3 znaki zapytania w ministerstwie energii

11 grudnia 2015, 07:55 Energetyka
Krzysztof Tchórzewski

KOMENTARZ

Teresa Wójcik, Wojciech Jakóbik

Redakcja BiznesAlert.pl

Urzędowe życie Ministerstwa Energii – jednej z sensacji programu Prawa i Sprawiedliwości– rozpoczęło się 7 grudnia 2015 r. jednym zdaniem w Rozporządzeniu Rady Ministrów. Paragraf 1., pkt. 1 tego aktu głosi „Tworzy się Ministerstwo Energii”. W dwa dni później, 9 grudnia Prezes Rady Ministrów Beata  Szydło (również rozporządzeniem) ustaliła „szczegółowy zakres działania” Ministra Energii – powołanego 1 grudnia br.

Zgodnie z nowelizacją ustawy o działach administracji rządowej, szef nowego resortu zarządza dwoma z tych działów – energii oraz gospodarki złożami kopalin. Bardziej konkretnie rozporządzenie wskazuje tylko, że szef resortu jest „dysponentem części 47 i 48 budżetu państwa” oraz że podlega mu Prezes Wyższego Urzędu Górniczego. Pozostałe kompetencje wynikają z noweli ustawy o działach administracji rządowej, ale nawet przestudiowanie tych przepisów wciąż pozostawia pole do zgoła sensacyjnych domysłów. A zweryfikować je trudno – bo dotychczas Ministerstwo Energii ma tylko dwóch pracowników etatowych: Ministra Krzysztofa Tchórzewskiego i  Sekretarza Stanu, Grzegorza Tobiszowskiego.  Na razie całą pozostałą obsługę, włącznie z medialną, realizuje Ministerstwo Gospodarki. Z prostego powodu – całe departamenty i ich pracownicy przechodzą do Ministerstwa Energii.

Zresztą, w dużym skrócie zakres tych kompetencji od wczoraj jest na oficjalnej, choć jeszcze tylko „wstępnej” stronie nowego resortu – energetyka, infrastruktura i środowisko, górnictwo, ropa i gaz, energetyka jądrowa. Czyli duża część merytorycznych struktur dotychczasowego Ministerstwa Gospodarki. Jeśli się zastanowić, wynika to wprost z obecnej ustawy o działach administracji rządowej. Na tym posiedzeniu sejmowej Komisji dowiedzieliśmy się też, że do Ministerstwa Energii trafi grupa pracowników resortu skarbu państwa, resortu rozwoju i „niewielka grupa resortu  środowiska”. Zwraca uwagę fakt, że Rozporządzenie RM  o utworzeniu Ministerstwa Energii zawiera tylko jeden konkret: przepis o przejściu do tego Ministerstwa komórek Ministerstwa  Rozwoju  obsługujących działy energii i gospodarki złożami kopalin oraz pracowników obsługujący te działy, oraz nadzoru nad polityką klimatyczną. Czyli tworzące się Ministerstwo Energii czeka kolejny etap „przejęć”.  A między nowymi resortami – energii i rozwoju – a „starym” resortem gospodarki nadal jeszcze jakiś czas będzie trwała wędrówka ludów po wielkim gmaszysku przy Placu Trzech Krzyży.

1. Nadzór nad spółkami energetycznymi

Pewną niewiadomą wciąż jest kwestia przejmowania przez Ministerstwo Energii kompetencji wynikających z ustawy o działach z resortów skarbu państwa i resortu środowiska.  Na posiedzeniu sejmowej Komisji była mowa przede wszystkim o przesunięciach pracowników. Za to w środowiskach medialnych krążą przeróżne domysły, nie brak spekulacji – o współzawodnictwie między ministrami, w wyniku których spółki energetyczne pozostaną w resorcie skarbu państwa. Co oznaczałoby zmianę jednej z ważnych założeń programowych PiS: zintegrowania wszystkich spraw energii i surowców energetycznych w jednym miejscu, w jednym resorcie. A jeśli to prawda – to co jest powodem? Krytyczna ocena tego założenia i jego zmiana (w dodatku nie całkiem konsekwentna)? Czy zwyczajne ambicje i rywalizacja konkretnych ministrów?  Brak bieżącej informacji sprzyja spekulacjom.

Nasza redakcja już dwa tygodnie temu otrzymała pewne wyjaśnienia dotyczące spółek węglowych i energetycznych. Tak powiedział nam minister Krzysztof Tchórzewski w rozmowie opublikowanej 31 listopada: – „Dotychczas nadzór właścicielski nad spółkami węglowymi był w kompetencjach Ministra Skarbu Państwa. Wraz z powstaniem Ministerstwa Energii staje się jego zadaniem. Po kilku miesiącach w ten sam sposób zostaną przekazane Ministrowi Energii spółki energetyczne.” To znaczy część zmian w przekazywaniu kompetencji będzie przeprowadzana ewolucyjnie i według deklaracji w wybranym przez siebie czasie Rada Ministrów wyda kolejne Rozporządzenia, jak w przypadku Ministerstwa Rozwoju.

2. Nadzór nad koncesjami

Wydaje się, że brak jest takiej pewności, co do przekazywania kompetencji przez Ministerstwo Środowiska. Chodzi o te dotyczące praw właścicielskich złóż kopalin i zarządzania tymi złożami, czyli o przyznawanie koncesji na poszukiwania oraz wydobycie surowców. Dla sektora energetycznego– a więc dla nowego resortu energii – żywotną kwestią są złoża kopalin energetycznych. W tym kierunku szły zmiany w programie PiS i konsekwentnie w nowelizacji ustawy o działach administracji rządowej. Ale wprowadzanie w życie tych zmian to może oznacza też przeniesienie z Ministerstwa środowiska urzędu Głównego Geologa Kraju? Bo to on decyduje zwłaszcza o polityce koncesji na kopaliny energetyczne. Albo oznaczać podział polityki koncesyjnej i zarządzanie kopalinami na paliwowe i inne. Czyżby to był słaby punkt programu PiS? Nasze źródło rządowe przyznaje, że w grę wchodzą wysokie ambicje jednego z polityków, ale to też łatwo było przewidzieć.

3. Nadzór nad polityką klimatyczną

Inny informator zapewnia, że do ustalenia nowych zakresów kompetencji konieczna jest obecność kierownictwa resortu środowiska. A ta „góra” spędza czas na konferencji COP21 w Paryżu. Polityka klimatyczna jest przedmiotem kolejnej dyskusji o ministerstwie energii. Choć nadzór nad emisjami CO2 ma zostać przekazany ministrowi ds. energii, to obecnie podlegają mu emisje z sektora energetycznego. Te spoza niego są nadal w kompetencjach ministerstwa środowiska. Stawia to pod znakiem zapytania przyszłość zarządzania istotnym dla polskiego przemysłu działem.

Obecne dyskusje o przekazaniu uprawnień do ministerstwa energii to pokłosie porzucenia lub odłożenia w czasie koncepcji powołania superresortu energetyki promowanej przez Piotra Naimskiego. Dochodzenie do tego modelu może być ewolucyjne, o ile ekipa rządząca w toku pracy resortów nie straci ochoty na jego wdrożenie. Chociaż ma powstać stanowisko pełnomocnika ds. zarządzania sieciami elektroenergetycznymi i gazowymi, co pozwala na połączenie wszystkich pozostałych kompetencji w jednym resorcie, nie zostały one połączone. Czas pokaże, czy do tego ostatecznie dojdzie.