RAPORT: Czy Białoruś zdoła uniezależnić się od Rosji?

29 lutego 2020, 07:31 Alert
WhatsApp Image 2020-02-27 at 12.43.26

Trwają rozmowy o dywersyfikacji dostaw ropy na Białoruś – rozmowy pomiędzy prezydentem tego kraju Aleksandrem Łukaszenką a rosyjskim przywódcą Władimirem Putinem są trudniejsze niż oczekiwano, a niektórym graczom zależy na tym, by otworzyć wyizolowany dotąd rynek białoruski na dostawy ropy z innych kierunków. Czy Białoruś zdoła uniezależnić się od Rosji?

Trudne negocjacje

O problemie dywersyfikacji dostaw ropy na Białoruś pisaliśmy pod koniec stycznia, by podsumować negocjacje rosyjsko-białoruskie. – Po raz pierwszy Białoruś odczuła skutki braku dywersyfikacji dostaw strategicznych surowców w zeszłym roku, przy okazji zanieczyszczonej organicznymi związkami chloru ropy, która biegła przez jej terytorium z Rosji na zachód Europy. Teraz reżim Aleksandra Łukaszenki coraz głośniej mówi, że poszukuje alternatywnych źródeł ropy, ale komentatorzy zastanawiają się czy jest to wyraz rzeczywistej woli, czy być może to jedynie taktyka negocjacyjna w rozmowach z Moskwą o warunkach dostaw w przyszłości? – zastanawialiśmy się wtedy.

RAPORT: Czy Białoruś chce dywersyfikacji dostaw ropy?

Jednak wiemy, że Białoruś prowadziła rozmowy na temat dostaw ropy z Unii Europejskiej rewersem poprzez rurociąg Przyjaźń, o czym powiedział prezydent Alaksandr Łukaszenka, cytowany przez agencję BiełTA. – My teraz z Gdańska będziemy przesyłać ropę, którą kupimy w Arabii Saudyjskiej, Zjednoczonych Emiratach Arabskich, USA. Wtedy to już nie Rosja będzie rurociągiem dostarczać ropę na Zachód, a Białoruś sprowadzać z Europy – powiedział Łukaszenka. Dodał, że wykorzystane zostaną także trasy przez porty w państwach bałtyckich.

Łukaszenka: Białoruś sprowadzi przez Gdańsk ropę z Arabii Saudyjskiej

Łukaszenka potwierdził, że jego reżim szuka innych partnerów w handlu ropą. – Jeżeli Białoruś w lutym nie otrzyma uzgodnionych w umowie rządowej dwóch mln ton ropy, zacznie pobierać ją z rurociągu eksportowego, transportującego ropę na zachód. Nikogo nigdy nie szantażowałem, tylko zakomunikowałem. Niezbędna ropa powinna zostać dostarczona w ramach międzyrządowej umowy, która opiewa na 24 mln ton ropy w 2020 roku. Jeżeli nie otrzymamy należności, to rozpoczniemy pobór tego surowca z rury tranzytowej  – powiedział Aleksandr Łukaszenka.

– Rocznie przez nasz kraj na Zachód idzie 70 mln ton ropy. I nigdy nie było z tym problemu, uczciwie ją pompujemy. Pamiętacie zanieczyszczoną ropę? Do tej pory nie zapłacili za to, chociaż wyposażenie rafinerii w Mozyrzu zostało uszkodzone, ucierpiała również rafineria w Nowopołocku. Dlatego jeżeli nie dostarczą ropy w lutym, sami weźmiemy do dwóch mln ton – dodał białoruski prezydent. Według niego Białorusini nie mają zamiaru płacić dodatkowych premii dla rosyjskich firm naftowych, ponieważ kupują oni ropę po cenie rynkowej (pomniejszonej jedynie o wciąż niższą kwotę cła).

Białoruś straszy, że zacznie pobierać ropę eksportową z Przyjaźni

Ciąg dalszy rozmów Rosja-Białoruś

Później dowiedzieliśmy się o postępie w rozmowach na linii Mińsk-Moskwa: Łukaszenko poinformował, że Rosja chce zrekompensować Białorusi straty związane z manewrem podatkowym. Białoruś wyliczyła, że dostawy 24 mln ton ropy w 2020 roku będą się wiązały z 420-430 mln dolarów strat związanych z manewrem. Białoruś jest z kolei gotowa płacić więcej za ropę. Dostawy mogłyby ruszyć ponownie w marcu 2020 roku.

Białoruś i Rosja są bliżej nowej umowy o dostawcach ropy. Rewers polski czeka

Firmy rosyjskie dostarczały dotąd ropę do rafinerii białoruskich bez cła, ale z premią podwyższającą cenę w stosunku do tej oferowanej na terenie Federacji Rosyjskiej. Wiedomosti ustaliły, że premia różni się w zależności od umowy i wynosi od 6 do 10 dolarów za tonę. Firmy rosyjskie chciałaby 12 dolarów premii. Rosjanie rozważają jednak obniżkę premii o dwa dolary, by wyjść naprzeciw oczekiwaniom Białorusi i oszczędzić do 36 mln dolarów w 2020 roku. Manewr podatkowy zakłada obniżkę ceł eksportowych na ropę i wzrost podatku od wydobycia. Cło ma zostać zredukowane do zera w 2024 roku. Mińsk oblicza, że utrata rabatu z tego tytułu będzie go kosztować do 10 mld dolarów do czasu wyzerowania manewru. Moskwa rozważa zwiększenie wówczas rabatu do 8 dolarów oznaczające 144 mln dolarów oszczędności rocznie.

Z kolei w środę Transnieft poinformował o otrzymaniu „szeregu wniosków” o zapewnienie przepustowości na poczet dostaw ropy z Rosji na Białoruś. Od Nowego Roku dostarcza ją w tym kierunku tylko Grupa Safmar. Dostawy firm państwowych, jak Rosnieft, na Białoruś zostały zatrzymane w Nowym Roku ze względu na brak porozumienia w sprawie umowy długoterminowej na dostawy w 2020 roku. Przełom negocjacji po rozmowie prezydenta Aleksandra Łukaszenki z prezesem Igorem Sieczinem uprawdopadabnia dostawy w marcu. Sugerują to także wnioski złożone w Transniefcie, który informuje, że otrzymał je od kilku firm rosyjskich zainteresowanych dostawami marcowymi. Ten operator rurociągów przesyłowych potwierdza zdolność techniczną do realizacji tych dostaw.

Rosja szykuje się do wznowienia dostaw ropy na Białoruś

Inne kierunki dostaw

Podczas wizyty w Waszyngtonie pełnomocnik rządu ds. strategicznej infrastruktury energetycznej Piotr Naimski odniósł się do kwestii dostaw ropy na Białoruś: – My w Polsce jesteśmy zainteresowani, by w miarę możliwości, wspomóc Białoruś dostawami ropy naftowej, jeśli to będzie konieczne – powiedział. – To się musi zacząć od momentu, gdy Białorusini kupią ropę naftową, którą będą chcieli dostarczyć do swoich rafinerii. Wtedy my przez nasz system przesyłowy możemy początkowo niewielkie ilości ropy, a z czasem dużo większe, im dostarczyć – dodał cytowany przez Polską Agencję Prasową.

Sekretarz stanu USA Mike Pompeo zasugerował w Mińsku, że Amerykanie mogliby zapewnić sto procent dostaw ropy na Białoruś. Zrobił to pomimo faktu, że ropa rosyjska, do której są dostosowane rafinerie białoruskie, ma inny skład chemiczny, niż amerykańska. Białorusini przyznają, że są zainteresowani dywersyfikacją, ale jednocześnie negocjują warunki przywrócenia dostaw od rosyjskich firm państwowych, które zostały zatrzymane w Nowym Roku przez impas rozmów.

Polska i USA rozmawiają o dostawach ropy na Białoruś

Z kolei w czwartek dowiedzieliśmy się, że białoruski Biełneftechim podpisał umowę na dostawę ropy z azerską firmą  SOCAR. Podpisany kontrakt dotyczy dwóch ładunków ropy o łącznym wolumenie 160 tysięcy ton. Ropa ta ma zostać dostarczona tankowcami do portu w Odessie na Ukrainie, skąd następnie zostanie przetransportowana ropociągiem Odessa-Brody na Białoruś. Jest to drugi kontrakt z marcową datą realizacji. Pierwszy został podpisany z rosyjskimi firmami tradingowymi na dostawy dwóch ładunków ropy o wolumenie 170 tysięcy ton przez litewski port w Kłajpedzie. Dalej transport będzie realizowany kolejami.

Białoruś podpisała umowę na dostawy ropy z Azerbejdżanu

Jednak będzie rewers z Polski?

Kolejna ważna wiadomość dotarła do nas w piątek. Okazało się, że niedługo po deklaracji rządu, że jest gotów zapewnić dostawy ropy przez Polskę na Białoruś operator polskich ropociągów PERN zapowiada przygotowanie rewersu na Ropociągu Przyjaźń, na razie na potrzeby dostaw między bazami. – PERN zdecydował, by wschodnia część rurociągu „Przyjaźń” uzyskała możliwość rewersyjnego tłoczenia ropy naftowej, czyli tłoczenia surowca z Płocka do Adamowa. Obecnie transport odbywa się jedynie w przeciwnym kierunku. Celem jest wzrost elastyczności sieci logistycznej spółki oraz poprawa bezpieczeństwa energetycznego Polski. Firma rozpoczęła już poszukiwania wykonawcy tego projektu – informuje operator w komunikacie prasowym.

PERN przygotowuje rewers Przyjaźni. Dostawy ropy na Białoruś w tle

– Rewers na wschodnim odcinku rurociągu „Przyjaźń” da nam możliwość elastycznego i dwukierunkowego przesyłania ropy między bazami, aby w pełnym zakresie i bez żadnych zakłóceń obsługiwać naszych klientów – tłumaczy Igor Wasilewski, prezes PERN.