font_preload
PL / EN
Alert 8 września, 2015 godz. 9:25   
REDAKCJA

Aukcje Gazpromu – cukierek czy psikus?

Gazociąg Nord Stream i jego odnogi – OPAL i NEL. Fot. Konsorcjum Nord Stream. Gazociąg Nord Stream i jego odnogi - OPAL i NEL. Fot. Konsorcjum Nord Stream.

(Financial Times/Wojciech Jakóbik)

7 września odbędzie się pierwsza aukcja gazu od rosyjskiego Gazpromu na dostawy w sezonie grzewczym 2015-16. Zostanie on dostarczony do określonych punktów w Europie. Wolumen wyniesie 3,24 mld m3. Komentatorzy Financial Times przekonują, że jest to ustępstwo wobec Komisji Europejskiej, która domaga się Gazpromu zmian w funkcjonowaniu w oparciu o zarzuty śledztwa antymonopolowego. Sami Rosjanie przyznają, że jest inaczej. Ich ruch może być sposobem na większe wykorzystanie Nord Stream i uderzenie w status tranzytowy Polski oraz Ukrainy.

– Firma zdała sobie sprawę, że jeśli chce działać na europejskim rynku, musi przestrzegać jego reguł – powiedziała gazecie Tatiana Mitrowa, prezes Instytutu Badań Energetycznych na Rosyjskiej Akademii Nauk. Oceniła ona, że jest to „najbardziej pozytywny ruch jaki widziałam w rosyjskiej polityce zagranicznej”.

Chociaż uruchomienie aukcji jest rzeczywiście pewnym ustępstwem w ramach polityki Gazpromu, który do tej pory bronił prymatu umów długoterminowych indeksowanych do ropy naftowej, to samo kierownictwo firmy uznaje, że wejście na rynek spotowy nie będzie argumentem w przygotowywanej odpowiedzi na zarzuty Komisji. Ma zostać opublikowana pod koniec września.

Oferty można składać w dniach od 7 do 10 września. To pierwsza aukcja tego typu organizowana przez Gazprom-Export odpowiedzialny za sprzedaż surowca Gazpromu za granicą. Aukcje mają być elastyczną alternatywą dla dostaw na mocy kontraktów długoterminowych. Będą jednak także narzędziem do omijania regulacji ograniczających monopol Gazpromu w Europie.

Według Jonathana Sterna z Oxfordzkiego Instytutu Badań Energetycznych cytowanego przez Financial Times aukcje mogą pozwolić Gazpromowi na większe wykorzystanie gazociągu OPAL, odnogi Nord Stream w Niemczech, bez konieczności naruszania ograniczeń nałożonych przez Brukselę. Na mocy trzeciego pakietu energetycznego żadna firma nie może ograniczać dostępu do przepustowości gazociągów na terenie Unii Europejskiej (third party access). Jednak Gazprom ma przyznane zwolnienie z TPA dla 50 procent przepustowości OPAL i walczy o podobne ustępstwo dla pozostałej przepustowości. W wypadku gdyby Komisja pozostała niewzruszona, szczególnie w obliczu trwającej wojny na Ukrainie, aukcje mogłyby pozwolić Rosjanom na wykorzystanie pozostałej mocy gazociągu w oparciu o kontrakty spotowe z aukcji. Będzie to możliwe szczególnie dlatego, że w tej części Europy, gaz od Gazpromu jest najłatwiej dostępny.

Pozwoliłoby to na dalsze zwiększanie wykorzystania gazociągu Nord Stream i urentownienie planu rozbudowy go o dwie nowe nitki (Nord Stream 2), a co za tym idzie, do zmniejszania tranzytu przez Ukrainę, Białoruś i Polskę – dotychczasowe, główne kraje tranzytowe.

Ten model ma jednak ograniczenia. – Sposób działania Gazpromu na rynku opiera się na gazociągach, dlatego dalsza sprzedaż na rynku spotowym będzie się odbywała raczej w oparciu o małe wolumeny – ocenia w rozmowie z BiznesAlert.pl Madalina Sisu Vicari doktorantka Centrum Badań nad Stosunkami Międzynarodowymi na Uniwersytecie w Liege. Gazociąg OPAL ma przepustowość 35 mld m3, więc Gazprom musiałby sprzedać na aukcjach około 15-16 mld m3. Ale taką właśnie propozycję złożył mu niemiecki urząd regulacji energetyki.

Niemiecki regulator proponował, aby 15,3 mld m3 mocy OPAL (całkowita to 36 mld m3) było sprzedawane na giełdzie przepustowości PRISMA w drodze corocznych aukcji. Obecnie zwycięzcami takiej aukcji byliby głównie Rosjanie, jako jedyni zainteresowani słaniem gazu przez OPAL. Niemieckie ministerstwo gospodarki lobbowało w Brukseli za tym rozwiązaniem podkreślając, że w okresie kryzysu ukraińskiego należy udostępnić Rosjanom alternatywny szlak tranzytu gazu do klientów europejskich. W perspektywie krótkoterminowej mógł do tego celu być wykorzystany tylko już położony Nord Stream oraz jego odnogi w Niemczech – OPAL i NEL.

Jeżeli udałoby się zalać Nord Stream 2 do pełna, rentowność inwestycji wzrosłaby, a razem z nią opłacalność porzucenia gazociągów ukraińskich. Główną przyczyną obstawania przy nich jest niska cena użytkowania ich do tranzytu. Michaił Korczemkin z East European Gas Analysis przytacza dane na ten temat. Gazprom płaci 43 dolary za każde 1000 m3 przesłane przez Nord Stream i tylko 33 za dostawy przez Ukrainę.

Więcej: Europejski biznes woli Gazprom od Brukseli i Kijowa