Bajek: 2022 rok to czas wyboru partnera atomu w Polsce (ANALIZA)

10 stycznia 2022, 07:25 Atom
Elektrownia jądrowa Dukovany w Czechach. Fot. Michał Perzyński.
Elektrownia jądrowa Dukovany w Czechach. Fot. Michał Perzyński.

– Zgodnie z zapowiedziami polskie władze wskażą partnera technologicznego PPEJ w 2022 roku. Wybór będzie dokonany pomiędzy ofertą amerykańską, francuską i koreańską. Polska już na samym początku odrzuciła możliwość współpracy z bardzo aktywną na rynku cywilnych technologii jądrowych Rosją – pisze Mateusz Bajek, analityk w spółce Esperis Consulting, specjalizującej się w sektorze energetycznym.

Przełom 2021 i 2022 roku przyniósł dwie niezwykle pozytywne wiadomości dotyczące europejskiej energetyki jądrowej. 21 grudnia ub.r. poinformowano o osiągnięciu mocy krytycznej przez trzeci reaktor jądrowy w fińskim Olkiluoto co oznacza, że przeszedł on pomyślnie wszystkie konieczne do rozpoczęcia działalności testy. Tym samym w styczniu br. pracę rozpocznie pierwszy od niemal 15 lat cywilny reaktor jądrowy w UE (ostatnim był drugi reaktor w rumuńskiej Cernavodă w 2007 roku). Do prasy przeciekł również szkic zapisów unijnej taksonomii, z którego wynika, że Komisja Europejska zaproponuje uznanie energetyki jądrowej za zrównoważoną technologię tj. taką, która umożliwia redukcję emisji gazów cieplarnianych. Umożliwia to finansowanie rozwoju energetyki jądrowej w państwach UE ze środków publicznych, w tym z funduszy unijnych. Przy czym zgodnie przeciekami tymczasowy, zrównoważony status ma przysługiwać energetyce jądrowej przez 20 lat. Łyżką dziegciu w tej beczce (?) miodu jest informacja o wyłączeniu z dniem 31 grudnia ub.r. trzech działających w Niemczech elektrowni jądrowych o mocy 4,5 GW. Ostatnie trzy niemieckie elektrownie jądrowe mają pracować do końca 2022 roku po czym kraj ten pożegna się z taką formą produkcji energii elektrycznej.

Za pozytywną należy również uznać decyzję dotyczącą Polskiego Programu Energetyki Jądrowej (PPEJ), tj. wyboru miejsca lokalizacji pierwszej polskiej elektrowni jądrowej (będzie nią nadmorska gmina Choszczewo). Nie może ona jednak przykryć przykrego wniosku wynikającego z analizy atomowego kalendarza III Rzeczpospolitej. Nastanie roku 2022 r. oznacza, że zbliża się już dwunasta rocznica powołania spółki PGE EJ1 (za pierwszego rządu rządów koalicji PO-PSL) oraz piąta rocznica pierwszych publicznych deklaracji polityków rządu Zjednoczonej Prawicy dot. zamiaru rozwoju w Polsce energetyki atomowej. Mimo niezwykłej nawet jak na polskie standardy długości procesu decyzyjnego poprzedzającego PPEJ przed Polską w dalszym ciągu pozostaje do podjęcia kluczowa decyzja wyboru zagranicznego partnera. W poniższej analizie chciałbym się przyjrzeć potencjalnym partnerom PPEJ i publicznie dostępnym danym o kształcie przygotowywanych dla Polski ofert.  

Potencjalni partnerzy

Zgodnie z zapowiedziami polskie władze wskażą partnera technologicznego PPEJ w 2022 roku. Wybór będzie dokonany pomiędzy ofertą amerykańską, francuską i koreańską. Polska już na samym początku odrzuciła możliwość współpracy z bardzo aktywną na rynku cywilnych technologii jądrowych Rosją. Odróżnia nas to od naszych partnerów z Grupy Wyszehradzkiej, na terytorium każdego z których znajdują się działające reaktory w rosyjskiej technologii WWER, a także rozpatrywana była do niedawna (Czechy), planowana jest (Węgry), bądź budowane są obecnie reaktory według rosyjskiej technologii (Słowacja – przy czym dokańczanie budowy bloków rozpoczętych w latach 80-tych prowadzone jest w oparciu o firmy z UE).

Pierwszy, formalny krok w kierunku nawiązania współpracy z Polską wykonali Amerykanie. W październiku 2020 r. administracja Donalda Trumpa podpisała z Polską międzyrządową Umowę w sprawie współpracy w celu rozwoju programu energetyki jądrowej wykorzystywanej do celów cywilnych oraz cywilnego przemysłu jądrowego w Rzeczypospolitej Polskiej. W dokumencie tym Amerykanie zobowiązali się w przeciągu 18 miesięcy od jej ratyfikacji (tj. najpóźniej w sierpniu 2022 r.) przygotować i zaprezentować swoją koncepcję uczestnictwa w PPEJ. Chociaż nie wynika to bezpośrednio z polsko-amerykańskiego porozumienia, jednak w praktyce oznaczało to, że to amerykańska oferta będzie posiadać priorytetowy status, a dopiero po ruchu Amerykanów szansę na gruntowne rozpatrzenie swojej oferty mieli mieć Francuzi i Koreańczycy.

Rozumiejąc negatywne konsekwencje braku działań w oczekiwaniu na prezentację Amerykanów francuska spółka EdF już w lipcu ub.r. otworzyła w Warszawie swoje biuro, które miało być odpowiedzialne za stworzenie oferty dla Polski (chociaż ta powstała zapewne w siedzibie EdF we Francji). Biuro, a także francuscy dyplomaci i politycy, w tym prezydent Francji Emmanuel Macron, zaangażowali się w zakrojoną na szeroką skalę akcję lobbingową francuskiej oferty. Już w połowie października ub.r. to Francuzi jako pierwsi złożyli polskiemu rządowi wstępną i niewiążącą ofertę kontraktu na prace inżynieryjne, zaopatrzeniowe i budowę reaktorów jądrowych w ramach PPEJ. W odpowiedzi na ruch Francuzów zaledwie kilka dni później Południowi Koreańczycy poinformowali, że ich oferta zostanie zaprezentowana w 1Q2022 roku. Koreańska spółka Korea Hydro & Nuclear Power (KHNP) poinformowała również o stworzeniu zespołu Team Korea, która ma zaprezentować „optymalną i zintegrowaną” ofertę uczestnictwa w PPEJ. W skład Team Korea, w ramach oferty przygotowywanej dla ZEA oraz dla Czech, obok KHNP wchodziły takie spółki jak Daewoo Engineering & Construction, Doosan Heavy Industries & Construction, KEPCO Engineering & Construction i KEPCO Nuclear Fuel.

Technologia dla PPEJ

Amerykańska firma Westinghouse (jako dostawca technologii i biuro projektowe), we współpracy z partnerem – firmą Bechtel (odpowiedzialną za prace inżynieryjne, budowlane i zarządzanie projektem), oferują reaktory generacji III+ AP-1000 typu PWR (reaktor wodny ciśnieniowy) o mocy 1200 MWe brutto (ok. 1117 MWe netto w USA i ok. 1250 MWe netto w ChRL, przy czym moc reaktora zależy od lokalizacji i projektu technicznego). Są to najmniejsze z trzech oferowanych Polsce reaktorów. Obecnie w Chinach działają już cztery reaktory AP-1000, natomiast w budowie w USA są dwa kolejne (przy czym towarzyszą im opóźnienia oraz rosnące koszty). Specjaliści oceniają, że wśród potencjalnych wyzwań, które mogą towarzyszyć budowie amerykańskich EJ w Polsce jest względnie mała pojemność budynku reaktora (ograniczająca możliwość manewrów w czasie budowy). Brak jest natomiast zgody w ocenie tego, czy wyzwaniem jest konieczność zgrania działalności dwóch mających różne perspektywy i potrzeby spółek (co odróżnia ofertę amerykańską od francuskiej i koreańskiej). Z jednej strony w niedawnej przeszłości taka forma współpracy (Westinghouse jako biuro projektowe i dostawca technologii we współpracy z partnerem inżynieryjno-budowlanym i zarządzającym projektem – firmą CB&I) zakończyła się bankructwem Westinghouse w 2017 roku. Z drugiej strony historia Westinghouse pokazuje, że spółka radziła sobie najlepiej jako biuro projektowe i dostawca technologii, natomiast porażkami kończyły się sytuacje, kiedy musiała ona realizować prace EPC (EJ Vogtle oraz EJ VC Summer). Dodatkowo w środowisku eksperckim Bechtel, mimo że jest stosunkowo nowym partnerem Westinghouse, ma zdecydowanie lepszą opinię od CB&I. Do zalet wyróżniających projekt należy m.in. wykorzystanie pasywnego systemu chłodzenia awaryjnego.

Stronę koreańską reprezentuje państwowa Korea Hydro & Nuclear Power. Firma oferuje budowę sześciu reaktorów III generacji APR-1400 typu PWR o mocy 1400 MWe brutto. Obecnie na świecie działają już cztery reaktory APR-1400, dwa w Korei i dwa w ZEA, w budowie natomiast znajduje się sześć kolejnych, z czego dwa w ZEA, a cztery w Korei. Koreańczycy szczycą się tym, że jako jedyni budują elektrownie jądrowe na czas dodatkowo mieszcząc się w założonym budżecie.

Zaangażowanym w budowę polskich elektrowni jądrowych ze strony francuskiej mógłby stać się francuski Électricité de France (EdF). Według wstępnej oferty firma oferuje Polsce budowę od czterech do sześciu reaktorów III generacji EPR typu PWR o zdecydowanie większej od Amerykanów i Koreańczyków mocy 1720 MWe brutto (1650 MWe netto). Reaktor EPR (skrót angielskiej nazwy Europejskiego Reaktora Ciśnieniowego), chociaż obecnie jest wiązany z Francją, faktycznie jest owocem współpracy międzynarodowej – w jego projektowaniu i opracowywaniu brały udział nie tylko francuskie Framatome i EdF, a także m.in. niemiecki Siemens (ten jednak wycofał się z branży jądrowej w konsekwencji podobnej decyzji władz w Berlinie). Na świecie funkcjonują obecnie trzy reaktory EPR, dwa w Chinach oraz jeden w Finlandii (otworzony na dniach w Olkiluoto). Na zaawansowanym etapie budowy jest natomiast reaktor we Francji, a na początkowym etapie kolejne dwa reaktory w Wielkiej Brytanii. W wypadku trzeciego bloku EJ Flamanville we Francji oraz trzeciego bloku EJ Olkiluoto Francuzom, podobnie jak Amerykanom, towarzyszą/towarzyszyły opóźnienia, a przy okazji rosnące koszty budowy. W wypadku EJ Olkiluoto ponosił je jednak wykonawca. Specjaliści z branży atomowej zwracają uwagę, że o ile amerykański reaktor AP1000 jest oceniany jako stosunkowo mały i prosty, o tyle reaktor EPR określany jest jako stosunkowo duży i zbyt skomplikowany, co może generować duże koszty budowlane i eksploatacyjne. Zresztą świadomi tego są sami Francuzi, którzy myślą obecnie nad zmodyfikowaniem swojego projektu i jego „odchudzeniem” (EPR2).

Za odróżniającą ofertę należy tymczasem uznać francuską koncepcję wykorzystania odpadów jądrowych. Większość krajów preferuje podziemne składowanie odpadów, co negatywnie przekłada się na społeczną percepcję energetyki jądrowej, a przez część ekologów określane jest jako zanieczyszczanie środowiska. Natomiast Francuzi odzyskują uran i pluton z dostarczonego tam zużytego paliwa w zakładzie recyklingu odpadów z elektrowni jądrowych La Hague w Normandii, który następnie można ponownie wykorzystać. W ten sposób znacznie zmniejsza się ilość odpadów radioaktywnych, które trzeba składować, co może ograniczyć sprzeciw społeczeństwa wobec technologii, a w konsekwencji również obiekcje ekologów i części polityków. Niewykluczone, że to presja Francuzów mogła sprawić, że obecnym szkicu zapisów taksonomii UE (opublikowanych w prasie) znajdują się zapisy, które można interpretować w taki sposób, że będą one preferować taki sposób wykorzystania odpadów jądrowych. 

W ocenie specjalistów z branży, chociaż każda z oferowanych Polsce technologii ma swoje wady i zalety, jednak wszystkie odpowiadają potrzebom PPEJ i umożliwią zbudowanie potrzebnego Polsce miksu energetycznego. Podobieństwo oferowanych technologii sprawia, że ten element oferty nie powinien mieć kluczowego wpływu na wybór ze strony polskiej. 

Finansowanie PPEJ

Zdecydowanie większą rolę od technologii przypisuje się zaoferowanym rozwiązaniom finansowym. Zgodnie z oczekiwaniami strony polskiej zagraniczny partner powinien nam dostarczyć nie tylko technologię jądrową, ale również odpowiednie finansowanie. Dodatkowo powinien on uczestniczyć nie tylko w budowie, ale i eksploatacji elektrowni jądrowych. I chociaż ostateczny model samego uczestnictwa nie został jeszcze określony polskie władze oczekują, że uczestnictwo zagranicznego partnera będzie polegać na objęciu 49 proc. udziałów w spółce przeznaczonej do obsługi projektu.

Najmniej publicznie dostępnych informacji dot. mechanizmów finansowania prezentuje strona amerykańska. Zgodnie z zapisami umowy polsko-amerykańskiej za finansowanie ze strony amerykańskiej, pod postacią kredytów eksportowych, odpowiedzialny jest rząd USA, w szczególności poprzez Export–Import Bank of the United States. Umowa dopuszcza również uczestnictwo innych instytucji, w tym takich jak Development Finance Corporation. Dla Westinghouse wyznaczone zostało zadanie koordynacji finansowania. W chwili obecnej Amerykanie jako jedyni nie informują publicznie nawet o przybliżonej cenie projektu.

Więcej informacji prezentuje koreańska KHNP. Koncern deklaruje, że we współpracy z rządem w Seulu i partnerami międzynarodowymi, dostarczy Polsce rozwiązań finansowych koniecznych dla sfinansowania PPEJ, w których uczestniczyć powinny oficjalne koreańskie Agencje Kredytu Eksportowego, tj. Export-Import Bank of Korea (K-EXIM) i Korea Trade Insurance Corporation (K-SURE). Z rynku od dłuższego czasu płyną jednak informacje, że Koreańczycy mają być najbardziej elastyczni finansowo i gotowi do obniżenia swoich oczekiwań finansowych w celu promocji projektu APR-1400. Wskazują na to również niedawne deklaracje władz KHNP, które w odpowiedzi na wstępną ofertę zaprezentowaną przez EdF zadeklarowali, że ich oferta może być o 30 procent tańsza. 

Najszczegółowiej kwestie finansowania zaprezentowała dotychczas strona francuska, w szczególności prezentując swoją wstępną ofertę. Jednym z elementów oferty EdF był kosztorys projektu, który według przecieków medialnych miał wynieść 33 mld EUR w wypadku budowy 4 bloków (ok 8,25 mld EUR/blok), bądź 48,5 EUR w wypadku 6 bloków (ok. 8,08 mld EUR/blok).

Bogato prezentowana oferta finansowa jest częścią strategii PR-owej Francuzów, którzy w ten sposób starają się odróżnić od zdecydowanie mniej publicznych Amerykanów oraz Koreańczyków. Jeszcze w poprzednich miesiącach Francuzi zadeklarowali wsparcie francuskiej agencji kredytów eksportowych BPI France oraz publicznego banku refinansującego SFIL, które miałyby pokryć dużą część nakładów „z bardzo atrakcyjnym oprocentowaniem”. Co więcej strona francuska publicznie podkreśla swoje pozytywne nastawienie do idei wejścia kapitałowego w spółkę projektową analogicznego do formuły swojej działalności w Wielkiej Brytanii. Podobnie jak w ofercie amerykańskiej za finansowanie ma odpowiadać francuski rząd, a nie firma EdF, a gotowość państwa do współpracy przy finansowaniu potwierdził w ostatnich tygodniach francuski minister gospodarki i finansów Bruno Le Maire.

Obok ww. jednym z najważniejszych elementów argumentacji finansowej Francuzów jest łączenie finansowania z koncepcją włączenia energetyki jądrowej do unijnej taksonomii. Podkreślają oni, że sukces w tym zakresie pozwoli zwiększyć konkurencyjność ich oferty, która ostatecznie, w ocenie wysokiego przedstawiciela ds. współpracy jądrowej z Polską Philippe’a Crouzeta, ma być „porównywalna do ofert pozostałych oferentów”. Narracja Francuzów skupia się na przekonaniu strony polskiej, że Paryż jako jedyny potencjalny partner PPEJ jest w stanie przez długie lata forsować interesy branży jądrowej w Unii Europejskiej w taki sposób, by rozwój elektrowni atomowych był opłacalny finansowo dla Polski.

Modele finansowania, m.in. te tworzone przez OECD (można się z nimi zapoznać w raporcie Unlocking Reductions in the Construction Costs of Nuclear: A Practical Guide for Stakeholders) pokazują, że wbrew stereotypowym wyobrażeniom to nie koszt budowy EJ musi przesądzać o ostatecznym koszcie generowanej energii elektrycznej przez cały okres funkcjonowania EJ. W wypadku wysokiej stopy procentowej powziętych na budowę elektrowni jądrowej kredytów to właśnie one mogą mieć decydujący wpływ na ostateczne wydatki, a więc również na średni w ciągu życia EJ koszt energii elektrycznej. W wypadku brytyjskiej EJ Hinkley Point C udział odsetek przy tzw. cenie równowagi 113 euro/MWh wyliczany jest na 75 procent, przy zaledwie 17 procent udziału wydatków na budowę. To pokazuje jak ogromne znaczenie będzie mieć model finansowania PPEJ, który jednak nie został jeszcze wybrany przez stronę polską. W konsekwencji więc żadna z prezentowanych Polsce publicznie ofert finansowych nie może być ofertą kompleksową i ostateczną, i ma faktycznie wstępnych charakter. Utrudnia to zewnętrzną percepcję tego, który z oferentów prezentuje się z finansowego punktu widzenia lepiej, a który gorzej.

Korzyści polityczne i gospodarcze

Procesowi wyboru partnera dla PPEJ towarzyszy również identyfikacja korzyści politycznych i gospodarczych wynikających bezpośrednio z nawiązania współpracy z poszczególnymi partnerami. Obok problematyki finansowania, to właśnie czynnik polityczny powinien okazać się tym kluczowym, o który ostatecznie oprze się strona polska przy wyborze partnera PPEJ.

Zdecydowanie najmniej do zaoferowania Polsce wydają się mieć Koreańczycy, z którymi nie łączą nas głębsze związki polityczne. Z informacji towarzyszących wypowiedziom przedstawicieli KHNP wynika, że opierają oni swoją ofertę w szczególności na potencjalnych korzyściach gospodarczych dla naszego kraju. Przy okazji prezentacji koncepcji Team Korea strona koreańska zadeklarowała, że wchodzące w jej skład podmioty mają „współpracować i dzielić się swoim doświadczeniem” z polskimi firmami, co miałoby zapewnić wysoki poziom zaangażowania polskich spółek w projekt. Co więcej Koreańczycy informują zidentyfikowanie 70 polskich spółek z branży budowlanej i przemysłowej, które miałyby możliwość uczestnictwa w PPEJ w wypadku ich wygranej. Koreańska oferta ma zakładać stworzenie parku technologicznego, tj. faktyczny transfer technologii koreańskich spółek (niekoniecznie jądrowych) do naszego kraju.

Na niekorzyść koreańskiej oferty wpływa natomiast obecna wewnętrzna sytuacja polityczna – wybrany w 2017 r. prezydent Moon Jae-in jest przeciwnikiem rozwoju energetyki jądrowej wewnątrz kraju, chociaż nie sprzeciwia się jej eksportowi. Taka sytuacja tworzy pewnego rodzaju dysonans – na ile poważnym partnerem dla Polski może być kraj, który zamierza zrezygnować z rozwoju energetyki jądrowej u siebie?

Za teoretycznie najmocniejszą politycznie przedstawiana jest oferta Westinghouse i Bechtel, która ma się wpisywać w geopolityczne ciążenie Polski do współpracy z USA – wzmocnienie naszego sojuszu i amerykańskiej obecności w Polsce. Obliczony na kilkadziesiąt lat PPEJ stałby się nową płaszczyzną tych relacji, ułatwiającą współpracę w innych, strategicznie ważnych dla Polski obszarach. W szczególności Amerykanie mogliby zabezpieczać samo istnienie polskiego programu jądrowego. Po zainwestowaniu w Polsce ogromnych środków finansowych z USA o wiele trudniej byłoby sobie wyobrazić, by władze Polski mogłyby się z wycofać z energetyki jądrowej, tak jak robią to obecnie Niemcy, czy jak Polska postąpiła z budową elektrowni węglowej w Ostrołęce (finansowanej z polskich środków, chociaż realizowanej również przez amerykański General Electric, której to wypłacono następnie duże kary finansowe). Amerykanie mogliby również przeciwdziałać rosyjskiej presji na Polskę i polskie społeczeństwo, którą z całą pewnością sprowokuje rozpoczęcie PPEJ. Długoterminowa perspektywa współpracy tłumaczy fakt tego, czemu znaczenie oferty amerykańskiej nie znikło wraz z przegraną w wyborach prezydenckich zaprzyjaźnionego z obecnymi władzami Polski Donalda Trumpa.

Wysokie znaczenie Amerykanów formalnie potwierdza podpisanie w 2020 r. międzyrządowej umowy pomiędzy Polską i USA. Co więcej ofertę Amerykanów ma, zgodnie z przeciekami z obozu rządzącego, wspierać większość kluczowych polityków obecnego układu władzy. Podobnie jak Koreańczycy, Amerykanie oferują udział w tworzeniu reaktorów przez polskie firmy, które zgodnie z ich oceną miałyby zrealizować prace przekraczające swoją wartością połowę ceny każdego z reaktorów. W tej sprawie Amerykanie deklarują zidentyfikowanie 340 polskich firm, które mogłyby uczestniczyć w PPEJ w wypadku wygranej oferty USA. Dla ponad 200 z nich Westinghouse i Bechtel zorganizowały jesienią ub.r. sympozjum dostawców.

Podobnie jak w wypadku oferty finansowej również w wypadku korzyści politycznych i gospodarczych to Francuzi prowadzą najwięcej publicznych działań, które miałyby ich zaprezentować jako najlepszego partnera PPEJ. Włączony w nie został m.in. Prezydent Francji Emmanuel Macron, który wielokrotnie w tej sprawie kontaktował się z najważniejszymi polskimi politykami.

Polityczna narracja Francuzów skupia się na przekonaniu Polski o korzyściach wynikających z naszego wejścia do europejskiego „klubu atomowego” i stworzenia w jego ramach atomowej osi Paryż – Warszawa. Jak przekonuje Philippe Crouzet Paryż chciałby podzielić się z Warszawą rolą lidera w energetyce jądrowej w ramach Unii, by w ten sposób wzmocnić szanse na zatwierdzenie znaczącej roli energii atomowej w transformacji unijnej gospodarki. Celem swoistego sojuszu jądrowego, jaki połączyłby Polskę i Francję, byłoby w szczególności unieszkodliwienie polityki Niemców i Austriaków lobbujących za rezygnacją UE z atomu, a w szczególności jego nie włączaniem w unijną taksonomię. Francuzom już obecnie udają się inicjatywy angażowania polskich polityków w swoje inicjatywy atomowe, które jednocześnie pomagają wypromować francuskie władze jako decyzyjne w tym temacie. W szczególności w październiku ub.r. Polska była jednym z 11 krajów UE, które podpisały skierowany do europejskich decydentów list francuskiego ministra finansów Bruno Le Maire, w którym podkreślony został wkład energii jądrowej w wysiłki na rzecz dekarbonizacji i zapewnienia stabilnych dostaw energii.

W narracji Francuzów widać również odwołania do europejskości ich projektu i znaczenia tego faktu dla bezpieczeństwa PPEJ. Europejski projekt, europejskie patenty, a także produkcja wszystkich komponentów na kontynencie europejskim mają zgodnie z ich narracją zabezpieczyć suwerenność sektora. Prezentowane przez Francuzów komunikaty skupiają się również na zintegrowanym charakterze oferty EdF, który ma gwarantować jej wysoką jakość. W ten sposób Francuzi próbują zmniejszyć atrakcyjność oferty USA, w której uczestniczą dwie niezależne firmy.

W działaniach francuskich zwraca również uwagę zmiana nastawienia Prezydenta Francji Emmanuela Macrona do rozwoju energetyki jądrowej. O ile do niedawna wspierał on podobną do prezydenta Moon Jae-in politykę ograniczania jej znaczenia wewnątrz kraju na rzecz OZE (udział atomu w energetyce miał być ograniczany do maksymalnie 50%), o tyle w wystąpieniu w listopadzie ub.r. zapowiedział on powrót do aktywnej budowy reaktorów jądrowych we Francji. 

Francuzi niezwykle aktywnie promują również potencjał gospodarczy atomowej osi Paryż – Warszawa. W swojej narracji EdF informuje o zidentyfikowaniu 350 polskich firm, które mogłyby uczestniczyć w PPEJ w wypadku wygranej oferty francuskiej, a także wstępnym zakwalifikowaniu do współpracy już 70 podmiotów. Co więcej Francuzi starają się podkreślić, że jako jedyni współpracowali już z 35 polskimi firmami przy rozwoju innych projektów atomowych. Szczególnym echem odbiło się podpisanie przez EdF memorandum o współpracy przy realizacji PPEJ z mającą problemy finansowe, ale kluczową dla polskiej energetyki spółką Rafako. Z narracji Francuzów wynika, że polskie spółki mogłyby zrealizować prace odpowiadające nawet 2/3 wartości PPEJ. W tym kontekście, znowu w opozycji do oferty koreańskiej i amerykańskiej, podkreślane jest znaczenie bliskości geograficznej Polski i Francji i działalności spółek z obu państw w ramach jednej, europejskiej przestrzeni prawno-gospodarczej. Ma ono mieć znaczenie nie tylko w ramach PPEJ, gdyż zgodnie z francuską narracją współpraca z polskimi spółkami mogłaby dotyczyć również budowy reaktorów EPR poza Polską, w szczególności we Francji, która ma się toczyć równolegle do polskiej. 

Którą ofertę wybierze Polska?

Nie mamy dotychczas dostępu do szczegółów wszystkich oferowanych Polsce koncepcji uczestnictwa w PPEJ i zapewne, poza najważniejszymi decydentami, nigdy nie dowiemy się, jak te wyglądały. Potencjalni partnerzy w dalszym ciągu pracują nad ostatecznym kształtem ofert, które przedstawią w 2022 r. Tym samym dyskusja i porównanie ofert amerykańskiej, francuskiej i koreańskiej ma częściowo teoretyczny charakter, w szczególności w części dotyczącej finansowania PPEJ. Z pewnością możemy stwierdzić, że każda z ofert posiada swoje mocne i słabe strony, dopiero wyważenie których pozwala wstępnie określić lidera w wyścigu o PPEJ.

Z formalnego punktu widzenia obecnie Polska jest najbliżej decyzji o wyborze oferty USA, co jest efektem podpisanej z administracją Donalda Trumpa międzyrządowej umowy. Chociaż w umowie nie występują zapisy zabraniające Polakom rozpatrywania ofert innych państw, jednak należy oczekiwać, że propozycje Francuzów i Koreańczyków będą rozpatrzone dopiero po Amerykanach. Ponieważ jednak na obecną chwilę wydaje się, że kluczową kwestią dla wyboru partnera PPEJ będzie zaproponowany Polsce model biznesowy i finansowanie inwestycji, a także kwestie geopolityczne, dlatego duże szansę na wybór ze strony polskiej wydają się mieć nie tylko opcja amerykańska, ale również francuska. Ze względu na niewielkie korzyści polityczne wynikające ze współpracy z KHNP, a także przewagi koreańskiej oferty w niekluczowych kwestiach (część aspektów technologicznych, oferta transferu technologii i być może bazowa cena EJ) wydaje się, że oferta z dalekiego wschodu ma najmniejsze szanse na sukces. Koreańskiej oferty nie można jednak skreślać, tak jak Polska już na samym początku skreśliła możliwość współpracy z Rosatomem (współpracę z którym nawiązali Węgrzy). Ze względów negocjacyjnych należy wręcz kontynuować rozmowy z wszystkimi oferentami do momentu wyboru najlepszej.

Wybór jednej z ofert – amerykańskiej, francuskiej, bądź koreańskiej – pociągnie za sobą nie tylko oczekiwane korzyści, ale również straty wywołane nie wybraniem innej oferty. O ile odrzucenie oferty koreańskiej będzie mieć relatywnie niski koszt, o tyle odrzucenie oferty francuskiej lub amerykańskiej będzie miało konsekwencje polityczne w wielu innych obszarach niż energetyczny. Jeśli dojdzie do odrzucenia jednej z tych ofert konieczne wydaje się złożenie propozycji kompensującej, np. w przypadku Francuzów włączenie w ograniczonym stopniu spółek EdF do programu PPEJ, zakup od Francuzów technologii produkcji wodoru, bądź ich wciągnięcie do polskiego sektora biogazu, w których mają oni spore osiągnięcia w skali UE, a także zakupy w sektorze zbrojeniowym. Podobnie byłoby w przypadku odrzucenia oferty USA. Fundamentalnie ważnym jest, by Polsce udało się podjąć taką decyzję, która nie uderzy w jedność tych państw UE, które sprzyjają rozwojowi energetyki jądrowej. Kluczowe dla PPEJ jest bowiem uzyskanie atrakcyjnego finansowania, sprawdzonej technologii oraz włączenie atomu do unijnej taksonomii na najbardziej korzystnych dla nas warunkach, a także późniejsze jego utrzymania w jej ramach. Potrzebne dla tego może być więc wsparcie kilku partnerów. Należy również pamiętać, że to od wybranego korzystnego modelu biznesowego, na bazie którego EJ mogłaby powstać, będzie zależeć społeczny i gospodarczy sens całego PPEJ – tj. obniżenia kosztów energii elektrycznej dla polskiej gospodarki i gospodarstw domowych.

Tekst został opublikowany w ramach współpracy z Esperis Consulting

Logo Esperis Consulting

Logo Esperis Consulting