Paweł Ziemnicki, Autor w serwisie Portal Biznes Alert https://biznesalert.pl Portal Gospodarczo-Ekonomiczny Fri, 06 Feb 2026 14:05:13 +0000 pl-PL hourly 1 https://wordpress.org/?v=6.9 https://biznesalert.pl/wp-content/uploads/2026/02/cropped-favicon_512-32x32.png Paweł Ziemnicki, Autor w serwisie Portal Biznes Alert https://biznesalert.pl 32 32 Francja blokuje sprzedaż spółki, by konkurować z Starlinkiem https://biznesalert.pl/francja-blokuje-sprzedaz-spolki-by-konkurowac-z-starlinkiem/ Fri, 06 Feb 2026 05:45:00 +0000 https://biznesalert.pl/?p=400356

Rząd Francji zablokował wartą 550 mln euro sprzedaż infrastruktury naziemnej operatora Eutelsat szwedzkiemu funduszowi EQT. Decyzja ta, umotywowana względami bezpieczeństwa narodowego i strategiczną rywalizacją ze Starlinkiem, podkreśla dążenie Paryża do utrzymania pełnej kontroli nad europejskimi zasobami kosmicznymi.

Planowana transakcja miała objąć tzw. pasywną infrastrukturę naziemną. Eutelsat zamierzał wydzielić do nowej spółki sieć ponad 70 teleportów i około 1400 anten rozmieszczonych m.in. we Francji, Włoszech, Meksyku i na Maderze. Nabywcą 80 procent udziałów w tym podmiocie miał być szwedzki fundusz EQT Infrastructure VI.

Minister gospodarki Francji, Roland Lescure, argumentując decyzję o zablokowaniu sprzedaży, wskazał na krytyczny charakter tych aktywów. Podkreślił, że infrastruktura ta ma podwójne zastosowanie: cywilne oraz wojskowe. W obliczu rosnącego znaczenia łączności satelitarnej na nowoczesnym polu walki, Paryż uznał te zasoby za zbyt wrażliwe, by trafiły w ręce podmiotu prywatnego.

Państwo francuskie posiada obecnie 29,6 procent udziałów w Eutelsat, co czyni je największym akcjonariuszem spółki. Rządowi szczególnie zależy na ochronie strategicznych obiektów, takich jak główny teleport Rambouillet pod Paryżem. Obiekt ten odgrywa ważną rolę w realizacji dziesięcioletniego kontraktu z francuską armią, o wartości ok. miliarda euro.

Jedyny konkurent Starlinka

Ważnym kontekstem dla decyzji rządu jest fuzja Eutelsatu z brytyjskim OneWeb, przeprowadzona w 2023 roku. Dzięki temu połączeniu europejski operator dysponuje unikalną infrastrukturą: 33 satelitami geostacjonarnymi (GEO) oraz konstelacją ponad 600 satelitów na niskiej orbicie okołoziemskiej (LEO).

To właśnie ta flota czyni Eutelsat jedynym realnym europejskim konkurentem dla systemu Starlink należącego do SpaceX. Choć amerykański rywal dysponuje większą liczbą satelitów, OneWeb buduje swoją pozycję w sektorze bezpiecznej łączności dla biznesu i administracji rządowej, co ma kluczowe znaczenie dla niezależności technologicznej Europy.

Zachowanie suwerenności

Fiasko sprzedaży wpłynęło na rynek kapitałowy – akcje Eutelsatu na giełdzie w Paryżu odnotowały spadek o około 5 procent. Mimo braku zakładanych 550 mln euro wpływów, spółka poinformowała, że jej cele strategiczne na lata 2025–2026 pozostają aktualne. Co więcej, rezygnacja z transakcji ma przynieść długofalowe oszczędności na kosztach operacyjnych, podnosząc prognozowaną marżę EBITDA do około 65 procent w perspektywie roku 2029.

Dla decydentów w Paryżu utrzymanie kontroli nad stacjami naziemnymi obsługującymi konstelację na LEO, jest warunkiem koniecznym dla zachowania suwerenności. Decyzja ta wpisuje się w szerszy trend ochrony kluczowych spółek technologicznych przed zagranicznym kapitałem, nawet jeśli pochodzi on z krajów europejskich.

Paweł Ziemnicki

]]>
Francja blokuje sprzedaż spółki, by konkurować z Starlinkiem Francja blokuje sprzedaż spółki, by konkurować z Starlinkiem
Rosyjski satelita wojskowy rozpadł się na orbicie https://biznesalert.pl/rosyjski-satelita-wojskowy-rozpadl-sie-na-orbicie/ Thu, 05 Feb 2026 05:55:00 +0000 https://biznesalert.pl/?p=400281

W styczniu 2026 roku doszło do fragmentacji rosyjskiego satelity Luch, znanego również jako Olymp, na orbicie cmentarnej. Incydent, zarejestrowany przez naziemne obserwacje optyczne, budzi obawy o bezpieczeństwo w rejonie wysokich orbit okołoziemskich oraz zwraca uwagę na narastający problem śmieci kosmicznych.

Zdarzenie miało miejsce 30 stycznia 2026 roku o godzinie 06:09 GMT (UTC). Według danych szwajcarskiej firmy s2A systems, zajmującej się monitorowaniem przestrzeni kosmicznej, satelita uległ fragmentacji, po czym zaczął koziołkować (ang. tumbling). Obiekt o numerze katalogowym NORAD 40258 został wyniesiony w przestrzeń kosmiczną w 2014 roku. Przez lata był opisywany jako tajny wojskowy satelita zdolny do zbliżeń i inspekcji oraz do śledzenia satelitów należących do innych państw, w tym USA, operujących w pasie geostacjonarnym.

Po zakończeniu misji operacyjnej, w październiku 2025 roku, Luch został wycofany z eksploatacji i przeniesiony na tzw. orbitę cmentarną – strefę położoną kilkaset kilometrów powyżej orbity geostacjonarnej (GEO), czyli na wysokości około 36 tys. km. To właśnie tam, kilka miesięcy po przejściu w stan spoczynku, doszło do fragmentacji.

Satelita pełen kontrowersji

Astrofizyk Jonathan McDowell wskazuje, że jedną z możliwych przyczyn rozpadu mogło być uderzenie zewnętrznego odłamka. Hipotezę tę wspiera argument, że przed wycofaniem satelity jego wewnętrzne źródła energii (np. paliwo i baterie) powinny zostać opróżnione lub zabezpieczone w procesie pasywacji, co zmniejsza ryzyko niekontrolowanego rozpadu z przyczyn wewnętrznych. Z drugiej strony nie można całkowicie wykluczyć, iż pasywacja nie została przeprowadzona prawidłowo. Jeśli scenariusz kolizji z odłamkiem się potwierdzi, może to sugerować, że środowisko w rejonie GEO i na orbicie cmentarnej jest bardziej niebezpieczne niż wcześniej oceniano.

Historia operacyjna satelity Luch jest naznaczona kontrowersjami. Jednostka była znana z manewrowania w bliskim sąsiedztwie zagranicznych obiektów. W 2015 roku satelita wywołał protesty Stanów Zjednoczonych, gdy znalazł się pomiędzy dwoma satelitami firmy Intelsat. Z kolei w 2018 roku Francja publicznie oskarżyła Rosję o działania o charakterze szpiegowskim, gdy Luch zbliżył się do francusko-włoskiego satelity Athena-Fidus. W analizach open-source satelitę łączono również z działalnością rosyjskiej FSB.

Ryzyko rośnie

Styczniowa fragmentacja rosyjskiego statku kosmicznego oznacza pojawienie się dodatkowych obiektów w rejonie orbity cmentarnej i potencjalnie zwiększa ryzyko kolizji w tym obszarze orbitalnym.

Zdarzenie pokazuje, że także „cmentarzyska” satelitarne nie są całkowicie wolne od zagrożeń i że być może cała praktyka odprowadzania zużytych satelitów z GEO kilkaset kilometrów wyżej wymaga gruntownego przemyślenia, wprowadzenia lepszych rozwiązań i regulacji. Najważniejsze, żeby te wyrzucone obiekty nie rodziły zagrożeń dla infrastruktury wciąż aktywnie działającej na orbicie geostacjonarnej.

Paweł Ziemnicki

]]>
Rosyjski satelita wojskowy rozpadł się na orbicie Rosyjski satelita wojskowy rozpadł się na orbicie
Nowy GPS III już na orbicie po szybkiej podmianie rakiety nośnej https://biznesalert.pl/nowy-gps-iii-juz-na-orbicie-po-szybkiej-podmianie-rakiety-nosnej/ Sat, 31 Jan 2026 05:45:00 +0000 https://biznesalert.pl/?p=400033

Siły Kosmiczne USA, we współpracy z firmą SpaceX, z sukcesem umieściły na orbicie dziewiątego satelitę nawigacyjnego najnowszej generacji GPS III. Misja ta nie tylko wzmacnia globalną infrastrukturę na rzecz pozycjonowania, ale jest też pokazem niezwykłej elastyczności logistycznej Pentagonu, który zdecydował się na zmianę rakiety nośnej, by przyspieszyć wystrzelenie tego istotnego dla bezpieczeństwa narodowego Stanów Zjednoczonych satelity.

W nocy z 27 na 28 stycznia 2026 roku z Przylądka Canaveral na Florydzie wystartowała rakieta Falcon 9, niosąc na pokładzie urządzenie o oznaczeniu GPS III SV09. Choć dla przeciętnego użytkownika smartfona system GPS jest czymś oczywistym, z punktu widzenia nowoczesnej gospodarki i obronności to jedna z najbardziej krytycznych infrastruktur na świecie. Nowo wystrzelony satelita, wyprodukowany przez koncern Lockheed Martin, stanowi kolejny krok w modernizacji tej sieci.

Jednostki serii III oferują trzykrotnie wyższą dokładność pozycjonowania oraz aż ośmiokrotnie większą odporność na zakłócenia w porównaniu do starszych generacji. Dla sektora cywilnego oznacza to stabilniejsze usługi w lotnictwie czy też w rolnictwie precyzyjnym. Jednak to w sferze militarnej SV09 pokazuje swój największy potencjał dzięki technologii M-Code. Jest to specjalny, zaszyfrowany sygnał, który pozwala wojsku operować w warunkach celowego zagłuszania i prób podszywania się pod sygnał, co na współczesnym polu walki ma znaczenie krytyczne dla precyzyjnego naprowadzania jednostek i uzbrojenia.

Plan lotu Falcon 9 wynoszącego na orbitę GPS III. Źródło: Space X

Podmiana rakiet

Niezwykle ciekawym wątkiem tej misji, rzucającym światło na dynamikę współczesnego rynku kosmicznego, jest kwestia wyboru rakiety. Pierwotnie satelita SV09 miał zostać wyniesiony przez nową konstrukcję firmy United Launch Alliance (ULA) – rakietę Vulcan Centaur. Jednak amerykański Departament Obrony, stawiając na priorytetowe wzmocnienie konstelacji, zdecydował się na tzw. „kosmiczny transfer”. Wykorzystano elastyczność kontraktów i przeniesiono ładunek na sprawdzony system Falcon 9 od SpaceX.

Przedstawiciele Sił Kosmicznych podkreślają, że zdolność do sprawnego przesuwania misji między różnymi dostawcami jest kluczowym elementem strategii bezpieczeństwa narodowego, pozwalającym omijać wąskie gardła w manifestach startowych. Dzięki temu manewrowi udało się uniknąć czekania w kolejce na start Vulcana. Co więcej, SpaceX udowodniło swoją gotowość operacyjną, przygotowując misję w rekordowym tempie – od rozpoczęcia kampanii przygotowawczej do momentu startu minęło około 41 dni, co – według przekazu firmy – stanowi jej najszybszy dotąd tzw. „turnaround” dla misji na rzecz bezpieczeństwa narodowego.

Falcon 9 zmierzający na orbitę. Fot.: Space X

Znamienny lot

Sam lot był pokazem technologicznej sprawności SpaceX. Po wyniesieniu satelity, pierwszy stopień rakiety Falcon 9 (dla którego był to już piąty lot) oddzielił się i precyzyjnie wylądował na autonomicznej barce „A Shortfall of Gravitas” stacjonującej na Oceanie Atlantyckim. Było to już 564. udane lądowanie boostera w historii firmy, co potwierdza dominację koncepcji rakiet wielokrotnego użytku w dzisiejszym biznesie. W międzyczasie drugi stopień rakiety kontynuował lot, by po około 90 minutach wypuścić satelitę, który docelowo zajmie miejsce na średniej orbicie okołoziemskiej (MEO). Dodatkowym elementem wyposażenia SV09 jest specjalny zestaw luster (laser retroreflector array), który został zaprojektowany do poprawy pomiarów orientacji Ziemi dla układu współrzędnych GPS, co przełoży się na wyższą precyzję całego systemu.

Misja SV09 ma również głęboki wymiar symboliczny. Zgodnie z tradycją nazywania satelitów GPS III nazwiskami wybitnych postaci, ta jednostka otrzymała nazwę własną „Ellison Onizuka”. To hołd dla pułkownika Sił Powietrznych USA i astronauty NASA, który zginął 40 lat temu w katastrofie promu Challenger. Start odbył się niemal dokładnie w rocznicę tej tragedii (28 stycznia 1986 r.), co nadało wydarzeniu podniosły charakter. Onizuka został w ten sposób dołączony do grona patronów systemu, obok takich pionierów jak Neil Armstrong czy Sally Ride.

Obecnie Lockheed Martin zakończył już produkcję wszystkich dziesięciu planowanych satelitów serii GPS III. Dziewięć z nich pracuje już na orbicie, a ostatni (SV10) oczekuje na start, który ma odbyć się później w 2026 roku. To jednak nie koniec inwestycji – koncern realizuje już budowę kolejnej generacji satelitów, GPS IIIF (Follow-on), które mają oferować jeszcze potężniejsze możliwości, w tym 60-krotnie większą odporność na zagłuszanie. Dla obserwatorów rynku gospodarczego sukces misji SV09 to jasny dowód na to, że partnerstwo sektora publicznego z prywatnymi gigantami technologicznymi stało się fundamentem strategicznej przewagi USA w przestrzeni kosmicznej.

Paweł Ziemnicki

]]>
Nowy GPS III już na orbicie po szybkiej podmianie rakiety nośnej Nowy GPS III już na orbicie po szybkiej podmianie rakiety nośnej
Pierwsza pasażerka na wózku w kosmosie. Historyczny lot https://biznesalert.pl/pierwsza-pasazerka-na-wozku-w-kosmosie-historyczny-lot-new-shepard/ Tue, 13 Jan 2026 05:44:00 +0000 https://biznesalert.pl/?p=399249

Dnia 20 grudnia 2025 roku niemiecka inżynierka Michaela „Michi” Benthaus została pierwszą osobą poruszającą się na wózku, która przekroczyła linię Kármána. Jej suborbitalny lot z Blue Origin to nie tylko symboliczny przełom, ale też sygnał dla rynku turystyki kosmicznej: dostępność może stać się realną przewagą konkurencyjną.

Do startu doszło w grudniową sobotę z kosmodromu Blue Origin w zachodnim Teksasie, w rejonie Van Horn. Rakieta New Shepard wzbiła się o 14:15 GMT (8:15 czasu lokalnego), wynosząc autonomiczną kapsułę z sześciorgiem pasażerów. Misja NS-37 trwała około 10-11 minut. Na szczycie trajektorii kapsuła przekroczyła umowną granicę kosmosu, czyli linię Kármána na wysokości ok. 100 km, osiągając pułap 105 km. Pasażerowie doświadczyli kilku minut nieważkości, a sam lot obejmował także intensywne przeciążenia, sięgające nawet ok. 5G. Wznoszenie odbywało się z prędkością ponad trzykrotnie większą od prędkości dźwięku.

Kosmos bez granic

Bohaterka lotu, 33-letnia Benthaus, pochodzi z Niemiec i jest inżynierką lotniczą oraz mechatroniczną związaną z Europejską Agencją Kosmiczną, gdzie działa w programie stażowym w Holandii. Jej droga do tego momentu zaczęła się od wypadku z 2018 roku podczas jazdy na rowerze górskim, w wyniku którego doznała urazu rdzenia kręgowego i nie chodzi. Co ważne, lot nie był misją ESA ani elementem programu agencji, tylko prywatnym przedsięwzięciem zrealizowanym z Blue Origin.

Kluczową rolę odegrał Hans Koenigsmann, emerytowany menedżer i inżynier SpaceX. Benthaus odezwała się do niego online z prostym pytaniem: czy osoby takie jak ona mogą być astronautami. To on pomógł zorganizować przelot i poleciał razem z nią, będąc wyznaczonym na osobę do ewentualnego wsparcia awaryjnego w kapsule.

Blue Origin podkreśla, że wdrożone dostosowania pojazdu kosmicznego były niewielkie, ale praktyczne: dodatkowe wyposażenie naziemne, rozwiązania ułatwiające transfer z wózka do kapsuły (m.in. specjalna ławka), a po lądowaniu zapewniono astronautce szybki dostęp do wózka. Sama Benthaus wykorzystała pas stabilizujący nogi na czas przebywania w warunkach mikrograwitacji. W nieważkości „nogi nie są tak potrzebne” jak na Ziemi, bo to ręce i uchwyty stają się podstawą do przemieszczania się. Ten fakt ma duże znaczenie: bariery mobilności w kabinie istotnie maleją, a największym wyzwaniem pozostają procedury wejścia, wyjścia i bezpieczeństwo w sytuacjach awaryjnych.

Misja Benthaus była 16. turystycznym lotem suborbitalnym Blue Origin z pasażerami. Cena nie została ujawniona. Firma, podobnie jak konkurenci, intensyfikuje działania w segmencie turystyki kosmicznej, a takie przedsięwzięcia wzmacniają przekaz, który powtarza spółka: kosmos może być dostępny szerzej, także dla osób z niepełnosprawnościami.

Paweł Ziemnicki

]]>
Pierwsza pasażerka na wózku w kosmosie. Historyczny lot Niemiecka inżynierka Michaela „Michi” Benthaus. Źródło: Facebook
Satelity Starlink na celowniku Moskwy https://biznesalert.pl/satelity-starlink-na-celowniku-moskwy/ Sat, 10 Jan 2026 05:45:00 +0000 https://biznesalert.pl/?p=399169

Służby wywiadowcze dwóch państw NATO ostrzegają przed możliwymi pracami Rosji nad nowym typem broni antysatelitarnej o charakterze obszarowym. Jej potencjalnym celem miałyby być rozproszone konstelacje satelitarne, takie jak Starlink, a ewentualne użycie mogłoby doprowadzić do poważnych, trudnych do opanowania zakłóceń w funkcjonowaniu infrastruktury satelitarnej na niskiej orbicie okołoziemskiej (LEO).

Pod koniec 2025 r. światowe media, powołując się na ustalenia agencji Associated Press (AP), poinformowały o alarmujących analizach wywiadowczych przygotowanych przez służby dwóch państw należących do NATO – Francji i Kanady. Z dokumentów, do których dotarła AP, wynika, że Rosja może rozwijać eksperymentalny system broni antysatelitarnej, znacząco różniący się od klasycznych pocisków ASAT testowanych w przeszłości.

Odłamki kontra satelity Muska

Zamiast niszczyć pojedyncze satelity, nowa koncepcja miałaby oddziaływać „strefowo” – poprzez jednoczesne uszkadzanie wielu obiektów znajdujących się na podobnych orbitach. Według ustaleń wywiadu mechanizm działania takiej broni polegałby na uwolnieniu w przestrzeni kosmicznej ogromnej liczby bardzo małych, gęsto skumulowanych metalowych elementów – kulek lub odłamków o rozmiarach rzędu milimetrów. Poruszając się z prędkościami orbitalnymi, mogłyby one uszkadzać napotkane satelity, w szczególności ich najbardziej wrażliwe elementy, takie jak panele słoneczne.

Szczególną uwagę analityków przyciąga konstelacja Starlink należąca do firmy SpaceX. Z dokumentów cytowanych przez AP wynika, że Rosja postrzega ten system jako poważne zagrożenie, zwłaszcza ze względu na jego kluczową rolę w zapewnianiu łączności Ukrainie w czasie trwającej wojny. Rozproszona architektura tysięcy niewielkich satelitów sprawia, że Starlink jest odporny na ataki punktowe, co – według ocen wywiadowczych – mogło skłonić Rosję do rozważania rozwiązań o szerokim polu oddziaływania.

Niszczycielskie konsekwencje

Eksperci cytowani przez AP podkreślają jednak, że użycie takiej broni niosłoby ze sobą ogromne ryzyko niekontrolowanych skutków ubocznych. Generowanie chmur odłamków na niskiej orbicie mogłoby doprowadzić do kaskady kolizji, znanej jako syndrom Kesslera, w której kolejne zderzenia wytwarzają coraz więcej szczątków. W skrajnym scenariuszu mogłoby to na długi czas uczynić niektóre rejony orbity niebezpiecznymi lub wręcz niedostępnymi dla satelitów.

Skutki takiego chaosu orbitalnego nie ograniczałyby się wyłącznie do systemów Zachodu. Jak zauważają analitycy, zagrożone byłyby również satelity Rosji oraz jej sojuszników, w tym Chin. Potencjalne ryzyko dotyczyłoby także załogowych stacji kosmicznych – Międzynarodowej Stacji Kosmicznej (ISS) oraz chińskiej stacji Tiangong – które operują na wysokościach niższych niż typowe orbity Starlinka.

Broń strachu

Z tego powodu część ekspertów, w tym przedstawiciele Secure World Foundation oraz Centrum Studiów Strategicznych i Międzynarodowych (CSIS), podchodzi do doniesień z dużą ostrożnością. Ich zdaniem taki system mógłby mieć charakter eksperymentalny lub pełnić rolę narzędzia odstraszania. Sama możliwość jego istnienia – nawet bez realnego użycia – mogłaby służyć jako „broń strachu”, mająca wywoływać presję polityczną i strategiczną na inne państwa.

W tym kontekście ujawnienie informacji o potencjalnych rosyjskich pracach może być postrzegane jako forma międzynarodowego ostrzeżenia. Eksperci cytowani przez AP podkreślają, że użycie broni o tak niekontrolowanym charakterze oznaczałoby dla Rosji również poważne koszty polityczne i technologiczne, a w praktyce mogłoby ograniczyć jej własny dostęp do przestrzeni kosmicznej. Dlatego – jak wskazują analitycy – sama groźba i debata wokół tego typu systemów może być dziś ważniejsza niż ich faktyczne wdrożenie.

Paweł Ziemnicki

]]>
Satelity Starlink na celowniku Moskwy Satelity Starlink na celowniku Moskwy
Kosmiczny sojusz. Satelity Iranu na orbicie dzięki Rosji https://biznesalert.pl/kosmiczny-sojusz-satelity-iranu-na-orbicie-dzieki-rosji/ Fri, 09 Jan 2026 05:55:00 +0000 https://biznesalert.pl/?p=399123

Iran przy wsparciu Rosji umieścił na orbicie trzy nowe satelity obserwacyjne. Start z kosmodromu Wostocznyj na rakiecie Sojuz-2.1b to nie tylko technologiczny sukces, ale też czytelny sygnał dotyczący rozwoju irańskiego sektora kosmicznego mimo zachodnich sankcji.

Dnia 28 grudnia 2025 roku z rosyjskiego Wostocznego, coraz ważniejszego ośrodka na globalnym rynku usług wynoszenia satelitów, rakieta Sojuz-2.1b wyniosła łącznie 52 ładunki. Wśród nich znalazły się trzy irańskie satelity obserwacji Ziemi: Paya, Zafar-2 oraz Kowsar-1.5. Misja miała charakter rideshare, z dwoma rosyjskimi satelitami Aist-2T oraz dziesiątkami cubesatów dla różnych klientów, w tym rosyjskich uczelni i służb hydrometeorologicznych.

Irańskie satelity trafiły na niską orbitę okołoziemską o wysokości ok. 500 km. Według irańskich mediów ich projektowana żywotność wynosi od trzech do pięciu lat. Zgodnie z planami irańskiej agencji kosmicznej nowe satelity mają wzmocnić sieć obserwacyjną kraju i pozwolić częściej monitorować dowolny punkt na jego terytorium.

Trzy satelity

Najważniejszym z trójki jest Paya, określany jako jeden z najbardziej zaawansowanych i najcięższy jak dotąd satelita obrazujący zbudowany w Iranie. Waży ok. 150 kg i powstał w państwowym Iran Electronics Industries. Na pokładzie ma kamerę do szczegółowego obrazowania powierzchni Ziemi oraz systemy wykorzystujące sztuczną inteligencję do poprawy rozdzielczości uzyskiwanych obrazów.

Zafar-2 to satelita przygotowany przez Iran University of Science and Technology. Ma aluminiową konstrukcję, masę na poziomie ok. 100–135 kg i jest projektowany do przekazywania obrazów wysokiej rozdzielczości na potrzeby monitoringu zasobów naturalnych, środowiska oraz rolnictwa, a także zarządzania kryzysowego w sytuacjach klęsk żywiołowych.

Trzecim ładunkiem jest Kowsar-1.5, ulepszona wersja wcześniejszego satelity Kowsar. Zbudowała go prywatna firma Space Omid, co dobrze ilustruje włączanie sektora prywatnego w irański program kosmiczny. Satelita waży ok. 35 kg, oferuje rozdzielczość zobrazowania rzędu 4 metrów i może równocześnie wykonywać zdjęcia oraz zbierać dane z czujników rozmieszczonych na Ziemi. Przewidziano go między innymi do zastosowań w rolnictwie precyzyjnym, monitoringu zasobów wodnych i środowiska oraz nadzorze nad terytorium.

Wszystkie trzy satelity mają według oficjalnych deklaracji Teheranu charakter cywilny. Ich główne zadania to zarządzanie zasobami wodnymi, monitoring rolnictwa i środowiska, mapowanie oraz wsparcie reagowania na klęski żywiołowe, takie jak powodzie czy trzęsienia ziemi. Dane satelitarne mają wspierać planowanie polityk publicznych i lepsze zarządzanie infrastrukturą w skali całego kraju.

Kontynuacja współpracy

Start z Wostocznego był już siódmą misją, w której Iran skorzystał z rosyjskiej rakiety do wyniesienia swoich satelitów. W ciągu dwóch ostatnich lat kraj przeprowadził około dziesięciu startów, część z wykorzystaniem własnych rakiet, część z pomocą Rosji. Dla Moskwy i Teheranu to także element zacieśniania współpracy dwóch państw objętych sankcjami, od współdziałania militarnego po projekty kosmiczne.

Władze Iranu podkreślają, że rozwój przemysłu kosmicznego to strategiczna konieczność. Szef Irańskiej Agencji Kosmicznej Hassan Salarieh zapowiada, że plan zakłada wykonywanie 5–6 startów rocznie z użyciem krajowych rakiet, uzupełnianych misjami z zagranicznych kosmodromów. Trwają prace nad nowymi ośrodkami kosmicznymi w Chabahar nad Oceanem Indyjskim oraz w rejonie Salmas, a także nad kapsułą biologiczną o masie jednej tony, której wyniesienie planowane jest do września 2026 r. Te kroki, według Salarieha, mają doprowadzić do sytuacji, w której irański sektor kosmiczny stanie się ekonomicznie opłacalny

Paweł Ziemnicki

]]>
Kosmiczny sojusz. Satelity Iranu na orbicie dzięki Rosji Kosmiczny sojusz. Satelity Iranu na orbicie dzięki Rosji
Nowa polityka kosmiczna Trumpa. Księżyc ważniejszy niż Mars https://biznesalert.pl/nowa-polityka-kosmiczna-trumpa-ksiezyc-wazniejszy-niz-mars/ Sat, 27 Dec 2025 06:05:00 +0000 https://biznesalert.pl/?p=398655

Prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump podpisał rozporządzenie wykonawcze „Ensuring American Space Superiority”, wyznaczające nowe ramy amerykańskiej polityki kosmicznej. Dokument, opublikowany przez Biały Dom, obejmuje jednocześnie obszar cywilny, bezpieczeństwo narodowe oraz gospodarkę i ma wzmocnić globalną pozycję USA w czasie narastającej rywalizacji technologicznej i geopolitycznej.

Wydanie rozporządzenia, 18 grudnia, zbiegło się w czasie z objęciem urzędu przez nowego administratora NASA, Jareda Isaacmana. Nowe kierownictwo NASA od początku otrzymało jasny mandat polityczny oraz konkretne terminy realizacyjne. Agencja ma w ciągu 90 dni przedstawić plan wdrożenia priorytetów, a wspólnie z Departamentem Handlu zidentyfikować programy znacząco opóźnione, przekraczające budżet lub niezgodne z nową strategią.

Mars idzie w odstawkę

Dokument wskazuje cztery główne cele. Są nimi przywództwo w eksploracji kosmosu i zwiększanie obecności człowieka poza Ziemią, ochrona kluczowych interesów narodowych i gospodarczych w przestrzeni kosmicznej, rozwój komercyjnej gospodarki kosmicznej oraz przyspieszone wdrażanie zaawansowanych technologii. W ocenie Białego Domu przewaga w kosmosie ma bezpośrednio przekładać się na bezpieczeństwo państwa, konkurencyjność przemysłu i długofalowy wzrost gospodarczy.

Najbardziej czytelnym sygnałem zmiany priorytetów jest ponowne postawienie Księżyca w centrum amerykańskich planów. Rozporządzenie formalnie ustanawia cel powrotu astronautów USA na powierzchnię Księżyca do 2028 roku oraz budowy pierwszych elementów stałej placówki księżycowej do 2030 roku. Jednocześnie potwierdzono zamiar wycofania Międzynarodowej Stacji Kosmicznej do końca dekady i zastąpienia jej komercyjnymi stacjami orbitalnymi, z których NASA będzie kupować usługi. Oznacza to dalsze przechodzenie od infrastruktury państwowej do modelu rynkowego na niskiej orbicie okołoziemskiej.

W tym kontekście zmienia się także relacja między Księżycem a Marsem. Choć administracja Trumpa wcześniej mocno akcentowała ambicje marsjańskie, nowe rozporządzenie wyraźnie podporządkowuje je celom księżycowym. Mars pozostaje długoterminowym kierunkiem, jednak w tej dekadzie priorytetem ma być trwała obecność na Księżycu, również w odpowiedzi na plany Chin, które deklarują załogową misję na Srebrny Glob do 2030 roku.

Energetyka jądrowa podbije kosmos

Istotnym elementem strategii jest energetyka jądrowa w kosmosie. Dokument potwierdza zamiar przygotowania reaktora jądrowego gotowego do wysłania na Księżyc do 2030 roku oraz rozwijania podobnych rozwiązań na orbicie. W ciągu 60 dni mają powstać wytyczne dla Narodowej Inicjatywy Amerykańskiej Energetyki Jądrowej w Kosmosie, koordynowanej przez Biały Dom. Technologia ta ma zapewnić stabilne zasilanie baz i systemów o znaczeniu cywilnym oraz wojskowym.

Rozporządzenie silnie akcentuje także obronność. USA chcą zwiększyć zdolność wykrywania i neutralizowania zagrożeń w przestrzeni kosmicznej, od niskiej orbity po obszar między Ziemią a Księżycem. Pentagon otrzymał zadanie zademonstrowania do 2028 roku prototypów nowej generacji technologii obrony przeciwrakietowej w ramach programu Golden Dome, z istotnym udziałem komponentów kosmicznych.

Inwestycje w gospodarkę

W części gospodarczej administracja zakłada przyciągnięcie co najmniej 50 miliardów dolarów nowych inwestycji do amerykańskiego sektora kosmicznego do 2028 roku. Ma temu sprzyjać deregulacja, reforma zamówień publicznych, większe wykorzystanie usług komercyjnych oraz rozbudowa infrastruktury startowej. Zmieniono również podejście do cywilnego zarządzania ruchem w kosmosie, otwierając drogę do modelu usługowego, w którym dostęp do części danych i funkcji może być odpłatny.

Politycznie rozporządzenie stanowi próbę połączenia ambicji technologicznych, bezpieczeństwa narodowego i interesów gospodarczych w jedną spójną strategię. Jest też sygnałem dla sojuszników i konkurentów, że Stany Zjednoczone traktują przestrzeń kosmiczną jako kluczowy obszar rywalizacji i jedno z głównych źródeł przewag gospodarczych w nadchodzących dekadach.

Paweł Ziemnicki

]]>
Nowa polityka kosmiczna Trumpa. Księżyc ważniejszy niż Mars Nowa polityka kosmiczna Trumpa. Księżyc ważniejszy niż Mars
Satelita Starlink rozpadł się na orbicie. Czy stanowi zagrożenie? https://biznesalert.pl/satelita-starlink-rozpadl-sie-na-orbicie-czy-stanowi-zagrozenie/ Wed, 24 Dec 2025 05:45:00 +0000 https://biznesalert.pl/?p=398642

W grudniu 2025 roku jeden z satelitów sieci Starlink należącej do SpaceX doznał poważnej anomalii na niskiej orbicie okołoziemskiej. Choć zdarzenie wiązało się z defragmentacją obiektu, według dostępnych informacji nie stanowi zagrożenia dla Międzynarodowej Stacji Kosmicznej. Sytuację monitoruje także Polska Agencja Kosmiczna.

Dnia 17 grudnia 2025 roku operator sieci Starlink utracił łączność z satelitą Starlink-35956, wyniesionym na orbitę 23 listopada. Jednostka o masie około 575 kg znajdowała się na wysokości około 418 km. Zgodnie z informacjami przekazanymi przez SpaceX, satelita doznał anomalii związanej z układem napędowym, w wyniku której doszło do gwałtownego rozszczelnienia zbiornika paliwa.

Szczęście w nieszczęściu

Zdarzenie spowodowało niekontrolowane wirowanie obiektu, szybki spadek orbity oraz uwolnienie niewielkiej liczby fragmentów określanych jako „trackable low relative velocity objects” (obiekty możliwe do śledzenia o niskiej prędkości względnej). Analizy zajmującej się obserwacją ruchu orbitalnego firmy LeoLabs, wskazują, że źródłem zdarzenia była wewnętrzna awaria energetyczna, a nie kolizja z innym satelitą lub śmieciem kosmicznym. Ma to istotne znaczenie z punktu widzenia skali i charakteru powstałych odłamków.

Kluczową informacją z perspektywy bezpieczeństwa jest fakt, że satelita oraz powstałe fragmenty poruszają się po orbicie położonej poniżej orbity Międzynarodowej Stacji Kosmicznej (International Space Station). Oznacza to brak ryzyka dla załogi ISS i infrastruktury stacji. SpaceX podkreśla, że obiekt znajduje się na trajektorii prowadzącej do naturalnego obniżania orbity na skutek oporu atmosferycznego.

Według deklaracji operatora, satelita powinien w ciągu kilku tygodni wejść w atmosferę, gdzie ulegnie całkowitemu zniszczeniu. Fragmenty powstałe w wyniku anomalii są monitorowane przez NASA oraz Siły Kosmiczne USA w ramach standardowych procedur bezpieczeństwa ruchu orbitalnego.

https://twitter.com/POLSA_GOV_PL/status/2002034898685800673

Problem techniczny, nie zderzenie

Awaria Starlink-35956 miała miejsce krótko po nagłośnionym incydencie bliskiego minięcia innego satelity Starlink z jednostką wystrzeloną przez chińską firmę CAS Space. Tamto zdarzenie wynikało z braku koordynacji orbitalnej pomiędzy operatorami, jednak obecna awaria ma charakter wyłącznie techniczny i nie była skutkiem zewnętrznego oddziaływania.

19 grudnia 2025 roku komunikat w tej sprawie opublikowała także Polska Agencja Kosmiczna. POLSA potwierdziła wystąpienie anomalii satelity Starlink-35956 na przełomie 17 i 18 grudnia oraz pojawienie się w jego pobliżu co najmniej kilku lub kilkunastu obiektów, prawdopodobnie fragmentów samego satelity. Centrum Operacyjne POLSA prowadzi aktywny monitoring sytuacji, koncentrując się na prognozowaniu momentu ponownego wejścia obiektu w atmosferę, które może nastąpić w najbliższych tygodniach.

Paweł Ziemnicki

]]>
Satelita Starlink rozpadł się na orbicie. Czy stanowi zagrożenie? Satelita Starlink rozpadł się na orbicie. Czy stanowi zagrożenie?
Rosjanin wydalony z załogi SpaceX. Podejrzenie szpiegostwa https://biznesalert.pl/rosjanin-wydalony-z-zalogi-spacex-podejrzenie-szpiegostwa/ Sat, 06 Dec 2025 05:57:00 +0000 https://biznesalert.pl/?p=397841

Rosyjski kosmonauta Oleg Artemjew został usunięty z załogi misji SpaceX Crew-12 na Międzynarodową Stację Kosmiczną (ISS) po tym, jak media ujawniły zarzuty o naruszenie amerykańskich przepisów bezpieczeństwa.

Misja Crew-12 to dwunasty regularny lot załogowy statku Crew Dragon w ramach programu Commercial Crew NASA. Start z Florydy jest planowany nie wcześniej niż 15 lutego 2026 r., a załoga ma spędzić na orbicie około sześciu miesięcy. W składzie znalazł się kosmonauta Roskosmosu, astronautka Europejskiej Agencji Kosmicznej Sophie Adenot oraz dwóch astronautów NASA. Do niedawna jednym z czterech członków załogi miał być właśnie 54-letni Oleg Artemjew, doświadczony kosmonauta z trzema długotrwałymi misjami na ISS i łącznym dorobkiem 560 dni w kosmosie.

Na początku grudnia Roskosmos ogłosił jednak, że Artemjew zostaje zastąpiony przez innego kosmonautę, Andrieja Fiediajewa. W oficjalnym komunikacie podano jedynie, że decyzja została podjęta w związku z przeniesieniem Artemjewa na inne stanowisko. Ani NASA, ani SpaceX nie skomentowały publicznie tej zmiany. Sama roszada tak blisko planowanej daty startu jest nietypowa i natychmiast uruchomiła spekulacje.

Rosjanin naruszył przepisy bezpieczeństwa?

Szybko okazało się, że za kulisami chodzi o znacznie poważniejszą sprawę. Niezależne rosyjskie i zachodnie media, w tym The Insider, Meduza, Kyiv Post czy serwisy branżowe, opisują, że Artemjew miał dopuścić się naruszenia amerykańskich przepisów ITAR, czyli International Traffic in Arms Regulations. To zestaw regulacji USA, które kontrolują eksport i rozpowszechnianie technologii o znaczeniu wojskowym i strategicznym. Pod te przepisy podpadają między innymi komponenty rakiet i statków kosmicznych oraz dokumentacja techniczna. 

Według doniesień do incydentu miało dojść pod koniec listopada w Hawthorne w Kalifornii, gdzie znajduje się główna siedziba SpaceX. Artemjew, przebywający tam na szkoleniu do misji Crew-12, miał prywatnym telefonem fotografować silniki rakietowe SpaceX i wewnętrzne dokumenty firmy, a następnie wynieść te materiały poza teren obiektu. Popularny rosyjski kanał branżowy na Telegramie i cytowani przez media analitycy wskazują, że w związku z incydentem uruchomiono międzyresortowe postępowanie wyjaśniające, choć oficjalnie nie podano, jakie instytucje prowadzą sprawę. 

Ekspert rynku kosmicznego Georgi Triszkin, powołując się na własne źródła, potwierdza, że doszło do naruszenia i że to właśnie ono stoi za nagłym usunięciem kosmonauty z misji. Zwraca przy tym uwagę, że odwołanie członka załogi zaledwie dwa i pół miesiąca przed startem jest mocnym sygnałem, że sprawa jest poważna. Jak podkreśla, trudno wyobrazić sobie sytuację, w której tak doświadczony kosmonauta nieświadomie dopuszcza się tak rażącego złamania zasad bezpieczeństwa.

Milczenie Rosjan i podmianka

Oficjalnie Roskosmos utrzymuje, że chodzi jedynie o przeniesienie do innej pracy, a sam Artemjew milczy. Wciąż jest formalnie deputowanym Moskiewskiej Dumy Miejskiej z ramienia partii Jedna Rosja i jednym z najbardziej rozpoznawalnych rosyjskich kosmonautów. Jednak fakt, że został usunięty również z list załóg szkolących się w Centrum Treningowym im. Gagarina, pokazuje, że jego sytuacja w systemie rosyjskiego programu załogowego jest co najmniej niepewna. 

Na miejsce Artemjewa w Crew-12 wyznaczono 43-letniego Andrieja Fiediajewa. To również doświadczony kosmonauta, który w 2023 r. brał udział w misji SpaceX Crew-6 i spędził 186 dni na ISS. Dzięki tej roszadzie w załodze nadal pozostaje przedstawiciel Roskosmosu, co jest kluczowe z punktu widzenia porozumienia o wymianie miejsc między NASA a Roskosmosem. Fiediajew zostanie pierwszym rosyjskim kosmonautą, który dwukrotnie poleci na orbitę na pokładzie Crew Dragon.

Porozumienie w kosmosie

Od 2022 roku obowiązuje porozumienie seat swap, w ramach którego Amerykanie latają na ISS także rosyjskimi Sojuzami, a Rosjanie amerykańskimi Dragonami. Dzięki temu na pokładzie stacji zawsze jest przynajmniej jeden astronauta NASA i jeden kosmonauta Roskosmosu, co zapewnia ciągłość obsługi obu segmentów i zmniejsza ryzyko przerwy w obecności którejś ze stron. Umowa została już kilkukrotnie przedłużona i obejmuje misje planowane do drugiej połowy dekady 

To porozumienie ma duże znaczenie biznesowe i strategiczne, bo ISS pozostaje jednym z ostatnich obszarów praktycznej współpracy USA i Rosji mimo trwającej wojny w Ukrainie i sankcji. Jednocześnie przypadek Artemjewa pokazuje napięcie między potrzebą utrzymania wspólnych lotów a rosnącą wrażliwością USA na kwestie bezpieczeństwa technologii rozwijanych przez sektor prywatny. SpaceX jest dziś kluczowym partnerem NASA, a jej technologie są traktowane jako infrastruktura o znaczeniu strategicznym. 

Na tym tle jeszcze ważniejszy staje się drugi wątek, szeroko komentowany w ostatnich dniach. Podczas listopadowego startu statku Sojuz MS-28 z kosmodromu Bajkonur w Kazachstanie poważnie uszkodzone zostało stanowisko startowe Site 31, jedyna obecnie rosyjska wyrzutnia zdolna do obsługi załogowych misji na ISS. Zawalenie platformy serwisowej, widoczne w oficjalnych nagraniach, może wyłączyć ten obiekt z użytku na wiele miesięcy lub dłużej. Oznacza to, że Rosja może nie mieć w najbliższym czasie praktycznej możliwości samodzielnego wysyłania ludzi w kosmos. 

W praktyce zwiększa to zależność Moskwy od miejsca w amerykańskich Dragonach. Bez sprawnego stanowiska startowego dla Sojuzów jedyną ścieżką regularnej rotacji rosyjskich załóg na Międzynarodowej Stacji Kosmicznej stają się wspólne misje realizowane przez USA. Incydent z Artemjewem pojawia się więc w bardzo delikatnym momencie, gdy z jednej strony rośnie operacyjna zależność Roskosmosu od komercyjnego partnera z USA, a z drugiej Waszyngton wzmacnia ochronę eksportową strategicznych technologii kosmicznych. 

Dla biznesu kosmicznego ta historia jest czytelnym sygnałem, że współpraca międzynarodowa w sektorze załogowych lotów kosmicznych będzie coraz silniej filtrowana przez pryzmat bezpieczeństwa i regulacji takich jak ITAR. Można oczekiwać zaostrzenia zasad dostępu zagranicznych załóg do zaplecza technicznego firm takich jak SpaceX, dokładniejszych kontroli przepływu informacji i wyższych kosztów compliance dla wszystkich podmiotów w łańcuchu dostaw. Jednocześnie utrzymanie wspólnego funkcjonowania ISS do końca dekady wymaga, by mimo tych ograniczeń mechanizm wymiany miejsc w Sojuzach i Dragonach nadal działał.

Paweł Ziemnicki

]]>
Rosjanin wydalony z załogi SpaceX. Podejrzenie szpiegostwa Rosyjski kosmonauta Oleg Artemjew. Fot. Flickr
Europa inwestuje miliardy w kosmos. Duży wkład Polski https://biznesalert.pl/europa-inwestuje-miliardy-w-kosmos-duzy-wklad-polski/ Wed, 03 Dec 2025 05:45:00 +0000 https://biznesalert.pl/?p=397690

Na zakończonej 27 listopada 2025 roku Radzie Ministerialnej Europejskiej Agencji Kosmicznej (ESA) zapadły decyzje, które mogą na nowo zdefiniować przyszłość sektora kosmicznego w Europie. Na tle europejskich krajów Polska pokazała się jako istotny gracz i potwierdziła swój udział w budowie europejskiego ekosystemu kosmicznego.

W niemieckiej Bremie przedstawiciele 23 państw członkowskich ESA oraz krajów współpracujących, jak Kanada, zatwierdzili rekordowy budżet w wysokości 22,1 miliarda euro na lata 2026–2028. To najwyższa kwota w historii Agencji i jednocześnie aż 99% całkowitej kwoty wnioskowanej przez władze ESA. Tak bliskie pełnej postulowanej kwoty pokrycie potrzeby budżetowej zdarzyło się po raz pierwszy i stanowi wyraźny sygnał polityczny: Europa poważnie traktuje swoją niezależność technologiczną i bezpieczeństwo w przestrzeni kosmicznej.

Nowy budżet kosmiczny

Nowy budżet ESA to nie worek pieniędzy do swobodnego rozdysponowania, lecz precyzyjnie zaplanowany zestaw inwestycji odpowiadających strategicznym celom. Największe środki – aż 4,4 miliarda euro – przeznaczono na transport kosmiczny, co oznacza m.in. kontynuację rozwoju rakiety Ariane 6, rakiety Vega-C, systemów nośnych wielokrotnego użytku i wspieranie konkurencyjnych inicjatyw w ramach European Launcher Challenge. Kwota rzędu 3,8 miliarda euro trafi na programy naukowe, takie jak misje LISA czy NewAthena, a także eksplorację kosmosu – 2,98 miliarda euro, choć to mniej niż wnioskowane przez ESA 3,77 mld. Jak podkreślił Daniel Neuenschwander, dyrektor ds. eksploracji ESA, niższa subskrypcja do koszyka eksploracji może wskazywać na przesunięcie priorytetów Europy w stronę programów dual-use i bezpiecznej łączności. 

Nieprzypadkowo w centrum uwagi znalazł się program European Resilience from Space – nowa inicjatywa obejmująca obserwację Ziemi, nawigację i bezpieczną łączność. Projekt o budżecie 1,35 miliarda euro ma charakter zarówno cywilny, jak i militarny, i ma zapewnić Europie niezależny dostęp do danych o znaczeniu strategicznym. ESA otrzymała też pierwszy raz w historii wyraźny mandat do działania w obszarze bezpieczeństwa i obrony. W świecie, w którym konstelacje satelitów budują nie tylko USA i Chiny, ale też prywatne korporacje, Europa nie może pozwolić sobie na bycie wyłącznie biernym obserwatorem.

Polska wchodzi do gry o kosmos

Na tle europejskich krajów Polska pokazała się jako istotny gracz. Nasz kraj zadeklarował 731 milionów euro łącznego wkładu do ESA, z czego 550 milionów euro zasili programy opcjonalne. To oznacza awans naszego państwa do grona sześciu największych finansujących Agencji. Jak podkreślił minister finansów i gospodarki Andrzej Domański, Polska podwoiła swój wkład w programy technologiczne, a inwestycje te wspierają budowę nowoczesnej gospodarki opartej na innowacjach i przyszłych technologiach. 

Wśród priorytetów polskiej delegacji znalazły się obserwacja Ziemi, bezpieczna łączność, transport kosmiczny, serwisowanie na orbicie oraz eksploracja robotyczna. Kluczowe było również potwierdzenie udziału Polski w programie European Resilience from Space, co wpisuje się w szersze dążenie do budowy strategicznej autonomii Europy. Jednocześnie podpisano list intencyjny w sprawie utworzenia w Polsce nowego centrum ESA, które miałoby się specjalizować w bezpieczeństwie i zastosowaniach dual-use. Jeśli dojdzie do jego powstania, byłby to ważny krok w budowie trwałej infrastruktury ESA w Europie Środkowo-Wschodniej i kolejne potwierdzenie rosnącej roli Polski w europejskim ekosystemie kosmicznym. 

Czy jednak większe pieniądze oznaczają automatycznie perspektywę sukcesu dla polskich firm? Tu pojawia się głos rozsądku, który warto usłyszeć. W komentarzu opublikowanym na LinkedIn Jędrzej Kowalewski, prezes firmy Scanway, przestrzega przed zbytnią euforią. „ESA to nie skalowalny rynek” – pisze – „i nie da się zbudować startupu technologicznego wyłącznie na kontraktach z Agencją”. Jego zdaniem duża składka Polski to świetna wiadomość z punktu widzenia rozwoju kompetencji i technologii, ale nie gwarancja sukcesu komercyjnego. Kluczowe jest, by ESA traktować jako środek do walidacji i rozwoju produktu, a nie jako główne źródło przychodu. 

– Środki ESA traktujemy jak inwestycję w rozwój technologii, prototypów i komponentów. A prawdziwych klientów szukamy na rynku: w ubezpieczeniach, energetyce, obronności, rolnictwie, logistyce, klimacie, telekomunikacji – podsumowuje Kowalewski. I trudno się z nim nie zgodzić. ESA oferuje prestiż, standardy, dostęp do wysokiej technologii i międzynarodowej sieci. Ale daje też niskie marże, wysoką biurokrację i rytm działania, który nie przystaje do dynamiki startupu. Dlatego zdrowy ekosystem kosmiczny musi opierać się nie tylko na grantach, ale przede wszystkim na realnych klientach i powtarzalnych produktach. 

Rada Ministerialna ESA 2025 zapisze się w historii jako moment przełomowy dla Europy i dla Polski. Teraz jednak wszystko zależy od tego, jak mądrze ten potencjał zostanie wykorzystany. Należy mieć w pamięci starą maksymę, mówiącą o tym, że „space is hard”. Dotyczy to zarówno lotnej fazy misji kosmicznej, jak i odpowiedniego planowania rozwoju spółki w sektorze kosmicznym, gdzie przychody są często odroczone w czasie.

Paweł Ziemnicki

]]>
Europa inwestuje miliardy w kosmos. Duży wkład Polski Ziemia z kosmosu. Źródło: Freepik