Biden chce pobudzić gospodarkę przez inwestycje w infrastrukturę i elektromobilność

2 kwietnia 2021, 06:45 Alert
Joe Biden. Źródło: Instagram
Joe Biden. Źródło: Instagram

Prezydent USA Joe Biden chce pobudzić wzrost gospodarczy w USA poprzez fundamentalną renowację infrastruktury tego kraju. W tym celu chce on przeforsować program o wartości dwóch bilionów dolarów, który będzie obowiązywał przez osiem lat. Ma być sfinansowany poprzez podniesienie podatku od osób prawnych z 21 do 28 procent.

Biden chce inwestycji w infrastrukturę

Program ma stworzyć miliony dobrze płatnych miejsc pracy i wzmocnić pozycję USA w konkurencji z Chinami. Biden chciał oficjalnie przedstawić program w przemówieniu w środę w Pittsburghu w Pensylwanii. Plan opiera się na „odważnej wizji” z korzyścią dla amerykańskich pracowników i społeczności. Należy się jednak spodziewać trudnych sporów z Republikanami w Kongresie w sprawie projektu. Jednym z punktów spornych będzie prawdopodobnie planowany wzrost podatku od osób prawnych. Pod rządami Donalda Trumpa podatek od osób prawnych został obniżony z 35 do 21 procent.

Większość infrastruktury w USA pochodzi z lat pięćdziesiątych XX wieku i w wielu miejscach jest w złym stanie. Jednym z celów programu Bidena jest modernizacja systemu transportowego. Tylko na to zostanie wydanych 620 miliardów dolarów. Planowana jest m.in. modernizacja 32 tysięcy kilometrów dróg międzymiastowych i innych. Do naprawy mają być także tysiące mostów, a dotacje z budżetu federalnego na transport publiczny mają zostać podwojone.

Według Białego Domu program przewiduje „rewolucję elektromobilności”. Zgodnie z tym, 500 tysięcy stacji ładowania ma powstać dla samochodów elektrycznych, a jedna piąta autobusów szkolnych ma mieć napęd elektryczny. Ze względu na niewielką większość Demokratów w Kongresie jest jednak mało prawdopodobne, aby projekt został w pełni zrealizowany bez udziału części republikanów. Poprzednicy Bidena, Trump i Barack Obama, również mieli duże plany modernizacji infrastruktury, ale poczynili bardzo ograniczone postępy w tej dziedzinie.

Die Zeit/Michał Perzyński