Mateusz Gibała, Autor w serwisie Portal Biznes Alert https://biznesalert.pl Portal Gospodarczo-Ekonomiczny Fri, 13 Jun 2025 08:18:20 +0000 pl-PL hourly 1 https://wordpress.org/?v=6.9 https://biznesalert.pl/wp-content/uploads/2026/02/cropped-favicon_512-32x32.png Mateusz Gibała, Autor w serwisie Portal Biznes Alert https://biznesalert.pl 32 32 Drugi najcieplejszy maj w historii https://biznesalert.pl/drugi-najcieplejszy-maj-w-historii/ Thu, 12 Jun 2025 13:59:31 +0000 https://biznesalert.pl/?p=373609

Maj 2025 roku był drugim najgorętszym w historii pomiarów, a wiosna na półkuli północnej drugą najcieplejszą – wynika z raportu Copernicus. Rekordowe upały na Grenlandii i rosnące globalne temperatury zbliżają świat do przekroczenia progu 1,5°C, co wymaga pilnych działań na rzecz redukcji emisji CO2.

Europejska Służba ds. Zmian Klimatu Copernicus (C3S) poinformowała 11 czerwca 2025 roku, że maj 2025 był drugim najcieplejszym majem od początku pomiarów w 1940 roku, a okres marzec–maj 2025 to druga najgorętsza wiosna na półkuli północnej. Średnia globalna temperatura powierzchni Ziemi w maju była o 1,4°C wyższa niż w okresie przedindustrialnym (1850–1900), co potwierdza przyspieszające tempo zmian klimatycznych i stanowi poważne ostrzeżenie dla przyszłości planety.

Rekordowe temperatury i topnienie Grenlandii

Raport C3S podkreśla, że maj 2025 roku przyniósł ekstremalne zjawiska pogodowe, w tym rekordową falę upałów na Grenlandii, która przyspieszyła topnienie pokrywy lodowej. Badanie grupy World Weather Attribution wykazało, że zmiany klimatyczne wywołane działalnością człowieka podniosły temperatury na Grenlandii i Islandii o około 3°C powyżej poziomu, jaki występowałby bez wpływu człowieka.

Topnienie lodu na Grenlandii, która straciła w 2024 roku około 600 gigaton lodu, przyczynia się do podnoszenia poziomu mórz, zagrażając nadmorskim miastom i ekosystemom. Globalnie maj 2025 roku przyniósł także inne ekstremalne zjawiska, takie jak susze w południowej Europie, powodzie w Azji Południowej i rekordowe temperatury w Ameryce Północnej, co potwierdza narastającą intensywność skutków ocieplenia.

Próg 1,5°C pod znakiem zapytania

Porozumienie paryskie z 2015 roku wyznaczyło próg 1,5°C ocieplenia względem epoki przedindustrialnej jako granicę, której przekroczenie grozi katastrofalnymi skutkami, takimi jak nieodwracalne straty w ekosystemach, masowe migracje i ekstremalne zjawiska pogodowe. Choć świat nie przekroczył jeszcze tego progu w ujęciu wieloletniej średniej, dane C3S pokazują, że miesięczne temperatury coraz częściej zbliżają się do tej granicy. W 2024 roku średnia roczna temperatura globalna była o 1,45°C wyższa niż przedindustrialna, a maj 2025 roku tylko pogłębił ten trend.

Naukowcy, w tym klimatolodzy z C3S, wyrażają sceptycyzm co do możliwości utrzymania ocieplenia poniżej 1,5°C bez natychmiastowych działań. „Czas na odkładanie decyzji minął. Potrzebujemy radykalnych cięć emisji CO2, by ograniczyć ryzyko przekroczenia tego progu” – apeluje Carlo Buontempo, dyrektor C3S. Kluczowe sektory, takie jak energetyka, transport i przemysł, muszą przyspieszyć przejście na odnawialne źródła energii i technologie niskoemisyjne.

Przyspieszenie zmian klimatycznych

Dane C3S, sięgające 1940 roku, oraz historyczne rekordy temperatur od 1850 roku pokazują, że ostatnie dekady przyniosły bezprecedensowy wzrost temperatur. Od lat 80. XX wieku każdy kolejny rok jest cieplejszy od średniej XX wieku, a lata 2016–2024 były najgorętsze w historii. Maj 2025 roku, ustępujący jedynie majowi 2020 roku, potwierdza, że zmiany klimatyczne nie tylko postępują, ale przyspieszają, napędzane przez emisje gazów cieplarnianych z spalania paliw kopalnych, wylesiania i rolnictwa.

Rekordowe temperatury mają globalne konsekwencje. W Europie upały w maju 2025 roku, szczególnie w Hiszpanii i Włoszech, osiągały 35–40°C, zwiększając ryzyko pożarów i obciążając systemy opieki zdrowotnej. W Azji monsuny przyniosły katastrofalne powodzie, a w Ameryce Północnej susze zagroziły uprawom. Grenlandia, kluczowa dla stabilności klimatu, doświadcza topnienia lodu na niespotykaną skalę, co może przyspieszyć podnoszenie poziomu mórz o 7 metrów w długiej perspektywie.

Reuters / Mateusz Gibała

]]>
Drugi najcieplejszy maj w historii Warszawa. Fot. Pixabay
Unia zapowiada pakiet działań na rzecz efektywności energetycznej centrów danych https://biznesalert.pl/energetyka-transformacja-energetyczna-centra-danych/ Thu, 12 Jun 2025 12:51:58 +0000 https://biznesalert.pl/?p=373599

12 czerwca 2025 roku unijny komisarz ds. energii Dan Jørgensen ogłosił w Brukseli przygotowanie pakietu działań mających na celu poprawę efektywności energetycznej centrów danych. Inicjatywa ma odpowiadać na rosnący, obecnie 3-procentowy, udział tych obiektów w zużyciu energii elektrycznej w UE, które w tej dekadzie ma gwałtownie wzrosnąć z powodu rozwoju sztucznej inteligencji.

Jak podaje Reuters, podczas konferencji w Brukseli 12 czerwca 2025 roku, Dan Jørgensen, komisarz UE ds. energii, zapowiedział wprowadzenie pakietu działań na rzecz efektywności energetycznej centrów danych. Nie ujawnił szczegółów, ale podkreślił znaczenie inicjatywy w kontekście unijnych celów klimatycznych.

Centra danych odpowiadają za 3 procent zapotrzebowania na energię elektryczną w UE, a ich zużycie ma znacząco wzrosnąć w najbliższych latach, głównie za sprawą ekspansji sztucznej inteligencji (SI), usług chmurowych, streamingu i innych technologii cyfrowych. W 2018 roku centra danych w UE zużyły 76,8 TWh energii, a prognozy wskazują na wzrost do 98,5 TWh do 2030 roku (o 28 procent), z potencjalnym nawet trzykrotnym wzrostem w niektórych krajach z powodu SI.

Zapowiedź komisarza Jørgensena dotycząca pakietu działań dla centrów danych potwierdza priorytet UE w ograniczaniu wpływu sektora cyfrowego na środowisko. W obliczu rosnącego zapotrzebowania na energię, napędzanego przez sztuczną inteligencję, nowe regulacje mają promować efektywność energetyczną, odnawialne źródła energii i odzysk ciepła. Pakiet, wspierany przez Dyrektywę o Efektywności Energetycznej, może przyspieszyć transformację centrów danych w kierunku neutralności klimatycznej, choć sukces zależy od precyzyjnych regulacji, współpracy z operatorami i skutecznego wdrożenia.

Reuters / Mateusz Gibała

]]>
Unia zapowiada pakiet działań na rzecz efektywności energetycznej centrów danych Unia zapowiada pakiet działań na rzecz efektywności energetycznej centrów danych
Orlen zwiększa moce importu i magazynowania LPG w Szczecinie https://biznesalert.pl/energetyka-gaz-lpg-orlen-polska/ Thu, 12 Jun 2025 10:51:59 +0000 https://biznesalert.pl/?p=373571

Orlen Paliwa zakończył rozbudowę Terminalu Gazu Płynnego w Szczecinie, znacząco zwiększając swoje możliwości w zakresie importu i magazynowania LPG. W ramach inwestycji, wartej ponad 150 milionów złotych, pojemność magazynowa terminalu została podwojona, a zdolności przeładunkowe wzrosły o blisko 65 procent, do poziomu 400 tysięcy ton rocznie. Projekt, który rozpoczął się w 2022 roku, zrealizowało konsorcjum polskich firm, z generalnym wykonawcą – firmą AGAT.

Jak podkreśla Marek Balawejder, członek zarządu Orlenu ds. sprzedaży detalicznej, rozbudowa terminalu to nie tylko wzrost potencjału operacyjnego, ale także kluczowy element strategii dywersyfikacji źródeł pozyskiwania gazu płynnego. Nowe możliwości mają poprawić bezpieczeństwo łańcucha dostaw LPG na stacje Orlen i zwiększyć efektywność segmentu detalicznego.

Ważnym elementem inwestycji była rozbudowa infrastruktury kolejowej – terminal zyskał trzy nowe tory, nową pompownię LPG, stanowisko przeładunkowe cystern i wagę. To odpowiedź na rosnącą rolę transportu morskiego w imporcie LPG – już ponad 35 procent tego surowca trafia do Polski właśnie przez terminale portowe.

Kluczową częścią nowej infrastruktury są dwa potężne zbiorniki LPG, każdy o długości 75 metrów, pojemności 2100 metrów sześciennych i wadze 400 ton. Wyprodukowane w gdyńskiej stoczni zbiorniki zwiększyły łączną pojemność magazynową terminalu w Szczecinie do 8,7 tysiąca metrów sześciennych.

– Rozbudowa Terminalu Gazu Płynnego w Szczecinie to wzmocnienie pozycji rynkowej Orlenu poprzez znaczące zwiększenie możliwości odbioru LPG w tej instalacji do 400 tysięcy ton rocznie, to prawie 65 procent więcej niż dotychczas. Taka konfiguracja poszerza możliwości dalszej dywersyfikacji źródeł pozyskiwania LPG i jest elementem realizacji strategicznego planu integracji i wzmacniania aktywów logistycznych, wspierającym między innymi bezpieczeństwo dostaw na stacje paliw Orlen, a co za tym idzie poprawiającym efektywności segmentu Consumers&Products – mówi Marek Balawejder, członek zarządu ds. sprzedaży detalicznej w Orlenie.

Nowe moce terminalu

Nowe moce terminalu umożliwią większy import propanu zarówno do celów grzewczych, jak i produkcji autogazu. W 2024 roku autogaz stanowił aż 75 procent całkowitej konsumpcji LPG w Polsce. Pozostała część zużywana była w sektorach komunalnym, przemysłowym i rolniczym.

Orlen Paliwa odpowiada za ponad 30 procent krajowego rynku LPG. Spółka nie importuje już gazu z Rosji – dominującą część surowca pozyskuje z własnych rafinerii w Polsce i na Litwie oraz od dostawców z Europy Zachodniej i Północnej. Terminal w Szczecinie jest jednym z siedmiu tego typu obiektów w Polsce, obok lokalizacji w Hrubieszowie, Krośnie Odrzańskim, Nowej Brzeźnicy, Płocku (ul. Chemików i Długa) oraz w Sokółce.

Orlen / Mateusz Gibała

]]>
Orlen zwiększa moce importu i magazynowania LPG w Szczecinie Orlen zwiększa moce importu i magazynowania LPG w Szczecinie
Rekordowy kwartał LPP: Wzrost zysku, sprzedaży i dynamiczna ekspansja https://biznesalert.pl/gospodarka-handel-polska-europa-lpp/ Thu, 12 Jun 2025 10:02:13 +0000 https://biznesalert.pl/?p=373559

W pierwszym kwartale 2025 roku Grupa LPP, właściciel marek takich jak Reserved, Cropp, House, Mohito i Sinsay, osiągnęła imponujące wyniki finansowe. Zysk netto wzrósł o 20 procent rok do roku i wyniósł 332 milionów złotych, przy przychodach rzędu 5 miliardów złotych, co oznacza wzrost o 15 procent. Rentowność netto wzrosła do 6,7 procent, a marża brutto utrzymała się na wysokim poziomie 54 procent, mimo presji ze strony intensywnych promocji i większego udziału niskomarżowej marki Sinsay.

Kluczowym motorem wzrostu pozostaje Sinsay, który wygenerował 2,8 milairda złotych przychodów (+30,8 procent), odpowiadając za większość nowych otwarć oraz ekspansję na rynkach Bałkanów i Azji Centralnej. Reserved również zanotowało solidny wzrost przychodów (+22 procent), głównie dzięki poprawie oferty i dynamicznemu rozwojowi sprzedaży internetowej. Pozostałe marki również odnotowały wzrosty, choć ich dynamika była niższa.

Sprzedaż rosła dwutorowo – zarówno w kanałach stacjonarnych, jak i online. LPP otworzyło 136 nowych sklepów, zwiększając powierzchnię handlową o 16,2 procent. Sprzedaż w sklepach stacjonarnych wzrosła o 19,9 procent, przy dodatnim wskaźniku LFL na poziomie 4,3 procent. E-commerce odnotował jeszcze szybszy wzrost – 25,1 procent, co stanowi już 29,2 procent całkowitych przychodów firmy.

Pomimo rosnących kosztów operacyjnych (+19,5 procent), LPP zachowało efektywność kosztową – wydatki na metr kwadratowy powierzchni handlowej spadły o 2,1 procent. To efekt m.in. korzystniejszych warunków najmu, ekspansji tańszych sklepów Sinsay i optymalizacji zużycia energii. Koszty centrali i e-commerce wzrosły o 20,1 procent, jednak ich udział w przychodach pozostaje stabilny.

Firma intensywnie rozwija się geograficznie. W I kwartale 2025 roku Sinsay zadebiutował w Albanii i Kosowie, a wkrótce pojawi się także w Mołdawii. Do końca roku zaplanowano 60 nowych otwarć w Kazachstanie oraz wejście do Uzbekistanu, Azerbejdżanu i Gruzji. W samym II kwartale LPP zamierza uruchomić kolejne 300 sklepów – to największa ekspansja w historii spółki.

LPP / Property news / Mateusz Gibała

]]>
Rekordowy kwartał LPP: Wzrost zysku, sprzedaży i dynamiczna ekspansja Rekordowy kwartał LPP: Wzrost zysku, sprzedaży i dynamiczna ekspansja
Fiskus kontroluje Polaków na podstawie danych z Vinted https://biznesalert.pl/gospodarka-vinted-booking-podatki-polska/ Thu, 12 Jun 2025 09:14:23 +0000 https://biznesalert.pl/?p=373539

Urzędy skarbowe i celno-skarbowe rozpoczęły kontrole podatników, którzy w latach 2023–2024 sprzedawali towary, świadczyli usługi lub wynajmowali mieszkania za pośrednictwem platform takich jak Vinted, Booking.com, Allegro czy OLX, nie rozliczając prawidłowo podatków. Dane, przekazane fiskusowi na mocy dyrektywy DAC7, dotyczą nawet 300 tysięcy osób. Eksperci ostrzegają, że pisma o kontroli to poważny sygnał, a podatnicy mogą stanąć przed koniecznością zapłaty zaległych podatków z odsetkami.

Zgodnie z unijną dyrektywą DAC7, obowiązującą w Polsce od 1 lipca 2024 roku, platformy internetowe, takie jak Vinted, Booking.com, Allegro, OLX czy Airbnb, mają obowiązek przekazywać Krajowej Administracji Skarbowej (KAS) dane o użytkownikach, którzy w danym roku kalendarzowym:

  • Dokonali co najmniej 30 transakcji sprzedaży lub
  • Osiągnęli przychód przekraczający 2000 euro (ok. 8600 zł).

Dane za 2023 i 2024 rok trafiły do fiskusa odpowiednio do końca grudnia 2024 roku i 31 stycznia 2025 roku. KAS rozpoczęła już kontrole, wykorzystując te informacje. Szacuje się, że dotyczą one nawet 300 tysięcy osób i podmiotów, które sprzedawały towary, wynajmowały nieruchomości krótkoterminowo lub świadczyły usługi, nie odprowadzając należnych podatków lub rozliczając je nieprawidłowo.

– Fiskus robi użytek z danych przekazanych przez platformy. Podatnicy, którzy nie rozliczali podatków, otrzymują pisma o wszczęciu kontroli celno-skarbowej lub podatkowej za lata 2023–2024 – wyjaśnia Krzysztof Burzyński, doradca podatkowy i partner w BTTP.

Dlaczego Vinted jest na celowniku?

Użytkownicy Vinted jako pierwsi odczuli skutki kontroli, ponieważ platforma, zarejestrowana na Litwie, działała zgodnie z tamtejszymi przepisami DAC7 już od stycznia 2023 roku. Vinted przekazywało dane polskich użytkowników do litewskich organów podatkowych, które na mocy unijnej współpracy administracyjnej udostępniały je KAS. W efekcie niektórzy sprzedawcy już w 2024 roku otrzymywali wezwania do wyjaśnień, mimo że Polska formalnie wdrożyła dyrektywę dopiero w lipcu 2024 roku.

Pozostałe platformy, takie jak Allegro i OLX, przekazały dane zgodnie z polskim harmonogramem (styczeń 2025 roku za 2024 rok). Allegro szacuje, że raportowanie dotyczy głównie przedsiębiorców, a nie użytkowników indywidualnych, zaś na OLX mniej niż 1 procent aktywnych użytkowników spełnia kryteria DAC7.

Jakie pisma otrzymują podatnicy?

Podatnicy, którzy nie rozliczyli prawidłowo podatków, otrzymują:

  • Pisma o wszczęciu kontroli celno-skarbowej lub kontroli podatkowej, wskazujące na naruszenie przepisów ustawy o podatku dochodowym od osób fizycznych (PIT) za lata 2023–2024.
  • Wezwania do złożenia wyjaśnień, dotyczące charakteru sprzedaży (np. czy była to działalność zarobkowa, czy sprzedaż prywatnych przedmiotów).
  • Żądania uregulowania zaległych podatków z odsetkami, jeśli fiskus stwierdzi nieprawidłowości.

– Urzędy kontaktują się z podatnikami, aby wyjaśnić, czy sprzedawali prywatne rzeczy, czy prowadzili handel zarobkowy bez odprowadzania podatków – tłumaczy biuro prasowe Ministerstwa Finansów.

Kontrole mogą obejmować zarówno osoby fizyczne, jak i podmioty gospodarcze, które:

  • Sprzedawały towary (np. odzież, elektronikę) na Vinted, Allegro czy OLX.
  • Wynajmowały mieszkania krótkoterminowo przez Booking.com lub Airbnb.
  • Świadczyły usługi (np. transport, masaże) za pośrednictwem platform takich jak Uber.

Dlaczego to zła wiadomość?

Otrzymanie pisma o kontroli to poważny sygnał, ponieważ:

  • Zaległe podatki z odsetkami: Jeśli fiskus stwierdzi, że podatnik nie rozliczył dochodów, może zażądać zapłaty zaległego podatku PIT (np. 19 procent w skali liniowej lub według skali podatkowej 12/32) wraz z odsetkami za zwłokę (obecnie 13,5 procent rocznie).
  • Kary za przestępstwa skarbowe: Podanie nieprawdziwych danych platformie (np. fałszywego numeru PESEL) lub celowe zaniżanie dochodów może prowadzić do kar grzywny lub nawet spraw karnych skarbowych.
  • Wsteczne kontrole: KAS może weryfikować transakcje nawet do 5 lat wstecz, co obejmuje okres przed pełnym wdrożeniem DAC7 w Polsce.
  • Blokada konta: Platformy, takie jak Vinted, mogą zablokować konta użytkowników, którzy nie dostarczą wymaganych danych (np. numeru PESEL) w formularzu DAC7, uniemożliwiając dalszą sprzedaż.

Kiedy sprzedaż podlega opodatkowaniu?

Nie każda sprzedaż na platformach internetowych oznacza obowiązek podatkowy. Zgodnie z polskim prawem:

  • Sprzedaż prywatnych przedmiotów: Jeśli sprzedajesz rzeczy, które były w twoim posiadaniu przez co najmniej 6 miesięcy, nie płacisz podatku PIT, niezależnie od liczby transakcji.
  • Zwolnienie do 30 000 zł: Jeśli roczny dochód (z Vinted, pracy i innych źródeł) nie przekracza 30 000 zł, sprzedaż jest zwolniona z podatku.
  • Działalność zarobkowa: Sprzedaż nastawiona na zysk (np. zakup towarów w celu odsprzedaży, handel nową odzieżą w różnych rozmiarach) podlega opodatkowaniu PIT, nawet jeśli nie masz zarejestrowanej działalności gospodarczej.
  • Najem krótkoterminowy: Dochody z wynajmu mieszkań przez Booking.com czy Airbnb podlegają opodatkowaniu (np. ryczałt 8,5 procent do 100 000 zł przychodu, 12,5 procent powyżej).

Eksperci zwracają uwagę, że fiskus analizuje, czy sprzedaż ma charakter prywatny, czy zarobkowy.

Co mogą zrobić podatnicy?

Otrzymanie pisma z urzędu skarbowego wymaga szybkiej reakcji. Eksperci w takim wypadku zalecają:

  1. Zbierz dokumentację:
    • Prowadź rejestr sprzedaży, wskazujący, jakie przedmioty sprzedano, kiedy je nabyto i za jaką cenę.
    • Zachowaj dowody, że sprzedane rzeczy były używane przez ponad 6 miesięcy (np. paragony, zdjęcia).
    • Przygotuj zestawienie transakcji z platformy, aby udowodnić, że nie przekroczono limitów podatkowych.
  2. Skonsultuj się z doradcą podatkowym:
    • Specjalista pomoże ustalić, czy sprzedaż podlega opodatkowaniu, i przygotuje wyjaśnienia dla fiskusa.
    • Może wspierać w negocjacjach z urzędem w celu uniknięcia kar.
  3. Złóż korektę zeznania podatkowego:
    • Jeśli nie rozliczyłeś dochodów, złożenie korekty PIT z dopłatą podatku przed kontrolą może zmniejszyć odsetki i ryzyko kar.
  4. Odpowiedz na wezwanie urzędu:
    • Nie ignoruj pism z urzędu, ponieważ brak odpowiedzi może skutkować blokadą konta na platformie lub surowszymi sankcjami.
    • Wyjaśnij, że sprzedaż miała charakter prywatny, jeśli dotyczy używanych przedmiotów.
  5. Monitoruj progi DAC7:
    • Śledź liczbę transakcji i przychody na platformach, aby uniknąć przekroczenia limitów (30 transakcji lub 2000 euro).

Business Insider / Mateusz Gibała

]]>
Fiskus kontroluje Polaków na podstawie danych z Vinted Fiskus kontroluje Polaków na podstawie danych z Vinted
Biometan w Polsce ma potencjał, ale obecnie wciskamy hamulec https://biznesalert.pl/energetyka-biometan-polska-ekologia-srodowisko-prawo/ Mon, 09 Jun 2025 05:40:00 +0000 https://biznesalert.pl/?p=372761

Polska ma szansę stać się liderem w produkcji biometanu, z potencjalną zdolnością do wytwarzania nawet 9 miliardów m³ tego ekologicznego paliwa rocznie. Jednak brak spójnych regulacji prawnych, niewystarczające wsparcie dla inwestycji oraz opór społeczny utrudniają rozwój tego sektora.

Rynek biometanu w Polsce stoi przed ogromną szansą, ale również poważnymi wyzwaniami. Jak wynika z raportu Polskiej Organizacji Biometanu z lipca 2024 roku, teoretyczny potencjał produkcji biometanu w kraju wynosi aż 16 miliardów m³ rocznie, z czego realnie można osiągnąć około 9 miliardów m³. Klucz do sukcesu leży w efektywnym wykorzystaniu odpadów biodegradowalnych, osadów ściekowych i zasobów rolno-spożywczych. Ekspert Bartosz Moszowski wskazuje jednak, że rozwój tego sektora jest hamowany przez bariery legislacyjne, administracyjne i społeczne, które wymagają pilnych działań.

Legislacyjne i techniczne przeszkody na drodze do rozwoju

Jednym z głównych problemów, na które wskazuje Bartosz Moszowski, jest brak kompleksowego systemu wsparcia dla inwestycji biometanowych.

– Pierwszym istotnym problemem jest brak całościowego i spójnego systemu wsparcia inwestycji biometanowych. Obecne przepisy w Rozporządzeniu Ministra Klimatu i Środowiska z dnia 13 listopada 2023 roku określają cenę referencyjną biometanu jedynie dla instalacji o mocy do 1 MW. Tymczasem, według analiz Polskiej Organizacji Biometanu, ponad 70 procent realizowanych lub planowanych inwestycji przekracza tę moc – tłumaczy ekspert. Brak systemu aukcyjnego lub innych instrumentów wsparcia dla większych instalacji ogranicza rozwój sektora i zniechęca potencjalnych inwestorów.

Kolejną barierą są niejasne regulacje dotyczące wprowadzania biometanu do sieci gazowych. Jak zauważa Moszowski, obecne przepisy nakładają rygorystyczne wymagania dotyczące wartości ciepła spalania.

Nowelizacja rozporządzenia Ministra Klimatu i Środowiska z 28 marca 2024 roku, dotycząca warunków funkcjonowania systemu gazowego, wprowadza ograniczenie, zgodnie z którym średnia wartość ciepła spalania gazu w ciągu doby nie może odbiegać o więcej niż ±4 procent od wartości zarejestrowanej w dowolnym punkcie danego obszaru.

– Nawet biometan oczyszczony do poziomu około 99 procent metanu, przy zastosowaniu zaawansowanych technologii uzdatniania, osiąga wartość ciepła spalania rzędu około 39 MJ/m³, co często jest wartością niewystarczającą do spełnienia wymogów jakościowych sieci gazowych – wyjaśnia. W efekcie producenci muszą dodawać wyższe węglowodory, takie jak propan, co znacząco podnosi koszty produkcji i obniża rentowność inwestycji.

Ogromny potencjał surowcowy

Polska dysponuje ogromnymi zasobami do produkcji biometanu, które obecnie są wykorzystywane w minimalnym stopniu.

– Kluczowymi zasobami do produkcji biometanu są odpady biodegradowalne, takie jak odpady komunalne, osady ściekowe oraz odpady rolno-spożywcze. Rocznie w Polsce zbieranych jest około 2 milionów ton biodegradowalnych odpadów komunalnych, a z kolejnych 2,5 miliona ton istnieje możliwość efektywnego zagospodarowanie. Pełne wykorzystanie tych zasobów pozwoliłoby na produkcję do 312 milionów m³ biometanu rocznie – powiedział ekspert.

Największy potencjał tkwi jednak w sektorze rolno-spożywczym.

– Osady ściekowe, których powstaje około 1 miliona ton rocznie, mogłyby dostarczyć kolejne 230 milionów m³ biometanu. Największe możliwości tkwią jednak w sektorze rolno-spożywczym, który mógłby generować nawet 15,6 miliarda m³ biometanu rocznie, wykorzystując obornik, gnojowicę oraz odpady poprodukcyjne – tłumaczy Bartosz Moszowski.

– Obecnie jednak wykorzystanie tych zasobów jest marginalne – np. obornik wykorzystywany jest jedynie w 0,1 procent, gnojowica w 5,4 procent, a pomiot ptasi w zaledwie 0,3 procent. Rozwój produkcji biometanu wymaga więc intensyfikacji działań legislacyjnych, edukacyjnych oraz technologicznych, które umożliwią efektywne zagospodarowanie dostępnych zasobów – dodaje.

Społeczne bariery

Rozwój rynku biometanu napotyka również na przeszkody społeczne. Jak zauważa Moszowski, w Polsce często pojawiają się obawy związane z uciążliwością zapachową instalacji biogazowych.

– Mimo, że na rynkach zachodnich instalacje biogazowe funkcjonują skutecznie nawet w skupiskach miejskich dzięki pełnemu hermetyzowaniu procesów produkcyjnych, w Polsce nadal występują obawy społeczne związane z odorami – tłumaczy. Brak kampanii edukacyjnych i transparentnych konsultacji społecznych prowadzi do oporu mieszkańców, co utrudnia realizację nowych inwestycji.

Ekspert podkreśla, że kluczowe jest budowanie zaufania społecznego poprzez edukację i pokazywanie korzyści płynących z biometanu, takich jak redukcja emisji gazów cieplarnianych, uniezależnienie od importu gazu czy tworzenie nowych miejsc pracy w regionach wiejskich.

– Brak systematycznych kampanii edukacyjnych oraz transparentnych konsultacji społecznych przyczynia się do wzrostu oporu społecznego i utrudnia realizację nowych inwestycji biogazowych i biometanowych – dodaje Moszowski.

]]>
Biometan w Polsce ma potencjał, ale obecnie wciskamy hamulec Biometan w Polsce ma potencjał, ale obecnie wciskamy hamulec
Musk stracił na kłótni z Trumpem https://biznesalert.pl/musk-stracil-na-klotni-z-trumpem/ Fri, 06 Jun 2025 16:12:00 +0000 https://biznesalert.pl/?p=373074

Prezydent USA Donald Trump oświadczył, że nie jest zainteresowany rozmową z Elonem Muskiem, a ich spór przerodził się w publiczną wymianę ostrych słów. Miliarder, który zakończył pracę w Białym Domu, krytykuje projekt budżetowy Trumpa, a prezydent grozi zakończeniem kontraktów z firmami Muska. Konflikt odbija się na akcjach Tesli, które gwałtownie tracą na wartości.

Relacje między prezydentem USA Donaldem Trumpem a miliarderem Elonem Muskiem, dotychczas bliskimi sojusznikami, uległy pogorszeniu, przeradzając się w otwarty konflikt. Jak poinformowała agencja Reutera, powołując się na źródło w Białym Domu, Trump stwierdził, że nie chce rozmawiać z Muskiem, nazywając go człowiekiem, który „oszalał”. Spór, który rozpoczął się od krytyki Muska wobec projektu ustawy budżetowej Trumpa, znanego jako „Big Beautiful Bill”, eskalował na platformach społecznościowych, gdzie obaj wymieniali się personalnymi atakami i groźbami. Konflikt ma poważne konsekwencje finansowe, szczególnie dla Tesli, której akcje gwałtownie spadły.

Krytyka ustawy budżetowej

Napięcia między Trumpem a Muskiem narastały od kilku dni, gdy Musk, który do niedawna kierował Departamentem Wydajności Rządu (DOGE), zaczął publicznie krytykować proponowaną przez Trumpa ustawę budżetową. W wywiadzie dla CBS News Musk wyraził rozczarowanie, że projekt zwiększa deficyt budżetowy USA, szacowany przez Congressional Budget Office na dodatkowe 2,4 biliona dolarów w ciągu dekady, co jego zdaniem podważa wysiłki DOGE na rzecz ograniczania wydatków rządowych. „Byłem rozczarowany widząc ogromny projekt ustawy budżetowej, który zwiększa deficyt, zamiast go zmniejszać” – powiedział Musk.

Trump, broniąc swojego flagowego projektu legislacyjnego, który obejmuje cięcia podatkowe i zaostrzenie polityki imigracyjnej, zareagował ostro. Podczas konferencji prasowej w Białym Domu w czwartek stwierdził, że jest „bardzo rozczarowany” Muskiem, który „znał każdy aspekt tej ustawy lepiej niż ktokolwiek inny i nigdy nie miał z nią problemu, dopóki nie odszedł z administracji”. Prezydent zasugerował, że Musk zmienił zdanie dopiero po zakończeniu swojej roli w DOGE, co miało miejsce w zeszłym tygodniu z powodu ograniczeń prawnych, które uniemożliwiają specjalnym pracownikom rządowym pracę dłużej niż 130 dni w ciągu roku.

Groźby i personalne ataki

Konflikt szybko przeniósł się na media społecznościowe, gdzie obaj mężczyźni nie szczędzili sobie ostrych słów. Trump zagroził zakończeniem rządowych kontraktów z firmami Muska, w tym SpaceX i Teslą, które są kluczowymi dostawcami dla NASA i Pentagonu. 

– Najlepszym sposobem na zaoszczędzenie budżetu USA jest zaprzestanie rządowych subsydiów i rozwiązanie kontraktów z Muskiem – napisał prezydent na swojej platformie Truth Social, sugerując, że takie działania mogłyby zostać podjęte w ramach cięć budżetowych.

Musk odpowiedział na groźby, publikując serię postów na platformie X, której jest właścicielem. W jednym z nich stwierdził, że Trump wygrał wybory w 2024 roku dzięki jego wsparciu finansowemu, szacowanemu na 290 milionów dolarów. Odnosząc się do sugestii internauty, że Trump powinien zostać poddany impeachmentowi, a jego miejsce powinien zająć wiceprezydent J.D. Vance, Musk odpowiedział krótkim „tak”, co wywołało falę spekulacji o jego politycznych ambicjach.

Miliarder posunął się jeszcze dalej, publikując na X ankietę, w której zapytał: „Czy to czas na utworzenie nowej partii politycznej w Ameryce, która reprezentowałaby 80 procent osób pośrodku?”. Ta sugestia została odebrana jako potencjalny sygnał, że Musk rozważa większe zaangażowanie w politykę, co dodatkowo zaostrzyło spór z Trumpem.

W odpowiedzi na te działania Trump w piątek rano, 6 października, w rozmowie telefonicznej z ABC News nazwał Muska „człowiekiem, który stracił rozum” i stwierdził, że nie jest „szczególnie zainteresowany” rozmową z nim, mimo doniesień o planowanym spotkaniu mającym na celu załagodzenie konfliktu. Prezydent rozważa nawet sprzedaż lub przekazanie czerwonego samochodu Tesla, który zakupił na znak wsparcia dla Muska, co potwierdził jeden z wysokich urzędników administracji.

Tesla w tarapatach

Spór między Trumpem a Muskiem ma poważne reperkusje dla Tesli, której akcje gwałtownie tracą na wartości. W czwartek, 5 czerwca 2025 roku, akcje Tesli spadły o 14 procent, co przełożyło się na utratę około 150 miliardów dolarów wartości rynkowej. W ciągu ostatnich pięciu dni wartość akcji zmniejszyła się o niemal 20 procent, a od początku roku o ponad 24,9 procent. Analityk Dan Ives z Wedbush Securities stwierdził w rozmowie z Fox News: „Akcje Tesli są pod dużą presją, ponieważ inwestorzy obawiają się, że ta walka zakończy ich przyjaźń i zmieni środowisko regulacyjne dla Tesli w zakresie autonomii”.

Spadek wartości akcji Tesli jest częściowo związany z obawami inwestorów o przyszłość rządowych kontraktów i subsydiów, które są kluczowe dla firm Muska. SpaceX, odpowiedzialne za transport astronautów na Międzynarodową Stację Kosmiczną za pomocą kapsuł Dragon, ma kontrakty z NASA warte około 22 miliardy dolarów. Groźba Trumpa dotycząca ich rozwiązania wywołała niepokój wśród analityków, choć Musk w czwartek wieczorem wycofał się z zapowiedzi wycofania kapsuł Dragon z użytku po apelach użytkowników X o „ochłonięcie”.

Możliwe pojednanie?

Mimo ostrej wymiany zdań, w czwartek wieczorem pojawiły się sygnały możliwego złagodzenia konfliktu. Trump zbagatelizował znaczenie sporu, pisząc na Truth Social, że ich relacje „idą bardzo dobrze” i że nie ma nic przeciwko temu, by Musk „odwrócił się od niego”, choć wolałby, aby stało się to wcześniej. Musk z kolei odpowiedział pozytywnie na apel miliardera Billa Ackmana, który na X zasugerował, że obaj powinni „zawrzeć pokój dla dobra kraju”. „Nie mylisz się” – napisał Musk, wskazując na gotowość do deeskalacji.

Biały Dom, według Politico, zaplanował na piątek rozmowę telefoniczną z Muskiem w celu załagodzenia sytuacji, choć Trump w rozmowie z ABC News wyraził sceptycyzm co do jej potrzeby.

Biznes Alert / Mateusz Gibała 

]]>
Musk stracił na kłótni z Trumpem Musk stracił na kłótni z Trumpem
Zerwany przetarg na Black Hawki. MON się tłumaczy, związki oburzone https://biznesalert.pl/bezpieczenstwo-polska-mon-smiglowce-black-hawk-przetarg/ Fri, 06 Jun 2025 13:04:01 +0000 https://biznesalert.pl/?p=373032

Związkowcy z PZL Mielec są oburzeni unieważnieniem przetargu na śmigłowce Black Hawk. Napisali w tej sprawie list otwarty do szefa MON, Władysława Kosiniaka-Kamysza. Wcześniej na specjalnie zorganizowanym briefingu dla dziennikarzy wiceszef MON Paweł Bejda wyjaśniał, że „żadna umowa przecież nie została podpisana”.  

Agencja Uzbrojenia unieważniła postępowania na zakup dla wojska 32 śmigłowców S-70i Black Hawk z zakładów PZL Mielec dla Wojska Polskiego. Decyzją oburzeni są związkowcy z Mielca.

Związkowcy domagają się wyjaśnień

W piśmie do Kosiniaka – Kamysza związkowcy podkreślili, że PZL Mielec jest kluczowym elementem systemu bezpieczeństwa państwa. Ocenili, że decyzja Agencji Uzbrojenia osłabia pozycję polskiego przemysłu lotniczego, a także uderza w pracowników.

„Solidarność” domaga się natychmiastowego wyjaśnienia przyczyn decyzji oraz ujawnienia jej pełnego uzasadnienia. Związkowcy oczekują też podjęcia przez MON dialogu w celu wypracowania rozwiązań korzystnych zarówno dla obronności kraju, jak i utrzymania miejsc pracy.

Wiceminister wyjaśnia, że to nie był kontrakt

– W wielu mediach czy wypowiedziach polityków pojawiają się informacje, że został zerwany kontrakt. Nie może być zerwane coś, co nie było podpisane. To jest pierwsza rzecz – było prowadzone oczywiście postępowanie, które zostało rozpoczęte jeszcze za poprzedniego rządu – wyjaśniał Bejda.

Wypowiedź ta odnosi się do trwających od lat negocjacji dotyczących modernizacji floty śmigłowców dla Wojska Polskiego, które rozpoczęły się jeszcze za rządów Prawa i Sprawiedliwości.

Bejda podkreślił, że postępowanie dotyczące zakupu śmigłowców było jedynie w fazie negocjacji i nie doszło do podpisania finalnej umowy. Spekulacje o „zerwaniu kontraktu” wynikają prawdopodobnie z nieporozumień lub politycznych narracji, które nie znajdują potwierdzenia w rzeczywistości.

„Zmiana priorytetów”

Wiceminister wskazał, że priorytety MON uległy zmianie, co zostało tłumaczone na briefingu dla mediów przez generała Jarosława Kukułę i generała Marka Wiśniewskiego. Nowa strategia – według nich – zakłada większe zaangażowanie polskiego przemysłu zbrojeniowego w realizację zamówień dla armii.

Zakłady w Świdniku (PZL-Świdnik, należące do grupy Leonardo) i Mielcu (PZL Mielec, należące do Lockheed Martin) to kluczowe podmioty polskiej branży lotniczej, produkujące m.in. śmigłowce Black Hawk i maszyny oparte na platformach Leonardo.

Planowano zamówienie 32 śmigłowców Black Hawk

Śmigłowce S-70i to wersja eksportowa słynnych wielozadaniowych Black Hawków, powstająca w należących do koncernu Lockheed Martin zakładach PZL Mielec. Zakłady w Mielcu produkują Black Hawki na eksport, ale także dla polskich służb – w tym Policji, która otrzymała 5 maszyn, a także Wojsk Specjalnych, które do 2024 roku otrzymało łącznie 8 śmigłowców.

W planach było kolejne zamówienie 32 Black Hawków, które miały trafić do lotnictwa Wojsk Lądowych, gdzie m.in. współpracowałyby z zamówionymi w ub.r. śmigłowcami bojowymi Apache. To właśnie to zamówienie zostało obecnie unieważnione.

Biznes Alert / MON / PAP/

]]>
Zerwany przetarg na Black Hawki. MON się tłumaczy, związki oburzone Zerwany przetarg na Black Hawki. MON się tłumaczy, związki oburzone
Pompa ciepła najtańsza, olej i gaz najdroższe w ogrzewaniu domu https://biznesalert.pl/energetyka-ogrzewanie-pompy-ciepla-polska-pas/ Fri, 06 Jun 2025 09:39:03 +0000 https://biznesalert.pl/?p=372950

Polski Alarm Smogowy opublikował aktualizację kosztów ogrzewania domów jednorodzinnych w Polsce, opartą na cenach paliw z maja 2025 roku. Dla typowego domu o powierzchni 150 m² najtańsze jest ogrzewanie gruntową pompą ciepła z podłogówką (4530 zł rocznie), a najdroższe – olejowe (10 618 zł), gazowe (9911 zł) i drewno w „kopciuchu” (8668 zł).

Polski Alarm Smogowy przeanalizował koszty ogrzewania i przygotowania ciepłej wody użytkowej dla domu jednorodzinnego o powierzchni 150 m², ze średnim ociepleniem (zużycie ciepła 120 kWh/rok/m²), zamieszkanego przez czteroosobową rodzinę. Wyniki, oparte na cenach z maja 2025 roku, wskazują:

  • Najdroższe metody: Ogrzewanie olejowe (10 618 zł rocznie), kotły gazowe (9911 zł) oraz „kopciuch” na drewno (8668 zł).
  • Najtańsze rozwiązanie: Gruntowa pompa ciepła z ogrzewaniem podłogowym (4530 zł), ponad dwukrotnie tańsza niż kocioł gazowy.
  • Konkurencyjne opcje: Kocioł węglowy zgodny z ekoprojektem (5178 zł) oraz pompa ciepła powietrze-woda z podłogówką (5267 zł).
  • Średni koszt: Ogrzewanie pelletem (ok. 6000 zł) jest droższe niż pompy ciepła i węgiel, ale tańsze niż gaz, olej czy „kopciuch”.
Źródło: PAS

Porównanie rok do roku pokazuje stabilność cen dla pomp ciepła i pelletu, spadek kosztów węgla o 11 procent i oleju o 18 procent, oraz wzrost kosztów gazu o 5 procent. Jednak od 1 lipca 2025 roku nowa taryfa PGNiG obniży ceny gazu o 14,8 procent, co zmniejszy rachunki za ogrzewanie gazowe w kolejnych miesiącach.

Termomodernizacja kluczem do oszczędności

Analiza PAS porównała koszty ogrzewania w domach o różnym poziomie ocieplenia:

  • Słabe ocieplenie (170 kWh/rok/m²): Wyższe rachunki dla wszystkich metod ogrzewania.
  • Dobre ocieplenie (80 kWh/rok/m²): Oszczędności rzędu 45–48 procent niezależnie od źródła ciepła.

Termomodernizacja, zmniejszająca zapotrzebowanie na energię, jest zatem kluczowa dla obniżenia kosztów. Na przykład w domu z dobrym ociepleniem gruntowa pompa ciepła generuje rachunki o połowę niższe niż w nieocieplonym budynku.

Źródło: PAS

Dane do raportu zebrano w dniach 20–22 maja 2025 roku, monitorując ceny paliw stałych w 32 składach opału w całej Polsce (po dwa na województwo). Kalkulator kosztów PAS, oparty na modelu Porozumienia Branżowego Na Rzecz Efektywności Energetycznej (POBE), uwzględnia rzeczywiste ceny energii i jest regularnie aktualizowany. Dostępny jest TUTAJ.

PAS / Mateusz Gibała

]]>
Pompa ciepła najtańsza, olej i gaz najdroższe w ogrzewaniu domu Pompa ciepła najtańsza, olej i gaz najdroższe w ogrzewaniu domu
Biomasa truje bardziej niż węgiel. MKiŚ zaostrza przepisy https://biznesalert.pl/energetyka-biomasa-wegiel-oze-mkis-prawo/ Fri, 06 Jun 2025 05:30:00 +0000 https://biznesalert.pl/?p=372796

Pellet, promowany jako ekologiczna alternatywa dla węgla, często zawiera domieszki odpadów meblowych i plastiku, co pogarsza jakość powietrza. Dalsze wsparcie dla rozwoju biomasy ze strony państwa będzie redukowane ze względu na niski potencjał jej zasobów w Polsce – poinformował wcześniej resort klimatu i środowiska.

Pellet, który miał być zieloną nadzieją dla ogrzewnictwa, traci na wiarygodności. Jak informuje fundacja Frank Bold wielu producentów miesza biomasę z odpadami meblowymi, gumą czy plastikiem, co prowadzi do większych emisji zanieczyszczeń niż w przypadku węgla.

W odpowiedzi Ministerstwo Klimatu i Środowiska wprowadziło nowe przepisy, które od 24 maja 2025 roku zaostrzają wymagania dotyczące sprzedaży i spalania pelletu. Jednocześnie resort zapowiada stopniowe ograniczanie wsparcia dla biomasy w energetyce, wskazując na jej ograniczony potencjał w Polsce. T

Pellet to „zielona alternatywa”, która zawiodła

Program „Czyste Powietrze” promował kotły na pellet jako sposób na redukcję smogu, oferując dofinansowanie na ich zakup. Według szacunków fundacji, w pierwszej połowie 2026 roku pelletem będzie ogrzewanych pół miliona domów w Polsce. Jednak, jak wskazuje Miłosz Jakubowski, radca prawny i ekspert fundacji Frank Bold, „paliwa z biomasy stały się głównym źródłem zanieczyszczeń emitowanych z małych urządzeń grzewczych, wyprzedzając już węgiel.” Problemem jest niska jakość pelletu, często zawierającego toksyczne domieszki, takie jak odpady meblowe czy plastik, które prowadzą do uszkodzeń kotłów i pogorszenia jakości powietrza.

– Wielu producentów miesza biomasę z odpadami meblowymi czy plastikiem. Kotły się psują, a ludzie trują – czytamy w analizie fundacji Frank Bold. Badania pokazują, że spalanie takiego pelletu generuje więcej zanieczyszczeń niż węgiel, co podważa jego ekologiczną reputację.

Nowe surowsze przepisy

24 maja 2025 roku weszło w życie rozporządzenie Ministra Klimatu i Środowiska, które wprowadza bardziej rygorystyczne wymagania dla sprzedaży i spalania pelletu oraz innych paliw opartych na biomasie. Nowe regulacje mają na celu zapewnienie, że biomasa spełnia kryteria zrównoważonego rozwoju i nie zawiera szkodliwych domieszek.

– Biomasa musi spełniać określone kryteria zrównoważonego rozwoju, by była uznana za źródło OZE – podkreśliło Ministerstwo Klimatu i Środowiska w odpowiedzi na interpelację poselską.

Resort zapowiedział także stopniową redukcję wsparcia dla biomasy w energetyce.

– Polska nie dysponuje wystarczającym potencjałem zrównoważonej biomasy drzewnej, aby realizować transformację energetyczną w oparciu o biomasę – wskazano. Szacuje się, że krajowy potencjał biomasy wynosi około 280 petadżuli rocznie, co pokrywa jedynie 78 procent prognozowanego zużycia w 2025 roku. W rezultacie przedsiębiorstwa mogą być zmuszone do importu biomasy, głównie z Ukrainy, Ameryki Północnej i Południowej, co zwiększa ryzyko zależności od niestabilnych rynków globalnych i fluktuacji cen.

Wyzwania dla transformacji energetycznej

Ministerstwo Klimatu i Środowiska podkreśla, że bardziej sensowne ekonomicznie i środowiskowo jest wykorzystanie lokalnej, odpadowej biomasy (produkty uboczne przerobu drewna czy biomasa agro) zamiast biomasy drzewnej.

– W obszarze wykorzystania biomasy, ewentualny sens ekonomiczny i środowiskowy mogą mieć systemy energetyczne oparte o lokalnie dostępną nadwyżkę biomasy o charakterze odpadowym – wskazano. Tego typu podejście ogranicza koszty transportu i negatywny wpływ na środowisko.

Jednak ograniczona podaż biomasy w Polsce zmusza do zmiany priorytetów. W aktualizacji Krajowego Planu na rzecz Energii i Klimatu na lata 2021-2030 resort przewiduje stopniowe ograniczanie spalania biomasy w energetyce, by zapewnić jej dostępność dla sektorów o większej wartości dodanej, takich jak przemysł meblarski.

– Dalsze wsparcie dla rozwoju biomasy ze strony państwa będzie redukowane i kierowane na inne potrzeby transformacyjne – zapowiedziano.

]]>
Biomasa truje bardziej niż węgiel. MKiŚ zaostrza przepisy Drzewo, pellet. Źródło: Freepik