie ma, nie potrafimy go wyprodukować – będziemy go sprowadzać, albo podnosić jego cenę” – ocenił poseł PO.

Polska Agencja Prasowa