Najnowsze informacje o: Media | Portal Biznes Alert https://biznesalert.pl/category/media/ Portal Gospodarczo-Ekonomiczny Thu, 05 Mar 2026 09:58:22 +0000 pl-PL hourly 1 https://wordpress.org/?v=6.9 https://biznesalert.pl/wp-content/uploads/2026/02/cropped-favicon_512-32x32.png Najnowsze informacje o: Media | Portal Biznes Alert https://biznesalert.pl/category/media/ 32 32 Już wiadomo kto będzie właścicielem TVN. Podpisano umowę  https://biznesalert.pl/tvn-zmieni-wlasciciela-paramount-na-prowadzeniu-netflix-rezygnuje/ Fri, 27 Feb 2026 22:35:00 +0000 https://biznesalert.pl/?p=401453

Koniec batalii o przejęcie Warner Bros. Discovery. Rada dyrektorów koncernu uznała, że najnowsza oferta złożona przez Paramount Skydance spełnia warunki „najlepszej propozycji dla firmy”. Z kolei streamingowy gigant Netflix ogłosił, że nie zamierza podbijać stawki i wycofuje się z walki. W piątek wieczorem agencja Reutera poinformowała, że Warner Bros. Discovery i Paramount Skydance podpisały umowę na 110 mld dolarów.

Paramount Skydance podniósł cenę do 31 dolarów za akcję (o dolara więcej niż wcześniej) oraz zaoferował dodatkowe 25 centów za każdy kwartał opóźnienia w finalizacji transakcji po wrześniu 2026 roku. To jednak nie wszystko.

Spółka zadeklarowała: 2,8 mld dolarów na pokrycie kosztów rozwiązania wcześniejszej umowy WBD z Netflixem, 7 mld dolarów odszkodowania, jeśli transakcja zostałaby zablokowana przez regulatorów oraz wsparcie finansowe ograniczające koszty rolowania zadłużenia WBD o 1,5 mld dolarów. 

Do przejęcia Warner Bros. Discovery – wraz z TVN – dochodzi po wielomiesięcznej rywalizacji z Netflixem. Według portalu Variety, pracownicy i dziennikarze CNN oraz CBS News (też należą do Warner Bros. Discovery) obawiają się, że fuzja doprowadzi do masowych zwolnień w obu kanałach. Wcześniej administracja Donalda Trumpa posądzała dziennikarzy tych stacji, w szczególności CNN, o stronniczość.

Szef Paramount Skydance, David Ellison, jest synem miliardera Larry’ego Ellisona, wspierającego amerykańskiego prezydenta Donalda Trumpa. Firmy kontrolowane przez rodzinę Ellisonów w ostatnim czasie przejęły kontrolę nad koncernem Paramount (wraz z CBS) oraz weszły w skład konsorcjum zarządzającego amerykańskim TikTokiem.

W czwartym kwartale 2025 roku WBD, mimo 6-procentowego spadku przychodów, niemal o połowę ograniczył stratę netto. Segment streamingowy osiągnął 132 mln subskrybentów i był na plusie, podczas gdy tradycyjna telewizja i działalność filmowa odnotowały słabsze wyniki. 

Przejęcie przez Paramount oznacza konsolidację zarówno streamingu, jak i klasycznych mediów pod jednym właścicielem. 

]]>
Już wiadomo kto będzie właścicielem TVN. Podpisano umowę  Już wiadomo kto będzie właścicielem TVN. Podpisano umowę 
KRRiT ostrzega: DSA nie może robić cenzorów z regulatorów https://biznesalert.pl/krrit-ostrzega-dsa-nie-moze-zamienic-regulatorow-w-cenzorow/ Sat, 21 Feb 2026 08:43:15 +0000 https://biznesalert.pl/?p=401214

Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji (KRRiT) chce spójnego, silnego nadzoru nad treściami w Internecie, ale bez cenzury i bez przerzucania na regulatorów roli sądów – wynika z uwag, przekazanych przez urząd, do projektów ustaw wdrażających unijny Akt o usługach cyfrowych (DSA).

Agnieszka Glapiak, przewodnicząca KRRiT w specjalnym komunikacie podkreśliła, że nowe przepisy muszą równocześnie wzmacniać bezpieczeństwo użytkowników i chronić debatę publiczną przed nadmierną ingerencją państwa.

KRRiT ostrzega

– Wdrażanie DSA musi wzmacniać bezpieczeństwo użytkowników, ale nie może prowadzić do tworzenia mechanizmów ograniczających debatę publiczną ani do rozmycia odpowiedzialności instytucjonalnej. Ocenę bezprawności treści powinny prowadzić niezależne sądy, a skuteczny nadzór nad rynkiem cyfrowym wymaga jednego, silnego regulatora wyposażonego w realne narzędzia i zasoby – zaznacza Agnieszka Glapiak.

Według Krajowej Rady projektowane przepisy wprowadzają ryzyko administracyjnego blokowania treści bez wcześniejszego rozstrzygnięcia sądu i czynią z przewodniczącego KRRiT oraz prezesa UKE organy faktycznie rozstrzygające sprawy o charakterze karnym. KRRiT wskazuje, że ocena bezprawności publikowanych treści wymaga skrupulatnego postępowania dowodowego, które powinno pozostać domeną sądów powszechnych.

Więcej obowiązków

Rada zwraca uwagę, że projekt ustawy regulującej organizację systemu nadzoru nad usługami cyfrowymi znacząco poszerza katalog zadań regulatora – od prowadzenia postępowań i kontroli, po nakładanie kar i współpracę z instytucjami krajowymi oraz unijnymi – nie zapewniając jednocześnie nowych środków finansowych, kadrowych i technicznych. W ocenie KRRiT stoi to w sprzeczności z wymogami DSA, które nakazują państwom członkowskim wyposażenie organów nadzoru w adekwatne zasoby.

Jeden silny regulator

KRRiT opowiada się za przyjęciem spójnego modelu nadzoru nad treściami w internecie, w którym przewodniczący Rady byłby organem właściwym nie tylko dla platform udostępniania wideo, lecz również dla innych platform służących publikowaniu i wymianie treści – z wyłączeniem obszarów takich jak ochrona danych osobowych czy praktyki konsumenckie.

– Dorobek, wiedza i doświadczenie Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji w zakresie ochrony użytkownika mają istotne znaczenie dla zapewniania bezpiecznej, otwartej i pluralistycznej debaty publicznej w środowisku online, dostępu do informacji, swobody wypowiedzi i prawa do swobodnego kształtowania opinii w środowisku platform internetowych – zaznaczyła dr Agnieszka Glapiak.

Rada zadeklarowała gotowość współpracy z Ministerstwem Cyfryzacji, aby wypracować – jak to określono w komunikacie – „jak najlepsze i najskuteczniejsze rozwiązania prawne” w zakresie wdrażania DSA w Polsce.

Czytaj więcej o działaniach dr Agnieszki Glapiak: Nowa szefowa KRRiT nałożyła 90 tys. zł kar dla nadawców

Współpraca Sviatlana Sidarok

WUS/BA

]]>
KRRiT ostrzega: DSA nie może robić cenzorów z regulatorów KRRiT ostrzega: DSA nie może robić cenzorów z regulatorów
RSF apeluje o uczciwe śledztwo w sprawie Piotra Nisztora https://biznesalert.pl/rsf-apeluje-o-rzetelnego-sledztwa-w-sprawie-nisztora/ Tue, 10 Feb 2026 11:02:08 +0000 https://biznesalert.pl/?p=400782

Reporterzy bez Granic (RSF) monitorują sytuację Piotra Nisztora, dziennikarza Telewizji Republika, któremu groził wysoki oficer SOP. Międzynarodowa organizacja dziennikarzy walczących o wolność słowa, zaapelowała do polskich władz o rzetelne, przejrzyste i niezależne śledztwo w tej sprawie.

Przypomnijmy, 4 lutego 2026 r. Telewizja Republika ujawniła nagrania z rozmów funkcjonariusza Służby Ochrony Państwa (SOP), podczas których groził on dziennikarzowi śledczemu Piotrowi Nisztorowi torturami i spaleniem zwłok.

Więcej na ten temat TUTAJ: A potem ropą poleję. Oficer SOP chce zniszczyć Piotra Nisztora

Rzetelne, przejrzyste, niezależne

Sprawą zajęli się Reporterzy bez Granic (RSF, Reporters sans frontières) – międzynarodowa organizacja pozarządowa, promująca i monitorująca wolność prasy oraz bezpieczeństwo dziennikarzy na świecie.

– Władze powinny przeprowadzić rzetelne, przejrzyste i niezależne śledztwo w tej sprawie – apeluje Pavol Szalai, dyrektor biura RSF w Pradze w odpowiedzi na prośbę redakcji Biznes Alert o objęcie monitoringiem dramatycznej sytuacji, w której znalazł się Piotr Nisztor.

Śledzimy sprawę

– Śledzimy sprawę domniemanych gróźb wobec dziennikarza Piotra Nisztora. Jeśli nagranie gróźb jest autentyczne, dziennikarz był w niebezpieczeństwie – zaznacza Pavol Szalai z RSF.

Szef praskiego przedstawicielstwa Reporters sans frontières wyrażił jednocześnie uznanie dla Służby Ochrony Państwa za podjęcie działań wyjaśniających.

– Będziemy monitorować dalsze postępowanie w tej sprawie – podkreśla Pavol Szalai.

WUS/BA

]]>
RSF apeluje o uczciwe śledztwo w sprawie Piotra Nisztora RSF apeluje o uczciwe śledztwo w sprawie Piotra Nisztora
Masowe zwolnienia w „The Washington Post” https://biznesalert.pl/masowe-zwolnienia-w-the-washington-post/ Thu, 05 Feb 2026 16:43:23 +0000 https://biznesalert.pl/?p=400378

„The Washington Post”, jedna z najważniejszych instytucji amerykańskiego dziennikarstwa, znalazła się w największym kryzysie od dekad. Redakcja ogłosiła masowe zwolnienia, które obejmą ponad jedną trzecią zespołu – około 300 z 800 pracowników. Cięcia dotkną zarówno newsroom, jak i zaplecze biznesowe gazety. Zmiana jest szeroko krytykowana. Były redaktor naczelny, Martin Baron, ostrzega przed osłabieniu marki.

Według informacji przekazywanych przez agencję AFP oraz samą redakcję, likwidacji ulegną całe działy, w tym redakcja sportowa, sekcja książek, znacząca część działu zagranicznego oraz zespoły lokalne. Pracę straci również cały zespół korespondentów odpowiedzialnych za Bliski Wschód, a liczba reporterów zagranicznych zostanie drastycznie ograniczona. Zawieszony ma zostać także jeden z flagowych podcastów gazety – „Post Reports”.

Naczelny: gazeta nie może być wszystkim dla wszystkich

Redaktor naczelny „Washington Post” Matt Murray tłumaczy decyzję koniecznością „ponownego zdefiniowania gazety na potrzeby nowej ery”. W komunikacji do zespołu podkreślał, że redakcja nie może być „wszystkim dla wszystkich”.

„Musimy być nieodzowni tam, gdzie konkurujemy. Oznacza to ciągłe zadawanie sobie pytania, dlaczego dana historia ma znaczenie, komu służy i w jaki sposób pomaga ludziom lepiej zrozumieć świat i daje im przewagę w poruszaniu się po nim”. Jego zdaniem tylko w ten sposób dziennik może przetrwać zmiany technologiczne, odpływ subskrybentów i rosnącą presję finansową.

Zwolnieni reporterzy od kwestii rasowych i etnicznych

Zupełnie inaczej sytuację oceniają dziennikarze i związkowcy. Post Guild, związek zawodowy pracowników „WP”, w ostrym oświadczeniu stwierdził, że „nie można pozbawić redakcji jej pracowników bez konsekwencji dla jej wiarygodności, zasięgu i przyszłości”.

Związek przypomina, że tylko w ciągu ostatnich trzech lat z gazetą pożegnało się już około 400 osób, a obecne zwolnienia nie są – w ich ocenie – nieuniknione.

Sami dziennikarze potwierdzali zwolnienia w mediach społecznościowych. Claire Parker, szefowa biura „Washington Post” w Kairze, poinformowała, że zwolniony został cały zespół korespondentów z Bliskiego Wschodu. Pracę stracili również reporterzy zajmujący się tematyką rasową, etniczną oraz korespondenci relacjonujący wojnę w Ukrainie. Część z nich otwarcie kwestionuje logikę decyzji, wskazując, że ich materiały przyciągały subskrybentów.

Emmanuel Felton, zajmujący się zagadnieniami rasowymi i etnicznymi, napisał: „Jestem jedną z setek osób zwolnionych z „The Post”. Stało się to sześć miesięcy po tym, gdy podczas ogólnokrajowego spotkania usłyszałem, że materiały o tematyce rasowej napędzają sprzedaż subskrypcji. To nie była decyzja finansowa, ale ideologiczna”.

Z redakcją pożegnano także korespondentkę relacjonującą wydarzenia z Ukrainy. „Nie mam słów, jestem zdruzgotana” – przekazała Lizzie Johnson, która obecnie przebywa w Kijowie.

Marty Baron: „To zrobi ogromne szkody”

Jednym z najmocniejszych głosów krytyki jest stanowisko Martina Barona, redaktora naczelnego „Washington Post” w latach 2012–2021. Baron nazwał środę „jednym z najciemniejszych dni w historii gazety”. W rozmowie z PBS podkreślał, że skala cięć „zrobi ogromne szkody” i poważnie ograniczy zdolność redakcji do rzetelnego informowania o wydarzeniach lokalnych, krajowych i międzynarodowych.

Baron uważa, że „Matt wykonuje naprawdę dobrą robotę jako redaktor naczelny The Post”. Stwierdza jednak, że kolejne strategie ratunkowe ogłaszane przez kierownictwo gazety „mniej więcej raz w roku” nie przyniosły efektów, a obecne decyzje raczej osłabią markę, niż ją wzmocnią. Były redaktor zwraca również uwagę na zmieniającą się rolę właściciela dziennika – Jeffa Bezosa. Choć po zakupie „WP” w 2013 roku miliarder inwestował w redakcję i rozwój tytułu, z czasem – jak ocenia Baron – coraz bardziej się od niej dystansował.

Polityka, Bezos i utrata czytelników

Kryzys finansowy „Washington Post” pogłębił się w ostatnich latach. Choć podczas pierwszej kadencji Donalda Trumpa gazeta notowała wzrost znaczenia i subskrypcji, później zaczęła tracić czytelników. Szczególnie kontrowersyjna okazała się decyzja o nieudzieleniu poparcia Kamali Harris w ostatniej kampanii prezydenckiej, co wcześniej było redakcyjną tradycją. Wielu obserwatorów wiązało tę zmianę z postawą Bezosa, który coraz częściej pojawiał się publicznie w otoczeniu Donalda Trumpa.

Według Barona decyzja o wycofaniu się z poparcia wyborczego oraz zmiany na stronach opinii doprowadziły do masowego odpływu, głównie lewicowych subskrybentów, co tylko pogłębiło problemy finansowe gazety. Dodatkowym sygnałem oszczędności była wcześniejsza decyzja o niewysłaniu dziennikarzy na Zimowe Igrzyska Olimpijskie, mimo że część z nich była już przygotowana do wyjazdu.

Instytucja w kryzysie

„Washington Post” to redakcja, która zapisała się w historii ujawnieniem afery Watergate i wielokrotnie była nagradzana Pulitzerami. Dla wielu komentatorów obecne zwolnienia nie są jedynie problemem jednej gazety, lecz symbolem kryzysu tradycyjnych mediów. Jak podkreśla Marty Baron, w czasie globalnych napięć, wojen i politycznej polaryzacji rola niezależnych redakcji jest ważniejsza niż kiedykolwiek.

„Nie jesteśmy stenografami i nie powinniśmy być propagandzistami. I to jest rola, którą „Washington Post” historycznie odgrywał i powinien nadal odgrywać.” – podsumowywał Baron.

]]>
Masowe zwolnienia w „The Washington Post” Masowe zwolnienia w „The Washington Post”
A potem ropą poleję. Oficer SOP chce zniszczyć Piotra Nisztora https://biznesalert.pl/a-potem-ropa-poleje-oficer-sop-chce-zabic-piotra-nisztora/ Wed, 04 Feb 2026 10:50:16 +0000 https://biznesalert.pl/?p=400264

Gdy oficer państwowej służby ochrony z zimną krwią opowiada, jak połamie dziennikarzowi nogi, zakatuje go w garażu i spali jego ciało, nie mam mowy o „napięciu wokół mediów”. To jest wyrok na wolne dziennikarstwo – wyrok, który już zbyt wiele razy został wykonany…

Publiczne nagrania z rozmów funkcjonariusza Służby Ochrony Państwa (SOP) ujawnione przez Telewizję Republika pokazują, że dziennikarzowi śledczemu Piotrowi Nisztorowi grożono torturami, zabójstwem i spaleniem zwłok – to jest realne, konkretne zagrożenie życia, a nie abstrakcyjne ryzyko zawodu. W połączeniu z globalnymi statystykami zabójstw dziennikarzy ten przypadek nie jest incydentem, lecz wpisuje się w rosnący, śmiertelnie niebezpieczny trend.

 Plan zemsty

Z opublikowanego materiału wynika, że podpułkownik SOP Wojciech B., odpowiedzialny za ochronę najważniejszych osób w państwie, w prywatnej rozmowie roztacza szczegółowy „plan zemsty” na Nisztorze za jego publikacje. Na nagraniach grozi dziennikarzowi m.in. „połamaniem nóg batonem”, przetrzymywaniem i torturowaniem w garażu, a następnie zabiciem, ukryciem zwłok i polaniem ich ropą, oraz rozjechaniem samochodem jego dwóch psów.

„Ja mu nogi połamię batonem i tyle. Ja jestem wiesz Pan Bóg nie rychliwy, ale sprawiedliwy [] Poleży trochę, żeby ucichło A potem ropą poleję” – mówi na nagraniu Wojciech B.

Sam Nisztor w wylicza, że są to groźby pobicia, uwięzienia, torturowania i zabójstwa, a szokuje go fakt, że wypowiada je człowiek, który do niedawna chronił czołowych polityków – od Radosława Sikorskiego po Zbigniewa Ziobrę.

Według relacji dziennikarza, mimo wcześniejszych pytań wysłanych przez redakcję do SOP i MSWiA, służby nie udzieliły odpowiedzi przed emisją materiału, zamiast tego w zaprzyjaźnionych mediach zaczęły pojawiać się wzmianki o „czystkach” i cichym odejściu funkcjonariusza.

To rodzi uzasadnione pytania o próbę zamiecenia sprawy pod dywan oraz o to, czy państwo jest gotowe realnie bronić śledczego dziennikarza przed funkcjonariuszem własnych służb?

Od słów do kul

Z danych organizacji takich jak Komitet Ochrony Dziennikarzy (CPJ) wynika, że rok 2024 był jednym z najtragiczniejszych w historii – na świecie zginęło 124 dziennikarzy w 18 krajach, z czego 103 zgony miały bezpośredni związek z wykonywaną pracą. CPJ wskazuje, że to więcej niż w „rekordowym” dotąd 2007 roku, a największa liczba ofiar pochodziła z jednego kraju, gdzie działania militarnych władz odpowiadały za około 70 procent zabitych.

UNESCO podaje, że w ciągu dwóch ostatnich lat zginęło łącznie ponad 160 dziennikarzy, a około 85 procent zabójstw dziennikarzy na świecie pozostaje bezkarnych, co czyni przemoc wobec mediów de facto skutecznym narzędziem cenzury. Raporty tych organizacji podkreślają, że coraz więcej ofiar to reporterzy śledczy i korespondenci w strefach konfliktu, a znacząca część zabójstw to precyzyjne, osobiste zamachy, a nie „kolateralne” skutki wojny.

W takim świecie groźby śmierci kierowane przez oficera państwowej służby ochrony wobec konkretnego dziennikarza nie są fanaberią sfrustrowanego funkcjonariusza, ale elementem dobrze opisanego, globalnego wzorca eskalacji – od słów do kul.

Od śledztwa do zbrodni

Historie dziennikarskich śmierci, jak chociażby Daphne Caruany Galizii na Malcie i Jána Kuciaka na Słowacji pokazują, jak wygląda ścieżka od śledztw dziennikarskich do morderstwa. Caruana Galizia – znana z tekstów o korupcji i powiązaniach polityków z przestępczością – została wysadzona w powietrze bombą podłożoną w jej samochodzie po latach gróźb i kampanii nienawiści.

Kuciak, badający powiązania słowackich elit politycznych z włoską mafią, został zastrzelony w domu razem z narzeczoną, a śledztwo wykazało, że zleceniodawcą był biznesmen z politycznymi koneksjami.

To nie są odosobnione przypadki. Jamal Khashoggi, publicysta „Washington Post”, po serii ostrych tekstów o władzach Arabii Saudyjskiej został zwabiony do konsulatu w Stambule i zamordowany, a raporty ONZ i śledztwa międzynarodowe wskazały na udział aparatu państwa.

Kolejne głośne sprawy – zabójstwo greckiego reportera kryminalnego Giorgosa Karaivaza czy śmiertelny zamach na holenderskiego dziennikarza śledczego Petera R. de Vriesa – pokazują, że mafie i struktury powiązane z polityką nie wahają się przed fizyczną eliminacją głosu krytycznego, nawet w państwach UE.

W każdym z tych przypadków poprzedzały to groźby, próby zastraszania, kampanie oszczerstw – dokładnie ten sam mechanizm, którego słownym etapem są dziś nagrania z groźbami wobec Piotra Nisztora.

O bezpieczeństwie dziennikarzy w Polsce

Analizy mediów europejskich zwracają uwagę, że także w Unii Europejskiej dziennikarze są coraz częściej celem nie tylko pozwów, ale też fizycznych ataków, a w wielu krajach brakuje spójnego, państwowego systemu ochrony dla dziennikarzy zagrożonych przemocą. Przypadek Nisztora jest szczególnie niebezpiecznym sygnałem: agresorem nie jest anonimowy „hejter” czy gangster z półświatka, ale oficer SOP – formacji powołanej do ochrony życia najważniejszych osób w państwie.

Jeśli wobec takich, publicznie udokumentowanych gróźb, reakcja instytucji jest spóźniona, nieprzejrzysta lub ogranicza się do cichego odsunięcia funkcjonariusza, komunikat dla potencjalnych sprawców jest prosty: można grozić dziennikarzowi śmiercią i liczyć co najwyżej na kosmetyczne konsekwencje.

W kontekście globalnych statystyk – 124 zabitych dziennikarzy w jednym roku, ponad 80 procent zabójstw bez kary – Polska staje przed wyborem, czy potraktować groźby wobec Nisztora jako emblematyczny test, czy jako kolejną „aferkę”, którą za kilka dni przykryje inny skandal. Jeśli państwo nie zademonstruje, że jest gotowe chronić nawet najbardziej niewygodnych śledczych, następny raport CPJ lub UNESCO może już zawierać polskie nazwisko nie w rubryce „groźby”, lecz „zabici”.

WUS/BA

]]>
A potem ropą poleję. Oficer SOP chce zniszczyć Piotra Nisztora A potem ropą poleję. Oficer SOP chce zniszczyć Piotra Nisztora
W Australii internet dla dorosłych. Polska chce podobne rozwiązanie https://biznesalert.pl/w-australii-internet-dla-doroslych-polska-chce-podobne-rozwiazanie/ Tue, 20 Jan 2026 15:06:41 +0000 https://biznesalert.pl/?p=399683

Australia jako pierwsze państwo na świecie wprowadziła ustawowy zakaz korzystania z mediów społecznościowych przez osoby poniżej 16. roku życia. Rozwiązania przyjęte w Australii są obecnie analizowane przez inne państwa, w tym Polskę. Ministerstwo edukacji już zapowiedziało, że powstanie projekt ustawy ograniczający dostęp do mediów społecznościowych dla dzieci i młodzieży. Bez odpowiedzi pozostaje pytanie o realną skuteczność tych rozwiązań oraz o to, kto powinien pilnować ich przestrzegania. 

Przepisy obowiązują w Australii od 10 grudnia 2025 roku i obejmują największe platformy internetowe, w tym Facebooka, Instagrama, TikToka, Snapchata oraz serwis X. Rząd w Canberze zapowiada, że nowe regulacje mają charakter systemowy i będą konsekwentnie egzekwowane.

Australia: zakaz do 16. roku życia

Zgodnie z ustawą Online Safety Amendment (Social Media Minimum Age) Act osoby poniżej 16. roku życia nie mogą posiadać kont na platformach społecznościowych. Prawo nie przewiduje jednak żadnych sankcji wobec dzieci ani ich rodziców za nieprzestrzeganie tego rygoru.

Obowiązek weryfikacji wieku użytkowników spoczywa na operatorach serwisów, a za niedostosowanie się do przepisów grożą im kary finansowe sięgające nawet 49,5 mln dolarów australijskich. Nadzór nad systemem sprawuje urząd eSafety Commissioner. W pierwszych tygodniach obowiązywania przepisów platformy zablokowały lub usunęły około 4,7 mln kont, które według ich własnych systemów mogły należeć do osób poniżej 16. roku życia. Ale czy na pewno Facebook czy X były w stanie skutecznie przeselekcjonować te konta pod względem wieku? Radzą sobie, jak mogą. 

AI skanuje twarz i wydaje wyrok

Ustawa nie wprowadza jednego, centralnego systemu kontroli wieku. Platformy same decydują o doborze narzędzi, co w praktyce oznacza, że kluczowe mechanizmy egzekwowania prawa znajdują się poza bezpośrednią kontrolą państwa.

Stosowane rozwiązania obejmują m.in. weryfikację dokumentów tożsamości i korzystanie z zewnętrznych systemów potwierdzania wieku. O ile działają. Zewnętrzny system to np. państwowy serwer, który na zapytanie o wiek anonimowo potwierdza czy wskazana osoba jest pełnoletnia.  

Media społecznościowe wykorzystują oczywiście narzędzia oparte na sztucznej inteligencji, które szacują wiek użytkownika na podstawie analizy obrazu twarzy. Rząd australijski  zapewnia, że nie prowadzi masowego skanowania obywateli, jednak takie technologie są wykorzystywane przez same platformy. Pojawiają się zatem pytania o ochronę prywatności, bezpieczeństwo danych biometrycznych i przejrzystość algorytmów decydujących o dostępie do usług.

Jak ominąć zakaz? VPN i cudze dane 

Krytycy regulacji zwracają uwagę, że zakaz nie jest w pełni dopracowany. Technicznie możliwe jest jego ominięcie np. poprzez korzystanie z sieci VPN, zmianę lokalizacji, czy zakładanie kont przy użyciu cudzych danych. 

Eksperci ostrzegają, że część młodych użytkowników może w efekcie przenosić się do mniej regulowanych, zamkniętych lub niszowych obszarów internetu, gdzie kontrola treści jest słabsza. Zamiast zwiększenia bezpieczeństwa dzieci może to prowadzić do ograniczenia nadzoru dorosłych nad ich aktywnością w sieci.

Uprzywilejowane zbieranie danych 

Australijskie przepisy nie obejmują wszystkich usług internetowych. Zakaz nie dotyczy platform uznawanych za edukacyjne lub komunikacyjne, takich jak Google Classroom czy YouTube Kids. Rząd argumentuje, że nie spełniają one definicji klasycznych mediów społecznościowych, ponieważ ich głównym celem nie jest publiczne budowanie sieci kontaktów ani otwarta wymiana treści między użytkownikami.

Krytycy wskazują jednak na brak konsekwencji w tym podejściu. Zwracają uwagę, że również te serwisy wykorzystują algorytmy rekomendacji, gromadzą dane o użytkownikach i wpływają na sposób korzystania z treści przez dzieci, choć formalnie pozostają poza zakresem ustawowego zakazu.

Polska jak Australia ma plan

W Polsce przedstawiciele rządzącej koalicji zapowiedzieli przygotowanie poselskiego projektu ustawy, który ograniczałby dostęp do mediów społecznościowych dla dzieci i młodzieży do ukończenia 15. roku życia. Projekt ma być wzorowany na australijskich rozwiązaniach, choć z niższym progiem wiekowym.

Szefowa Ministerstwa Edukacji Narodowej Barbara Nowacka podkreśliła, że celem planowanych regulacji jest przede wszystkim ochrona dzieci przed szkodliwymi treściami obecnymi w mediach społecznościowych. I poza tym frazesem niewiele więcej wiadomo co planuje władza. 

Czas na Malezję

Nie tylko Polska analizuje australijskie rozwiązania. W Europie podobne propozycje pojawiają się m.in. we Francji, która rozważa zakaz korzystania z mediów społecznościowych przez osoby poniżej 15. roku życia, oraz w Danii, gdzie planuje się umożliwienie korzystania z aplikacji osobom w wieku 13-15 lat wyłącznie za zgodą rodziców.

Podobne regulacje zapowiedziały również Malezja, Indonezja oraz Wielka Brytania.

]]>
W Australii internet dla dorosłych. Polska chce podobne rozwiązanie W Australii internet dla dorosłych. Polska chce podobne rozwiązanie
Ofiarą Groka matka dziecka Muska. Jest pozew, a firma obiecuje zmiany https://biznesalert.pl/ofiara-groka-matka-dziecka-muska-jest-pozew-a-firma-obiecuje-zmiany/ Fri, 16 Jan 2026 16:49:06 +0000 https://biznesalert.pl/?p=399522

Jak podaje amerykańska telewizja CNN, Ashley St. Clair, matka jednego z dzieci Elona Muska, pozwała jego firmę xAI. Oświadczyła, że stworzony przez firmę Muska czatbot Grok wygenerował jej fałszywy, pornograficzny wizerunek. Tymczasem po tym gdy na całym świecie mówi się o skandalu z związanym z masowym tworzeniem seksualizowanych deepfake’ów przez Groka, kolejne kraje blokują do niego dostęp.

27-letnia pisarka i komentatorka polityczna, a zarazem matka jednego z dzieci Elona Muska twierdzi, że Grok generował bez jej zgody seksualne obrazy typu deepfake z wykorzystaniem jej wizerunku. Z pozwu wynika, że użytkownicy edytowali jej archiwalne zdjęcia – gdy miała 14 lat – na których była w pełni ubrana.

Pozew: obnażanie i upokarzanie ofiar

„Czatbot Grok wykorzystuje narzędzia sztucznej inteligencji, aby obnażać, upokarzać i seksualnie wykorzystywać ofiary” – głosi pozew. Kobieta domaga się odszkodowania, wskazując na doznane cierpienie psychiczne i naruszenie prywatności.

W rozmowie z CNN St. Clair oświadczyła, że xAI nie podejmuje działań, które miałyby faktycznie postawić tamę działaniom Groka i zarzuciła firmie, że jej obecne postępowanie na na celu umniejszenie ponoszonych przez nią strat, a nie zapewnienie bezpieczeństwa potencjalnym ofiarom.

Deepfake’i, czyli obrazy, nagrania audio lub wideo tworzone przez sztuczną inteligencję poprzez cyfrową manipulację wizerunkiem realnych osób, przybrały skalę masową. Według dostępnych danych na początku stycznia Grok był w stanie generować nawet kilka tysięcy seksualizowanych obrazów na godzinę.  

Użytkownicy platformy X masowo publikowali obrazy przedstawiające „rozbieranie” postaci na podstawie prawdziwych zdjęć. Ofiarami padali zarówno politycy, jak i osoby prywatne, które nigdy nie wyraziły zgody na wykorzystanie swojego wizerunku w takim kontekście. W Polsce byli to m.in. premier Donald Tusk, Robert Lewandowski, czy prezydent Karol Nawrocki. 

Musk zapowiada zmiany, ale wciąż można tworzyć deepfake’i

Platforma X ogłosiła w czwartek aktualizację bezpieczeństwa Groka. Firma poinformowała, że chatbot nie będzie już mógł edytować zdjęć prawdziwych osób w sposób prowadzący do tworzenia odsłaniających lub seksualizowanych wizerunków w jurysdykcjach, w których jest to nielegalne. 

Wdrożyliśmy środki technologiczne, które uniemożliwiają Grokowi edytowanie wizerunków prawdziwych osób w sposób pokazujący je w wyzywającym stroju” – przekazała platforma X w oficjalnym komunikacie. 

Dodatkowo ogłoszono geoblokowanie tej funkcji w wybranych krajach oraz utrzymanie zasady, że edycja obrazów w Groku będzie dostępna wyłącznie dla użytkowników płacących. Według firmy ma to stworzyć „dodatkową warstwę odpowiedzialności” i ułatwić identyfikację nadużyć. 

Pomimo zapowiedzi, ograniczenia nadal nie zostały wprowadzone. Testy wykonane przez ekspertów z amerykańskiego serwisu The Verge, przeprowadzone już po opublikowaniu przez X najnowszego oświadczenia, wykazały, że wciąż da się skłonić chatbota do tworzenia obrazów w bikini, i to przy użyciu bezpłatnego konta. 

W czwartek Filipiny, jako trzeci kraj po Malezji i Indonezji, zablokował dostęp do Groka, tłumacząc to falą pornograficznych deepfake’ów. Blokada miała obowiązywać do czasu wdrożenia skutecznych zabezpieczeń, które uniemożliwią generowanie tego typu treści.

Opóźniona reakcja 

Badaczka polityki technologicznej Riana Pfefferkorn oceniła, że funkcje edycji zdjęć powinny zostać wyłączone już w momencie, gdy pojawiły się pierwsze sygnały masowych nadużyć. 

W pierwszej chwili Elon Musk bagatelizował zarzuty, twierdząc, że krytycy jego platformy szukają „jakiegokolwiek pretekstu do wprowadzania cenzury”. Argumentował też, że podobne treści można wygenerować w innych narzędziach AI.  

X ponosi jednak szczególną odpowiedzialność za masową dystrybucję treści, ponieważ jest jedną z największych platform społecznościowych świata, liczącą około 600 milionów użytkowników. 

Jednocześnie Grok nadal dopuszcza generowanie treści z nagością w przypadku wyimaginowanych, fikcyjnych dorosłych postaci – o ile użytkownik ma włączone ustawienia NSFW (not safe for work – treści dla dorosłych). Elon Musk argumentował, że jest to „standard zgodny z amerykańskimi normami kulturowymi”, choć – jak zaznaczył – zakres ten może się różnić w zależności od lokalnych przepisów. 

]]>
Ofiarą Groka matka dziecka Muska. Jest pozew, a firma obiecuje zmiany Ofiarą Groka matka dziecka Muska. Jest pozew, a firma obiecuje zmiany
Ile zarabiają dziennikarze TVP w likwidacji? Czekamy na informacje od dwóch lat https://biznesalert.pl/ile-zarabiaja-dziennikarze-tvp-w-likwidacji-czekamy-na-informacje-od-dwoch-lat/ Tue, 30 Dec 2025 16:51:42 +0000 https://biznesalert.pl/?p=398849

TVP jest spółką należącą do Skarbu Państwa – jest utrzymywana ze środków publicznych, w tym z abonamentu i rekompensaty budżetowej. Oznacza to, że pensje jej pracowników powinny być informacją publiczną, która – na wniosek – powinna zostać odtajniona. Wskazuje na to ustawa o dostępie do informacji publicznej. Jednak od ponad 2 lat władze TVP nie ujawniły zarobków swoich dziennikarzy i nic nie wskazuje na to, żeby miało się to zmienić.

Nic nie wskazuje na to, żeby sprawa w najbliższej przyszłości miała zostać zakończona. 

– Przed nami daleka droga do uzyskania tych informacji, jeśli w ogóle to się uda. Jeśli nawet NSA uchyli wyrok WSA, to ten będzie musiał ponownie zająć się tą sprawą. I nawet jeśli tym razem wyrok będzie dla nas korzystny, to z kolei TVP może go zaskarżyć do NSA – przekazała nam Martyna Bójko z organizacji Watchdog Polska. 

Sprawa w sądzie

Watchdog Polska od dłuższego czasu walczy z TVP w sądzie – jak na ten moment bezskutecznie. Jak dotąd sąd pierwszej instancji – powołując się na tajemnicę przedsiębiorstwa – oddalił skargę organizacji, przyznając rację publicznemu nadawcy. Watchdog Polska złożyła w tej sprawie skargę kasacyjną do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego, która wciąż czeka na rozstrzygnięcie. 

Zaraz po nielegalnym przejęciu TVP przez  rząd Donalda Tuska organizacja Watchdog Polska zwróciła się do władz spółki z wnioskiem o ujawnienie zarobków dziennikarzy TVP. Telewizja Polska, powołując się na tajemnicę przedsiębiorstwa, odmówiła udzielenia tej informacji. Co ciekawe, ta sama tajemnica nie stanowiła przeszkody dla władz nowej TVP kilka miesięcy wcześniej, gdy ujawniano zarobki dziennikarzy starej TVP. Wówczas opinia publiczna mogła się dowiedzieć m.in. tego, że Michał Adamczyk (jako dyrektor TAI) miał zarobić z tytułu stosunku pracy 373 tys. zł brutto, a w ramach umowy cywilnoprawnej 1,13 mln zł w 2023 roku, a Samuel Pereira (jako wicedyrektor TAI) zarobił 440 tys. zł. 

Ile zarabiają dyrektorzy TVP

Władze TVP ujawniły jednak zarobki osób na stanowiskach dyrektorskich. Dzięki temu wiemy m.in., że Tomasz Sygut zarabia 50 000 zł brutto miesięcznie, a likwidator i dyrektor Biura Spraw Korporacyjnych Daniel Gorgosz – 48 441,58 zł brutto miesięcznie. W przypadku dyrektorów regionalnych jednostek podano nieuporządkowaną listę w taki sposób, aby rozszyfrowanie tego, który dyrektor ile zarabia, było niemożliwe. 

Z tej „zaszyfrowanej” informacji można było się dowiedzieć, że dyrektorzy TVP zarabiają od 11 120 zł do 48 tysięcy złotych. 

Krzysztof Łoziński

]]>
Ile zarabiają dziennikarze TVP w likwidacji? Czekamy na informacje od dwóch lat Siedziba TVP. Źródło: Wikimedia
Co oglądać w Sylwestra? Jakie propozycje mają główne telewizje https://biznesalert.pl/co-ogladac-w-sylwestra-jakie-propozycje-maja-glowne-telewizje/ Tue, 30 Dec 2025 12:35:00 +0000 https://biznesalert.pl/?p=398762

Jak co roku telewizje przygotowują specjalne transmisje sylwestrowych koncertów i programów na powitanie Nowego Roku. W tym roku muzyczne widowiska oferują TVP w likwidacji, Polsat i TV Republika. Podobnie jak w ubiegłym roku, TVN rezygnuje z tradycyjnego koncertu na rzecz filmowego wieczoru. Którą telewizję śledzić 31 grudnia?

TVP w likwidacji – Sylwester z Dwójką

Publiczny nadawca w likwidacji pod hasłem „Sylwester z Dwójką” organizuje koncert w katowickim Spodku. Transmisja na antenie TVP2 rozpocznie się o godz. 19:50, natomiast na TVP1 widzowie zobaczą wydarzenie od 20:30. Koncert potrwa do godz. 1:20.

Na scenie wystąpią m.in. Maryla Rodowicz, Doda, Ich Troje, Justyna Steczkowska, Kayah, Kaeyra, Piersi, Zespół Śląsk, Piotr Kupicha i Feel, Oskar Cyms, Dawid Kwiatkowski, Roxie, Viki Gabor, Carla Fernandes, Cleo, Kuba Badach, Margaret, Michał Szpak oraz Malik Montana.

Polsat  – od Zenka po Górniak

Telewizja Polsat również organizuje własne wydarzenie, które odbędzie się w Toruniu. Transmisja rozpocznie się o godz. 19:45 i potrwa do 0:45.

Na scenie pojawią się m.in. Modern Talking & Band, Lady Pank, Beata i Bajm, Edyta Górniak, Perfect i Łukasz Drapała, Golec uOrkiestra, Enej, Big Cyc, Anna Wyszkoni, Alicja Majewska, Majka Jeżowska, Urszula, Julia Żugaj, Kuba i Kuba, Alien & Majtis, Jonatan i BumBum OrkeStar oraz Zenek Martyniuk.

Wystrzałowy sylwester Republiki 

TV Republika pod hasłem „Wystrzałowy Sylwester” organizuje koncert w Chełmie. Transmisja wydarzenia rozpocznie się o godz. 20:00 i potrwa do 1:00. Na koncercie dominować będzie muzyka taneczna. Gwiazdą ma być światowa legenda lat 80., Fancy, autor kultowego hitu „Flames of Love”. Na scenie wystąpią też m.in.: Weekend, Defis, Topky, MIG, Playboys, After Party, Bayer Full, Milano, Mejk, Exaited, Jorrgus, Nowator, Iness oraz Fun Factory.

Noc filmowa w TVN

TVN wyemituje muzyczne wydarzenie „Nie idziemy na sylwestra”, które ma przypominać kameralną prywatkę, a nie huczną plenerową imprezę.  Podobnie jak rok temu, TVN nie organizuje klasycznego koncertu sylwestrowego. Zamiast tego stacja zaprasza widzów na wieczór filmowy. W noc sylwestrową wyemitowane zostaną m.in. filmy „Poskromienie złośnicy” (obie części) oraz fatalnie oceniony przez krytyków i widzów erotyk „365 dni”.

„Sylwester na deser” wPolsce24

Z kolei Telewizja wPolsce24 rozpoczyna wieczór sylwestrowy o godzinie 20:00. Jak czytamy, głównym punktem ramówki będzie specjalne wydanie programu „Polityka na deser”, tym razem w wersji „Sylwester na deser”, wypełniony atrakcjami oraz niespodziankami z udziałem znanych redaktorów.

„Będzie wesoło, tanecznie i z przekąsem” – zapowiada wPolsce24.

Krzysztof Łoziński

]]>
Co oglądać w Sylwestra? Jakie propozycje mają główne telewizje Co oglądać w Sylwestra? Jakie propozycje mają główne telewizje
Rymanowski żegna się z „Gościem Wydarzeń” Polsatu. Skąd ta decyzja? https://biznesalert.pl/bogdan-rymanowski-zegna-sie-z-gosciem-wydarzen-ale-wciaz-pozostaje-w-polsacie/ Tue, 23 Dec 2025 13:06:05 +0000 https://biznesalert.pl/?p=398674

Bogdan Rymanowski poinformował, że nie będzie dłużej prowadzącym programu „Gość Wydarzeń”. Głównym prowadzącym ma zostać związany z radiem RMF FM Marek Tejchman. Rymanowski wciąż pozostaje w Polsacie jako prowadzący niedzielnego programu „Śniadanie Rymanowskiego”.  Czy ta zmiana ma coś wspólnego ze słynnym wywiadem dziennikarza z Donaldem Tuskiem, w którym premier powołał się na „postać znaną”, Jacka Murańskiego?

– Kończy się moja 5-letnia przygoda z „Gościem Wydarzeń” na antenie Polsatu, Polsat News i Wydarzeń 24. Przez te lata (2020–25) byliśmy programem publicystycznym nr 1 w polskich telewizjach – napisał w pożegnalnym wpisie na platformie X dziennikarz.

https://twitter.com/BogRymanowski/status/2003356764985557306?s=20

Co dalej z Rymanowskim?

Zmiany w „Gościu Wydarzeń” nie oznaczają całkowitego zniknięcia Rymanowskiego z przestrzeni medialnej. Rymanowski wciąż pozostaje dziennikarzem Polsatu, co sam zaznaczył w swoim pożegnalnym wpisie.

„Nie żegnam się z Państwem i z Polsatem. Pozostaję z niedzielnym „Śniadaniem Rymanowskiego”. – napisał.

Jednocześnie dziennikarz napisał, że być może wkrótce powstaną w stacji nowe projekty z jego udziałem. Dodatkowo, Rymanowski wciąż pozostaje prowadzącym poranne rozmowy Radia Zet oraz prowadzącym YouTubowego kanału „Rymanowski LIVE”.

Z doniesień medialnych wynika, że Rymanowski chce skupić się właśnie na rozwoju swojego kanału YouTube, który od września 2024 roku zgromadził prawie 600 tysięcy obserwatorów, a jego filmy zostały odtworzone łącznie prawie 100 milionów razy.

O co tak naprawdę chodzi?

W ostatnim czasie wokół Rymanowskiego zrobiło się głośno za sprawą wywiadu, który przeprowadził z prof. Grażyną Cichosz. W rozmowie gość Rymanowskiego podważał zdrowotność żywności dostępnej na rynku. Po emisji wywiadu pojawiło się wiele komentarzy krytykujących dziennikarza za to, że nie prostował wypowiedzi swojej rozmówczyni. Materiał, który został odtworzony ponad 3 miliony razy, sprawił, że Rymanowski stał się obiektem wielu ataków.

Nie brakuje jednak komentarzy, że pozbycie się Rymanowskiego to pokłosie słynnego wywiadu z Donaldem Tuskiem, tuż przed wyborami prezydenckimi. To wtedy premier w swoich oskarżeniach wobec Karola Nawrockiego  powołał się na „postać znaną”, którą jak się okazało był znany z wulgaryzmów i walk w formule freakfightów, skazany wcześniej Jacek Murański.

Krzysztof Łoziński

]]>
Rymanowski żegna się z „Gościem Wydarzeń” Polsatu. Skąd ta decyzja? Rymanowski żegna się z „Gościem Wydarzeń” Polsatu. Skąd ta decyzja?