Tylko wariant siłowy albo zgoda Gazpromu pozwolą Białorusi uruchomić dostawy gazu przez Polskę

17 czerwca 2020, 07:00 Alert
łukaszenko putin
Prezydenci Białorusi i Rosji: Aleksander Łukaszenko (L) i Władimir Putin (P), fot. Kancelaria Prezydenta Federacji Rosyjskiej

Kommiersant sugeruje, że Białoruś może sięgnąć po gaz spoza Rosji tylko za zgodą Gazpromu, który kontroluje jej gazociągi, o ile Mińsk nie zdecyduje się na wariant siłowy, który pozwoli mu sprowadzać gaz między innymi przez Polskę.

– Dzięki Bogu, na świecie jest wystarczająco dużo ropy, a ceny są racjonalne – mówił Aleksandr Łukaszenko, prezydent Białorusi. – Podobnie jest z gazem, którego jest wystarczająco dużo. Trwa walka o rynek między największymi graczami dostarczającymi ten surowiec. Jest zatem alternatywa do wykorzystania – dodał.

Trwa spór Mińska z Gazpromem o należność za gaz dostarczony w przeszłości. Rosjanie oczekują, że Białorusini spłacą dług, którego ci nie uznają. Mińsk oczekuje także obniżki ceny gazu wynoszącej obecnie 127 dolarów za 1000 m sześc. Media rosyjskie zasugerowały, że mogłoby dojść do przerwy dostaw gazu na Białoruś od początku lipca, jeżeli spór nie zostanie zażegnany. Tymczasem jego temperatura rośnie po zatrzymaniu kadry Belgazprombanku, którego prezesem był kiedyś potencjalny rywali Łukaszenki w wyborach prezydenckich, czyli Wiktar Babaryka. Gazprom uznał te działania za nielegalne.

Kommiersant przypomina, że istnieje techniczna możliwość dostaw gazu przez Polskę, Litwę i Ukrainę na Białoruś. Dostawy rewersowe przez Gazociąg Jamalski w Polsce mogłyby potencjalnie pokryć całe zapotrzebowanie białoruskie na gaz. Jednakże operatorem gazociągów na Białorusi jest Gazprom Transgaz Belarus. Operacja wymagałaby zatem zgody Rosjan, choć rozmówca Kommiersanta dopuszcza możliwość zajęcia tej spółki w celu udrożnienia rewersu. – Możliwe, że istnieje ryzyko zajęcia aktywów Gazprom Transgaz Belarus – twierdzi wicedyrektor Funduszu Narodowego Bezpieczeństwa Energetycznego Aleksiej Griwacz. Maria Biełowa z Vygon Consulting przekonuje, że ewentualne dostawy LNG przez Litwę byłyby droższe od oferty Gazpromu, ale zakupy spotowe przez Ukrainę mogłyby być od nich tańsze, bo średnia cena na rynku europejskim to obecnie 60 dolarów za 1000 m sześc.

Kommiersant/Wojciech Jakóbik

Jakóbik: Czy Białoruś sprowadzi gaz rewersem Gazociągu Jamalskiego przez Polskę?