Stępiński: Lobbysta Gazpromu broni Chiny przed „amerykańską szarańczą”

21 listopada 2018, 07:30 Energetyka
schroeder
Gerhard Schroeder (fot. Wikipedia/CC)

Chiny szukają drogi do ekspansji w Europie. Podczas gdy Stary Kontynent obawia się chińskich inwestycji, te zyskały nieoczekiwanego obrońcę – pisze Piotr Stępiński, redaktor BiznesAlert.pl

Były kanclerz Niemiec, a obecnie szef rady dyrektorów Rosnieftu i przewodniczący komitetu akcjonariuszy spółki Nord Stream AG, Gerhard Schroeder postanowił wystąpić w nowej roli. Tym razem jako obrońca interesów Chin w Europie. W rozmowie z Agencją Reutera były polityk przestrzegł Niemcy przed demonizowaniem Pekinu. Jego zdaniem, w razie wojny handlowej między Chinami a USA, Berlin powinien ściślej współpracować z Państwem Środka.

– Musimy się zastanowić kim są nasi sojusznicy, którzy mają wspólne interesy. Oczywiście myślę o Chinach. Państwa dotknięte w wyniku emanowanych przez Stany Zjednoczone konfliktów powinny bliżej współpracować. Nie możemy stać się częścią amerykańskiej wojny handlowej z Chinami – stwierdził Schroeder.

Sawicki: Atom z Chin dla Polski? Oby nie na rumuńskich warunkach

Europa broni się przed inwestycjami z Chin

Słowa byłego niemieckiego polityka padają w momencie, gdy rośnie ekspansja chińskich inwestycji, której obawia się Europa. Unia Europejska właśnie pracuje nad pierwszymi regulacjami, które mają zapobiec zagrożeniom dla bezpieczeństwa narodowego ze strony zagranicznych inwestycji. Negocjatorzy reprezentujący rządy państw członkowskich oraz Parlament Europejski mają uzgodnić odpowiedni projekt rozwiązań prawnych w tej sprawie 20 listopada. W rozmowie z Bloombergiem szef negocjatorów Parlamentu Europejskiego Frank Proust poinformował o uzgodnieniu 95 proc. treści dokumentu. To efekt rosnących obaw wobec coraz większego apetytu chińskich spółek na akwizycje w Europie, również w sektorze energetycznym.

W sumie od 2008 roku Chiny zainwestowały w europejską energetykę 57,6 mld dolarów, czyli ok. 18 procent tego, co ogólnie wydały na Starym Kontynencie. Tamtejszych inwestorów interesują: przejęcia spółek, OZE oraz energetyka jądrowa. W kontekście przejmowania spółek przypomnijmy, że chińskie firmy chciały sięgnąć po udziały w niemieckiej firmie 50Hertz. Pod koniec czerwca chiński SGCC podpisał umowę na zakup 20 procent akcji niemieckiego operatora sieci przesyłowej 50Hertz. Mimo to niemiecki rząd nie chce dopuścić do finalizacji transakcji. Czy również ona wzbudzi zainteresowanie Schroedera?

Stępiński: Ekspansja Chin w Europie z użyciem energetyki

Wiele pracy miałby również w sektorze jądrowym, który ma kluczowe znaczenie dla Chin. Pekin postrzega eksport technologii jądrowych w kategoriach politycznych. Z jednej strony ma on zapewnić rozwój sojuszy politycznych, z drugiej stanowi gwarancję długoterminowych kontraktów na budowę, obsługę, konserwację, dostarczanie paliwa, szkolenie personelu i rozwój infrastruktury, przy jednoczesnym nawiązywaniu kontaktów z przedstawicielami wysokiego szczebla w rządach. Wielokrotnie padały oskarżenia o to, że chińskie spółki wykradają technologię wykorzystując ją do swoich celów, przy jednoczesnym dostępie do infrastruktury krytycznej w Europie.

,,Amerykańska szarańcza”

Tymczasem, zdaniem Schroedera, nie można prezentować takiego podejścia, ponieważ chińscy inwestorzy są lepsi od „amerykańskiej szarańczy”. W tym kontekście skrytykował opór wobec pomysłu, aby chiński Huawei zbudował w Niemczech sieci 5-G. Taki zakaz wprowadzono w USA i w Australii w obawie przed możliwością inwigilacji. To poważne zagrożenie dla europejskiego bezpieczeństwa, o czym szerzej pisał Wojciech Jakóbik na łamach BiznesAlert.pl.

Jakóbik: Chiny szpiegują Zachód. Teraz Polska?

Nie przeszkadza to Schroederowi w lobbowaniu za chińskimi interesami. Jako członek rady dyrektorów Rosnieftu dość blisko współpracuje z Chinami. We wrześniu Rosnieft i CNPC podpisały umowę o współpracy w obszarze poszukiwania i wydobycia ropy w Chinach. Niewykluczone również, że chińska spółka otrzyma udziały w projektach wydobywczych Rosnieftu we wschodniej i zachodniej Syberii. Co więcej, Rosnieft chce słać coraz więcej surowca nad Żółtą Rzekę. W 2017 roku Rosnieft podpisał z inną chińską spółką CEFC 5-letnią umowę na dostawę 10 mln ton ropy. Ta sam firma miała również nabyć 14,16 proc. udziałów w rosyjskim koncernie. Jednak, ze względu na problemy finansowe i skandal korupcyjny w chińskiej spółce, nie doszło do realizacji transakcji. Ta sama spółka chciała przejąć udziały w czeskim Unipetrolu, które obecnie są w posiadaniu PKN Orlen. Możliwe jest, że Chińczycy chcą przełożyć dobrą współpracę ze Schroederem na front europejski, na którym były niemiecki kanclerz sprawdza się jako lobbysta rosyjskich interesów.

Jego postać budzi kontrowersje w Europie. Chwilę po tym, jak przegrał z Angelą Merkel walkę o fotel kanclerza Niemiec, zaczął współpracę z rosyjskim Gazpromem. Fala krytyki spadła na niego w momencie, gdy znalazł dodatkową pracę w Rosniefcie. Wówczas Angela Merkel nazwała nominację Schroedera „nienormalną” oraz „przykrą”, a sekretarz generalny CSU Andreas Scheuer powiedział, że były niemiecki polityk przeobraził się „w rosyjskiego żołnierza”. Według doniesień medialnych, Schroeder miał zarabiać 500 tys. dolarów rocznie, choć w styczniu 2018 roku miał się zrzec wynagrodzenia w Rosniefcie. Nawet jeżeli nie dostaje apanaży za pracę na rzecz Igora Sieczina, to jego pozycja w Rosji rośnie. Świadczy o tym chociażby to, że w trakcie inauguracji czwartej kadencji Władimira Putina siedział w pierwszym rzędzie obok premiera Dmitrija Miedwiediewa i patriarchy moskiewskiego i całej Rusi Cyryla I. Dla porównania szef rosyjskiej dyplomacji Siergiej Ławrow znalazł się dopiero w czwartym rzędzie.

Pozyskanie Schroedera do obrony interesów Pekinu w Europie powinno wzbudzić uzasadnione obawy ze strony unijnych decydentów a także rządów poszczególnych państw członkowskich Unii Europejskiej. Chiny za wszelką cenę starają się wcielić w życie ideę Nowego Jedwabnego Szlaku, ale ze względu na realne zagrożenia, do jakiejkolwiek transakcji z chińskimi partnerami trzeba podchodzić ostrożnie.

Stępiński: Atom pod okiem służb. Polski program na celowniku Chin?