Budzanowski: Unia może się obronić przed energetycznymi groźbami Rosji

4 sierpnia 2014, 08:45 Energetyka
Mikołaj Budzanowski

Unia Europejska ma oręż, którym może się skutecznie obronić przed rosyjskim zapowiedziami wzrostu cen energii dla Europy pisze w „Rzeczpospolitej” były szef resortu skarbu Mikołaj Budzanowski.

Według byłego ministra odpowiedzią UE na szantaż Rosji, która grozi Europie wzrostem cen energii w związku z nałożeniem na nią międzynarodowych sankcji, powinno przyśpieszenie rozpoczętego w 2011 r. postępowania antymonopolowego wobec Gazpromu.

Budzanowski przypomina, że KE zarzuca rosyjskiemu potentatowi gazowemu nadużywanie pozycji dominującej, a kara za takie przewinienie może sięgnąć nawet 15 mld euro. Jak podkreśla były szef MSP już samo orzeczenie KE w tej sprawie powinno doprowadzić do zmian prawnych, w efekcie których przychody Gazpromu spadną o 10 proc, a jednocześnie dzięki urynkowieniu cen gazu europejscy odbiorcy mogliby liczyć na ich obniżenie.

Były minister skarbu przypomina, że zarzuty KE wobec Gazpromu dotyczą między innymi formuły cenowej uzależniającej ceny gazu od cen ropy naftowej oraz stosowania przez rosyjski koncern w kontraktach z odbiorcami ograniczeń w zakresie reeksportu gazu. Komisja negatywnie ocenia również zwartą w umowach klauzulę take or pay, a także ograniczanie dostępu do gazociągów Gazpromu innym podmiotom.

Jak podkreśla Budzanowski, zwykle w tego typu postępowania kończą się nakładaniem kar, w przypadku postępowania w sprawie Gazpromu skutkowałby wprowadzeniem zasad i wytycznych wiążących dla handlu na terenie UE. Przyznaje on jednak, że postępowanie jest bardzo trudne tak ze względów politycznych jak i gospodarczych, a dodatkowo wydanie decyzji przez KE może się opóźniać ze względu na zmiany w jej składzie.

Były szef MSP zaznacza również, że rozstrzygnięcia KE są bardzo ważne z punktu widzenia PGNiG, które ma niebawem przystąpić do negocjacji kontraktu jamalskiego. z Gazpromem.

– Decyzja i wyrok KE postawiłyby Polską spółkę w znacznie bardziej dogodnej sytuacji negocjacyjnej. Ceny wówczas powinny być odnoszone do ceny rynkowej na giełdach gazu – pisze w „Rz” Budzanowski.

Źródło: Rzeczpospolita/CIRE.PL