Najnowsze informacje o: Innowacje | Portal Biznes Alert https://biznesalert.pl/category/gospodarka/innowacje/ Portal Gospodarczo-Ekonomiczny Sat, 07 Mar 2026 17:30:37 +0000 pl-PL hourly 1 https://wordpress.org/?v=6.9 https://biznesalert.pl/wp-content/uploads/2026/02/cropped-favicon_512-32x32.png Najnowsze informacje o: Innowacje | Portal Biznes Alert https://biznesalert.pl/category/gospodarka/innowacje/ 32 32 Atom w kieszeni. Czy bateria betawoltaiczna to przyszłość elektroniki? https://biznesalert.pl/atom-w-kieszeni-czy-bateria-betawoltaiczna-to-przyszlosc-elektroniki/ Sat, 07 Mar 2026 06:05:00 +0000 https://biznesalert.pl/?p=401689

Na przestrzeni ostatnich lat coraz więcej mówi się o tak zwanych bateriach jądrowych, głównie za sprawą chińskiej firmy Betavolt, która zaprezentowała model takiej baterii – BV100. Według zapowiedzi ma to być miniaturowa bateria zdolna do pracy nawet przez kilkadziesiąt lat bez ładowania. Brzmi to jak technologia rodem z filmów science fiction, ale w praktyce opiera się na dobrze znanych zjawiskach fizycznych.

Materiał w ramach współpracy redakcji Biznes Alert ze Studenckim Kołem Naukowym Energetyki SGH

Mimo wszystko, sama technologia betawoltaiczna ma już kilkadziesiąt lat, a pierwsze prace nad wykorzystaniem rozpadu promieniotwórczego do produkcji energii elektrycznej prowadzono już w latach 50. i 60. XX wieku, głównie w Stanach Zjednoczonych i ZSRR. W tamtym czasie rozwijano radioizotopowe źródła energii do zastosowań kosmicznych oraz wojskowych. Najbardziej znane są radioizotopowe generatory termoelektryczne stosowane w sondach kosmicznych, gdzie przez dekady zasilały instrumenty badawcze daleko od Słońca.

Można więc powiedzieć, że Betavolt nie tworzy technologii od zera, ale próbuje nadać jej nową, bardziej kompaktową i potencjalnie komercyjną formę.

Co to za urządzenie i jak działa?

Nie chodzi tu o mały reaktor jądrowy ani o klasyczne rozszczepienie w nim zachodzące. BV100 to bateria betawoltaiczna. Oznacza to, że wykorzystuje energię pochodzącą z rozpadu promieniotwórczego, konkretnie emisję cząstek beta. W środku znajduje się izotop niklu 63. W trakcie naturalnego rozpadu emituje on elektrony o określonej energii. Wydzielone cząstki trafiają w warstwę półprzewodnika, gdzie ich energia jest zamieniana na prąd elektryczny. Proces jest ciągły, ponieważ rozpad promieniotwórczy zachodzi cały czas, bez potrzeby dostarczania zewnętrznej energii. Dzięki temu bateria nie wymaga ładowania w tradycyjnym rozumieniu.

Największą zaletą takiego rozwiązania jest długowieczność. Jeśli producent podaje, że urządzenie może działać nawet 50 lat, to wynika to bezpośrednio z okresu połowicznego rozpadu zastosowanego izotopu. W praktyce oznacza to źródło energii, które przez dekady generuje stały, choć niewielki prąd. Dla niektórych zastosowań to ogromna przewaga nad klasycznymi bateriami chemicznymi, które trzeba regularnie wymieniać lub ładować.

Warto także zaznaczyć, że ta bateria jest naprawdę malutka – ma około 15 × 15 × 5 milimetrów, czyli mniej więcej wielkość małej monetki, jak na przykład moneta jednogroszowa lub karta SIM w telefonie, a mimo to generuje ok. 100 mikrowatów mocy przy 3 V.

Bateria jądrowa stworzona przez Betavolt. Według firmy może stanowić źródło zasilania m.in. w medycynie, lotnictwie i produkcji dronów. Źródło: Betavolt Technology

Nie ma się czego bać…

Promieniowanie beta jest łatwe do ekranowania. Wystarczy cienka warstwa odpowiedniego materiału (np. kilka mm plastiku lub aluminium), aby zatrzymać cząstki i odizolować je od otoczenia. W teorii dobrze zaprojektowana bateria tego typu nie stanowi zagrożenia dla użytkownika.

Dodatkowo izotop niklu 63 podczas rozpadu przekształca się w trwały, nietoksyczny izotop miedzi 63.

Na drodze rozwoju tej nowatorskiej technologii stoją również niemałe wyzwania.

Najistotniejszym z nich jest bardzo mała moc. Baterie betawoltaiczne generują energię na poziomie mikrowatów. To zdecydowanie za mało, aby zasilić telefon, laptopa czy inne urządzenia o większym zapotrzebowaniu na moc, zatem BV100 nie zastąpi klasycznych akumulatorów w elektronice użytkowej. Jej zastosowanie ograniczać się będzie (na ten moment) do urządzeń o bardzo niskim zapotrzebowaniu energetycznym – tego typu źródła energii mogą sprawdzić się w czujnikach przemysłowych, systemach monitoringu infrastruktury, urządzeniach rozmieszczonych w trudno dostępnych miejscach czy w sprzęcie kosmicznym. Interesującym kierunkiem są również implanty medyczne, np. rozruszniki serca, gdzie wieloletnia praca bez konieczności wymiany baterii byłaby dużą zaletą. W takich niszach niska moc nie jest problemem, a długowieczność staje się kluczowym parametrem.

Ponadto, produkcja izotopów promieniotwórczych jest skomplikowana i droga. Do tego dochodzą wymagania związane z bezpieczeństwem, transportem, regulacjami prawnymi, a przede wszystkim – utylizacją. Każda technologia jądrowa podlega ścisłej kontroli (organem w Polsce, który za to odpowiada jest Państwowa Agencja Atomistyki), co może utrudnić szybkie wdrożenie na szeroką skalę.

Czy BV100 to rewolucja?

Raczej nie – w sensie masowego rynku. Nie oznacza to jednak, że BV100 nie znajdzie swojego miejsca na rynku. Celem Betavolt jest miniaturyzacja i komercjalizacja owej technologii w nowej formie. Jeśli uda się obniżyć koszty i spełnić wszystkie wymogi bezpieczeństwa, takie baterie mogą znaleźć stałe miejsce w wyspecjalizowanych zastosowaniach.

Mateusz Kondraciuk ze Studenckiego Koła Naukowego Energetyki SGH

]]>
Atom w kieszeni. Czy bateria betawoltaiczna to przyszłość elektroniki? Atom w kieszeni. Czy bateria betawoltaiczna to przyszłość elektroniki?
Pierwsza pasażerka na wózku w kosmosie. Historyczny lot https://biznesalert.pl/pierwsza-pasazerka-na-wozku-w-kosmosie-historyczny-lot-new-shepard/ Tue, 13 Jan 2026 05:44:00 +0000 https://biznesalert.pl/?p=399249

Dnia 20 grudnia 2025 roku niemiecka inżynierka Michaela „Michi” Benthaus została pierwszą osobą poruszającą się na wózku, która przekroczyła linię Kármána. Jej suborbitalny lot z Blue Origin to nie tylko symboliczny przełom, ale też sygnał dla rynku turystyki kosmicznej: dostępność może stać się realną przewagą konkurencyjną.

Do startu doszło w grudniową sobotę z kosmodromu Blue Origin w zachodnim Teksasie, w rejonie Van Horn. Rakieta New Shepard wzbiła się o 14:15 GMT (8:15 czasu lokalnego), wynosząc autonomiczną kapsułę z sześciorgiem pasażerów. Misja NS-37 trwała około 10-11 minut. Na szczycie trajektorii kapsuła przekroczyła umowną granicę kosmosu, czyli linię Kármána na wysokości ok. 100 km, osiągając pułap 105 km. Pasażerowie doświadczyli kilku minut nieważkości, a sam lot obejmował także intensywne przeciążenia, sięgające nawet ok. 5G. Wznoszenie odbywało się z prędkością ponad trzykrotnie większą od prędkości dźwięku.

Kosmos bez granic

Bohaterka lotu, 33-letnia Benthaus, pochodzi z Niemiec i jest inżynierką lotniczą oraz mechatroniczną związaną z Europejską Agencją Kosmiczną, gdzie działa w programie stażowym w Holandii. Jej droga do tego momentu zaczęła się od wypadku z 2018 roku podczas jazdy na rowerze górskim, w wyniku którego doznała urazu rdzenia kręgowego i nie chodzi. Co ważne, lot nie był misją ESA ani elementem programu agencji, tylko prywatnym przedsięwzięciem zrealizowanym z Blue Origin.

Kluczową rolę odegrał Hans Koenigsmann, emerytowany menedżer i inżynier SpaceX. Benthaus odezwała się do niego online z prostym pytaniem: czy osoby takie jak ona mogą być astronautami. To on pomógł zorganizować przelot i poleciał razem z nią, będąc wyznaczonym na osobę do ewentualnego wsparcia awaryjnego w kapsule.

Blue Origin podkreśla, że wdrożone dostosowania pojazdu kosmicznego były niewielkie, ale praktyczne: dodatkowe wyposażenie naziemne, rozwiązania ułatwiające transfer z wózka do kapsuły (m.in. specjalna ławka), a po lądowaniu zapewniono astronautce szybki dostęp do wózka. Sama Benthaus wykorzystała pas stabilizujący nogi na czas przebywania w warunkach mikrograwitacji. W nieważkości „nogi nie są tak potrzebne” jak na Ziemi, bo to ręce i uchwyty stają się podstawą do przemieszczania się. Ten fakt ma duże znaczenie: bariery mobilności w kabinie istotnie maleją, a największym wyzwaniem pozostają procedury wejścia, wyjścia i bezpieczeństwo w sytuacjach awaryjnych.

Misja Benthaus była 16. turystycznym lotem suborbitalnym Blue Origin z pasażerami. Cena nie została ujawniona. Firma, podobnie jak konkurenci, intensyfikuje działania w segmencie turystyki kosmicznej, a takie przedsięwzięcia wzmacniają przekaz, który powtarza spółka: kosmos może być dostępny szerzej, także dla osób z niepełnosprawnościami.

Paweł Ziemnicki

]]>
Pierwsza pasażerka na wózku w kosmosie. Historyczny lot Niemiecka inżynierka Michaela „Michi” Benthaus. Źródło: Facebook
Królewski: Polska potrzebuje atomu, aby istnieć w sektorze AI https://biznesalert.pl/krolewski-polska-potrzebuje-atomu-aby-istniec-w-sektorze-ai/ Wed, 17 Dec 2025 06:05:00 +0000 https://biznesalert.pl/?p=398276

Dynamiczny rozwój sztucznej inteligencji sprawia, że kwestia zużycia energii elektrycznej przez centra danych i zaawansowane systemy obliczeniowe stała się jednym z istotnych punktów debaty publicznej w całej Europie. – Polska w sektorze technologicznym potrzebuje trzech rzeczy – utrzymania kadr w kraju, odpowiednich regulacji i przede wszystkim energii z atomu – podkreśla Jarosław Królewski, polski przedsiębiorca-wizjoner, założyciel firmy technologicznej Synerise.

Według raportu Międzynarodowej Agencji Energetycznej (IEA) z kwietnia 2025 roku, zapotrzebowanie centrów danych na energię elektryczną może znacząco wzrosnąć, w niektórych scenariuszach nawet dwukrotnie (lata 2030-2035). Państwa Unii Europejskiej mierzą się z pytaniem, jak pogodzić transformację energetyczną, cele klimatyczne oraz rosnące zapotrzebowanie na moc obliczeniową, bez której dalszy postęp technologiczny nie jest możliwy.

Na ten temat na antenie Kanału Zero wypowiedział się Jarosław Królewski, polski przedsiębiorca-wizjoner, założyciel firmy technologicznej Synerise, specjalizującej się w usługach opartych na sztucznej inteligencji (AI) i big data.

„Atom musi zasilić sztuczną inteligencję”

Jarosław Królewski wskazał trzy elementy, dzięki którym Polska w przyszłości może mocno zaznaczyć swoją pozycję na europejskiej scenie technologicznej. Wśród nich, obok wykształconych kadr i regulacji prawnych, wskazuje najważniejszy – energetykę jądrową, która jego zdaniem w przyszłości będzie niezbędna do zasilania rozwiązań opartych na sztucznej inteligencji.

– Pierwsza istotna rzecz, to mieć ludzi, którzy potrafią te rzeczy robić, bo ktoś ostatecznie musi zarządzać data center i robić tam różne rzeczy. Po drugie, potrzebna jest odpowiednia legislacja, bo jeśli nie będzie odwagi, żeby robić projekty strategiczne, to nigdy nic nie zrobimy. I ostatnia rzecz, energia. W tym wszystkim właściwie jedyną kluczową rzeczą dla nas, jako Polski, jest atom i inwestycja w elektrownie jądrowe, prędzej czy później – wskazał Jarosław Królewski w programie Ground Zero.

– Patrząc z pragmatycznego punktu widzenia, powinniśmy budować tutaj data center, gigafaktory i wyłączyć strefy strategiczne, takie jak inwestycje w sztuczną inteligencję, technologie, z raportowania do systemów Unii Europejskiej dotyczących emisji CO2 i tymczasowo palić tam, czym tylko chcemy – powiedział prezes Synerise.

– To może być węgiel, cokolwiek innego, do czasu, aż zbudujemy nasze aktywa w postaci atomu. Podobnie do takich rzeczy w sektorze technologicznym podchodzą choćby nasi partnerzy z USA, to nie jest nic nadzwyczajnego – dodał.

Zdaniem prezesa Królewskiego, Polska ma szansę stać się liderem zmian technologicznych w Unii Europejskiej. – Mamy wiele elementów, które powinniśmy wykorzystać, jak choćby kadry specjalistów, podkupywanych przez firmy zachodnie za grosze. Naszym atutem, wbrew różnym opiniom, jest także położenie geograficzne, jesteśmy w centrum Europy i mamy wykształconych ludzi, których należy zatrzymać na miejscu. Tutaj jako kraj tylko do pewnego momentu robimy wszystko dobrze. Kształcimy bardzo dobrych informatyków, inżynierów, specjalistów, ale później nie mamy pomysłu, jak ich zatrzymać – podkreślił.

– Przykładowo, nasi sąsiedzi Niemcy na ten moment kompletnie nie rozumieją sztucznej inteligencji. Ich sektor technologiczny nigdy nie był, oprócz automotive, wybitny. Mamy naprawdę wielką szansę, żeby tutaj liderować, a nie przysłuchiwać się. Natomiast na końcu to energia w Polsce jest kluczowa, żeby sięgnąć po niezależność – podsumował Królewski.

AI, elektroenergetyka i droga do niezależności

W ostatnich raportach IEA jednoznacznie wskazuje, że rozwój sztucznej inteligencji i centrów danych staje się dużym wyzwaniem dla systemów elektroenergetycznych w Europie. Analitycy podkreślają, że nowe klastry obliczeniowe oparte na AI charakteryzują się nie tylko wysokim zużyciem energii, ale także potrzebą stabilnych i przewidywalnych dostaw mocy przez całą dobę. To sprawia, że państwa rozwijające sektor AI muszą równolegle planować inwestycje w źródła energii, które są niskoemisyjne, skalowalne i odporne na wahania pogodowe – czytamy.

IEA zwraca również uwagę, że odnawialne źródła energii będą odgrywać istotną rolę w zasilaniu infrastruktury cyfrowej, ale w perspektywie najbliższych dekad nie rozwiążą samodzielnie problemu rosnącego zapotrzebowania ze strony centrów danych.

W tym kontekście energetyka jądrowa jest coraz częściej wskazywana jako jedno z kluczowych uzupełnień miksu energetycznego dla gospodarek stawiających na zaawansowane technologie – podkreśla IEA.

Według agencji, kraje, które już dziś połączą rozwój AI z długofalową strategią inwestycji w stabilne źródła energii, mogą zyskać przewagę konkurencyjną i większą niezależność technologiczną w kolejnych latach.

Jędrzej Stachura

]]>
Królewski: Polska potrzebuje atomu, aby istnieć w sektorze AI Jarosław Królewski, prezes Synerise. Fot. Grzegorz Wajda/East News
Europa inwestuje miliardy w kosmos. Duży wkład Polski https://biznesalert.pl/europa-inwestuje-miliardy-w-kosmos-duzy-wklad-polski/ Wed, 03 Dec 2025 05:45:00 +0000 https://biznesalert.pl/?p=397690

Na zakończonej 27 listopada 2025 roku Radzie Ministerialnej Europejskiej Agencji Kosmicznej (ESA) zapadły decyzje, które mogą na nowo zdefiniować przyszłość sektora kosmicznego w Europie. Na tle europejskich krajów Polska pokazała się jako istotny gracz i potwierdziła swój udział w budowie europejskiego ekosystemu kosmicznego.

W niemieckiej Bremie przedstawiciele 23 państw członkowskich ESA oraz krajów współpracujących, jak Kanada, zatwierdzili rekordowy budżet w wysokości 22,1 miliarda euro na lata 2026–2028. To najwyższa kwota w historii Agencji i jednocześnie aż 99% całkowitej kwoty wnioskowanej przez władze ESA. Tak bliskie pełnej postulowanej kwoty pokrycie potrzeby budżetowej zdarzyło się po raz pierwszy i stanowi wyraźny sygnał polityczny: Europa poważnie traktuje swoją niezależność technologiczną i bezpieczeństwo w przestrzeni kosmicznej.

Nowy budżet kosmiczny

Nowy budżet ESA to nie worek pieniędzy do swobodnego rozdysponowania, lecz precyzyjnie zaplanowany zestaw inwestycji odpowiadających strategicznym celom. Największe środki – aż 4,4 miliarda euro – przeznaczono na transport kosmiczny, co oznacza m.in. kontynuację rozwoju rakiety Ariane 6, rakiety Vega-C, systemów nośnych wielokrotnego użytku i wspieranie konkurencyjnych inicjatyw w ramach European Launcher Challenge. Kwota rzędu 3,8 miliarda euro trafi na programy naukowe, takie jak misje LISA czy NewAthena, a także eksplorację kosmosu – 2,98 miliarda euro, choć to mniej niż wnioskowane przez ESA 3,77 mld. Jak podkreślił Daniel Neuenschwander, dyrektor ds. eksploracji ESA, niższa subskrypcja do koszyka eksploracji może wskazywać na przesunięcie priorytetów Europy w stronę programów dual-use i bezpiecznej łączności. 

Nieprzypadkowo w centrum uwagi znalazł się program European Resilience from Space – nowa inicjatywa obejmująca obserwację Ziemi, nawigację i bezpieczną łączność. Projekt o budżecie 1,35 miliarda euro ma charakter zarówno cywilny, jak i militarny, i ma zapewnić Europie niezależny dostęp do danych o znaczeniu strategicznym. ESA otrzymała też pierwszy raz w historii wyraźny mandat do działania w obszarze bezpieczeństwa i obrony. W świecie, w którym konstelacje satelitów budują nie tylko USA i Chiny, ale też prywatne korporacje, Europa nie może pozwolić sobie na bycie wyłącznie biernym obserwatorem.

Polska wchodzi do gry o kosmos

Na tle europejskich krajów Polska pokazała się jako istotny gracz. Nasz kraj zadeklarował 731 milionów euro łącznego wkładu do ESA, z czego 550 milionów euro zasili programy opcjonalne. To oznacza awans naszego państwa do grona sześciu największych finansujących Agencji. Jak podkreślił minister finansów i gospodarki Andrzej Domański, Polska podwoiła swój wkład w programy technologiczne, a inwestycje te wspierają budowę nowoczesnej gospodarki opartej na innowacjach i przyszłych technologiach. 

Wśród priorytetów polskiej delegacji znalazły się obserwacja Ziemi, bezpieczna łączność, transport kosmiczny, serwisowanie na orbicie oraz eksploracja robotyczna. Kluczowe było również potwierdzenie udziału Polski w programie European Resilience from Space, co wpisuje się w szersze dążenie do budowy strategicznej autonomii Europy. Jednocześnie podpisano list intencyjny w sprawie utworzenia w Polsce nowego centrum ESA, które miałoby się specjalizować w bezpieczeństwie i zastosowaniach dual-use. Jeśli dojdzie do jego powstania, byłby to ważny krok w budowie trwałej infrastruktury ESA w Europie Środkowo-Wschodniej i kolejne potwierdzenie rosnącej roli Polski w europejskim ekosystemie kosmicznym. 

Czy jednak większe pieniądze oznaczają automatycznie perspektywę sukcesu dla polskich firm? Tu pojawia się głos rozsądku, który warto usłyszeć. W komentarzu opublikowanym na LinkedIn Jędrzej Kowalewski, prezes firmy Scanway, przestrzega przed zbytnią euforią. „ESA to nie skalowalny rynek” – pisze – „i nie da się zbudować startupu technologicznego wyłącznie na kontraktach z Agencją”. Jego zdaniem duża składka Polski to świetna wiadomość z punktu widzenia rozwoju kompetencji i technologii, ale nie gwarancja sukcesu komercyjnego. Kluczowe jest, by ESA traktować jako środek do walidacji i rozwoju produktu, a nie jako główne źródło przychodu. 

– Środki ESA traktujemy jak inwestycję w rozwój technologii, prototypów i komponentów. A prawdziwych klientów szukamy na rynku: w ubezpieczeniach, energetyce, obronności, rolnictwie, logistyce, klimacie, telekomunikacji – podsumowuje Kowalewski. I trudno się z nim nie zgodzić. ESA oferuje prestiż, standardy, dostęp do wysokiej technologii i międzynarodowej sieci. Ale daje też niskie marże, wysoką biurokrację i rytm działania, który nie przystaje do dynamiki startupu. Dlatego zdrowy ekosystem kosmiczny musi opierać się nie tylko na grantach, ale przede wszystkim na realnych klientach i powtarzalnych produktach. 

Rada Ministerialna ESA 2025 zapisze się w historii jako moment przełomowy dla Europy i dla Polski. Teraz jednak wszystko zależy od tego, jak mądrze ten potencjał zostanie wykorzystany. Należy mieć w pamięci starą maksymę, mówiącą o tym, że „space is hard”. Dotyczy to zarówno lotnej fazy misji kosmicznej, jak i odpowiedniego planowania rozwoju spółki w sektorze kosmicznym, gdzie przychody są często odroczone w czasie.

Paweł Ziemnicki

]]>
Europa inwestuje miliardy w kosmos. Duży wkład Polski Ziemia z kosmosu. Źródło: Freepik
Centrum agencji kosmicznej w Polsce. 550 mln euro leci w kosmos https://biznesalert.pl/centrum-agencji-kosmicznej-w-polsce-550-mln-euro-leci-w-kosmos/ Thu, 27 Nov 2025 16:35:15 +0000 https://biznesalert.pl/?p=397506

Polska zadeklarowała łącznie blisko 550 mln euro na programy Europejskiej Agencji Kosmicznej na lata 2026-2028 – podało w czwartek ministerstwo rozwoju i technologii. Tego samego dnia został podpisany list intencyjny dotyczący utworzenia Centrum Technologicznego ESA w Polsce.

W czwartek Polska zadeklarowała, że w latach 2026-2028 przeznaczy blisko 550 milionów euro na programy opcjonalne Europejskiej Agencji Kosmicznej (ESA). Wcześniej tego samego dnia został podpisany list intencyjny o utworzeniu Centrum Technologicznego ESA w Polsce.

Deklaracja Polski stanowiła uroczystą część posiedzenia Rady Ministerialnej ESA, obradującej 26-27 listopada w Niemczech.

Miliony na bezpieczeństwo Ziemi i eksplorację kosmosu

Resort poinformował, że deklarowany budżet blisko 550 milionów euro na lata 2026-2028 dotyczy programów opcjonalnych ESA w zakresie obserwacji Ziemi, bezpiecznej łączności, transportu kosmicznego, serwisowania na orbicie, bezpieczeństwa kosmicznego, eksploracji robotycznej oraz rozwoju technologii i aparatury dla przyszłych misji.

– W ten sposób stajemy się strategicznym partnerem w ESA oraz wzmacniamy pozycję lidera technologicznego w Europie Środkowo-Wschodniej. Konsekwentnie inwestujemy w programy o wysokiej wartości dodanej, które wspierają rozwój gospodarki opartej na innowacjach i przyszłych technologiach – podsumował Andrzej Domański, minister finansów i gospodarki.

Ministerstwo rozwoju i technologii / Jędrzej Stachura

]]>
Centrum agencji kosmicznej w Polsce. 550 mln euro leci w kosmos Ziemia z kosmosu. Fot. Freepik
Tajwan chce ramię w ramię z Polską odbudować Ukrainę https://biznesalert.pl/tajwan-chce-ramie-w-ramie-z-polska-odbudowac-ukraine/ Thu, 13 Nov 2025 13:54:19 +0000 https://biznesalert.pl/?p=396688

Polska to brama do rynków UE i Ukrainy, dlatego znany z technologii ICT Tajwan chciałby współpracować z Polską na rzecz odbudowy Ukrainy – poinformowała podczas targów Rebuild Ukraine w Warszawie wiceminister gospodarki Tajwanu, Cynthia Kiang. Także wiceszef MRiT, Michał Jaros, powiedział że współpraca m.in. z Tajwanem przy projektach w Ukrainie to duża szansa dla polskich firm.

– W tym roku mamy 31 firm uczestniczących w targach Rebuild Ukraine, dwa razy więcej niż w zeszłym roku. Firmy te mogą zaoferować wysokiej jakości produkty z różnych obszarów, tj. obliczenia (small grid), odnawialna energia, budownictwo, inżynieria, technologie ICT, maszyny (). Czekamy na współpracę z Ukrainą przy jej odbudowie. Polska i Ukraina są bardzo ważnymi krajami dla Tajwanu, ze względu na strategiczne położenie i zwłaszcza jeśli chodzi o Polskę, to brama do rynków UE i także do Ukrainy – powiedziała na otwarciu tajwańskiego pawilonu na targach wiceminister gospodarki Tajwanu, Cynthia Kiang.

Kiang oceniła, że Polska ma bardzo solidne podstawy technologiczne oraz talenty.

– My jesteśmy bardzo znani z naszych technologii ICT, chcielibyśmy wykorzystać szansę, by współpracować z Polską na rzecz odbudowy Ukrainy – dodała.

Tajwańskie firmy

Wśród tajwańskich wystawców znalazły się takie firmy jak ASUSTek Computer (sprzęt komputerowy i rozwiązania AIoT), MICROIP (projektowanie układów scalonych i systemów AI-to-silicon), Creative Sensor (kamery termowizyjne), TECO Electric & Machinery (energooszczędne napędy i systemy dla zielonej energii i elektromobilności), FREE Bionics (egzoszkielety wspierające rehabilitację i mobilność), OSCAR E.D.M. (zaawansowana automatyzacja i precyzyjna obróbka metali).

Wiceminister rozwoju i technologii, Michał Jaros, wśród obszarów, w których polskie firmy mogą operować przy odbudowie Ukrainy, wymienił budownictwo, energetykę w tym energetykę rozproszoną, infrastrukturę, nowe technologie i wyroby medyczne, w tym protezy.

Zaznaczył jednak, z polskie przedsiębiorstwa nie tylko liczą na kontrakty, ale też liczą na reformy w Ukrainie wpływające na dobry klimat inwestycyjny.

Polska bramą do Ukrainy

– Polska jest od pierwszych dni hubem humanitarnym, militarnym, a dzisiaj ma być taki hubem do odbudowy Ukrainy. Mamy łączyć firmy ze świata – dzisiaj na tych targach jest niesamowita ilość przedsiębiorstw i państw oraz regionów: Kalifornia, Tajwan i Japonia – podkreślił Jaros.

To jest nie tylko szansa dla polskich firm, które mogą zainwestować w Ukrainie, mogą pozyskać kontrakty, ale też w kooperacji z partnerami z całego świata, w tym z Unii Europejskiej, możemy wprowadzać firmy do Ukrainy – dodał.

W tym kontekście podkreślił, że dużą szansą dla polskich firm są wspólne projekty i inwestycje z partnerami z Japonii i Tajwanu, z wykorzystaniem najbardziej zaawansowanych technologii z tych krajów. 

Biznes Alert / PAP

]]>
Tajwan chce ramię w ramię z Polską odbudować Ukrainę Tajwan chce ramię w ramię z Polską odbudować Ukrainę
Polacy odkryli jak robić baterie ze śmieci https://biznesalert.pl/polacy-odkryli-jak-robic-baterie-ze-smieci/ Thu, 13 Nov 2025 11:42:09 +0000 https://biznesalert.pl/?p=396671

To, co dotychczas stanowiło problem dla środowiska, może stać się paliwem przyszłości. Zespół naukowców z Wydziału Chemii Uniwersytetu Warszawskiego opracował nanokatalizator, który potrafi w ekologicznych warunkach przekształcać odpadowy glicerol oraz dwutlenek węgla w cenny związek chemiczny – węglan glicerolu (GLC). Substancja ta znajduje szerokie zastosowanie w nowoczesnych technologiach, od baterii litowo-jonowych po bioplastiki i farmaceutyki.

Nowy katalizator pozwala w sposób ekonomiczny i przyjazny środowisku wykorzystywać to, co do tej pory uznawano za niepotrzebny balast przemysłu – dwutlenek węgla (główny gaz cieplarniany) oraz glicerol, uboczny produkt produkcji biopaliw. Jak podkreślają badacze z UW, oba te związki powstają w ogromnych ilościach, a ich utylizacja bywa kosztowna i kłopotliwa.

– Opracowany katalizator pozwala prowadzić reakcję w warunkach umiarkowanego ciśnienia i temperatury, które można odtworzyć w standardowych reaktorach przemysłowych. Nie ma etapów, które ograniczałyby produkcję w większej skali – tłumaczy dr hab. Michał Wójcik, współautor badań opublikowanych w czasopiśmie Journal of CO₂ Utilization.

Nanokatalizator będący mikrofabryką

Podstawą wynalazku jest materiał należący do klasy tzw. metal-organic frameworks (MOF), czyli szkieletów metaloorganicznych – struktur porowatych, w których metalowe jony połączone są cząsteczkami organicznymi, tworząc trójwymiarową sieć mikroskopijnych kanalików. W ich wnętrzu można „uwięzić” lub przetwarzać cząsteczki gazów i cieczy.

W tym przypadku naukowcy z Laboratorium Nanomateriałów Organicznych i Laboratorium Technologii Organicznych Materiałów Funkcjonalnych UW, we współpracy z Uniwersytetem w Lund (Szwecja), stworzyli własną odmianę MOF-u zawierającą cer (Ce-MOF). W jego mikroporach umieszczono nanoklastry palladu (Pd) i miedzi (Cu). Tak powstał materiał nazwany PdCu@MOF-Ce, który działa niczym mikroskopijna fabryka: każdy atom metalu aktywnie uczestniczy w reakcji, przetwarzając odpady w surowiec.

– To trochę jak w ludzkich pęcherzykach płucnych czy fałdach jelita cienkiego. W obu przypadkach zwiększenie powierzchni wymiany pozwala na intensywniejsze procesy. W nanocząstkach jest podobnie – ich ogromna, aktywna powierzchnia sprawia, że reakcje chemiczne zachodzą znacznie szybciej i wydajniej – obrazowo wyjaśnia dr Wójcik.

Z odpadów do baterii przyszłości

W wyniku reakcji katalizowanej przez PdCu@MOF-Ce powstaje węglan glicerolu (GLC) – substancja, która ma ogromne znaczenie dla nowoczesnych technologii. Stosuje się ją m.in. jako rozpuszczalnik i stabilizator elektrolitów w bateriach litowo-jonowych, używanych w samochodach elektrycznych, smartfonach i dronach. GLC wykorzystywany jest także w produkcji biodegradowalnych tworzyw sztucznych, kosmetyków i leków.

Dotychczas proces jego wytwarzania był kosztowny i energochłonny – wymagał wysokiego ciśnienia, temperatury i czystych reagentów. Nowy katalizator z UW eliminuje te ograniczenia: reakcja przebiega w niższej temperaturze i bez toksycznych substancji, a sam materiał jest trwały i może być wielokrotnie używany.

Polska technologia z potencjałem przemysłowym

Zaprojektowany przez warszawski zespół katalizator łączy w sobie cechy badań podstawowych i zastosowań praktycznych. Technologia została już objęta ochroną patentową Uniwersytetu Warszawskiego. Obecnie naukowcy planują rozwój koncepcji, testując tańsze metale oraz inne reakcje chemiczne z udziałem CO₂, które mogłyby prowadzić do powstania równie wartościowych produktów.

Maria Poniatowska / PAP

]]>
Polacy odkryli jak robić baterie ze śmieci Baterie. Fot. Freepik
Drony i roboty demontują atom. Problem starych elektrowni jądrowych https://biznesalert.pl/drony-i-roboty-demontuja-atom-problem-starych-elektrowni-jadrowych/ Thu, 13 Nov 2025 06:05:00 +0000 https://biznesalert.pl/?p=396612

Na świecie znajduje się 450 obiektów jądrowych potrzebujących odbudowy lub remontu. Niektóre z nich są demontowane. We Francji wykorzystuje się do tego drony i roboty, wspierane przez sztuczną inteligencje.

Według Międzynarodowej Agencji Energii Atomowej (MAEA), na świecie jest 450 obiektów jądrowych, które wymagają odbudowania lub remontu. Francuska Agencja Prasowa (AFP) wskazuje, że najwięcej takich miejsc w Europie znajduje się w Marcoule, gdzie w latach 50-tych powstały trzy pierwsze reaktory grafitowo – gazowe. Pierwotnie były zaprojektowane do produkcji wojskowego plutonu we Francji, ale także produkowały energię jądrową dla sieci publicznej. Obecnie trwa tam demontaż instalacji jądrowych, które są przeprowadzane za pomocą specjalistycznych robotów i dronów. Cały proces bardzo się wydłużył i okazało się, że będzie trwał jeszcze dziesięciolecia.

Przedłużający się proces demontażu starych instalacji jądrowych

Francuski dziennik La Tribune uważa, że obecny demontaż jądrowy to koszmar, który trwa dziesięciolecia. Zwraca uwagę na to, że strategia deinstalacji tych urządzeń jest w ostatnim czasie podważana, cały czas generuje dodatkowe koszty i boryka się z trudnościami organizacyjnymi. Dla przykładu reaktor jądrowy G2, znajdujący się na terenie Marcoule, nadal wymaga około 30 lat prac demontażowych,  ale szacuje się, że prawdopodobnie operacja ta skończy się za około 100 lat. Konstrukcja mierzy około 75 metrów wysokości i zdaniem La Tribune obecnie operacja demontażu tego reaktora znajduje się w martwym punkcie. Aby sprostać temu wyzwaniu, Komisja Energii Atomowej (CEA), zaczęła z powodzeniem stosować zaawansowane technologie, takie jak roboty z ramieniem z głowicą laserową do cięcia metali oraz drony. 

Reaktor jądrowy G2, znajdujący się na terenie Marcoule (Gard), nadal wymaga około 30 lat prac demontażowych. Jednak te operacje prawdopodobnie odniosą sukces dopiero za około 100 lat.

Zaawansowane technologie przy demontażu starych elektrowni jądrowych

Zdaniem Huberta-Alexandra Turca, inżyniera badawczego w CEA, wszystkie wykorzystywane zaawansowane narzędzia w tej kolebce francuskiego przemysłu jądrowego, są w celu zminimalizowania ryzyka jądrowego. Jest to np. narzędzie laserowe, które może ciąć bardzo grubą stal bez żadnych wibracji. Jest tam zastosowane rozwiązanie, które polega na skoncentrowaniu 14 elektrycznych modułów grzewczych na milimetr kwadratowy.

Inne rozwiązanie, wykorzystywane do demontażu elektrowni jądrowych, to zastosowania firmy Onet Technologies, która posiada technologię laserową do cięcia stopionego radioaktywnego gruzu. Testowane były w 2014-2015 w Marcoule, w przyszłości będą używane do rozbiórki starych elektrowni EDF oraz elektrowni w Fukushimie.

Kolejna firma – Orano –  wykorzystuje ramię robota o nazwie Anemone do chwytania radioaktywnych odpadów i przedmiotów, dzięki specjalnej głowicy wyposażonej w macki. Damien Roulet, kierownik ds. eksportu w dziale demontażu w Onet Technologies w wywiadzie dla AFP przyznaje także, że robotyka i zdalne wykorzystywanie maszyn są szeroko stosowane w energetyce jądrowej ze względu na zmniejszenie kosztów tych ogromnych przedsięwzięć.

Testowanie za pomocą wirtualnej rzeczywistości

AFP podaje przykłady, na które powołują się inne francuskie portale odnośnie  wirtualnej automatyzacji testów demontażu starych instalacji jądrowych. Dla przykładu w CEA narzędzie laserowe jest testowane w ten sposób, że wykorzystuje się wirtualną replikę robota i jego otoczenia. Pozwala to na symulację scenariuszy demontażu w 3D. Ostatecznym celem jest uzyskanie ramienia samouczącego się, który będzie zdolny do samodzielnego podejmowania decyzji. Ma także powstać laserowy kokpit, wspierany przez laserową rzeczywistość.

Przed przystąpieniem do prac, CEA musi zbadać miejsca, gdzie jest największe promieniowanie oraz korozja i które są przez to niedostępne dla ludzi. W tym celu są wykorzystywane drony oraz kamery z czujnikami. Poza tym efektywność maszyn często przekracza możliwości ludzkie. Dla przykładu pod metalową katedrą, w której znajduje się reaktor G2 w Marcoule, szwajcarski dron był w stanie sprawdzić stan konstrukcji przez osiem godzin, gdzie ludziom zajęłoby to 10 dni. Zdaniem Maugana Michela, inżyniera-badacza w CEA, który kieruje europejskim projektem XS-Ability – celem jest autonomiczna flota, aby nie musieć wysyłać ludzi na place budowy.

Marcin Jóźwicki

]]>
Drony i roboty demontują atom. Problem starych elektrowni jądrowych Drony i roboty demontują atom. Problem starych elektrowni jądrowych
Monachijskie serce BMW żegna spalinówki, wita elektryki https://biznesalert.pl/monachijskie-serce-bmw-zegna-spalinowki-wita-elektryki/ Thu, 06 Nov 2025 05:45:00 +0000 https://biznesalert.pl/?p=396389

Kilkadziesiąt lat temu „nowa klasa” uratowała BMW przed kryzysem. Dziś ponownie ma odegrać ważną rolę, tym razem w drodze ku elektromobilności. Jak niemiecki gigant motoryzacyjny unowocześnia produkcję swojego najstarszego zakładu w Niemczech i dlaczego nie zamierza żegnać się z silnikami spalinowymi?

Fabryka BMW w Monachium, miejsce narodzin międzynarodowej marki, od 2027 roku ma całkowicie przestawić produkcję i budować wyłącznie samochody napędzane silnikami elektrycznymi. O monachijskich planach BMW na najbliższe miesiące w rozmowie z Biznes Alert opowiada Alexander Bilgeri, wiceprezes ds. komunikacji, zasobów ludzkich, produkcji, zakupów i zrównoważonego rozwoju.

– We wrześniu wprowadziliśmy na rynek model iX3, nasz pierwszy samochód elektryczny Neue Klasse (nowej klasy – przyp. red.). Jesteśmy pewni, że odniesie on duży sukces, ponieważ jest kombinacją napędu elektrycznego, najnowszych rozwiązań cyfrowych i polityki zrównoważonego rozwoju. Już teraz jestem przekonany, że będzie lepszy od konkurentów na rynku – mówi Bilgeri.

Pierwsza fabryka BMW Group w Monachium, działająca nieprzerwanie od 1922 roku. Fot. BMW

Nowa klasa, nowy rozdział BMW

Termin Neue Klasse oznacza nowy rozdział w historii niemieckiej marki, wkraczającej w elektromobilność. Nawiązuje on do historycznych modeli BMW z lat 60., które wówczas uratowały firmę przed kryzysem. Dziś nowa klasa BMW ma kojarzyć się z systemem baterii Gen6 opartych na cylindrycznych ogniwach o większym zasięgu i szybszym ładowaniu. Ma je wyróżniać przede wszystkim 20 procent większa gęstość energii i system ładowania 800V.

– Bateria została opracowana przez nas. Współpracujemy z producentami ogniw i budujemy je w sposób zgodny z naszym projektem. Przykładowo, nowa bateria potrafi naładować się w ciągu 10 minut do poziomu, który pozwala przejechać 372 km. To bardzo wygodne, bo nie trzeba tak długo korzystać ze stacji ładowania. To ostatecznie również przyczyni się do sukcesu rynkowego – komentuje Alexander Bilgeri.

Nowe modele BMW wchodzą do gry

Produkcja seryjna BMW iX3, o którym wspomina wiceprezes BMW, rozpoczęła się w listopadzie 2025 roku. Wiosną 2026 roku pojazd trafi do sprzedaży w Europie, a w Polsce ma być dostępny w drugiej połowie 2026 roku.

BMW iX3. Fot. BMW

Kolejnym samochodem w serii Neue Klasse będzie i3 Sedan. Jego premiera została zaplanowana na 2026 rok. Według harmonogramu BMW, produkcja nowego modelu rozpocznie się w lipcu 2026 rokum właśnie w fabryce w Monachium. Dostawy do klientów w Europie będą realizowane na przełomie 2026 i 2027 roku.

– Dzięki temu pokażemy i wprowadzimy na rynek samochód, który pochodzi z samego serca marki BMW, czyli Monachium. Myślę, że z powodzeniem wprowadzimy te auta i będą one dobrze postrzegane na rynku – podkreśla Alexander Bilgeri na łamach Biznes Alert.

Przebudowa BMW Monachium pod elektryki

Ostatnie dwa lata zakładu BMW w Monachium to przebudowa linii produkcyjnej pod samochody elektryczne. Jej start został zaplanowany na połowę 2026 roku. Obecnie fabryka nie buduje już silników spalinowych – ich produkcja została na stałe przeniesiona do Austrii i Wielkiej Brytanii. Baterie na użytek Neue Klasse również są dostarczane z zewnątrz.

– Nie produkujemy akumulatorów tutaj, w Monachium. Odbywa się to w innych miejscach naszej sieci w Niemczech – tłumaczy Richard Bostock, odpowiedzialny za zarządzanie zasobami ludzkimi w monachijskim zakładzie. – Produkcja silników spalinowych została przeniesiona do Austrii i Wielkiej Brytanii, to oni obecnie zaopatrują inne fabryki pojazdów w sieci BMW. Dodatkowo, właśnie otwieramy nową lokalizację w Debreczynie na Węgrzech – dodaje w rozmowie z Biznes Alert.

BMW iX na lotnisku w Monachium. Fot. Jędrzej Stachura

„Postęp elektromobilności to nie koniec spalinówek”

Przedstawiciele BMW podkreślają, że rozwój w kierunku elektromobilności nie oznacza rezygnacji z rynku samochodów napędzanych silnikami spalinowymi.

– Tylko samochody elektryczne na europejskich drogach? Szczerze mówiąc, nie jestem pewien, czy to kiedykolwiek nastąpi. Każdy producent samochodów, również ci europejscy, intensywnie inwestują w pojazdy elektryczne na baterie, ponieważ ta gałąź motoryzacji będzie miała ogromny wpływ na rynek. My jednak zawsze powtarzamy, że chcemy prowadzić biznes w sposób otwarty technologicznie, ponieważ w ujęciu globalnym w przyszłości wciąż będzie miejsce dla silników spalinowych – podsumowuje Alexander Bilgeri.

Jędrzej Stachura

]]>
Monachijskie serce BMW żegna spalinówki, wita elektryki BMW iX3. Fot. BMW
USA testują mikroreaktory jądrowe by zaludnić Marsa https://biznesalert.pl/usa-testuja-mikroreaktory-jadrowe-by-zaludnic-marsa/ Mon, 27 Oct 2025 06:05:00 +0000 https://biznesalert.pl/?p=395793

Firma Space Ocean Corporation z Teksasu, lider w dziedzinie logistyki orbitalnej i dostarczania zasobów kosmicznych razem ze Space Nuclear Power Corporation, pionier w zaawansowanych kosmicznych systemach energii jądrowej, zamierzają przetestować mikroreaktor jądrowy na pokładzie swojego satelity. Jeśli kryteria zostaną spełnione, ta druga firma, stanie się głównym dostawcą jednostek jądrowych w przyszłych misjach kosmicznych. Będą one skoncentrowane na misjach na Księżyc, na Marsa oraz na inne planety.

Został podpisany list intencyjny, który zawiera wspólne cele. Zostały one opisane, między innymi na portalu World Nuclear News. Są to: zbadanie integracji systemów dostarczania płynów z modułami reaktora, zebranie danych operacyjnych w celu wsparcia certyfikacji gotowości technologicznej oraz wdrożenie wspólnej grupy roboczej w celu poszukiwania dodatkowej infrastruktury kosmicznej i możliwości handlowych.

Zdaniem Paula S. Mamakosa, dyrektora generalnego Space Ocean Corp, współpraca daje możliwość połączenia płynnej logistyki i infrastruktury dostaw z technologią jądrową, „która może skalować, podtrzymywać i dostarczać energię na misje orbitalne i planetarne”. Natomiast Andrew Phelps, dyrektor generalny Space Nuclear Power Corporation z Los Alamos w stanie Nowy Meksyk, cytowany na portalu prnewswire.com, powiedział :

– Wizja Space Ocean jest zgodna z naszym przekonaniem, że mała, skalowalna i niezwykle niezawodna energia jądrowa jest niezbędna dla długotrwałych misji. Razem kładziemy podwaliny pod przyszłość, w której statki kosmiczne mogą generować, zarządzać i dystrybuować energię daleko poza orbitą Ziemi.

– Nasze wspólne wysiłki będą dojrzewać niezbędną technologią dla przyszłych lotów kosmicznych i jesteśmy podekscytowani, że możemy być związani z tą przełomową organizacją – powiedział na łamach tego samego portalu Pete Freeland, prezes i CTO Space Ocean Corp.

Miasta na marsie zasilane mikroreaktorami

Zgodnie z listem intencyjnym, Space Ocean zamierza przetestować 10-kilowatowy reaktor jądrowy Space Nuclear Power (SpaceNukes) na pokładzie swojego satelity ALV-N. Na stronie Space Nukes firma zapowiada, że początkowa moc jednostkowa takiego reaktora będzie wynosić od 10 do 30 kWe.

W przypadku zastosowania na Marsie, taka moc wystarczy do „oczekiwanych potrzeb energetycznych i możliwości logistycznych wczesnej osady ludzkiej”.  Zdaniem firmy system zasilania jest prosty i opiera się na doświadczeniu reaktora KRUSTY (Test Kilopower Reactor Using Stirling Technology), który wykazał, że system działał zgodnie z przewidywaniami, a reaktor jest bardzo odporny na możliwe awarie. Ten prototypowy test reaktora kosmicznego został zatwierdzony w 2014 roku i pomyślnie ukończony w ciągu 3,5 roku za około 17 milionów dolarów, z finansowaniem zarówno NASA (Narodowa Agencja Aeronautyki i Przestrzeni Kosmicznej), jak i NNSA (Narodowa Administracja Bezpieczeństwa Jądrowego).

Według Space Nukes rozwój mikroreaktorów do wyższej mocy jest możliwy dzięki „zachowaniu tej samej fizyki i technologii reaktora, przy jednoczesnej zmianie podstawowej geometrii rdzenia i konwersji mocy, aby dostosować się do wyższego poboru mocy.” W ten sposób firma planuje uzyskać od 100 kWe do 1MWe. Jednocześnie firma zapewnia, że dzięki zastosowaniu mikroreaktorów będzie bardzo mała różnica między systemami rozmieszczonymi na Księżycu lub Marsie oraz na innych planetach. Systemy energii słonecznej byłyby skazane na 14 dni ciemności w związku ze zmniejszonym światłem słonecznym oraz narażone na burze piaskowe. Zastosowanie mikroreaktorów w kosmosie zapewniłoby stabilną energię i bezpieczeństwo.

Marcin Jóźwicki

]]>
USA testują mikroreaktory jądrowe by zaludnić Marsa USA testują mikroreaktory jądrowe by zaludnić Marsa