Pożoga w Australii uwalnia ponad połowę rocznej krajowej emisji CO2

2 stycznia 2020, 16:00 Alert
8226325512_6ee138bac0_b
Źródło: staticflickr.com

Niszczycielskie pożary lasów w Australii wytworzyły już ponad połowę rocznej krajowej emisji dwutlenku węgla. Stanowi to kolejną przeszkodę w walce ze zmianami klimatu.

CO2 w powietrzu

– Od 1 sierpnia pożary niszczące Nową Południową Walię i Queensland wyemitowały łącznie 306 milionów ton dwutlenku węgla, co stanowi ponad połowę całkowitego śladu gazów cieplarnianych w Australii w ubiegłym roku – przyznaje Niels Andela, asystent naukowy w NASA Goddard Space Flight Center w Maryland. The Copernicus Atmosphere Monitoring Service (CAMS) podobnie ocenia zagrożenie. Analitycy programu podają skalę zagrożenia na 270 milionów ton w ciągu nieco ponad czterech miesięcy.

Niszczycielskie pożary wybuchły w 2019 roku. Ciągnęły się od Arktyki po Amazonię i Indonezję. Australia zmaga się z ekstremalnymi warunkami pogodowymi, występują tam dotkliwe susze i częste fale upałów. Sytuacji nie poprawiają zmiany klimatu – mieszkańcy coraz częściej będą cierpieć z powodu bardziej uporczywych i okrutnych pożarów, które zwykle wybuchają wcześniej i trwają dłużej.

– Uważnie monitorujemy intensywność pożarów i dymu, który emitują. Porównując wyniki ze średnią z okresu ostatnich 17 lat, są one niezwykłe pod względem liczby i intensywności, szczególnie w Nowej Południowej Walii. W porównaniu do poprzednich lat, obecnie występują coraz wcześniej – powiedział Mark Parrington, starszy naukowiec w Copernicus.

Globalna baza danych

NASA wykorzystuje dane satelitarne do analizy zależności między wykrywaniem pożaru a modelowanymi emisjami z historycznych pożarów. Służy to do przewidywania emisji w oparciu o aktywne wykrywanie pożaru, niemal w czasie rzeczywistym. Andela przyznał, że metodologia jest wciąż w fazie rozwoju i szacunki wiążą się z dużym stopniem niepewności, co oznacza, że mogą one być zbyt wysokie. Powiedział, że wygenerowanie dokładniejszych danych szacunkowych na podstawie świeżych danych satelitarnych może potrwać miesiące.

Nowa Południowa Walia w ogniu

W poniedziałek na najsuchszym zamieszkanym kontynencie płonęło około 200 obszarów. Nowa Południowa Walia, najbardziej zaludniony stan Australii, jest najbardziej poszkodowanym terenem. Spłonęło prawie 800 domów, sezon pożarów rozpoczął się niezwykle wcześnie, już w środku zimy. Ogień rozprzestrzenił się na stan Australii Południowej, w którym w weekend zniszczonych zostało około 86 domów.

– Aerozol atmosferyczny i tlenek węgla przedostały się przez Morze Tasmana aż do Ameryki Południowej – alarmuje Copernicus.

Rekordowy poziom suchości

W najbliższym czasie warunki prawdopodobnie nie ulegną poprawie. Australijskie Biuro Meteorologii prognozuje ponadprzeciętne, maksymalne temperatury przynajmniej przez pierwszy kwartał bieżącego roku. Północna część Nowej Południowej Walii i południowa Queensland doświadczają rekordowej suchości, a bardzo niski poziom wilgoci w glebie grozi obniżeniem krajowej produkcji roślin letnich nawet o 52 procent – informuje Australijskie Biuro Rolnictwa i Gospodarki Zasobów i Nauk.

Według programu Copernicus pożary na całym świecie uwolniły do atmosfery około 6,38 miliarda ton dwutlenku węgla w pierwszych 11 miesiącach 2019 roku. Może to powodować znacznie większe zanieczyszczenie powietrza niż emisje przemysłowe. Przemieszczające się płomienie wytwarzają kombinację cząstek stałych, tlenku węgla i innych zanieczyszczeń, które mogą być niebezpieczne dla zdrowia wszystkich ludzi na naszej planecie.

Rząd Australii w 2014 roku zlikwidował mechanizm handlu uprawnieniami do emisji dwutlenku węgla. Premier Scott Morrison twierdzi, że kraj ten chce wywiązać się ze zobowiązań wynikających z porozumienia paryskiego, ale jednocześnie dąży do zwiększenia sprzedaży węgla – największego źródła eksportu w 2018 roku.

Bloomberg/Jędrzej Stachura

Premier Australii: Nie dokonam nierozsądnych cięć w przemyśle węglowym