Bojanowicz: Wyspa Bursztyńska. Czy Polskę i Ukrainę połączą dostawy energii?

10 marca 2017, 07:30 Energetyka
Elektrownia atomowa Chmielnicki
Elektrownia jądrowa Chmielnicki. Fot. Wikimedia Commons

– Ostatni kryzys węglowy na Ukrainie obnaża słabość systemu energetycznego opartego na jednym rodzaju paliwa. Powrót Polski do energetyki węglowej, postawienie na samowystarczalność energetyczną może okazać się prostą drogą do blackoutu. Receptą na problem niedoboru prądu w naszych krajach może być transgraniczna współpraca. Ukraina eksportując prąd do Polski zdobędzie fundusze niezbędne do modernizacji swoich siłowni. Polska importując energię z Ukrainy odsunie widmo braku prądu. Wyspa Bursztyńska przesyłająca ukraiński prąd do krajów UE pokazuje niewykorzystane do tej pory możliwości takiej kooperacji – pisze Agnieszka Roma Bojanowicz, współpracownik BiznesAlert.pl.

Historia współpracy energetycznej między naszymi krajami sięga jeszcze końca lat 70 – tych i czasów RWPG. Wówczas Polska, Czechosłowacja, Węgry, NRD i ZSRR zawarły porozumienie o stworzeniu nowej linii energetycznej zapewniającej możliwość eksportu prądu ze Związku Radzieckiego do Polski, Czechosłowacji i na Węgry. NRD, będące sygnatariuszem, nigdy nie korzystały z prądu przesyłanego tymi liniami.

Do Polski, a konkretnie do Rzeszowa miał docierać prąd z Elektrowni Jądrowej Chmielnicki położonej w zachodniej Ukrainie w Obwodzie Iwanofrankowskim. Blisko 400 km odcinek linii przystosowano do przesłania energii elektrycznej o napięciu 750 kV. Rok 1992 był ostatnim, w którym wykorzystano tę linię w celu zakupu elektryczności z Ukrainy. Trzy lata później Polska wraz z Czechami i Węgrami zsynchronizowały swoje sieci elektryczne z systemami zachodnioeuropejskimi. Linia energetyczna Rzeszów – Elektrownia Chmielnicki nadal istnieje, jest sprawna i utrzymywana stale pod napięciem z przyczyn technicznych. Tak więc, po wprowadzeniu niezbędnych modyfikacji do istniejącej już infrastruktury prąd mógłby swobodnie płynąć do Rzeszowa. Obecnie jednak Polska może importować jedynie niewielkie ilości prądu (maksymalnie 220 MW) z dwóch wydzielonych bloków opalanej węglem Elektrowni Dobrotwór. Punkt odbioru energii z tej siłowni znajduje się w Zamościu.

Aby możliwy był przesył prądu między europejskim, a postsowieckim systemem niezbędne jest wydzielenie ze schematu jednego kraju całej elektrowni lub tylko jednego bloku energetycznego oraz linii wysokiego napięcia biegnącej do granicy. Po dostosowaniu częstotliwości prądu zmiennego do systemu zachodnioeuropejskiego siłownia może bez przeszkód przesyłać energię do sąsiednich krajów. Tego typu rozwiązanie będzie niezbędne, o ile Ukraina nie przejdzie na zachodni standard zasilania.

Na takiej zasadzie działa na Ukrainie tzw Bursztyńska Wyspa Energetyczna położona w Obwodzie Iwanofrankowskim. Dwie elektrownie konwencjonalne oraz jedna wodna o łącznej mocy 2200 MW wytwarzają energię elektryczną w całości przeznaczoną na eksport na Węgry, do Słowacji i Rumunii.

Jeszcze w 2015 roku strona ukraińska planowała poszerzenie Wyspy Bursztyńskiej. Pod hasłem budowania Mostu Energetycznego Ukraina – Unia Europejska chciano reaktywować połączenie między Elektrownią Jądrową Chmielnicki, a Rzeszowem. To z bloku nr 2 tej siłowni atomowej miał popłynąć prąd dla Polski. Kijów liczył wówczas na dodatkowe wpływy finansowe, które mógłby wykorzystać do zbudowania kolejnych dwóch bloków EJ Chmielnicki. Dodatkowo możliwość zwiększenia eksportu do Polski umożliwiłaby ukraińskim firmom pozbywanie się nadwyżek prądu z wewnątrzkrajowych sieci przesyłowych. Brak takiej możliwości wymusza ponoszenie dodatkowych nakładów finansowych na zwiększenie elastyczności energetyki jądrowej, gdyż wyprodukowanego prądu nie można efektywnie magazynować przez dłuższy czas.

Jak już pisałam w artykule Polsko-ukraiński sojusz energetyczny – co stoi na drodze? współpraca przy rozbudowie elektrowni Chmielnicki byłaby korzystna dla Polski i Ukrainy. Polska zyskałaby dostęp do tańszego prądu oraz odsunęłaby ryzyko wystąpienia blackoutu. Ukraina dostałaby niezbędne wsparcie finansowe wspierające modernizację sektora elektroenergetycznego. Do dnia dzisiejszego projekt mostu energetycznego pomiędzy Polską i Ukrainą nie został zrealizowany. Na przeszkodzie stanęły między innymi brak politycznego wsparcia dla wspólnych transgranicznych działań w sferze energetyki ze strony kolejnych polskich rządów.

Prawdopodobnie politycy obawiali się zalewu taniego prądu ze wschodu, co mogłoby zagrozić polskiemu sektorowi górniczemu i energetycznemu. Dodatkowo kwestią są koszty jakie polska strona musiałaby ponieść na rzecz modernizacji samej Elektrowni Chmielnicki oraz linii przesyłowych i innej infrastruktury towarzyszącej.

Na inny techniczny problem zwracają uwagę Polskie Sieci Elektroenergetyczne. Chodzi tu przede wszystkim o kwestie związane z „(…)szeregiem obszarów współpracy międzyoperatorskiej, które wymagają skoordynowanego podejścia. W rozważaniach na ten temat należy uwzględnić m. in. aktualne plany strony ukraińskiej względem charakteru pracy połączenia Rzeszów-Chmielnicka w zestawieniu z wynikami Studium połączenia synchronicznego systemów Ukrainy i Mołdawii z systemem Europy Kontynentalnej oraz dalszymi planami Ukrainy i Mołdawii względem procesu synchronizacji.”

Oczywiście kryzys węglowy jaki dotknął ostatnio Ukrainę stawia pod znakiem zapytania możliwości produkcyjne tamtejszych siłowni. Potrzeba zaspokojenia własnych potrzeb elektroenergetycznych znacząco ogranicza możliwość eksportu ewentualnych nadwyżek.

Na chwilę obecną perspektywy masowego zakupu prądu na Ukrainie uważam za mało realne. Polska jako kraj posiadający przestarzałe elektrownie węglowe, które w ciągu najbliższych kilku- kilkunastu lat zostaną wygaszone będzie zmuszona podjąć zdecydowane kroki w celu zdywersyfikowania źródeł energii elektrycznej.

Czy postawimy na uzależnienie się od importu z krajów ościennych, czy na atom, ścisła współpraca z modernizującymi się ukraińskimi przedsiębiorstwami energetycznymi może okazać się kluczowym elementem naszego nowego systemu. Ważne, aby nie zaniedbywać relacji między naszymi państwami. Ważne też, żeby została stworzona spójna i długofalowa strategia rozwoju relacji polsko – ukraińskich. Jej brak stoi w sprzeczności z ambicjami naszych polityków, którzy chcą by Polska stała się liderem w regionie Europy Środkowej i Wschodniej. Ukraina targana problemami jak wojna w Donbasie, walką o uniezależnienie się od dostaw rosyjskiego gazu, reformy gospodarcze, czy ogólnie trudną sytuacja w kraju nie posiada zasobów, aby samodzielnie starać się o zbliżenie energetyczne między naszymi państwami. W końcu do tanga trzeba dwojga.